UEFA skubie angielskich kibiców

Obecny sezon w europejskim futbolu zwieńczą stuprocentowo angielskie finały pucharowych rozgrywek. W Lidze Mistrzów 1 czerwca w Madrycie zmierzą się FC Liverpool z Tottenhamem Hotspur, a 29 maja w Baku o triumf w Lidze Europy powalczą w derbach Londynu Arsenal i Chelsea.

Kibice wszystkich czterech angielskich finalistów póki co solidarnie protestują przeciwko nieuczciwemu ich zdaniem potraktowaniu przez UEFA. Jako pierwsi europejską federację skrytykowali fani Liverpoolu i Tottenhamu, a powodem ich niezadowolenia była liczba przyznanych im wejściówek. Stadion Wanda Metropolitano w Madrycie, na którym 1 czerwca zostanie rozegrany finał Ligi Mistrzów, może pomieścić 67 tysięcy widzów, tymczasem kibice Liverpoolu i Tottenhamu otrzymali jedynie po 16 tysięcy wejściówek. Reszta wejściówek trafiła do otwartej sprzedaży.

Jeszcze mniej biletów UEFA przyznała fanom finalistów Ligi Europy, bowiem sympatykom Arsenalu i Chelsea wydzieliła zaledwie po sześć tysięcy biletów, chociaż pojemność stadionu w Baku jest zbliżona do pojemności obiektu w Madrycie. Oba angielskie kluby złożyły już wnioski o zwiększenie puli wejściówek.

Niesprawiedliwa dystrybucja biletów to nie jedyny zarzut angielskich kibiców pod adresem UEFA. Mają pretensje także o to, że europejska federacja chce na nich zbyt dużo zarobić. Obie londyńskie drużyny, czyli także ich kibiców, dzieli od Azerbejdżanu prawie 2,5 tysiąca kilometrów, nic zatem dziwnego, że Anglicy krytykują UEFA za wybór organizatora finału. Mają też pretensje o zawyżone ceny noclegów oraz biletów lotniczych. Nawet ci, którzy rezerwacji dokonali dużo wcześniej, są zmuszeni do dokonania dopłat. „UEFA nie szanuje kibiców i jest nastawiona wyłącznie na zysk. Ta sytuacja wymaga zmiany” – piszą angielscy fani. Trudno nie przyznać im racji.