Szukają nowego terminu dla igrzysk

Nowy termin igrzysk w Tokio ma zostać ustalony w ciągu najbliższych czterech tygodni i prawdopodobnie będzie to przełom lipca i sierpnia przyszłego roku.

Tak informację podała japońska gazeta „Yomiuri Shimbun”, powołując się na szefa Komisji Koordynacyjnej MKOl Johna Coatesa. Ten scenariusz jest jednak możliwy tylko pod warunkiem, że przesunięte zostaną mistrzostwa świata w pływaniu (16 lipca – 1 sierpnia w Fukuoce) oraz lekkiej atletyce (6-15 sierpnia w Eugene). Kierujący World Athletics Sebastian Coe już wcześniej stwierdził, że w razie konieczności jest możliwe przesunięcie mistrzostw na 2022 rok.
MKOl decyzję o przełożeniu igrzysk na 2021 rok podjął we wtorek. To wydarzeniem bez precedensu w historii ruchu olimpijskiego. W przeszłości tę największą imprezę sportową odwołano w latach 1916, 1940 i 1944 z powodu I i II wojny światowej, ale nigdy wcześniej nie zmieniono jej daty. Pierwotnie igrzyska w Tokio miały się odbyć w dniach 24 lipca – 9 sierpnia 2020 roku, ale pandemia koronawirusa storpedowała praktycznie wszystkie poprzedzające je zawody sportowe, w tym część kwalifikacji olimpijskich.

Japonia gotowa do igrzysk

Przyszłoroczne letnie igrzyska olimpijskie w Tokio rozpoczną się 24 lipca, a zakończą 9 sierpnia. Podczas zorganizowanego w minioną środę (24 lipca) spotkaniu z przedstawicielami mediów, premier Japonii Shinzo Abe zapewnił, że jego kraj będzie gotowy na czas. Można już zatem bawić się w prognozowanie medalowych zdobyczy.

Na większości obiektów olimpijskich już można organizować sportowe imprezy, na na sześciu z ośmiu powstających od podstaw, w tym Olimpijskim Stadionie Narodowym, na którym odbędą się zawody lekkoatletyczne i finał turnieju piłkarskiego, prowadzone są już prace wykończeniowe. A zatem nie ma obaw, że w Tokio powtórzą się kłopoty jakie były udziałem organizatora poprzednich igrzysk, Rio de Janeiro. „Obiecuję, że wszystko będzie przygotowane zgodnie z harmonogramem ustalonym przez MKOl” – zapewnia prezydent Tokio Yuriko Koike.

Starając się o organizację igrzysk Japonia już w swojej aplikacji podawała, że zamierza zorganizować imprezę w większości na obiektach już istniejących, z których część zbudowana została jeszcze na początku lat 60. ubiegłego wieku, na potrzeby letnich igrzysk w 1964 roku. Pozwoliło to ograniczyć koszty.

Igrzyska zaplanowano w dwóch strefach. W pierwszej, tzw. strefie dziedzictwa, znajdującej się na północy miasta, zaplanowano zawody lekkoatletyczne, w tenisie stołowym, judo, boksie, podnoszeniu ciężarów, start wyścigu ze startu wspólnego w kolarstwie szosowym oraz turnieje w grach zespołowych – piłce nożnej, piłce ręcznej i rugby. Natomiast w tzw. strefie Zatoki Tokijskiej w południowo-zachodniej części miasta umiejscowiono aż 20 obiektów sportowych, na których zostaną rozegrane m. in. regaty wioślarskie i kajakarskie, turnieje w siatkówkę i tenisa ziemnego, konkurencje pływackie czy jeździeckie. Pozostałe areny są rozrzucone w innych częściach miasta. Najdalej będą mieli kolarze torowi, którzy powalczą o medale na welodromie w Izu, 120 km od stolicy, a jeden z meczów baseballowych odbędzie się w odległej o 240 km Fukushimie. Natomiast wioska olimpijska zbudowana została między dwiema głównymi strefami igrzysk.

Wszystko ma jednak swoją cenę. Organizacje społeczne i związkowe w Japonii protestują, że pracownicy zatrudnieni przy budowa obiektów olimpijskich otrzymywali wręcz głodowe wynagrodzenia i musieli pracować w straszliwych warunkach i ponad siły. Mimo to organizatorzy igrzysk znacznie przekroczyli założony wstępnie budżet. W aplikacji złożonej do MKOl podano, że będzie on na poziomie 7,5 mld dolarów, tymczasem z ostatnich informacji podanych przez Komitet Organizacyjny wynika, że budżet wzrośnie do 11,5 mld dolarów. Aby nie powiększać już rozdętych kosztów Japończycy zrezygnowali z budowy hal do koszykówki i do badmintona. Zawody w tych dyscyplinach odbędą się w już istniejących obiektach. Pozwoliło to zaoszczędzić blisko dwa miliardy dolarów.

Od strony sportowej igrzyska w pewnym sensie już trwają, bo w niektórych dyscyplinach zakończono pierwsze kwalifikacje olimpijskie. Z polskich sportowców paszporty do Tokio już zdobyli: strzelec sportowy Tomasz Bartnik, żeglarze Zofia Noceti-Klepacka (RS:X), Paweł Tarnowski (RS:X), Magdalena Kwaśna (Laser Radial), drużyna jeźdźców w WKKW, Klaudia Breś i Aleksandra Jarmolińska w strzelectwie sportowym oraz na odbywających się właśnie w Gwangju mistrzostwach świata w pływaniu męska i kobieca sztafeta 4×100 m w stylu dowolnym oraz sztafeta mieszana 4×100 m stylem zmiennym.

Międzynarodowe forum sportowe Totallympics.com publikuje już pierwsze prognozy medalowe. Wedle analiz z 24 lipca 2019 roku klasyfikację medalową wygra ekipa USA (ma 51 aktualnych mistrzów świata w konkurencjach olimpijskich, a także 38 wicemistrzów i 38 brązowych medalistów). Możliwości naszych sportowców natomiast szacuje na 18 medali, w tym sześć złotych i dwa srebrne. Gdyby te przewidywania się potwierdziły za rok, Polska zajęłaby w klasyfikacji medalowej 15. lokatę. Dla porównania, w Rio de Janeiro biało-czerwoni z dorobkiem 11 medali (2 złotych, 3 srebrnych i 6 brązowych) uplasowali się na 33. miejscu.

 

Nowa polityka MKOl

Wygląda na to, że nawykłe do szastania nie swoimi pieniędzmi środowisko działaczy światowego ruchu olimpijskiego zaczyna zmieniać kryteria wyboru gospodarzy igrzysk. Powód jest prozaiczny – MKOl ma coraz większy problem ze znalezieniem „jeleni” gotowych zapożyczyć się na setki milionów dolarów, aby spełnić wygórowane oczekiwania.

Podczas corocznej sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, jaka w minionym tygodniu odbyła się w Lozannie, członkowie tego gremium zadecydowali, że w przyszłości przy wyborze organizatora igrzysk olimpijskich nie będzie obowiązku, aby był to jak do tej pory jeden podmiot. O goszczenie największej sportowej imprezy na świecie będą się zatem mogło ubiegać wspólnie kilka miast, regionów, a nawet krajów, a preferowane będą kandydatury zakładające wykorzystanie już istniejących obiektów sportowych oraz infrastruktury transportowej i hotelowej. O ile ta decyzja zostanie wcielona w życie, bo jak uczy praktyka deklaracje sportowych działaczy nie zawsze są potem realizowane w praktyce, to za kilkanaście lat możemy mieć igrzyska mające nie jednego, a kilku gospodarzy.

Warto w tym miejscy wspomnieć, że w tej kwestii swoje nastawienie zmienili już przedstawiciele najpopularniejszych gier zespołowych, z piłką nożną na czele. Mistrzostwa świata w 2026 roku, które po raz pierwszy zostaną rozegrane w formule 48 zespołów, odbędą się w trzech krajach – Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku.

Igrzyska mają być tańsze

Dyskusja o trybie wyboru gospodarzy igrzysk była jednym z głównych punktów tegorocznej sesji MKOl. Nawoływano w niej, żeby w procesie wskazywania organizatorów największej sportowej imprezy globu było więcej dialogu i elastyczności, a przede wszystkim mniej przegranych, bo to zdaniem działaczy MKOl negatywnie wpływa na postrzeganie idei olimpijskiej i cały proces wyboru gospodarzy igrzyska. Podobnie jak referenda badające wskaźniki społecznego poparcia dla idei organizacji igrzysk. Postanowiono, że w przyszłości podmioty składające choćby tylko wstępną aplikację, będą musiały przedstawić w niej także wyniki referendum. Taki wymóg to pokłosie kłopotów jakie miał MKOl przy wyborze organizatora zimowych igrzysk w 2026 roku. Władze miasta Calgary i kanadyjski komitet olimpijski najpierw zgłosiły akces, a później wycofały kandydaturę po negatywnym wyniku referendum. MKOl zamierza jako organizacja opracować reguły pozwalające lepiej dostosowywać się do rzeczywistości, jaką kreuje zmieniająca się sytuacja gospodarcza i polityczna na świecie. Ma je opracować powołana grupa robocza pod przewodnictwem członka MKOl Johna Coatesa. Podczas sesji w Lozannie oficjalnie wykreślono z Karty Olimpijskiej zapis obligujący MKOl do wyboru gospodarza igrzysk na siedem lat przed terminem imprezy.

Do 2028 roku MKOl ma wszystkie igrzyska już obsadzone. Letnie w 2020, 2024 i 2028 roku odbędą się odpowiednio w Tokio, Paryżu i Los Angeles, zaś zimowe w 2022 w Pekinie, a w 2026 roku w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Nieobsadzona jest jeszcze kandydatura zimowych igrzysk w 2030 roku. MKOl już wcześniej podjął decyzję, że będzie w większym stopniu partycypował w kosztach przygotowania igrzysk, dlatego jego działacze od razu stali się bardziej otwarcia na wszelkie pomysły ich obniżenia. Preferowane mają być kandydatury zakładające wykorzystanie istniejących już obiektów sportowych, hoteli, dróg i lotnisk. To otwiera w przyszłości szanse goszczenia igrzysk także przez takie kraje, jak Polska.

Wojna MKOl z AIBA

Podczas sesji w Lozannie rozstrzygnięto też ciągnący się już od wielu miesięcy spór między Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim, a Międzynarodową Federacją Boksu Amatorskiego (AIBA). Olimpijska centrala od dłuższego czasu pozostaje w sporze z AIBA, a zgłaszane przez nią pretensje dotyczą finansów AIBA (jej zadłużenie szacuje się na ok. 30 mln dolarów), etyki w zarządzaniu organizacją, niejasnego system doboru arbitrów i sposobu oceniania walk, a także podejścia do walki z dopingiem. Najnowszy konflikt wybuchł z powodu wybranego jesienią ubiegłego roku na prezesa AIBA Gafura Rachimowa, 67-letniego biznesmena z Uzbekistanu, który jest oskarżany o działalność przestępczą, m.in. pranie brudnych pieniędzy.

W marcu tego roku co prawda złożył on rezygnację z pełnionej funkcji, a na tymczasowego szefa AIBA wybrano Marokańczyka Mohameda Moustahsane, lecz mimo tej zmiany MKOl uznał, iż ogłoszony przez federację program reform nie przynosi zadowalających efektów i zagroził wycofaniem boksu z programu igrzysk w Tokio. Byłaby to decyzja szokująca, bowiem boks znajduje się w programie igrzysk nieprzerwanie od 1904 roku, a AIBA z 203 członkami jest trzecią największą organizacją sportową na świecie.

Na szczęście takiej decyzji działacze MKOl w Lozannie nie podjęli i ostatecznie boks pozostanie w programie igrzysk w Tokio. Ale Międzynarodowa Federacja Boksu Amatorskiego została jednak zawieszona w prawach członka MKOl. Decyzja, która zgodnie z Kartą Olimpijską wymagała większości dwóch trzecich głosów, zapadła jednomyślnie. System olimpijskich kwalifikacji dla pięściarzy opracuje samodzielnie MKOl. Nie zmieni się liczba zawodników uczestniczących w olimpijskich zmaganiach – wystartuje ich łącznie 286. Rywalizacja toczyć się będzie w ośmiu męskich kategoriach wagowych i pięciu kobiecych.

 

Terminarz olimpijskich zmagań siatkarzy już ustalony

Na dwa lata przed otwarciem letnich igrzysk w Tokio Japończycy ogłosili terminarz spotkań w siatkarskich turniejach kobiet i mężczyzn. Pierwsi zaczną panowie – 25 lipca o 9:00 czasu lokalnego, czyli 02.00 czasu w Polsce.

 

Dwa kolejne mecze zaplanowano na dzień otwarcia: o 14:20 i 19:40 (7:20 i 12:40 czasu w Polsce). Spotkania kobiet rozpoczną się następnego dnia wg tego samego harmonogramu. Terminarz obowiązuje dla obu turniejów, aż do ćwierćfinałów, w których spotkania rozgrywane będą o godzinie 2:00, 6:00, 10:00 i 14:30. Półfinały odbędą się o 06:00 i 14:00. Mecz o brązowy medal w rywalizacji mężczyzn odbędzie się 8 sierpnia o godzinie 06:00, natomiast finał rozegrany zostanie tego samego dnia o 14:15. Harmonogram obowiązuje również w przypadku zmagań kobiet ostatniego dnia, 9 sierpnia. Złotego medalu bronić będą Brazylijczycy, którzy na podium stanęli wraz z Włochami i Amerykanami. U pań złota bronić będą Chinki, srebra Serbki, a brązu Amerykanki.