Jeszcze wiele do zrobienia

O kwestie ważne dla przyszłości Polski w Europie, „Dziennik Trybuna” pyta eurodeputowanego Janusza Zemke.

Czy eurodeputowany powinien być przede wszystkim reprezentantem Polski, czy reprezentantem swojej opcji politycznej. A może jest to opozycja pozorna?
Poseł do PE powinien być reprezentantem Polski i swojej opcji politycznej. w PE funkcjonuje się we frakcjach politycznych, a nie grupach narodowych. Oczywiście są sprawy (np. stosunek do Pakietu mobilności, które łączą Polaków niezależnie od przynależności do frakcji politycznej.

Polska stoi z boku dyskusji o dalszej ewolucji europejskiego systemu. Wpisany w traktaty stan równowagi pomiędzy Unią jako związkiem państw członkowskich i Unią jako wspólnotą jej obywateli wydaje się ulegać zachwianiu. Jak byśmy go chcieli widzieć? Czy poprzez większą centralizację, jako superpaństwo? Czy europejskie instytucje powinny mieć większy wpływ, bardziej bezpośredni na nasze życie?
Tak. Opowiadam się za zwiększeniem wpływu instytucji europejskich na nasze życie. Wstąpiliśmy do UE dobrowolnie i w naszym interesie jest, by Unia i jej instytucje były skuteczne.

Pojawiają się cały czas koncepcje reformy UE w duchu albo „Europy dwóch prędkości”, albo takie jak plan Macrona. Dzielące Unię ja jej centrum i peryferie. Czy  to nie regres europejskiej idei? Z drugiej strony nawet największe gospodarki unijne zdają sobie sprawę, że samotnie nie mają szans w rywalizacji z Chinami, Stanami Zjednoczonymi, a może nawet i z Rosją. Którędy zatem wiedzie droga do przekształcenia UE w jeden organizm, który w stosunku do zewnętrznych partnerów będzie mówił jednym głosem?
Droga jest jedna. Twarda realizacja przez wszystkie państwa zasad i wartości Unii. Pomysły, by Unia miała różne prędkości są z punktu Polski niekorzystne, gdyż spychają nas na margines UE. Niestety, obecnie Polska, przez konflikt o praworządność, konflikt z instytucjami europejskimi, konflikt z największymi państwami w Unii, sama spycha się na margines wspólnoty.

Unia Europejska to także unia regionów. Jakie najważniejsze potrzeby mają wyborcy pańskiego regionu wyborczego. Jak będzie pan, jako euro deputowany, pomóc im?
Głównym problemem są opóźnienia w realizacji inwestycji infrastrukturalnych, np. drogi S-5 w moim województwie. Moja rola tutaj może polegać na nacisku na Komisję Europejską, by egzekwowała od polskiego rządu ustalenia podjęte z Unią w tym obszarze.

UE stworzyła wspólną przestrzeń gospodarczą. Ale – nazwijmy to tak – głębokość tej przestrzeni jest taka, że jej beneficjentami są przedsiębiorcy. Pracownicy w mniejszym stopniu – o ile nie wybiorą emigracji do bardziej rozwiniętych krajów UE. Co europejska lewica chciałaby zrobić, aby Europa stała się również przestrzenią wspólnych standardów socjalnych i standardów zatrudnienia.
Europejska lewica walczy o europejskie standardy w zakresie ochrony praw pracowniczych, czy obowiązkowych minimalnych płac i świadczeń. Wiele jest jeszcze w tym obszarze do zrobienia.

Czy europejska płaca minimalna jest na to rozwiązaniem? Jak powinna być konstruowana – czy jako konkretna kwota, czy też dla różnych krajów, a może i regionów ważona w oparciu o ceny koszyka podstawowych artykułów?
Uważam, że dobrym pomysłem jest budowa płacy minimalnej w powiązaniu z realnymi w danym państwie kosztami utrzymania. Płaca minimalna w poszczególnych państwach powinna wynosić, co najmniej 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Wspólne, europejskie instytucje obronne. W tym zakresie integracja europejska jest dość słaba. Czego by nie mówić, UE nie jest systemem zbiorowego bezpieczeństwa. Ten projekt to uzupełnienie czy alternatywa dla NATO? Czy Europa może taki system zbiorowego bezpieczeństwa zbudować, bez Stanów Zjednoczonych?
Działania UE w obszarze bezpieczeństwa powinny wzmacniać NATO, a nie prowadzić do konfliktu z Sojuszem. Unia ma tutaj wiele niewykorzystanych możliwości. Powinna zwiększać mobilność wojskową w Europie, wspierać badania i wdrożenia z zakresu obronności, prowadzić własne rozpoznanie wywiadowcze zagrożeń. Unia kładzie nacisk na tzw. instrumenty miękkie, jak pomoc w kształceniu kadr, pomoc humanitarna, różne rodzaje nacisków na strony konfliktów zbrojnych. Te metody są niejednokrotnie skuteczniejsze od siłowych sposobów rozwiązywania konfliktów.

Wiadomo, że praca europarlamentarzysty wymaga specjalizacji. W jakich dziedzinach widziała/by Pani/Pan swoją rolę? W jakich komisjach. Wokół jakich spraw obracają się pani/pana główne zainteresowania związane z Unią?
Zamierzam pracować nadal w dwóch komisjach, tj.: Transportu i Turystyki (TRAN) oraz Bezpieczeństwa i Obrony (SEDE). W komisji TRAN za najważniejsze uważam: tworzenie europejskich korytarzy transportowych, ograniczanie negatywnego wpływu transportu na środowisko, poprawę praw pasażerów. W komisji SEDE – poprawę mobilności wojskowej w Europie, zwiększenie rzeczywistych możliwości działania Frontexu, wspieranie przez Unię Europejską badań i wdrożeń w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, gdyż europejskie technologie, coraz bardziej odstają od światowego poziomu.

Parlament Europejski jest ważną, ciężko pracującą instytucją. Zatrudniająca wielu pracowników, posiadającą fundusze na promocje. Ale w Europie, a zwłaszcza w Polsce, postrzegany jest jedynie jak dom spokojnej, politycznej starości, rozgadane niewiele znaczące ciało. Czemu grono tak znakomitych, doświadczonych ludzi zgromadzonych w PE akceptuje tak kiepską politykę informacyjną?
Tak, rzeczywiście instytucje europejskie w tym PE są za mało ofensywne i skuteczne w promowaniu Unii. Eurodeputowany, poseł do PE ma wpływ na przydzielanie środków na cele promocji, gdyż PE co roku zatwierdza swój budżet. Powinien bardziej krytycznie oceniać sposób wydawania owych niemałych środków na promocję.

Głos lewicy

W sprawie hejtu

– Mowa nienawiści pojawiła się już wcześniej i niestety PiS obudził się w tej sprawie dopiero niedawno. Szkoda, że musiała się wydarzyć tragedia, abyśmy zaczęli o tym mówić – mówił Marcin Kulasek w programie „Twój Wybór”.
– Kiedy pojawiały się fałszywe klepsydry/akty zgonu opozycyjnych prezydentów miast, nie były one przez PiS potępiane – przypomniał sekretarz generalny SLD.
– W swoją pierś trzeba się uderzyć i to jest taki czas. Nie możemy przerzucać winy tylko na jedną stronę sporu politycznego. To nas nie doprowadzi do niczego, poza zaognianiem konfliktu – stwierdził Kulasek..
Info z sld.org.pl

Wojna polityczna

– Zostałem posłem w 1989 roku. Sprawowałem mandat przez 20 lat i powiem szczerze, że w 2009 z chęcią odszedłem z Sejmu do Parlamentu Europejskiego, dlatego, że obserwowałem przez te lata zjawiska, które mnie niepokoiły: obniżanie się jakości polskiej czołówki politycznej i absolutny wzrost agresji w kontaktach wzajemnych. Moim zdaniem ona teraz przekracza wszelkie granice – powiedział Janusz Zemke w Radiu TOK FM.
W jego ocenie w unijnej instytucji agresywne wystąpienia zdarzają się incydentalnie. I podkreślił, że w „Parlamencie Europejskim nie ma takiej atmosfery niechęci i agresji, jaką się obserwuje w polityce polskiej”.
Jak mówił Janusz Zemke, w polskiej polityce rywal polityczny to „nie przeciwnik, ale wróg i najlepiej go zdeptać”. – Pan Paweł Adamowicz też takie momenty przeżywał i nie udawajmy, że tego nie było – podsumował.
Info z sld.org.pl

Adamowicz to nie był byle jaki człowiek

Jerzy Wenderlich w programie „Woronicza 17”:
Brałem udział w uroczystościach pogrzebowych w Bazylice Mariackiej. Miałem też przyjemność i honor znać osobiście Pawła Adamowicza i każda z nim rozmowa, trochę ich było, to nie były rozmowy byle jakie. Paweł Adamowicz to nie był byle jaki człowiek, choć za życia doznał smagania biczem z każdej strony, od swoich kolegów partyjnych też dostał wiele razów, na które nie zasłużył.
To była wzruszająca uroczystość i wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy to będzie ten moment przełomowy, czy to będzie Rubikon po przekroczeniu, którego będzie już jasność.
Jestem człowiekiem pełnym nadziei, ale ja już w takich przełomowych chwilach uczestniczyłem, chociażby po katastrofie smoleńskiej, począwszy od chwili kiedy do Polski przybyły trumny. Politycy z PiS-u uczestniczyli w pogrzebach naszych partyjnych koleżanek i kolegi. Osobiście uczestniczyłem w wielu pogrzebach polityków PiS: Przemysława Gosiewskiego i Grażyny Gęsickiej. Ale później okazało się, że życie jest cherlawe i skrzeczące moralnie. Przyszła rzeczywistość, która doprowadziła nas do jeszcze większego poziomu agresji.
Info z sld.org.pl

Manipulacje mediów

Adam Mazguła na Facebooku:
Władza uznała, że zaczynam być niebezpieczny, bo mówię prawdę do żołnierzy (…) Nagrano mnie podczas wiecu pod sejmem i wyciągnięto jedno zdanie. Nie to, kluczowe, że oprawcami dzisiaj nie są ci, wobec których wymyślono ustawę dezubekizacyjną, ale Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński, którzy dzielą Polaków. (…) Jacek Kurski to człowiek o niezwykle niskiej moralności, uważam, że nie ma rzeczy, których nie byłby w stanie zrobić dla kariery.

Głos Lewicy

To ośmiesza PiS

– Nie jest to nominacja dyktowana kompetencjami – powiedział Janusz Zemke w programie „Fakty po Faktach” oceniając nominację Adama Adruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji. – Jest to decyzja czysto polityczna, dyktowana jakąś nadzieją, że pan Andruszkiewicz skłoni jakąś część elektoratu skrajnie prawicowego do tego, żeby wspierać dalej PiS – podkreślił eurodeputowany SLD.

– PiS zamiast iść do centrum – co zapowiadał prezes jeszcze nie tak dawno – ocenił, że w centrum nie ma czego szukać i że trzeba pilnować, żeby na prawo od PiS nie pojawiła się jakaś siła polityczna. Pan Andruszkiewicz ma być jednym z elementów, żeby taka siła nie powstała. Moim zdaniem, jest to kalkulacja błędna. Ten pan już tyle razy zmieniał poglądy w swoim życiu, ma tak fatalne poglądy, że nie sądzę, żeby to PiS-owi pomogło. To ośmiesza w sumie PiS – stwierdził Zemke.

 

Mit charytatywy

Powoli zaczyna się marketingowy sezon na WOŚP. Przypomnę więc tylko, że to będzie już 27 rok i 27 finał z rzędu, a kolejki do lekarza są coraz większe i coraz trudniej w Polsce o dobrą i przystępną opiekę medyczną, a ludzie bogaci na stałe przerzucili się już na prywatę…

Tak więc cała liberalna teoria o zbawiennym wpływie prywatnej charytatywy i o wielkich skutkach jednodniowej zbiórki do puszek wygląda więc na skutecznie obaloną. WOŚP to opium coraz bardziej chorego ludu. Nasze zdrowie naprawdę nie zależy od tego, co wrzucicie do puszek. Zależy od tych, którzy rządzą państwem.

W zdrowym państwie nie ma potrzeby żadnych puszek – komentuje na swoim profilu fejsbukowym Tymoteusz Kochan.

 

Lis pilnuje kurnika

Jeśli jest dla nas oczywiste, że sędzia piłkarski nie bierze udziału w grze, dlaczego nie jest dla nas oczywiste, że pracownicy nadzoru bankowego od objęcia stanowiska aż do śmierci nie powinni móc posiadać ŻADNYCH instrumentów finansowych zarządzanych przez banki? Ich zarobki, oszczędności, zabezpieczenia na starość powinna obsługiwać instytucja, w której pracują. I tylko ona. Lis nie może pilnować kurnik – również na Facebooku zauważa Łukasz Moll.

Głos lewicy

Państwo morskie

– To wszystko potwierdza chaos w modernizacji wojska. W żadnych planach nie pojawiało się kupno fregat. W planach była jedynie budowa korwet i okrętów podwodnych – skomentował Janusz Zemke w radiu TOK FM podkreślając, że zapomina się o tym, że Polska jest także państwem morskim.

– Mamy interesy związane z bezpieczeństwem na Bałtyku, dlatego Polska nie powinna mieć może dużej marynarki, ale powinna być ona nowoczesna – dodał.

Jak podkreśla Janusz Zemke, Polska potrzebuje kilka nowych korwet i okrętów podwodnych. – Lepiej byłoby, gdyby Polska tych okrętów nie budowała od początku do końca, tylko uczestniczyła w kooperacji międzynarodowej. Na przykład decydując się na kupno okrętu od państwa, które ma odpowiednie doświadczenie, ale z warunkiem, nasz kraj produkowałby pewne części – ocenił.

 

Nie straszę, ostrzegam!

– Ludzie zarzucają mi, że jestem arogancki, bo straszę. Nie, ja uprzedzam, nie straszę. Mówię: „nie musicie tego robić, ale jeżeli pójdziecie na te stanowiska, musicie się liczyć z tym, że jak przyjdzie władza działająca zgodnie z prawem i Konstytucją, może was indywidualnie pozbawić prawa do wykonywania zawodu” – mówi Włodzimierz Czarzasty w rozmowie z Natemat.pl.

– Te osoby powinny zastanowić się, czy funkcjonowanie przez półtora roku, a nawet przez pięć i pół roku jeśli PiS wygra w 2019 roku, warte jest tego, żeby sobie marnować resztę życia. Bo zakaz wykonywania zawodu to jedno, ale trzeba też przyjrzeć się kwestii emerytur dla tych osób. I to nie jest straszenie – podkreśla przewodniczący SLD. – To ostrzeganie przed konsekwencjami – dodaje.

– Posłom też mówię: „nie musicie głosować za ustawami, o których wiecie, że są niezgodne z prawem”. Oni też poniosą odpowiedzialność, jeśli będą posłami w kolejnym Sejmie a rządzić będzie w nim większość prodemokratyczna – oświadcza Czarzasty. – Uważam, że wtedy powinny być zabierane immunitety i powinni być sądzeni za to co robią dziś. I to nie jest kwestia retoryki. Jestem co do tego w 100 proc. przekonany – informuje.

Głos lewicy

Będzie bojkot

– Będziemy bojkotowali referendum konstytucyjne.Prezydentowi, który łamie konstytucje należy się Trybunał Stanu, a nie możliwość zmiany tej ustawy zasadniczej – powiedział Włodzimierz Czarzasty w programie „Kwadrans Polityczny”.
– Pierwsze pytanie jakie powinno paść w tym badaniu – ponieważ to będzie badanie opinii publicznej, które będzie kosztować 100 000 000 zł – czy prezydent powinien łamać konstytucję? Jeżeli otrzyma odpowiedź negatywną to powinien podać się do dymisji – oświadczył przewodniczący SLD.

Szczyt Trump-Kim

– Na razie jest to deklaracja polityczna. Czas pokaże, czy Koreańczycy rzeczywisie będą likwidowali swój arsenał – powiedział w „Pulsie Trójki” Janusz Zemke, były wiceminister obrony po szczycie Trump-Kim.
– Można zaryzykować hipotezę, że świat byłby trochę bezpieczniejszy – powiedział Janusz Zemke, podkreślając, że na tym etapie porozumienia można tylko domniemywać i za deklaracjami muszą pójść czyny.
Były wiceminister obrony przypomniał, że ostatnie zbrojenia Kima stanowiły realną groźbę ataku, a koreańskie rakiety mogły dolatywać nie tylko do wybrzeży USA, ale też do Europy – w tym Polski.

 

Ważny projekt

We wtorek 12 czerwca 2018 r. Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów przyjął rezolucję dotyczącą modernizacji edukacji w Unii Europejskiej. Ten niezwykle ważny dokument został przygotowany przez panią poseł Krystynę Łybacką.
Rezolucja zawiera szereg rekomendacji, wskazówek i zaleceń, którymi powinny kierować się państwa członkowskie UE w celu zmodernizowania własnych, krajowych systemów edukacji. Przyjęta treść dokumentu jest wynikiem licznych uzgodnień, a o jego kompromisowym brzmieniu świadczą zarówno głosy wypowiadane podczas debaty parlamentarnej, jak również dzisiejszy wynik głosowania plenarnego.
Ważnym elementem rezolucji jest również część poświęcona nauczycielom.
Rezolucja podkreśla konieczność poprawy statusu nauczyciela, warunków jego pracy, perspektyw zawodowych oraz wynagrodzenia.

Głos lewicy

Docenieni!

Korespondenci polskich mediów w Brukseli zostali zapytani o ocenę działań posłów. Eurodeputowani SLD zajęli odpowiednio Bogusław Liberadzki (8 miejsce) doceniony za aktywne działania na rynku infrastruktury, a także unijnego budżetu, Janusz Zemke (19 miejsce) za działalność dotyczącą polityki obronności i obrony praw konstytucyjnych, a Krystyna Łybacka doceniona za pracę w tematyce edukacji – 25 miejsce w rankingu przygotowanym przez dziennik „Rzeczpospolita”.

 

Klaps? Nigdy!

– Klaps to wyraz wewnętrznej frustracji i braku kompetencji wychowawczych, a także wyraz braku własnych kompetencji do wychowania dziecka – ocenił Krzysztof Gawkowski w programie „Tak Jest”.
Wiceprzewodniczący SLD podkreślił, że jego zdaniem deklarowanie, iż klaps jest uzupełnieniem werbalnej relacji z dzieckiem oznacza, że „nie jesteśmy ani werbalnie, ani mentalnie przygotowani do posiadania dzieci”.
– Jeżeli w dojrzałym, cywilizowanym świecie odchodzimy od tego, żeby stosować kary cielesne, tortury i inne środki przymusu bezpośredniego, to powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że uderzanie dziecka może doprowadzić do nieodwracalnych zmian psychologicznych i psychicznych – powiedział Gawkowski, przypominając, że jest to stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
Polityk Sojuszu podkreślił, że polskie prawo zabrania bicia dziecka. Dodał, że badania prowadzone na świecie pokazywały wielokrotnie, iż dziecko bite w przyszłości także używa przemocy fizycznej i wdaje się w bójki. Stwierdził, że „miłość oznacza to samo w stosunku do osoby dorosłej i dziecka”. – Jeżeli kogoś kochamy, to traktujemy go tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani – zaznaczył.