Padł bastion męskiej dominacji

W miniony weekend doszło do historycznego wydarzenia w polskim żużlu. W meczu trzecioligowych drużyn Polonii Piła z Wandą Kraków w zespole gospodarzy w zawodach wystartowała kobieta. Pierwszą zawodniczką ryewalizująca o ligowe punkty z mężczyznami była 19-letnia Niemka Sindy Weber.

Weber jest zawodniczką Polonii Piła od listopada ub. roku. Podpisano z nią kontrakt bez aneksu finansowego i gwarancji startów. Zawodniczka zgodziła się, bo chciała przede wszystkim trenować w polskim klubie żużlowym. Ponieważ niedzielne spotkanie jej klubu z drużyną Wandy Kraków nie miało już znaczenia dla układu tabeli, szefowie Polonii wystawili 19-letnią Niemkę do zawodów. W swoim debiutanckim starcie zdołała wystartować tylko w jednym biegu, którego zresztą nie ukończyła z powodu upadku, po którym wycofała się z dalszej rywalizacji. Ale debiut kobiety w ligowych zawodach stał się faktem.

Trochę szkoda, że pierwszą zawodniczką startującą w zawodach żużlowych w naszym kraju nie została Polka. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku zdobyć ten męski bastion próbowała Sylwia Pszon, ale nie pozwolono jej zdobyć żużlowego certyfikatu. Po niej o prawo kobiet do startów na żużlowym torze z mężczyznami starała się Kinga Wachowska, ale na pierwszą polską zawodniczkę z żużlową licencją trzeba było jednak czekać do 2013 roku. Wtedy to egzamin zdała Klaudia Szmaj i w wieku 17 lat podpisała kontrakt z Falubazem Zielona Góra. Wystąpiła w kilku turniejach młodzieżowych, lecz w lidze nie dano jej zadebiutować. Mimo to w jej ślady poszły Weronika Burlaga, Monika Nietyksza i Wiktoria Garbowska.

W niektórych krajach kobiety ścigają się z mężczyznami na równych prawach – głównie w Niemczech, Danii i USA. W 2001 roku mistrzostwo Danii do lat 21 wywalczyła Sabrina Bogh, natomiast pięć lat później w tej samej kategorii wiekowej w Argentynie najlepsza była Micaela Bazan.