Świat sportu też wspiera protest

W całej Polsce trwają protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający na aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Do społeczny sprzeciwu po tej decyzji TK dołączyli też licznie przedstawiciele różnych środowisk sportowych.

Przeciwko kontrowersyjnej decyzji Trybunału Konstytucyjnego najmocniej protestują kobiety, także w środowisku sportowym. Wiele znanych polskich sportsmenek na różne sposoby, chociaż najczęściej za pośrednictwem portali społecznościowych, także wyraziło swój sprzeciw. „Witamy w piekle” – napisała sprinterka Ewa Swoboda. Anna Werblińska, była reprezentantka Polski w siatkówce, zamieściła grafikę obnażającą hipokryzję zwolenników całkowitej aborcji, którzy nie kwapią się do pomocy matkom niepełnosprawnych dzieci. Jej dawna koleżanka z kadry Polski, Katarzyna Skorupa, zamieściła grafikę z podobizną Jarosława Kaczyńskiego i podpisała ją wymownym zdaniem: „W sprawie rodzenia nie macie nic do powiedzenia”. Z kolei koszykarka Angelika Stankiewicz, aktualna reprezentantka Polski, zamieściła grafikę obrazującą twarz kobiety z ustami zasłoniętymi dłonią w barwach polskiej flagi narodowej. A zawodniczka MMA Joanna Jędrzejczyk napisała wprost: „Wstyd mi za taką władzę”. W podobnym tonie wypowiedziały też swoje zdanie nasza znakomita biegaczka średniodystansowa Joanna Jóźwik, młociarka Malwina Kopron, biathlonistka Weronika Nowakowska, narciarka alpejska Karolina Riemen-Żerebecka.
We wpisie na profilu innej z naszych gwiazd mieszanych sztuk walki, Karoliny Kowalkiewicz, aż kipi od emocji: „Jestem kobietą. Do walki zawsze wychodziłam z flagą na ramionach dumnie reprezentując Polskę. Kocham swoją ojczyznę i nie umiem poradzić sobie z tym co się dzieje. Targa mną wiele różnych emocji, złość, żal, bezsilność, rozczarowanie, wstyd… od kilku dni chce mi się wyć!” – pisała zawodniczka MMA
Mocno swój sprzeciw zaakcentowały też polskie tenisistki. „Decyzja Trybunału uderza mocno w wolność wyboru, a właśnie mieć wybór jest tutaj kluczowe. Aktualnie jestem w Stanach Zjednoczonych i niewiele mogę tutaj zdziałać oprócz wrzutek w social mediach, ale gdybym teraz była w Polsce, na pewno byłoby mnie widać na protestach w Warszawie lub w Sosnowcu. Sercem jestem ze wszystkimi protestującymi, walczącymi o nasze prawa” – napisała Paula Kania. Inna z naszych tenisistek, Katarzyna Kawa, wyraziła natomiast taką opinię: „Decyzja Trybunału wywołała u mnie smutek i sprzeciw. Na studiach fizjoterapii miałam praktyki w ośrodkach rehabilitacyjnych dla osób niepełnosprawnych. Widziałam, z czym wiąże się opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem. Dla mnie jest to bohaterstwo, którego nie można wymagać od każdego. Przebywam poza Polską, więc mogę tylko zdalnie wyrażać swoje opinie.
Nawet siostry Agnieszka i Urszula Radwańska, które kiedyś były ulubienicami polskich środowisk prawicowych, opowiedziały się po stronie strajkujących kobiet, publikując na swoich profilach na Instastory grafikę z czerwonymi błyskawicami – a jest to jeden z popularniejszych symboli protestu przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Podobne grafiki zamieściły też inne znane polskie tenisistki – Marta Domachowska i Klaudia Jans-Ignacik. „Jak można skazać kobietę na urodzenie dziecka, które umrze niedługo po narodzinach? Jak można skazywać rodzinę na utrzymywanie przy życiu istoty, dla której medycyna nie daje żadnej nadziei prócz wegetacji?” – skomentowała z kolei na łamach sport.pl Justyna Kowalczyk, która rzecz jasna również opowiedziała się po stronie protestu kobiet.
Podczas meczu kobiecej reprezentacji Polski w piłce nożnej z Mołdawią w eliminacjach mistrzostw Europy (3:0) zawodniczki Joanna Wróblewska i Paulina Dudek demonstracyjnie prezentowały przy każdej okazji „błyskawice” wymalowane na noszonych przez nie na rękach opaskach. A skoro już jesteśmy przy piłce nożnej, to trudno pominąć milczeniem reakcję środowisk kibolskich, na których wsparcie chyba liczył szef PiS Jarosław Kaczyński. „Nie przeciw kobietom, ani na zlecenie reżimu pisowskiego, stajemy w obronie tradycji i niszczonego dziedzictwa narodowego” – napisali w swoim internetowym przesłaniu fani Śląska Wrocław. Jeszcze bardziej dosadnie swoje stanowisko sformułowali kibole Miedzi Legnica: „Szanujcie tradycje, walczcie o swoje! Niech Nas nie dzielą pisowskie gnoje! Wspieramy kobiety!”.

Kawa na kwarantannie

Polska tenisistka Katarzyna Kawa w miniony poniedziałek została wycofana z turnieju kwalifikacyjnego do wielkoszlemowego French Open z powodu wykrycia u niej koronawirusa Covid-19.

W poniedziałek rozlosowano drabinkę eliminacji do turnieju singla kobiet i zabrakło na niej nazwiska naszej reprezentantki. Katarzyna Kawa miała być w kwalifikacjach wysoko rozstawiona i bardzo chciała po raz pierwszy awansować do paryskiego turnieju. Kilkadziesiąt minut po opublikowaniu drabinki 27-letnia tenisistka przekazała złe wieści. „Niestety z powodu pozytywnego testu na Covid-19 zostałam wycofana z turnieju w Paryżu. Mój pierwszy test był negatywny, próbka pobrana 40h później okazała się pozytywna. Nie mam żadnych objawów, czuję się wręcz bardzo dobrze. Najbliższe dni spędzę w kwarantannie i następnie powtórzę test. Wynik jest dla mnie kompletnym szokiem, ponieważ miałam wykonanych wiele testów w ostatnich tygodniach i naprawdę uważałam na kontakt z innymi i noszenie maski. Nie zadziałało to w moim przypadku, ale mam nadzieję, że dzięki temu uchroniłam inne osoby przez zarażeniem” – napisała na swoim profilu na Facebooku 131. obecnie rakieta globu. Zgodnie z obowiązującymi w Paryżu protokołami sanitarnymi Kawa została odizolowana i będzie musiała poddać się kwarantannie. Jej występ na kortach Rolanda Garrosa jest wykluczony, dlatego Polka nie przystąpi we wtorek do rywalizacji w eliminacjach.
W niedzielę media ujawniły, że z gry w kwalifikacjach musieli zrezygnować Uzbek Denis Istomin, Hiszpan Bernabe Zapata Miralles, Serb Pedja Krstin, Amerykanin Ernesto Escobedo i Bośniak Damir Dzumhur. Wieczorem organizatorzy poinformowali, że u dwóch tenisistów wykryto Covid-19, a trzech pozostałych miało kontakt z zakażonymi trenerami.
Jedyną Polką w kwalifikacjach jest Magdalena Fręch, zaś miejsce w głównej drabince mają zapewnione Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Zmagania w w turnieju głównym ruszają w niedzielę 27 września.

Linette lepsza od Hurkacza

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej wystartowała piątka biało-czerwonych: 28-letnia Magda Linette (WTA 37), 19-letnia Iga Świątek (WTA 53), 27-letnia Katarzyna Kawa (WTA 125), 23-letni Hubert Hurkacz (ATP 33) i 24-letni Kamil Majchrzak (ATP 107) oraz w grze podwójnej 38-letni Łukasz Kubot.

W I rundzie Linette pokonała 22-letnią Australijkę Maddison Inglis (WTA 119) 6:1, 4:6, 6:4, a w drugiej rundzie zmierzyła się z 25-letnią reprezentantką Czarnogóry Danką Kovinic (WTA 92). Tenisistki te spotkały się po raz pierwszy w głównym cyklu turniejowym, ale była to ich trzecia potyczka – w 2012 roku w Grado i turnieju ITF wygrała Kovinic, a sześć lat później w Bol Polka była od niej lepsza w challengerze WTA. Linette uczestniczy w US Open po raz szósty, ale wcześniej ani razu nie przebiła się do 3. rundy. Udała jej się ta sztuka dopiero w tegorocznym starcie. Nasza najlepsza obecnie tenisistka pokonała Kovinić 6:1, 6:7(2), 7:6(4). Dzięki temu zwycięstwu Linette została drugą Polką, która osiągnęła trzecią rundę w każdym turnieju wielkoszlemowym. Pierwszą była oczywiście Agnieszka Radwańska. W kolejnym meczu w US Open Linette zmierzy się z wyżej notowaną 24-letnią Estonką Anett Kontaveit (WTA 21).
Z kolei Świątek zaczęła nowojorski turniej od zaskakująco łatwej wygranej 6:3, 6:3 z wyżej notowaną 23-letnią Rosjanką Weroniką Kudiermietową (WTA 42). Zwycięstwo warszawianki może napawać optymizmem, bo wygrała z zawodniczka rozstawioną w nowojorskiej imprezie. Ich pojedynek trwał 92 minuty. Świątek zaserwowała jednego asa, wykorzystała pięć z dziewięciu piłek na przełamanie, posłała 16 zagrań kończących, popełniła tylko osiem niewymuszonych błędów i łącznie zdobyła 69 punktów, o 11 więcej od rywalki. W drugiej rundzie trafiła na teoretycznie łatwiejszą rywalkę, bo na sklasyfikowaną obecnie na 160. miejscu światowej listy 25-letnią Amerykankę Sachię Vickery (ich czwartkowy mecz zakończył się po zamknięciu wydania).
Z trójki naszych tenisistek w pierwszej rundzie najtrudniejszą rywalkę miała Kawa, której los przydzielił zajmującą obecnie 31. miejsce w rankingu WTA 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur. Polka łatwo przegrała pierwszego seta 2:6, dopiero w drugim stawiła wyżej notowanej rywalce większy opór ulegając 6:7(6), ale z turniejem musiała się pożegnać.
Z dwójki naszych tenisistów w I rundzie zawiódł jedynie Majchrzak, który w pierwszej wersji terminarza miał zagrać z wyżej notowanym Francuzem Benoitem Paire. Miał jednak szczęście, bo rywal wycofał się po wykryciu zakażenia koronawirusem, a w jego miejsce wyznaczono sklasyfikowanego na 185. pozycji w rankingu ATP 25-letniego Amerykanina Ernesto Escobedo. Ta zmiana niewiele jednak dała, bo Majchrzak, który przed rokiem doszedł w US Open do trzeciej ryndy, nie jest obecnie w najwyższej formie i nieoczekiwanie przegrał 6:7(3), 2:6, 3:6.
Do drugiej rundy pewnie natomiast awansował Hurkacz, pokonując 6:3, 6:4, 6:4 26-letniego Niemca Petera Gajowczyka (ATP 127). Kolejnym rywalem naszego najlepszego obecnie tenisisty był 21-letni Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (ATP 99), dlatego spodziewano się, że wrocławianin w swoim trzecim starcie w nowojorskiej imprezie wreszcie zajdzie dalej niż do drugiej rundy (w debiucie w 2018 roku odpadł na tym poziomie, a przed rokiem już w pierwszej rundzie). Niestety, Hurkacz niespodziewanie przegrał z Fokiną 4:6, 6:1, 2:6, 2:6. Pewnym usprawiedliwieniem może być to, że miał problemy z prawą ręka i w czwartej partii poprosił o pomoc medyczną. Rywal nie dał się jednak wybić z uderzenia.
Z turnieju odpadł też nasz jedyny reprezentant w grze podwójnej, Łukasz Kubot, grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Obaj są sklasyfikowani na siódmym miejscu w rankingu deblistów, dlatego ich porażka z niżej notowanym belgijskim duetem Sander Gille (ATP 44) – Joran Vliegen (ATP 36) jest sensacją.
Tak więc z szóstki naszych reprezentantów w tegorocznym US Open na placu boju pozostała Linette, która awansowała do 3. rundy oraz Świątek, którą jednak w czwartek czekał jeszcze bój w drugiej rundzie z Sachią Vickery. Warto przypomnieć, że za udział w I rundzie organizatorzy US Open płacą 61 tys. dolarów premii, za przejście drugiej premia rośnie do 100 tys. dolarów, za trzecią do 163 tys. dolarów, a za czwartą płacą już 250 tys. dolarów. Ćwierćfinał wyceniono w tym roku na 425 tys. dolarów, a półfinał na 800, zaś finalista zgarnie 1,5 mln, a zwycięzca równe trzy miliony dolarów. Kwoty te, chociaż imponujące, są jednak mniejsze niż przed rokiem, bo z powodu strat poniesionych w wyniku pandemii koronawirusa organizatorzy zmniejszyli pulę nagród do 53 mln dolarów.

Turniej Wielkiego Szlema w Nowym Jorku

Turniej w Nowym Jorku zwykle kończył roczny cykl imprez Wielkiego Szlema. W tym sezonie tylko rozgrywany w styczniu Australian Open odbył się zgodnie z terminarzem, ale z powodu wybuchu pandemii koronawirusa już majowy French Open w Paryżu przeniesiono na koniec września, zaś czerwcowy Wimbledon w ogóle odwołano. US Open ostatecznie doszedł do skutku, lecz z udziału w rozpoczynających się 31 sierpnia zmaganiach zrezygnowało wielu czołowych tenisistek i tenisistów.

Rozpoczynający się w poniedziałek US Open będzie pierwszy wielkoszlemowy turniej rozgrywany od ogłoszenia pandemii. W styczniu, gdy skala zakażenia Covid-19 nie była jeszcze globalna, udało się bez przeszkód przeprowadzić zmagania w Australian Open, ale już na początku marca turnieje pod szyldem ATP, WTA i ITF zostały odwołane. Organizatorzy French Open zdecydowali się przesunąć swój turniej na jesień, ale Wimbledon odwołano, bo Brytyjczycy nie chcieli narazić swoich trawników na dewastację w porze roku niesprzyjającej ich utrzymaniu w odpowiednim stanie.
Rywalizację na światowych kortach wznowiono dopiero w sierpniu, ale najwięcej kontrowersji wzbudzał US Open. Rozważano na jakich zasadach ma być przeprowadzony nowojorski turniej. Sugestie, że powinien zostać odwołany, amerykańska federacja nie przyjmowała do wiadomości, bo jej działacze nie chcieli tego ze względu na gigantyczne straty finansowe. Zgodzili się więc zrobić imprezę bez udziału publiczności, choć to już było dla nich wyrzeczenie, ograniczyli liczbę par deblowych oraz zrezygnowali z przeprowadzenia eliminacji w singlu. Znacząco ograniczono też liczbę osób, które mogą towarzyszyć zawodnikom podczas turnieju i na kortach. po długich debatach ostatecznie wykreślono z programu tegorocznego US Open zmagania mikstów i rozgrywki juniorskie. Planowano jeszcze wykreślić zawody w tenisie na wózkach, ale po protestach graczy niepełnosprawnych wycofano się z tego zamiaru. Wszyscy uczestnicy turnieju rozgrywanego na obiektach Flushing Meadows zostali umieszczeni w odizolowanej od otoczenia strefie, są regularnie badani na obecność koronawirusa.
Te obostrzenia nie wszystkich jednak przekonały do gry w US Open. Ze startu w tym wielkoszlemowym turnieju zrezygnowali m.in. broniący tytułów w singlu Kanadyjka Bianca Andreescu i Hiszpan Rafael Nadal, ale znaleźli wielu naśladowców. W rywalizacji pań na kortach Flushing Meadows zabraknie liderki rankingu WTA Australijki Ashleigh Barty, wiceliderki Simony Halep (Rumunia), piątej w zestawieniu Jeliny Switoliny (Ukraina), siódmej Kiki Bertens (Holandia) i ósmej Belindy Bencic (Szwajcaria). Z czołowych tenisistów na przyjazd do Nowego Jorku, oprócz wspomnianego Rafaela Nadala, nie zdecydowali się też Szwajcarzy Roger Federer (poddał się operacji kolana i nie zagra już w tym roku) oraz Stan Wawrinka, Francuz Gael Monfils, Australijczyk Nick Kyrgios i Japończyk Kei Nishikori.
Skorzystali na tym zawodniczki i zawodnicy z dalszych miejsc rankingowych, także nasi reprezentanci. Zajmująca obecnie 35. miejsce na światowej liście Magda Linette (w poniedziałek w 1. rundzie zmierzy się z Australijką Maddison Inglis) została po raz pierwszy turniejach Wielkiego Szlema rozstawiona w głównej drabince turniejowej (dostała numer 24).
Hubert Hurkacz także został rozstawiony z numerem 24 i w 1. rundzie trafił na Niemca Petera Gojowczyka. Oprócz tej dwójki w singlu zagrają też Iga Świątek (WTA 51), która zmierzy się z Rosjanką Weroniką Kudermetową, Kamil Majchrzak (ATP 108), na którego w 1. rundzie czeka rozstawiony z numerem 17. Francuz Benoit Paire oraz debiutująca w głównej drabince zawodów tej rangi Katarzyna Kawa (WTA 125). Ona też miała pecha w losowaniu, bo jej rywalką znakomicie grająca ostatnio Tunezyjka Ons Jabeur (WTA 27).
W deblu natomiast Łukasz Kubot zagra w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Tym razem na Flushing Meadows zabraknie także specjalizującej się w grze podwójnej Alicji Rosolskiej. Dla 34-letniej tenisistki z Warszawy to pierwsza nieobecność w turnieju Wielkiego Szlema od 2006 roku. W US Open Rosolska dwa lata temu dotarła do finału miksta.

Rankingi WTA i ATP

Kamil Majchrzak, dzięki udziałowi w turnieju głównym ATP w Atlancie, awansował na 100. pozycję w rankingu tenisistów. Dla Polaka to debiut w czołowej setce klasyfikacji.

W najnowszym rankingu ATP, opublikowanym w poniedziałek, najwyżej sklasyfikowanym polskim tenisistą jest Hubert Hurkacz, który zajmuje 44. miejsce. Wydarzeniem jest awans Kamila Majchrzaka do Top 100 światowej listy. Piotrkowianin uplasował się na 100. pozycję w zestawieniu, ale to jego życiowy sukces i powód do c hwały, bo jest szóstym Polakiem, który znalazł się najlepszej setce tenisistów na świecie. Przewd nim dokonali tego Wojciech Fibak (najwyżej był na 10. miejscu), Jerzy Janowicz (14), Łukasz Kubot (44), Hubert Hurkacz (44) i Michał Przysiężny (57).

Hurkacz utrzymał swoja lokatę, chociaż w ubiegłym tygodniu wycofał się ze startu w turnieju w Atlancie. Wrócił do rywalizacji w miniony poniedziałek w imprezie ATP 250 w Waszyngtonie. W pierwszej rundzie zmierzył się z 30-letnim Amerykaninem Donaldem Youngiem i wygrał 6:1, 6:4. Pozycję lidera rankingu ATP zachował Serb Novak Djoković.

Wśród pań doszło do zmiany i w najnowszym rankingu WTA najwyżej notowaną Polką jest ponownie 18-letnia Iga Świątek (w turnieju w Waszyngtonie w I rundzie pokonała Tunezyjkę Ons Jabeur 4:6, 6:4, 6:4), która zajmuje 66. lokatę. Magda Linette (w poniedziałek odpadła w I rundzie turnieju w San Diego po porażce z Carlą Suarez-Navarro 3:6, 3:6) zajmuje obecnie 71. pozycję. Duży skok w zestawieniu zaliczyła Katarzyna Kawa, która w minionym tygodniu doszła do finału turnieju WTA w Jurmale. Polka awansowała aż o 66 pozycji i zajmuje obecnie 128. lokatę. Prowadzi Australijka Ashleigh Barty, przed Japonką Naomi Osaką i Czeszką Karoliną Pliskovą.

 

Świetna Kawa w Jurmali

Katarzyna Kawa w debiucie w głównej drabince imprezy WTA awansowała do finału. W łotewskiej Jurmali pokonała w półfinale Amerykankę Bernardę Perę i w niedzielę o tytuł zagrała z reprezentantką gospodarzy, 11. w rankingu WTA Anastasią Sevastovą. Dzięki zdobytym punktom Polka w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje o 70 miejsc.

Gdyby nie kontuzje nękające w poprzednich latach 26-letnią obecnie tenisistkę z Krynicy-Zdroju, być może dzisiaj byłaby w jak Magda Linette i Iga Świątek w czołowej setce rankingu WTA. Nie mogąc jednak ustabilizować formy, Kawa szukała punktów głównie w imprezach niższej rangi i bezskutecznie próbowała zaistnieć w głównym cyklu turniejów WTA. Przez ostatnie dziewięć sezonów 12-krotnie bez powodzenia przystępowała do kwalifikacji tych imprez. Dopięła celu dopiero za trzynastym podejściem, właśnie na ziemnych kortach w Jurmale, w turnieju rangi WTA z pulą nagród 250 tys. dolarów. Najpierw Polka przebiła się przez dwustopniowe kwalifikacje, a potem wygrała cztery pojedynki w zasadniczej części turnieju.

Seta straciła tylko w pierwszej rundzie Belgijce Ysaline Bonaventure (2:6, 6:4, 6:1), a trzy następne spotkania wygrywała w dwóch partiach – z Chorwatką Janą Fett 6:2, 6:0, z Francuzką Chloe Piquet 6:2, 6:2 i Amerykanką Bernardą Perą 6:2, 6:3. „Szczerze mówiąc, przed meczem gdzieś w głowie wyobrażałam sobie siebie w finale. I jestem z tego awansu szczęśliwa, podobnie jak z sobotniego zwycięstwa. Dla mnie każda wygrana na poziomie WTA jest cenna, zwłaszcza z zawodniczkami z czołowej setki rankingu, bo nie mam zbyt dużego doświadczenia w takich pojedynkach. Występuję z pozycji pretendentki, ale jak widać mogę pokonać takie rywalki” – powiedziała polska tenisistka po zwycięstwie nad zajmującą 74. miejsce w rankingu Amerykanką.
Dochodząc do finału nasza tenisistka zyskała 180 punktów rankingowych i zarobiła 17 tys. euro premii. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Kawa awansuje o mniej więcej 70 miejsc i jeśli utrzyma znakomitą dyspozycję do końca sezonu, może zakończyć rok w Top 100.

Przebłyski wysokiej formy Kawa zademonstrowała już w czerwcu, docierając do trzeciej, ostatniej rundy kwalifikacji wielkoszlemowego Wimbledonu. Przegrała w niej z Rumunką Eleną-Gabrielą Ruse. Ale przed dwoma tygodniami Polka osiągnęła półfinał challengera WTA w Bastad. W Szwecji pokonała m. in. Francuzkę Fionę Ferro, która tydzień wcześniej w Lozannie cieszyła się z pierwszego w karierze triumfu w turnieju WTA.

Na zwycięstwo Kawy w finałowej potyczce z Sevastovą raczej nikt nie stawiał, bo Łotyszka to jednak zawodniczka z najwyższej półki. Urodzona 29 lat temu w Lipawie Sevastova jest obecnie 11. rakietą w kobiecym tenisie, a w niedzielę we własnym kraju stawała przed szansą wygrania pierwszego turnieju w tym sezonie, a czwartego w karierze. To jej ósmy finał, a wśród innych sukcesów ma m.in. półfinał wielkoszlemowego US Open z ubiegłego roku. W 2019 osiągnęła czwartą rundę (1/8 finału) w Wielkim Szlemie w Australii i w paryskim Rolandzie Garrosie. Finałowy pojedynek Kawy z Sevastovą zakończył się po zamknięciu wydania.

 

Troje Polaków pewnych gry w Paryżu

Hubert Hurkacz oraz Iga Świątek i Magda Linette mają już pewne miejsce w turnieju gry pojedynczej tegorocznego wielkoszlemowego French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa.

Turniej rozpocznie się w niedzielę 26 maja, ale miejsca na liście startowej rozdzielono już teraz. Została ustalona na bazie rankingów WTA i ATP z 15 kwietnia. Na ich podstawie pewne występu w głównej drabince turnieju pań są Iga Świątek (WTA 88) i Magda Linette (WTA 89). Dla 17-letniej Świątek będzie to debiut w paryskim turnieju, 27-letnia Linette ma większe doświadczenie, bo w 2017 roku na kortach Rolanda Garrosa dotarła do trzeciej rundy (1/16 finału). Turniejową jedynką w singlu pań będzie aktualna liderka rankingu WTA 21-letnia Japonka Naomi Osaka. Tytułu będzie bronić Rumunka Simona Halep.

W turnieju panów w singlu pewne miejsce w gronie 128 zawodników ma z Polaków jedynie Hubert Hurkacz (ATP 52). Tenisista z Wrocławia zadebiutował w French Open w ubiegłym roku, docierając do drugiej rundy, ale do głównej drabinki turniejowej musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Pierwsze mecze głównej drabinki pań i panów zostaną rozegrane w niedzielę 26 maja. Kilka dni wcześniej rozpoczną się eliminacje, w których wystąpią Magdalena Fręch i Kamil Majchrzak. Być może wystąpi w nich też Katarzyna Kawa (WTA 230), ale musi w ciągu najbliższych dwóch tygodni awansować do Top 200 rankingu.

 

Serena Williams wróciła do Top 10

Tenisowa karuzela kręci się już na całego i wyrzuca z czołówki słabnących. W tym tygodniu padło na duńską tenisistkę Karolinę Woźniacką, która z powodu kłopotów zdrowotnych nie gra od Australian Open i w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła z 9. na 14. miejsce. Za to do czołowej „10” po raz pierwszy po przerwie macierzyńskiej wróciła Amerykanka Serena Williams.

Pozycję liderki rankingu WTA mimo absencji w rozegranym w ubiegłym tygodniu turnieju w Dosze utrzymała zwyciężczynie tegorocznego Australian Open Naomi Osaka. 21-letnia Japonka przewodzi stawce z dorobkiem 6970 punktów. Na drugie miejsce z trzeciego awansowała finalistka imprezy w Katarze 27-letnia Rumunka Simona Halep (5537 pkt), którą z pierwszego miejsca po sukcesie w Melbourne zepchnęła Osaka. Najniższe miejsce na podium klasyfikacji WTA Tour zajęła 25-letnia Amerykanka Sloane Stephens (5307 pkt), co daje jej formalnie tytuł pierwszej rakiety w Stanach Zjednoczonych. Wedle rankingu numerem drugim w tym kraju jest Serena Williams (3406 pkt), która po raz pierwszy po urlopie macierzyńskim znalazł się w Top 10. N razie 23-krotna triumfatorka wielkoszlemowych turniejów zamyka dziesiątkę najwyżej sklasyfikowanych tenisistek, ale większość ekspertów przewiduje, że 37-letnia gwiazda ten rok zakończy na 1. miejscu.

W Top 10 dwie zawodniczki mają jeszcze tylko Czechy – czwartą lokatę zajmuje 28-letnia Petra Kvitova (5120 pkt), a piąta młodsza od niej o dwa lata Karolina Pliskova (5055 pkt). Pozostał miejsca zajmują 24-letnia Ukrainka Elina Switolina (5020), 31-letnia Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber (4960), 27-letnia Holenderka Kiki Bertnes (4885) i 20-letnia Białorusinka Aryna Sabalenka (2565).

Z czołowej „10” rankingu wypadła duńska tenisistka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka, która spadła na 14. miejsce . a to dlatego, że z powodu kłopotów zdrowotnych nie gra w tenisa od Australian Open. Wycofała się ze startów w Dosze i Dubaju, co będzie ja kosztowało utratę wielu punktów i dalszy spadek w klasyfikacji. Pierwszą rakietą w Polsce wśród pań pozostaje 27-letnia Magda Linette, zajmująca obecnie 89. pozycję. Druga z Polek w zestawieniu, 17-letnia Iga Świątek, wróciła na 140. miejsce. Niewielki awans zaliczyła też 21-letnia Magdalena Fręch, obecnie 178.. W trzeciej setce rankingu WTA mamy trzy reprezentantki – Katarzyna Kawa jest 264., Urszula Radwańska 274., a Katarzyna Piter 297.

W rywalizacji mężczyzn w czołówce doszło tylko do drobnej korekty, bo 29-letni Japończyk Kei Nishikori przeskoczył na liście Rogera Federera i awansował jego kosztem na szóstą pozycję. 37-letni „Il Maestro” jest obecnie siódmy, a na czele rankingu ATP niezmiennie pozostaje 31-letni Serb Novak Djoković (10955 pkt), który ma sporą przewagę nad drugim w zestawieniu 32-letnim Hiszpanem Rafaelem Nadalem (8320 pkt) i trzecim na liście 21-letnim Niemcem Alexandrem Zverevem (6475). Najwyżej sklasyfikowany z polskich tenisistów 21-letni Hubert Hurkacz spadł na 78. miejsce, a nasza męska rakieta nr 2, Kamil Majchrzak, utrzymał 158. lokatę.