Mecz Polska – Rosja z kibicami na trybunach

Przygotowania do Euro 2020/2021 wkraczają w decydującą fazę. We wtorek reprezentacja Polski rozegrała mecz towarzyski z Rosją, remisując 1:1. Dla selekcjonera biało-czerwonych Paulo Sousy była to pierwsza okazja do sprawdzenia formy swoich wybrańców. Portugalczyk przed meczem zapowiedział, że Robert Lewandowski zacznie spotkanie na ławce rezerwowych, ale napastnik Bayernu Monachium na boisku się nie pojawił. Mecz z Rosją był też sprawdzianem sprawności dla PZPN, bo po raz pierwszy od wybuchu pandemii na trybuny mogli wejść kibice.

Za sprawą najnowszych złagodzeń epidemicznych przepisów Polski Związek Piłki Nożnej mógł w meczu z Rosją zapełnić stadion w połowie miejsc, co oznaczało, że na stadionie we Wrocławiu mogło pojawić się ponad 20 tysięcy kibiców. Nasz piłkarska federacja zapewniała, że bilety rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Oficjalnie potwierdził to rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski na przedmeczowej konferencji prasowej: „W obu czerwcowych spotkaniach towarzyskich kadry spodziewamy się około 20 tysięcy kibiców. Bilety, które trafiły do sprzedaży, zostały już wykupione, więc na meczach będzie głośno”. Ale obostrzenia epidemiczne wciąż obowiązują, chociaż nie są już jakoś przesadnie dolegliwe. „Trzeba będzie zachować odpowiedni dystans, na co stewardzi będą zwracać uwagę. Rodziny będą jednak mogły siedzieć obok siebie. Nie przewidujemy jako organizatorzy obowiązku noszenia maseczek, bo na powietrzu nie trzeba już tego robić” – wyjaśnił rzecznik Kwiatkowski.
Polscy piłkarze z powrotu kibiców cieszyli się bardzo, bo wszyscy mieli już serdecznie dosyć kopania piłki przy pustych trybunach. Może za wyjątkiem występujących na co dzień w Lokomotiwie Moskwa Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa, bo w rosyjskiej lidze mecze w tym roku rozgrywane były z udziałem publiczności. Ale to oznaczało też, że dla rosyjskich piłkarzy, których do gry wystawił trener „Sbornej” Stanisław Czerczesow, doping fanów polskiej drużyny nie będzie czymś szczególnym. Ale dla reszty polskich zawodników był to powrót do normalności. „Występując w Serie A, od dawna nie widziałem fanów na trybunach. Dlatego przygotowałem się mentalnie na duże emocje” – przyznał Bartosz Bereszyński.
Mecz z Rosją był pierwszym występem reprezentacji Polski z udziałem publiczności od ośmiu miesięcy. Po raz ostatni spotkania reprezentacji były dostępne dla fanów w październiku ubiegłego roku. Listopadowe mecze Ligi Narodów i marcowe eliminacji MŚ 2022 odbyły się bez widzów. Przed spotkaniem z Rosją wielką niewiadomą było jednak to, jak zachowają się polscy kibice. Swój powrót na stadiony ekstraklasy w ostatniej ligowej kolejce zaakcentowali zakazanymi pirotechnicznymi popisami, ale organizatorzy zapewniali, że postarają się do tego na stadionie we Wrocławiu nie dopuścić.
Trener Paulo Sousa w przeddzień meczu z Rosjanami poinformował, że Robert Lewandowski nie zacznie meczu w wyjściowym składzie. Ostatecznie kapitan naszej reprezentacji nie zagrał w ogóle, podobnie jak dziewięciu innych kadrowiczów, wśród których byli m.in. Wojciech Szczęsny, Kamil Glik i Arkadiusz Milik. „Mając na uwadze jego długi sezon i kontuzję, której nabawił się w końcówce, na szczęście niezbyt poważną, uznaliśmy wspólnie, że zacznie spotkanie na ławce rezerwowych” – ogłosił portugalski szkoleniowiec. Nie ma w tym nic szokującego, bo „Lewy” nie musi udowadniać swojej przydatności do gry w podstawowej jedenastce, a ma przecież jeszcze w nogach wysiłek jaki włożył w maju w pobicie legendarnego rekordu strzeleckiego Gerda Muellera. Mecz, w którym kapitan naszej reprezentacji strzelił 41. ligowego gola w minionym sezonie i ustanowił nowy rekord Bundesligi, został rozegrany 22 maja, czyli ledwie dwa dni przed rozpoczęciem zgrupowania kadry biało-czerwonych w Opalenicy. W sumie w sezonie 2020/21 Lewandowski spędził na boisku 3389 minut w 40 spotkaniach licząc wszystkie rozgrywki. Zdobył łącznie 48 bramek i zaliczył ponadto dziewięć asyst.
Przed wtorkowym meczem trener reprezentacji Rosji przestrzegł naszych piłkarzy przed zespołem Słowacji, z którym biało-czerwoni 14 czerwca rozegrają pierwsze spotkanie w turnieju Euro 2020/21. „Musicie uważać przede wszystkim na stałe fragmenty gry. Widać, że mają je dobrze wyćwiczone. My tak straciliśmy gola w meczu z nimi” – powiedział Stanisław Czerczesow. I zapewnił, że jego zawodnicy podejdą do spotkania z Polakami bardzo poważnie. „Oczywiście zwycięstwo nie jest naszym głównym celem, bo mecz jest tylko elementem przygotowań do startu w mistrzostwach Europy, ale spodziewam się zobaczyć we Wrocławiu u moich piłkarzy maksymalne zaangażowanie w grę” – przekonywał selekcjoner „Sbornej”. Rosyjski zespół w Euro 2020/2021 w fazie grupowej będzie rywalizował z Belgią, Finlandią i Danią, a nasza drużyna zmierzy się ze Słowacją, Hiszpanią i Szwecją.
W przedostatnim sprawdzianie przed startem w Euro 2020/2021 trener Sousa dał pograć głównie piłkarzom drugiego rzutu kadry i w sumie był z ich występu zadowolony. Najlepszym dowodem jest to, że nie dokonał żadnej zmiany w 26-osobowej kadrze i ta grupa zawodników została zgłoszona do UEFA. „Graliśmy bardzo dobrze do momentu strzelenia gola. Potem cofnęliśmy się zdecydowanie za głęboko. Pozwalaliśmy rywalowi na wyprowadzanie piłki i stwarzanie korytarzy. Rosjanie wykorzystywali przestrzenie pomiędzy cofniętym Krychowiakiem i Klichem a atakiem, to był problem. W drugiej połowie wyglądało to lepiej, rywale już nie stwarzali tak dużego zagrożenia. W przerwie przeanalizowaliśmy błędy. Pokazaliśmy zawodnikom, co można zrobić lepiej i poprawić. Piłkarze mogli czuć w nogach trudy tego wymagającego tygodnia. W pewnych momentach po prostu brakowało nam sił. Nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian. Odpowiada mi obecna kadra” – zapewniał portugalski szkoleniowiec. To dla zawodników z listy rezerwowej oznacza koniec marzeń o występie w mistrzostwach Europy. Dla przypomnienia – znaleźli się na niej bramkarz Radosław Majecki oraz pomocnicy Kamil Grosicki, Sebastian Szymański i Rafał Augustyniak.
Remis 1:1 w spotkaniu z Rosją trzeba uznać za wynik sprawiedliwy. Z naszych reprezentantów na wyróżnienie zasłużył strzelec gola Jakub Świerczok i Grzegorz Krychowiak, a najsłabiej wypadł ustawiony na lewym skrzydle Dawid Kownacki, któremu ta pozycja najwyraźniej nie pasowała.
Ostatnie spotkanie kontrolne przed Euro 2020/2021, z Islandią, biało-czerwoni rozegrają 8 czerwca w Poznaniu.

Polska – Rosja 1:1
Gole: Jakub Świerczok (4) – Wiaczesław Karawajew (21).

Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora (56. Bartosz Bereszyński), Michał Helik, Kamil Piątkowski (57. Jan Bednarek), Tymoteusz Puchacz – Przemysław Frankowski (80. Karol Linetty), Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich (70. Kacper Kozłowski), Karol Świderski (67. Jakub Moder), Dawid Kownacki (56. Kamil Jóźwiak) – Jakub Świerczok.
Rosja: Anton Szunin (63. Matwiej Safonow) – Wiaczesław Karawajew, Andriej Siemionow (46. Igor Diwiejew), Gieorgij Dżykija, Fiodor Kudriaszow, Daler Kuziajew (67. Jurij Żyrkow) – Aleksiej Miranczuk (63. Rifat Żemaletdinow), Roman Zobnin, Magomied Ozdojew (57. Maksim Muchin), Aleksandr Gołowin – Artiom Dziuba (67. Anton Zabołotnyj).
Żółte kartki: Siemionow, Kudriaszow.
Sędziował: Marco Guida (Włochy).
Widzów: 20 000.

48 godzin sport

Hokejowe imprezy w Polsce
Przyszłoroczne mistrzostwa świata dywizji I grupy B zostaną rozegrane w Katowicach. Polska zorganizuje także turniej kwalifikacji olimpijskich kobiet. Takie decyzje zapadły w miniony poniedziałek podczas nadzwyczajnego kongresu Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF). Mistrzostwa świata mężczyzn dywizji 1B odbędą się 26 kwietnia-2 maja 2021 w Katowicach, a oprócz naszej reprezentacji zagrają w nich jeszcze Estonia, Litwa, Serbia, Japonia i Ukraina. Natomiast polskie hokeistki o przepustkę do decydującej fazy kwalifikacji olimpijskich zagrają w dniach 11-14 lutego 2021 w Gdańsku, a ich rywalkami będą drużyny Holandii, Meksyku i Turcji.

Mecz na szczycie dla Unii
Już w drugiej kolejce PGE Ekstraligi tegorocznego sezonu zmierzyły się dwa najlepsze żużlowe zespoły poprzednich rozgrywek – mistrz Polski Unia Leszno podejmował na swoim torze wicemistrza Spartę Wrocław. Lepsi okazali się w tym spotkaniu gospodarze wygrywając 53:37. Atutu własnego toru nie wykorzystał natomiast Falubaz Zielona Góra, który przegrał z Włókniarzem Częstochowa 31:59. Porażkę poniosła też druga lubuska drużyna, Stal Gorzów, ulegając na wyjeździe Motorowi Lublin 37:53. Ostatni mecz 2. kolejki, GKM Grudziądz – ROW Rybnik, zostanie rozegrany w czwartek. Liderem po dwóch seriach spotkań jest ekipa Włókniarza, a ostatnia lokatę zajmuje Stal.

Cios dla Perły Lublin
Mistrzynie Polski w piłce ręcznej, MKS Perła Lublin, po reformie kontynentalnych pucharów, nie zagrają w tym sezonie w Lidze Mistrzyń. Wystartują natomiast w nowo utworzonej Lidze Europy. W najbliższej edycji elitarnej Ligi Mistrzyń weźmie udział tylko 16 zespołów podzielonych na dwie grupy. Miejsca z urzędu przyznano mistrzowskim drużynom z ośmiu najwyżej sklasyfikowanych federacji, czyli: Team Esbjerg (Dania), Gyori Audi ETO KC (Węgry), Metz Handball (Francja), Borussia 09 Dortmund (Niemcy), Buducnost Podgorica (Czarnogóra), Vipers Kristiansand (Norwegia), SCM Ramnicu Valcea (Rumunia) i Rostov Don (Rosja) oraz wicemistrzyniom Danii – Odense Handbold. Siedem pozostałych miejsc Europejska Federacja Piłki Ręcznej, na zasadzie „dzikich kart”, przyznała zespołom: CSM Bukareszt (Rumunia), FTC-Rail Cargo Hungaria Budapeszt (Węgry), Brest Bretagne Handball (Francja), CSKA Moskwa (Rosja), RK Krim Mercator Lublana (Słowenia), HC Podravka Koprivnica (Chorwacja) i SG BBM Bietigheim (Niemcy).

Japonia odpuszcza mundial
Japonia nie zorganizuje piłkarskich mistrzostw świata kobiet w 2023 roku. Miejscowa federacja zdecydowała się wedle tamtejszych mediów na wycofanie oferty przeprowadzenia tej imprezy. Przed dwoma tygodniami podobnie postąpiła Brazylia. Oprócz tych dwóch krajów, chęć goszczenia kobiecego mundialu wyraziły także Kolumbia oraz wspólnie Australia i Nowa Zelandia. FIFA wybór gospodarza ma ogłosić w czwartek. Poprzednie mistrzostwa świata kobiet, które odbyły się od w czerwcu i lipcu 2019 roku we Francji, wygrała drużyna USA.

Kądzior mistrzem Chorwacji
Piłkarze Dinama Zagrzeb na sześć kolejek przed końcem rozgrywek chorwackiej ekstraklasy zapewnili sobie trzecie z rzędu mistrzostwo kraju. Zawodnikiem tego zespołu jest reprezentant Polski Damian Kądzior, który w obecnym sezonie ligowym zagrał w 26 meczach i strzelił dziesięć goli. W kadrze zespołu są też znani z występów w polskiej ekstraklasie Sandro Kulenović (Legia Warszawa) i Emir Dilaver (Lech Poznań). Do 16 kwietnia trenerem Dinama był Nenad Bjelica, który wcześniej był szkoleniowcem Lecha Poznań.

Świerczok mistrzem Bułgarii
Łudogorec Razgrad, w barwach którego występuje polski napastnik Jakub Świerczok, po raz dziewiąty z rzędu zdobyła mistrzostwo Bułgarii. Łudogorec zapewnił sobie tytuł wygrywając w 27. kolejce z Beroje Stara Zagora 2:1 (0-1) i na cztery kolejki przed końcem sezonu ma 14 punktów przewagi nad drugim w tabeli CSKA Sofia. Świerczok nie znalazł się nawet w kadrze meczowej i wedle spekulacji bułgarskich mediów latem zmieni klubowe barwy. W rundzie jesiennej graczem Łudogorca był też reprezentant Polski Jacek Góralski.

W I lidze piłkarskiej bez zmian
Wyniki 27. kolejki: Warta Poznań – Sandecja Nowy Sącz 2:0, Odra Opole – Chrobry Głogów 1:0, GKS Jastrzębie – Zagłębie Sosnowiec 1:3, Radomiak Radom – Chojniczanka Chojnice 3:1, GKS Bełchatów – Stal Mielec 2:1, Stomil Olsztyn – Wigry Suwałki 1:0, GKS Tychy – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1, Puszcza Niepołomice – Olimpia Grudziądz 0:1, Miedź Legnica – Bruk-Bet Nieciecza 0:1. W tabeli prowadzą zespoły Podbeskidzia i Warty (po 52 pkt) przed Stalą (51 pkt), Radomiakiem (47), Bruk-Betem (39) i Miedzią (39). Stawkę zamykają Wigry (20 pkt), Chojniczanka (23) i Chrobry (31).

Żałoba w sporcie motorowym
Polski sport motorowy stracił dwóch wybitnych zawodników – Ryszarda Żyszkowskiego i Marcina Turskiego. Żyszkowski, legendarny pilot samochodowy, zmarł w niedzielę w Warszawie w wieku 79 lat. Był pilotem między innymi Macieja Stawowiaka, Sobiesława Zasady czy Roberta Muchy, z którymi wywalczył m.in. dwadzieścia tytułów mistrza Polski w rajdach i wyścigach samochodowych. Z kolei Turski to sześciokrotny mistrz Polski w rajdach samochodowych. Wśród jego osiągnięć znajdują się między innymi zwycięstwa w Kryterium Asów na Karowej, Rajdzie Elmot, Rajdzie Warszawskim czy Rajdzie Kormoran. Miał 46 lat.

Świętowali bez dystansu
Piłkarze Ferencvarosu Budapeszt po wygranym w minioną sobotę 1:0 derbowym meczu z Ujpestem zdobyli po raz drugi z rzędu, a po raz 31 w historii, tytuł mistrza Węgier. Wraz z piłkarzami sukces świętowało 16 tysięcy kibiców. Węgierski rząd zezwolił na otwarcie trybun dla widzów, z czego skorzystali fani Ferencvarosu, ale jak donoszą tamtejsze media, nie przestrzegali obowiązujących podczas pandemii koronawirusa zasad dystansu społecznego.

48 godzin sport

Benefis Włodzimierza Szaranowicza
Włodzimierz Szaranowicz poinformował o zakończeniu kariery sportowego komentatora w marcu tego roku. Bezpośrednią przyczyną rezygnacji 70-letniego dziennikarza z dalszej pracy w telewizji jest choroba neurologiczna. Pierwsze jej objawy zaobserwował cztery lata temu, gdy komentował dla TVP mistrzostwa świata w lekkoatletyce. W trakcie swojej pracy był na 19 igrzyskach olimpijskich, pierwszy raz 39 lat temu w Moskwie. Komentował także najważniejsze imprezy lekkoatletyczne i w skokach narciarskich. W latach 2009-2017 zajmował stanowisko dyrektora TVP Sport. Pożegnał się z widzami w wyemitowanym w miniony weekend przez TVP benefisie „Halo, Włodku!”.

Triumf Włocha w Monte Carlo
Rozstawiony z numerem 13. Włoch Fabio Fognini wygrał turniej ATP Masters 1000 na kortach ziemnych w Monte Carlo (pula nagród 5,2 mln euro). W finale pokonał Serba Duszana Lajovicia 6:3, 6:4. To dziewiąty tytuł 31-letniego tenisisty w karierze. W półfinale Fognini wyeliminował 11-krotnego triumfatora imprezy w Monte Carlo Hiszpana Rafaela Nadala. W grze pojedynczej w Monte Carlo rywalizował Hubert Hurkacz, ale w pierwszej rundzie przegrał z Chorwatem Borną Coricem. Natomiast w deblu w 1/4 finału odpadł Łukasz Kubot grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo.

Dyskwalifikacja mistrza z Kenii
Mistrz olimpijski z Pekinu i trzykrotny mistrz świata w biegu na 1500 m Asbel Kiprop został w ub. roku przyłapany na dopingu. Kenijczyk zdobył złoto na igrzyskach w Pekinie (2008), a także na mistrzostwach świata w Daegu (2011), Moskwie (2013) i Pekinie (2015), ale wpadł 27 listopada 2017 roku, kiedy wykryto ślady erytropoetyny (EPO) w próbce pobranej podczas treningu. Kiprop zażądał badania próbki B, ale rezultat był identyczny. W marcu tego roku został przesłuchany w Londynie. Nie przyznał się do stosowania EPO, mimo to Athletics Integrity Unit (AIU), niezależny organ odpowiedzialny za walkę z dopingiem, 20 kwietnia ogłosił, że 29-letni Kenijczyk został zdyskwalifikowany na cztery lata, począwszy od 3 lutego 2018 roku. Anulowane zostały także wszystkie jego rezultaty osiągnięte między listopadem 2017 a lutym 2018 roku.

Kara dla ringowego gryzonia
Podczas gali bokserskiej w Liverpoolu (30 marca br.) Brytyjczyk Kash Ali walczył w wadze ciężkiej ze swoim rodakiem Davidem Price’em. W piątej rundzie po klinczu obaj bokserzy padli na deski, a wtedy Ali ugryzł rywal w brzuch. Sędzia ringowy przerwał walkę i zdyskwalifikował „ringowego gryzonia”, a Brytyjska Komisja Bokserska zawiesiła go na pół roku, do 1 października 2019 r. Ponadto Ali stracił gażę za pojedynek z Price’em i jeszcze musi zapłacić 10 tys. funtów grzywny.

Czarny dzień Polaków w Anglii
W rozegranej w poniedziałek 44. kolejce angielskiej II ligi wszystkie zespoły z polskimi piłkarzami przegrały swoje mecze. Leeds United (Mateusz Klich) przegrał na wyjeździe z Brentford 0:2, Hull City (Kamil Grosicki) uległo Sheffield United 0:3, Queens Park Rangers (Paweł Wszołek) przegrała z Derby County 0:2, Ipswich Town (z Bartoszem Białkowskim na ławie) doznał porażki 0:1 w starciu ze Swansea City, a Bolton (bez Pawła Olkowskiegow kadrze meczowej) przegrał z Blackburn 0:2. Drużyny Białkowskiego i Olkowskiego już zostały zdegradowane do niższej ligi.

Francja i Australia o Fed Cup
Francuskie tenisistki będą rywalkami Australijek w finale Pucharu Konfederacji, który odbędzie się w dniach 9-10 listopada. W Rouen Francja wygrała z Rumunią po zaciętej walce 3-2. Zacięta rywalizacja była także w drugim półfinale w Brisbane, gdzie Australijki zmierzyły się z Białorusinkami. Podobnie jak w spotkaniu Francuzek z Rumunkami, także na antypodach o awansie przesądził mecz deblowy, w którym lepsze okazały się gospodynie i ustaliły wynik na 3:2.

Popisowy występ Grabary
Występujący w duńskim Arhus GF na wypożyczeniu z FC Liverpool bramkarz Kamil Grabara obronił rzut karny w meczu 31. kolejki spadkowej grupy A duńskiej ekstraklasy, w którym jego drużyna wygrała 4:2 z Vejle BK. Młodzieżowy reprezentant Polski skutecznie interweniował w doliczonym czasie gry po strzale Władłena Jurczenki. Grabara rozegrał całe spotkanie. Jego klub zajmuje pierwsze miejsce w tabeli spadkowej grupy A, mając 44 punkty po 31 meczach.

Świerczok strzelał w Bułgarii
Jakub Świerczok strzelił dwa gole dla Łudogorca Razgrad w wygranym 3:0 meczu 30. kolejki w ramach grupy mistrzowskiej bułgarskiej ekstraklasy z Botewem Płowdiw. Dla Polaka były to szóste i siódme ligowe trafienia w tym sezonie. Świerczok wszedł na boisko w 22. minucie w miejsce kontuzjowanego Claudiu Keșerü. W wyjściowym składzie Łudogorca mecz rozpoczął Jacek Góralski, ale w 58. minucie został zmieniony.

Zmarł były piłkarz Pogoni
Po długiej chorobie w wieku 58 lat zmarł Jarosław Biernat, były piłkarz Pogoni Szczecin i Legii Warszawa. W barwach „Portowców”, których był wychowankiem, rozegrał 160 meczów, a w 1982 roku doszedł do finału Pucharu Polski. W latach 1983 – 1985 Biernat był zawodnikiem Legii Warszawa, z której wrócił do Pogoni. W 1987 roku wyjechał do Niemiec i występował tam w barwach Eintrachtu Frankfurt, SG Union Solingen, SpVgg Bayeruth, KTSV Preussen Krefeld i SG Duren 99.

Wyścig snajperów w polskiej kadrze

Na czele aktualnego rankingu najskuteczniejszych polskich piłkarzy znajduje się Robert Lewandowski, który w tym sezonie zdobył już 25 bramek. Tuż za nim z 23 trafieniami w barwach Genoi i AC Milan plasuje się rewelacja włoskiej Serie A Krzysztof Piątek. Trzeci w tym zestawieniu Kamil Wilczek strzelił dla Broendby Kopenhaga 16 goli, a czwarty Arkadiusz Milik dla SSC Napoli zdobył 13 bramek.

Lewandowski i Piątek odskoczyli innym polskim napastnikom w liczbie strzelonych goli, ale trener reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek powinien na bieżąco śledzić także dokonania graczy z dalszych miejsc na liście, bo sezon jest wyczerpujący, ryzyko kontuzji przez to wielkie, więc trzeba zakładać, że eksploatowanych do maksimum w klubowych zespołach snajperów może przed marcowymi meczami biało-czerwonych dopaść jakieś nieszczęście, choćby kontuzja.

Pierwsze miejsce „Lewego” w wyścigu polskich snajperów nie jest zaskoczenia. W obecnym sezonie kapitan naszej reprezentacji zdobył już dla Bayernu Monachium 25 bramek w 29 meczach. Krzysztof Piątek jest jednak od niego gorszy tylko o dwa trafienia (w sumie strzelił już 23 gole). Kolejny w zestawieniu jest Kamil Wilczek, który zdobył dla Broendby 13 bramek, a w sumie ma ich na koncie 16, co czyni go drugim pod względem skuteczności zawodnikiem duńskiej ekstraklasy. Tuż za nim sklasyfikowany jest napastnik SSC Napoli Arkadiusz Milik, autor 13 trafień w tym sezonie (12 w Serie A i jedno w Pucharze Włoch). Jedenaście goli na koncie (dziewięć dla Jagiellonii Białystok i dwa dla PAOK Saloniki) ma na koncie Karol Świderski, a o jedno mniej występujący nieregularnie w bułgarskim Łudogorcu Razgrad Jakub Świerczok (ma trzy bramki w lidze, dwie w Pucharze Bułgarii, aż cztery w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i jedną w fazie grupowej Ligi Europy).

Poza kadrą Polski znajduje się Łukasz Zwoliński (z 9 golami jest w zestawieniu za Świerczokiem), który w chorwackiej lidze walczy o tytuł króla strzelców, więc może nie warto tracić go z pola widzenia. Zwłaszcza że powołany na jesienne mecze Adam Buksa z Pogoni Szczecin ma gorsze osiągnięcia od niego, bo tylko sześć trafień na koncie, tyle samo co trochę zapomniany Mariusz Stępiński, który jednak te bramki zdobył w Serie A, na dodatek w najsłabszym w tej lidze zespole Chievo Werona. A przecież nie można wykluczyć, że do tego grona dołączą wkrótce przeżywający obecnie trudne dni Łukasz Teodorczyk i Dawid Kownacki.

W tej chwili obaj prowadzący w wewnętrznej rywalizacji polskich snajperów gracze mogą spodziewać się powołania na marcowe mecze. Bez obaw na decyzję trenera Brzęczka czeka też Milik. Kamil Wilczek wypadł z kadry jeszcze za kadencji Adama Nawałki, a jego następca nawet nie raczył napastnika Broendby Kopenhaga sprawdzić, chociaż Wilczek w rundzie jesiennej imponował strzelecką formą.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że jeśli chodzi o polskich snajperów to w ostatnich tygodniach najgłośniej było o Piątku, ale najrówniej z nich grał jednak Lewandowski. Wartość kapitana biało-czerwonych wychodzi zwłaszcza przy tzw. punktacji kanadyjskiej, w której liczą się łącznie bramki i asysty. „Lewy” jest w niej poza konkurencją, bo w tym sezonie zaliczył już 11 asyst, co w połączeniu z golami sprawia, że przyczynia się do zdobycia gola przez Bawarczyków co 72 minuty. „El Pistolero”, jak nazywają Piątka Włosi, który jako jedyny stara się nadążyć za narzuconym przez „Lewego” tempem w zdobywaniu bramek, ma na koncie tylko jedną asyst. Inni nasi snajperzy nie są wiele lepsi. Dlatego królem w tym towarzystwie wciąż jest Lewandowski.