Infantino nadal przewodniczącym

Na Kongresie FIFA w Paryżu Szwajcar Gianni Infantino został ponownie wybrany na przewodniczącego FIFA. Był jedynym kandydatem na to stanowisko, więc delegaci, także z federacji europejskich, które nie akceptują niektórych jego pomysłów, zaakceptowali jego kandydaturę przez aklamację.

Na kongresie w Paryżu Infantino zjednał sobie przychylność elektorów przedstawionym raportem finansowym. „Przypomnijcie sobie, jaka była sytuacja przed trzema laty i trzema miesiącami, gdy wybieraliście mnie po raz pierwszy. Nie we wszystkim przez ten czas byłem perfekcyjny, popełniłem błędy, ale mogę dzisiaj śmiało powiedzieć, że kryzys w naszej organizacji został zażegnany. Nikt już nie mówi o korupcji, że trzeba wszystko zmienić i zacząć od nowa. Przestaliśmy być postrzegani jako organizacja niemal na poły kryminalna, a znowu ludzie na nas patrzą jak na organizację, która rozwija światowy futbol. To miałem na myśli, zapowiadając, że musimy przywrócić FIFA futbolowi, bo taka jest jej misja” – podkreślił Infantino w swoim przemówieniu, wygłoszonym po angielsku, francusku, niemiecku i hiszpańsku. Znajomość tylu języków jest także jego niezaprzeczalnym atutem. Do delegatów bardziej przemawiały jednak cytowane przez Infantino kwoty. A miał się czym chwalić, bo jeszcze nigdy sytuacja finansowa FIFA nie była tak dobra.

Z raportu finansowego dowiadujemy się, że w latach 2015-2018 przychody Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej wyniosły 5,7 mld euro, co jest wynikiem lepszym o ponad miliard euro od budżetu jaki obiecywał przed trzema laty, gdy został wybrany na przewodniczącego aresztowaniu wielu członków stowarzyszenia za korupcję i odsunięciu od władzy ówczesnego szefa organizacji Josepha Blattera. Kluczowe w tym zestawieniu są wyniki finansowe po ubiegłorocznym mundialu w Rosji, gdy okazało się, że wbrew obawom FIFA osiągnęło przychody na poziomie 1,8 mld euro, co jest wynikiem, jak zapewniał szef komisji finansów organizacji Alejandro Dominguez, o 65 procent lepszym od zakładanego. Dzięki temu największa i najbogatsza organizacja sportowa na świecie może pochwalić się dzisiaj rezerwami finansowymi na poziomie 2,75 mld euro, o 1,75 mld wyższymi od tych, jakie trzy lata temu odziedziczył Infantino po dojściu do władzy.

Przewodniczący FIFA mimo okazywanego mu poparcia ma w światowej federacji wielu przeciwników, głównie w UEFA, co jest o tyle dziwne, że Infantino był przecież przez wiele lat sekretarzem generalnym Europejskiej Unii Piłkarskiej i prawą ręką Michela Platiniego. Odsunięty na boczny tor Francuz w październiku tego roku będzie mógł znów działać w futbolu, bo wtedy zakończy się jego czteroletnia dyskwalifikacja, w przededniu paryskiego kongresu FIFA ostro krytykował Infantino twierdząc wprost, że „nie jest wiarygodny i nie ma żadnej legitymacji, aby reprezentować futbol”.

Były prezydent UEFA, odsunięty od władzy pod zarzutem udziału w korupcji, w swojej krytyce dawnego podwładnego nie jest odosobniony – w Europie obecny szef FIFA podpadł przeforsowaniem przeniesienia terminu mistrzostw świata w Katarze (2022) na listopad i grudzień, a teraz kością niezgody jest proponowana przez Szwajcara nowa formuła Klubowych Mistrzostw Świata, które od 2021 roku mają być rozgrywane z udziałem 24 zespołów, co UEFA słusznie uważa za konkurencję dla swojej Ligi Mistrzów. Infantino próbował złamać opór obiecując przychody z KMŚ na poziomie 50 miliardów dolarów, ale nie sprecyzował w jakim przedziale czasowym ten turniej miały je wygenerować.

Drugą kadencję Infantino zaczął zatem od aklamacji, ale wątpliwe by tak samo łatwo wygrał wybory po raz trzeci. Po budzących już dzisiaj wiele negatywnych emocji mistrzostwach świata w Katarze pozycja Szwajcara może ulec poważnemu osłabieniu, a wtedy z całą pewnością w wyborczych szrankach pojawią się groźni konkurenci.