Świat sportu też wspiera protest

W całej Polsce trwają protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający na aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Do społeczny sprzeciwu po tej decyzji TK dołączyli też licznie przedstawiciele różnych środowisk sportowych.

Przeciwko kontrowersyjnej decyzji Trybunału Konstytucyjnego najmocniej protestują kobiety, także w środowisku sportowym. Wiele znanych polskich sportsmenek na różne sposoby, chociaż najczęściej za pośrednictwem portali społecznościowych, także wyraziło swój sprzeciw. „Witamy w piekle” – napisała sprinterka Ewa Swoboda. Anna Werblińska, była reprezentantka Polski w siatkówce, zamieściła grafikę obnażającą hipokryzję zwolenników całkowitej aborcji, którzy nie kwapią się do pomocy matkom niepełnosprawnych dzieci. Jej dawna koleżanka z kadry Polski, Katarzyna Skorupa, zamieściła grafikę z podobizną Jarosława Kaczyńskiego i podpisała ją wymownym zdaniem: „W sprawie rodzenia nie macie nic do powiedzenia”. Z kolei koszykarka Angelika Stankiewicz, aktualna reprezentantka Polski, zamieściła grafikę obrazującą twarz kobiety z ustami zasłoniętymi dłonią w barwach polskiej flagi narodowej. A zawodniczka MMA Joanna Jędrzejczyk napisała wprost: „Wstyd mi za taką władzę”. W podobnym tonie wypowiedziały też swoje zdanie nasza znakomita biegaczka średniodystansowa Joanna Jóźwik, młociarka Malwina Kopron, biathlonistka Weronika Nowakowska, narciarka alpejska Karolina Riemen-Żerebecka.
We wpisie na profilu innej z naszych gwiazd mieszanych sztuk walki, Karoliny Kowalkiewicz, aż kipi od emocji: „Jestem kobietą. Do walki zawsze wychodziłam z flagą na ramionach dumnie reprezentując Polskę. Kocham swoją ojczyznę i nie umiem poradzić sobie z tym co się dzieje. Targa mną wiele różnych emocji, złość, żal, bezsilność, rozczarowanie, wstyd… od kilku dni chce mi się wyć!” – pisała zawodniczka MMA
Mocno swój sprzeciw zaakcentowały też polskie tenisistki. „Decyzja Trybunału uderza mocno w wolność wyboru, a właśnie mieć wybór jest tutaj kluczowe. Aktualnie jestem w Stanach Zjednoczonych i niewiele mogę tutaj zdziałać oprócz wrzutek w social mediach, ale gdybym teraz była w Polsce, na pewno byłoby mnie widać na protestach w Warszawie lub w Sosnowcu. Sercem jestem ze wszystkimi protestującymi, walczącymi o nasze prawa” – napisała Paula Kania. Inna z naszych tenisistek, Katarzyna Kawa, wyraziła natomiast taką opinię: „Decyzja Trybunału wywołała u mnie smutek i sprzeciw. Na studiach fizjoterapii miałam praktyki w ośrodkach rehabilitacyjnych dla osób niepełnosprawnych. Widziałam, z czym wiąże się opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem. Dla mnie jest to bohaterstwo, którego nie można wymagać od każdego. Przebywam poza Polską, więc mogę tylko zdalnie wyrażać swoje opinie.
Nawet siostry Agnieszka i Urszula Radwańska, które kiedyś były ulubienicami polskich środowisk prawicowych, opowiedziały się po stronie strajkujących kobiet, publikując na swoich profilach na Instastory grafikę z czerwonymi błyskawicami – a jest to jeden z popularniejszych symboli protestu przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Podobne grafiki zamieściły też inne znane polskie tenisistki – Marta Domachowska i Klaudia Jans-Ignacik. „Jak można skazać kobietę na urodzenie dziecka, które umrze niedługo po narodzinach? Jak można skazywać rodzinę na utrzymywanie przy życiu istoty, dla której medycyna nie daje żadnej nadziei prócz wegetacji?” – skomentowała z kolei na łamach sport.pl Justyna Kowalczyk, która rzecz jasna również opowiedziała się po stronie protestu kobiet.
Podczas meczu kobiecej reprezentacji Polski w piłce nożnej z Mołdawią w eliminacjach mistrzostw Europy (3:0) zawodniczki Joanna Wróblewska i Paulina Dudek demonstracyjnie prezentowały przy każdej okazji „błyskawice” wymalowane na noszonych przez nie na rękach opaskach. A skoro już jesteśmy przy piłce nożnej, to trudno pominąć milczeniem reakcję środowisk kibolskich, na których wsparcie chyba liczył szef PiS Jarosław Kaczyński. „Nie przeciw kobietom, ani na zlecenie reżimu pisowskiego, stajemy w obronie tradycji i niszczonego dziedzictwa narodowego” – napisali w swoim internetowym przesłaniu fani Śląska Wrocław. Jeszcze bardziej dosadnie swoje stanowisko sformułowali kibole Miedzi Legnica: „Szanujcie tradycje, walczcie o swoje! Niech Nas nie dzielą pisowskie gnoje! Wspieramy kobiety!”.

Skorupa nie zagłosuje na Dudę

Ruch LGBT stał się celem ataku ze strony walczącego o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy. Wśród osób potępiających go za te nieprzystające do powagi urzędu homofobiczne wypowiedzi znalazła się też znakomita siatkarka, 150-krotna reprezentantka Polski Katarzyna Skorupa. Przed rokiem jeszcze jako zawodniczka włoskiego klubu Saugella Team Monza dokonała coming outu potwierdzając, że jest w związku z występującą w zespole Imoco Volley Conegliano Paolą Egonu. „Prezydent straszy i dzieli ludzi, wykorzystując ich nieświadomość. Straszy mną, robi ze mnie zagrożenie dla polskiej tradycyjnej rodziny. A ja też jestem polską, tradycyjną rodziną” – przekonuje Skorupa. I zapowiada, że weźmie udział w niedzielnych wyborach, ale z pewnością nie odda swojego głosu na Andrzeja Dudę.

Podczas wiecu wyborczego w Brzegu na Opolszczyźnie prezydent Duda porównał LGBT do ideologii komunistycznej. „Przez cały okres komunizmu w szkołach dzieciom wciskano komunistyczną ideologię. To był bolszewizm. Dzisiaj też próbuje nam się i naszym dzieciom wciskać ideologię, tylko inną, zupełnie nową. To jest taki neobolszewizm” – wykrzyczał do swoich zwolenników. Ta jego wypowiedź, nawiasem mówiąc bynajmniej nie pierwsza o LGBT, odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale też na świecie, wszędzie wywołując negatywne oceny, więc trochę tym przestraszony próbował się potem tłumaczyć za pośrednictwem Twittera, pisząc iż jego słowa wyrwano z kontekstu. „Szczerze wierzę w różnorodność i równość” – zapewniał Duda w swoich wpisach. Ale rozpętanej burzy protestów tym nie stłumił.
Coming out trochę wymuszony
Środowisko sportowe w Polsce na ogół unikają angażowania się w polityczne spory, zwłaszcza gdy tematycznie zahaczają o sprawy obyczajowe. Wygodnym pretekstem jest zasada apolityczności narzucana przez międzynarodowe i krajowe organizacje. Na szczęście nie wszyscy sportowcy są konformistami, a do nielicznego grona odważnych z pewnością zalicza się Katarzyna Skorupa. Inna sprawa, że nie zawsze taka była, zmusiły ją do tego okoliczności.
Pod koniec 2018 roku dziennik „La Gazzetta dello Sport” opublikował zdjęcie Skorupy całującej się z gwiazdą włoskiej siatkówki nigeryjskiego pochodzenia Paolą Egonu. Obie siatkarki po jakimś czasie dokonały coming outu i przyznały, że są parą. Przed rokiem Skorupa udzieliła obszernego wywiadu na łamach tygodnika „Wprost”, przyznając w nim, że jest homoseksualistką i z tego powodu czuje się dyskryminowana w środowisku sportowym. „Jeśli chodzi o moje zdjęcie,to wydarzeniem tamtego wieczoru powinien być mecz o Superpuchar Włoch, tymczasem sensacją stał się pocałunek dwóch osób tej samej płci. Redakcja La Gazzetta dello Sport przeprosiła nas później za tę sytuację i uznałyśmy temat za zamknięty” – opowiadała nasza znakomita siatkarka.
Sportowa podróżniczka
Skorupa w 2012 roku zrezygnowała z gry w reprezentacji Polski, w której zaliczyła 150 występów i występ na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. W naszej lidze grała w latach 2002-2011 w zespołach Skry Warszawa, PTPS Nafta-Gaz Piła i BKS Aluprof Bielsko-Biała. Z tego ostatniego klubu wyjechała latem 2011 roku do włoskiego klubu Chateau d’Ax Urbino, potem na dwa sezony (2012-2014) przeniosła się do azerskiej drużyny Rabita Baku,, potem na rok wróciła do Italii, gdzie występowała w ekipie Pomi Casalmaggiore, następnie na jeden sezon wyskoczyła do Turcji, do zespołu Fenerbahce, lecz już w 2016 roku ponownie grała w lidze włoskiej, w latach 2016–2017 w Imoco Volley Conegliano, 2017–2018 w Igor Gorgonzola Novara, w 2018-2019 ponownie w Pomi Casalmaggiore, a ostatni sezon do wybuchu pandemii spędziła w drużynie Saugella Team Monza.
W tej chwili 36-letnia rozgrywająca jest w trakcie poszukiwania nowego pracodawcy. „Wyjazd za granicę był w moim życiu przełomem. Otworzyły się dla mnie drzwi do nowego świata, nowych możliwości i marzeń. Dzisiaj czuję się spełniona, nikomu nic nie muszę udowadniać i wciąż kocham siatkówkę” – zapewnia.
Nie żałuje ujawnienia swojej orientacji sekcualnej, chociaż nie kryje, że zdecydowanie wygodniej było jej w życiu, gdy to ukrywała przed światem. „Homoseksualiści są często dyskryminowani przez kluby czy federacje, a nawet kolegów i koleżanki z boiska, choć to ostatnie zjawisko, jeśli występuje, to zdecydowanie częściej w męskim sporcie. Zdarza się jednak, że lesbijka jest drugim wyborem trenerów, nawet jeżeli swoją postawą na boisku pokazuje, że powinna być pierwszym. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, kiedy siedzi cicho, wtedy na taką można przymknąć oko. Sama tego doświadczyłam. Myślę, że jest to temat bardzo złożony. Jeśli chodzi o męski sport, homoseksualizm wśród sportowców jest bardziej piętnowany przez nich samych. Poza tym społeczeństwo postrzega ich przez pryzmat wysportowanych, silnych ciał, testosteronu i automatycznie zakłada ich heteroseksualizm. To jest stereotyp” – wyjawiła w jakiś czas temu w wywiadzie udzielonym Onetowi.
Przełamywanie barier
Była reprezentantka Polski należy do nielicznych sportsmenek, które zdecydowała się na coming out. W środowisku sportowym homoseksualizm wciąż pozostaje tematem tabu. „Dosyć szybko zrozumiałam, że jestem lesbijką, choć łatwo nie było. Nie było powszechnego dostępu do internetu, tylu dostępnych informacji, kampanii na rzecz osób LGBT, nie wspominając nawet o edukacji seksualnej, bo rzetelnej nie ma do dziś. Homofobia karmi się niewiedzą i strachem. Problem leży u podstaw. Niestety w większości przypadków homofobiczni rodzice wychowują homofobiczne dzieci, które wyśmiewają i znęcają się nad swoimi rówieśnikami w szkole. W taki sposób młody człowiek rośnie w przekonaniu, że to, kim jest, stanowi powód do wstydu, jest czymś złym, niechcianym, czymś, o czym należy milczeć – mówi zawodniczka. W Polsce nie ma mnie od wielu lat, ale wiem od znajomych, że nic się nie zmieniło. Osób nieheteroseksualnych w sporcie jest sporo, tak jak w każdej innej dziedzinie życia, dotyczy to również polskiego środowiska siatkarskiego. Coming out jest rzeczą indywidualną i nie należy nikogo naciskać ani oceniać. Każdy podejmuje swoje decyzje i ponosi konsekwencje. Fakt, że jestem jedyną wśród polskich siatkarek i jedną z nielicznych sportowców, którzy mieli odwagę sie ujawnić, mówi wiele o sile dyskryminacji. Swoje przeszłam, dokonywałam wyborów, czasami dramatycznych, za które płaciłam słoną cenę, ale dla mnie istnieje coś ważniejszego niż strach. Żyjemy w ksenofobicznym, homofobicznym, zamkniętym, patriarchalnym społeczeństwie – jeden model rodziny, jeden język, jeden kolor, jedna wiara… Oczywiście większa akceptacja dla każdej mniejszości jest w większych miastach, gdzie siłą rzeczy różnorodność mieszkańców też jest większa. Zdaję sobie sprawę, że nieco generalizuję, bo nie każdy jest taki sam i ma takie same przekonania. Zauważyłam też, że włoskie społeczeństwo dużo się od naszego nie różni” – podkreśla Katarzyna Skorupa.
Poczucie dyskryminacji
Dla niej największym brzemieniem jest poczucie dyskryminacji. „Z hejtem spotykam się codziennie. Nie chodzi tylko o obrażanie ludzi w internecie czy na ulicy. Jako obywatelka Polski nie mam praw, które mają inni. A teraz jeszcze słyszę, jak urzędujący prezydent straszy i dzieli ludzi, wykorzystując ich nieświadomość. Straszy mną. Odczłowiecza mnie, demonizuje, robi ze mnie zagrożenie dla polskiej tradycyjnej rodziny. A ja też jestem polską, tradycyjną rodziną. W takiej się wychowałam” – przekonuje Katarzyna Skorupa.
I odpowiada Andrzejowi Dudzie. „Nie znam go osobiście, ale myślę, że jemu nie trzeba chyba wyjaśniać, że bycie LGBT nie jest wyborem, bo tacy się rodzimy. Tak samo jak rodzimy się leworęczni, z niebieskimi oczami czy z ciemną skórą. Leworęczność nie jest ideologią, homoseksualizm czy transpłciowość też nie. A takie krzywdzące opinie polskich polityków o LBGT jako ideologii nie poprawiają wizerunku naszego kraju na arenie międzynarodowej. Utrwalają tylko opinię, że wciąż jesteśmy zacofanym obyczajowo i społecznie krajem byłego bloku wschodniego” – twierdzi siatkarka.
Ale zapewnia, że weźmie udział w niedzielnych wyborach prezydenckich. Na kogo zagłosuje? „Na pewno nie na Andrzeja Dudę” – zapowiedziała Katarzyna Skorupa, 150-krotna reprezentantka Polski w siatkówce, mistrzyni Polski, Włoch i Azerbejdżanu.
A już za Odrą jest normalnie
Póki co może tylko pozazdrościć dawnej rywalce z boiska, byłej reprezentantce Niemiec Lisie Thomsen, dwukrotnej wicemistrzyni Europy z 2011 i 2013 roku, która właśnie w miniony wtorek poślubiła swoją wieloletnią partnerkę. W Niemczech małżeństwa osób tej samej płci są możliwe od 30 czerwca 2017 roku. Zgodę na to wyraził tamtejszy parlament, wprowadzając odpowiedni zapis do kodeksu cywilnego. Thomsen obecnie jest menedżerką niemieckiej kadry siatkarek. Władze federacji na oficjalnym profilu na Instagramie pod opublikowanym zdjęciem młodej pary napisały: „Nasza była reprezentantka, a dzisiaj kierownik drużyny narodowej Lisa Thomsen wzięła ślub. Gratulacje dla was obu!”. Można? Jak widać można
Kiedy u nas takie reakcje również staną się społeczną normą? Jeśli najbliższe wybory wygra Andrzej Duda, to na pewno nie za jego drugiej kadencji. Z wszystkich zgłoszonych w wyborach kandydatów tylko reprezentant Lewicy Robert Biedroń jednoznacznie zapowiada, że jeśli zostanie wybrany na urząd prezydenta, podejmie próby wprowadzenia postępowych zmian w polskim prawie.