W odpowiedzi „Otwartym Klatkom” – list Czytelnika

Jestem wieloletnim stałym czytelnikiem „T” Ten dziennik to moja pasja – źródlo najlepszych i najciekawszych informacji. Jednak doniesienie p.t. „20.XII – Dzień Ryby w „T” nr 253, 257 2018 Stowarzyszenia Otwarte Klatki (autorka. Marta Cendrowicz) wywołało moją szokową reakcję. Zastanawiające jest przestawienie się OK ze zwierząt futerkowych na atak na karpia!

O sobie: jestem dyplomowanym ichtiologiem (od 1955 r.) i ekonomistą. Mam w pracy z rybami słodkowodnymi, głównie z karpiem, (hodowla i dystrybucja – do dzisiaj!) 63 lata praktyki. Zabieram wiec głos jako nie naukowiec, ale jako praktyk z dużym doświadczeniem i wiedzą o hodowli karpia w Polsce i na świecie.

Ad rem! Przywołane dane CBOS z 2018 r.(z marca) „że 86 proc. Polaków domaga się likwidacji handlu żywym karpiem” kładę miedzy bajki i szerzenie w społeczeństwie nieprawdy! Dowód: zdjęcia z kolejki po żywego karpia przed ursynowskim punktem sprzedaży Leclerc w dniach 20, 21, 22 grudnia – kolejka ciągła ok. 100 osób! Przez wiele godzin. Równoległa sprzedaż wewnątrz Leclerca (tusze, płaty i dzwonka karpia miała sporadycznych klientów. Która więc sprzedaż cieszyła się popytem? OK popularyzują swoją propagandę.

W OK doszło do pomieszania procesów odłowu karpi ze stawów i ich sprzedaży. Jest to zasadniczo różniąca się działalność, która przebiega w innych miejscach (cala Polska – producenci) i w innym czasie(cala Polska – 90 proc. w marketach w grudniu – handel). To gdzie ta „nagminność sprzedaży” ryb bez wody ma miejsce? Na pewno nie w marketach!

Bardzo ewidentnie pomylili aktywiści OK przebieg odłowu ryb ze stawów jesienią. Otóż ten opis w „T” jest po prostu wręcz niespotykaną bzdurą – wymyśloną przez laika i ignoranta (opis sieci kaleczących ryby, duszenia karpi, jakichś koszy, przerzucania ryb za skrzela, wijących się karpi, oczekiwania w basenach transportowych na podróż do sklepów, obrażenia karpi w transporcie w niedotlenionej wodzie). Każdy polski producent karpi przez 3 lata hoduje karpie pod specjalistycznym urzędowym stałym nadzorem weterynaryjnym. Opisane przez aktywistów OK zdarzenia wyeliminowałyby taką produkcję z obrotu.

GLWet. wydał specjalne zarządzenia – wytyczne – gdzie zawarte zostały zasady obrotu rybą, w tym także żywym karpiem.

Kolejnym mijaniem się z prawdą OK jest podany przykład sprawy sądzie z oskarżenia przez amatorską Fundację Noga w Łapę (NwŁ). W tej trwającej 8 lat sprawie sadowej zapadły 2 wyroki (SR i SO) w Warszawie. Oba wyroki przegrała ww. Fundacja, broniona zaciekle przez panią Karolinę Kuszelewicz. Z jej prawniczej inspiracji Sąd Najwyższy przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia (może ponownie na kilka lat. Będę świadkiem 21 stycznia 2019 r. w SR-Mokotów Ten proces to odpowiedz, kto i czym „zaśmieca” polskie sądy.

Reasumpcja:

W wyniku nagonki amatorskich stowarzyszeń obrońców zwierząt niektóre markety wobec ciągłych kontroli a nawet spraw sądowych, wbrew woli klientów odstąpiły ze szkodą dla Polaków od obrotu karpiem żywym. Wbrew nawoływaniom OK, NwŁ, Viva, klienci w zdecydowanej większości preferują zakup żywego karpia (często słusznie korzystając z usługi uboju). Dlaczego? Bo wiedzą najlepiej, jak wysokiej jakości jest taka ryba (nie mrożona). Do tego poglądu dochodzi polska tradycja świąteczna – błędnie przez stowarzyszenia (Viva) interpretowana jako wymysł PRL-u. Gdyby ten pogląd był prawdziwy to karp podlegałby PiS-owskiej ustawie dekomunizacyjnej (jak moja ulica Związku Walki Młodych). Obroniłem ulicę ZWM, to wierzę, że obronie sprawę polskich karpi!
22 lutego odbywa się w Rzeszowie Ogólnopolska Konferencja Hodowców Karpia. Tam zainteresowanych zapraszam na poważną dyskusję, jak przedstawia się hodowla i sprzedaż karpi.

Z poważaniem

Sławomir Litwin

20.XII – Dzień Ryby

Stowarzyszenie Otwarte Klatki opublikowało z tej okazji nagrania z tegorocznego odłowu, zachęcając do podpisania petycji postulującej całkowite zaprzestanie sprzedaży żywych karpi. Według badań CBOS z marca tego roku aż 86% Polaków popiera zakaz transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie. Jak pokazują materiały opublikowane dzisiaj przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki, w trakcie procesu odłowu i sprzedaży karpi sytuacje, w których zwierzęta są pakowane w foliowe torby, przenoszone bez dostępu do wody, często w nienaturalnej pozycji, zdarzają się nagminnie.
Na pozyskanych przez aktywistów nagraniach widoczne są kolejne etapy ostatniej podróży karpi. Najpierw ze stawu, w którym są hodowane, spuszczana jest woda. Następnie rybacy okrążają łowisko coraz ciaśniej sieciami, tak aby ryby trafiły kanałami do basenów. Wiele z nich już na tym etapie zostaje poranionych przez ostre sieci. Karpie przerzucane są w dalszej kolejności do koszy, bez dostępu do wody, co powoduje, że duszą się i wiją w poszukiwaniu ucieczki. Na koniec przenoszone są do sortowni, gdzie oczekują w basenach transportowych na podróż do sklepu. To właśnie ten ostatni etap jest przedmiotem ostrej krytyki ze strony obrońców zwierząt.– Handel żywymi karpiami co roku wiąże się z ich ogromnym, a jednocześnie zupełnie zbędnym cierpieniem. Ryby doznają obrażeń w trakcie transportu, często nie mają też zapewnionych odpowiednich warunków na terenie sklepu, gdzie stłoczone i poranione z trudem przemieszczają się po zbiorniku w niedotlenionej, brudnej wodzie – mówi Marta Cendrowicz, Dyrektorka ds. kampanii biznesowych w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki – Należy też pamiętać, że przenoszenie ryby w plastikowej torebce, nawet jeśli nie doprowadzi do jej śmierci, będzie dla niej zawsze torturą. Ponadto sprzedając żywą rybę, sklep nigdy nie będzie miał pewności, jak dalej potraktuje ją klient – dodaje. Według rekomendacji Głównego Inspektoratu Weterynarii, sprzedaż żywych ryb bez ich wcześniejszego uboju powinna być traktowana jako ostateczność. Teoretycznie dopuszczalna jest forma transportu bez wody, w specjalnej torbie oddzielającej ciało ryby od folii, jednak jak alarmują eksperci, wymiana gazowa przez powierzchnię skóry nie powinna być traktowana jako alternatywa dla pobytu w wodzie.
– W sprawie dotyczącej sprzedaży żywych karpi, w której reprezentowałam Fundację Noga w Łapę, Sąd Najwyższy orzekł, że fakt, iż karp wytrzymuje bez wody, nie oznacza, że w tym czasie nie cierpi – mówi Karolina Kuszlewicz, prawniczka i autorka bloga „W imieniu zwierząt” – Również samo utrzymywanie karpia w nienaturalnej pozycji ciała, w nadmiernej ciasnocie wprost narusza ustawę o ochronie zwierząt. Cieszymy się, że kolejne sieci sklepów rezygnują ze sprzedaży żywych ryb w trosce o swoje standardy etyczne i odpowiedzialność społeczną – dodaje.
W tym roku część sklepów postanowiła ograniczyć sprzedaż żywych karpi Aktywiści liczą, że kolejne sieci będą podejmowały podobną decyzję w trosce o swoje standardy etyczne i odpowiedzialność społeczną.