Rząd nas weźmie za mordę

Pandemia szaleje, niemal codziennie bite są kolejne rekordy zachorowań. Niewydolność służby zdrowia udowadnia, że rząd zmarnował letnie miesiące, choć wszyscy uprzedzali, że jesienią będzie gorzej.

W miarę rozsądni ekonomiści uprzedzają, że kryzys, nie tylko polski, ale światowy, stoi na progu, a jak już go przestąpi, to planeta zatrzęsie się w posadach. Sytuacja w krajach sąsiadujących z Polską wymaga co najmniej wzmożonej uwagi i rozpisania co najmniej kilku scenariuszy. Ale to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Rząd wam powie, co jest obecnie najważniejsze dla Polski, ojczyny, pardon, Ojczyzny, matki naszej.

Otóż największym niebezpieczeństwem jest „ideologiczna ofensywa lewicy”. Lewica, sucza jej morda, „próbuje przejąć wychowanie młodych pokoleń, zarażając je również czymś, co Donald Trump określił jako <<nienawiść do=”” własnego=”” kraju=””>>”. To cytat z prawicowego portalu wPolityce, który owszem, bije w tarabany, ale bez zbędnego defetyzmu, ponieważ rząd pana Morawieckiego czuwa. Właśnie opracował program, który nas wszystkich przed tą zgrozą uratuje. Mało tego, że opracował, to jeszcze zamierza go wdrożyć. A to już poważna groźba.</nienawiść>

Przy okazji należy podziękować panu premierowi za dodanie animuszu lewicy, która z pewnym zdziwieniem dowiedziała się właśnie, że prowadzi jakąś ofensywę.

Wspomniany rządowy pomysł, to program „wzmacniania patriotyzmu” a także „wzmacniania i pielęgnowania polskiej tożsamości”. No proszę, to mamy aż dwie rzeczy do wzmocnienia, co nadaje rzeczy odpowiednia wagę. Program się nazywa „Polska na TAK!” i zasięg będzie miał szeroki: „w programie znajdzie się zapowiedź działań w niemal każdej dziedzinie życia, oraz zapowiedź finansowania poszczególnych działań”. Cieszy, że rząd przestał się obcyndalać i przyznał nareszcie, że będzie pchał swoje paluchy wszędzie gdzie się da, forsując swoją wersję świata. Zwiększona zostanie rola historii, zapowiada program, i nikt nie ma wątpliwości, że mowa o historii, przy pomocy której od dłuższego czasu próbuje się prać mózgi młodym ludziom, bezczelnie fałszując historie najnowszą, ucząc nienawiści do sąsiadów, lewicy i wmawiając, że PRL było jednym wielkim obozem koncentracyjnym. Szkoły dostaną „dostęp do łatwych grantów na inicjatywy patriotyczne”. Strach nawet się domyślać, jakie to mają być inicjatywy, bo z pewnością nie będzie to patriotyzm polegający na miłości do własnego kraju i szacunku do innych, ale to będzie patriotyzm z mordą nacjonalisty, ryczącego ”Morawiecki, chcesz Murzyna, to go sobie w domu trzymaj”, albo „Śmierć wrogom Ojczyzny!”. Przed każdą szkoła staną maszty z flagą narodową, co z pewnością przełoży się natychmiast na zwiększenie poziomu przyswajania wiedzy przez uczniów, bo nic tak dobrze nie robi rozumieniu zjawisk fizyki, jak powiewający za oknem kawałek biało-czerwonej materii.

Program rządu Morawieckiego przewiduje też wsparcie dla „niezależnych twórców kultury”. Rozumiemy bez pudła, że to będzie niezależność od samodzielnego i krytycznego wobec władzy myślenia.

Będzie też bardziej stanowczo nasze państwo działało w dziedzinie „restytucji dzieł sztuki, które Polska utraciła w czasie II wojny światowej”, bo niczego nam teraz tak nie brakuje, jak kolejnych konfliktów międzynarodowych. Chociaż ten punkt programu brzmi i tak stosunkowo najbardziej sensownie.

No i rodzina. Dla niej przewidziano osobną strategię oraz powołanie Instytutu ds. Rodziny i Demografii. To miłe, kiedy państwo ustawia się w roli stręczyciela, by zachęcać ludzi do chędożenia. Jednak, kiedy sobie uświadomimy, że oznacza to forsowanie modelu rodziny i roli w niej kobiety według wartości Ordo Iuris, to doby humor nas opuszcza. Fanatyzm dewotów, całkowity zakaz aborcji i być może antykoncepcji mogą uczynić z tego kraju średniowieczny skansen i arenę ludzkich dramatów.

Ja jednak jestem dobrej myśli. Ten rząd dał już tak wiele dowodów, że w realizacji swoich obietnic jest nad wyraz nieudolny, że duże są szanse na przewalenie dużej państwowej kasy, ale nic ponad to.