Idzie młodość

Zwrot ku młodym wyborcom ma być dla Lewicy sposobem na przełamanie i zdecydowaną poprawę sondażowych notowań, które dziś nie przekraczają 10 proc. Paradoksalnie po wielkim proteście kobiet najbardziej rosną słupki nie socjaldemokratów, którzy od początku solidaryzowali się z postulatami demonstrantek, a Polski 2050 katolickiego celebryty Hołowni.

Nadzieję daje parlamentarnej Lewicy sondaż nastrojów wśród Polek i Polaków w wieku 18-24 lat, gdzie po raz pierwszy od 20 wygrała, i to zdecydowanie, tożsamość lewicowa. Socjaldemokratom pozostaje przekonać tę grupę, że tylko głos na lewicę daje szanse wdrożenia rozwiązań, o których marzy młodzież.

Czy konserwatywni liberałowie z PO będą w stanie zadziałać „wbrew wolnemu rynkowi”, budując tanie mieszkania? Czy którakolwiek z prawicowych partii odważy się zadrzeć z Kościołem w sprawach aborcji, edukacji seksualnej czy związków partnerskich, albo czy jest żywo zainteresowana przeciwdziałaniem katastrofie klimatycznej? Mówcy na lewicowej konwencji, aktywistki i aktywiści lewicowych młodzieżówek, nie mieli wątpliwości, jakie są odpowiedzi na te pytania. Teraz czas na przekonanie ich mniej politycznie aktywnych i świadomych rówieśników. A mają się do czego odwoływać – doświadczenia młodych ludzi w kapitalistyczno-katolickiej Polsce naprawdę mogą skłaniać do marzenia o zmianach.

Mówił o tym na konwencji Henryk Wójtowicz, 20-letni aktywista Młodych Razem.

– Mam 20 lat, za sobą trzy lata dorywczej pracy łączonej z nauką. Pracowałem dotąd w pięciu miejscach, jako asystent w biurze, korepetytor, sprzedawałem fajerwerki, byłem recepcjonistą w hotelu. Cztery z pięciu prac wykonywałem na umowę-zlecenie, na korepetycje nie miałem żadnej umowy. Dla nas umowa o pracę to taki dziwny stwór, każdy o nim słyszał, mało kto widział – podsumował. Sekundował mu Bartosz Sieniawski, działacz Czerwonej Młodzieży, czyli młodzieżowej organizacji PPS. -– Wysokie czynsze, małe metraże. Każdy z nas musi gdzieś mieszkać. Ze strony rządu nie ma żadnej alternatywy dla patodeweloperki. W mediach są przecinane wstęgi, zapowiadane programy, które są porzucane. Nie ma żadnego rozwiązania kryzysu mieszkaniowego – mówił o kolejnym kluczowym problemie młodego pokolenia.

Uczestnicy zapowiadali, że mają jeden ważny przekaz dla wszystkich rozczarowanych rządami koalicji Zjednoczonej Prawicy – “Zrobimy to lepiej!”. „Lewica będzie o wiele lepiej zarządzać naszym krajem!”. „Dość państwa z kartonu!”.

– Dlaczego wybieram Lewicę? Bo Lewica nie jest głucha na potrzeby ludzi, niezależnie od grupy społecznej. Lewica słucha przede wszystkim osób młodych, dając im niesamowitą platformę do rozwoju – powiedziała Oliwia Jankowiak, uczennica technikum weterynaryjnego.

Przedstawiamy w całości dziesięciopunktowy program Lewicy dla młodzieży, ale nie tylko, który został zaprezentowany w finale sobotniej konwencji.

1. Prawo do aborcji
Polki muszą mieć prawo do decydowania o własnym ciele, to nie może być decyzja biskupów czy polityków. Dlatego złożyliśmy ustawę legalizacji aborcji do 12 tygodnia. Najważniejsze jest zdrowie i życie kobiety. Za rządów lewicy aborcja będzie dostępna.

2. Neutralność klimatyczna
Polska musi być czempionem, a nie hamulcowym. UE zakłada neutralność klimatyczna do 2050 r. Polska powinna być zielonymi płucami Europy. Musimy dawać przykład. Dlatego musimy starać się dojść w Polsce do neutralności klimatycznej jak najszybciej i realizować Europejski Zielony Ład.

3. Koniec ze śmieciówkami
Zapewnimy konstytucyjne prawa pracownicze dla wszystkich zatrudnionych, w tym prawo do ochrony zdrowia, do urlopu, do zabezpieczenia społecznego. Każda praca będzie uprawniała do korzystania z tych praw – niezależnie od tego, czy pracownik zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę, zlecenia, o dzieło czy też prowadzi indywidualną działalność gospodarczą. I tak będzie za rządów Lewicy.

4. Szkoła bez religii
Wycofamy religię ze szkół, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekażemy na dodatkową naukę języka angielskiego. Szkoła powinna być świecka.

5. Tanie mieszkania na wynajem
Szwecja zbudowała milion publicznych mieszkań. Potrzebujemy ambitnego planu. Założymy publiczne przedsiębiorstwo, które w ciągu 10 lat zapewni milion mieszkań na terenach należących do Skarbu Państwa. Koszt najmu nie będzie przekraczał 20 zł za m2. Państwo nie będzie sprzedawać mieszkań za więcej niż koszty budowy. Mieszkania będzie można kupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3 proc.

6. Nauka, nie propaganda
Koniec z indoktrynacją i prawicową polityką historyczną. Nie – dla matury z religii. Nie możemy się zgadzać na ideologiczne pomysły. Szkoła ma kształcić świadomych obywateli, a nie działaczy PiS-u. Ministerstwo Edukacji powinno współpracować z nauczycielami, z rodzicami, z ekspertami, a nie z biskupami.

7. Równość małżeńska
Miłość to miłość. Wprowadzimy równość małżeńską i związki partnerskie dla wszystkich. Osoby wstępujące w związek partnerski w Urzędzie Stanu Cywilnego będą miały zagwarantowane prawo do między innymi uzyskania informacji medycznej, odwiedzin w szpitalu, dziedziczenia. Koniec z dyskryminacją, czas na równe prawa.

8. Psycholog w każdej szkole
Wspieramy postulaty młodych ludzi o to, by psycholog był w każdej szkole. Pandemia pokazała, że to bardzo ważne. Popieramy ustawę, nad którą zbierane są podpisy w całej Polsce. Za rządów Lewicy ta ustawa już dawno byłaby wprowadzona, bo my na Lewicy wiemy, ze nie można oszczędzać na zdrowiu i życiu dzieci.

9. Edukacja seksualna i antydyskryminacyjna
Wprowadzimy obowiązkowy, wolny od ideologicznych nacisków przedmiot, który będzie koncentrować się na przekazaniu rzetelnej wiedzy o zdrowiu i seksualności człowieka, stosownie do stopnia dojrzałości młodych ludzi. Wprowadzimy edukację antydyskryminacyjną tak, by hejt nie doprowadzał do tragedii.

10. Zielona energia
Dofinansujemy wymianę 2 milionów domowych pieców węglowych na nowoczesne, bezemisyjne instalacje grzewcze w ciągu 15 lat. W ciągu 15 lat będziemy mieć najczystsze powietrze w tej części Europy Wprowadzimy dofinansowania paneli słonecznych czy pomp ciepła.

Konwencja Lewicy

Socjaldemokraci szykują się do ofensywy programowo-organizacyjnej. Przed kongresem, zaplanowanym na 22 listopada, zaprezentowali swoje główne postulaty podczas konwencji w Warszawie. Włodzimierz Czarzasty zadeklarował, że postulaty te nie będą jak do tej pory jedynie wysłuchane, ale że klub parlamentarny będzie je realizował.

Jesienna ramówka Lewicy, jak nazwano pakiet propozycji, koncentruje się wokół zagadnień gospodarki i zielonego ładu, zdrowia i polityki społecznej, edukacji oraz szkolnictwa wyższego, a także nowych technologii, które mogą i powinny służyć całemu społeczeństwu. Zaakcentowano również potrzebę zmiany filozofii organizacyjnej rządu: potrzeba nam mniej ministerstw, a więcej decyzyjności.

Krzysztof Gawkowski zadeklarował podczas konwencji, że Lewica będzie opozycją, która nie tylko krytykuje rząd, ale jest gotowa współpracować, bo odpowiedzialni politycy to tacy, którzy mając świadomość tego, o co walczą, działają konstruktywnie. On i przemawiająca po nim Marcelina Zawisza akcentowali, że projekty ustaw, które złoży wkrótce Lewica, mogą zostać wykorzystane przez PiS z pożytkiem dla wszystkich,.Gospodarczy ekspert Dariusz Standerski stwierdził, że Polska dziś to państwo ludzi, którzy się boją – utraty pracy czy bankructwa małego biznesu. Wezwał, by nie zamieniać Polski w państwo służące wyłącznie wielkim międzynarodowym korporacjom.

W najbliższych numerach „Trybuny” ukażą się kolejne teksty wpisujące się w dyskusję programową na lewicy.

Opr. MKF

Nowa Lewica – nowa nadzieja?

Można i trzeba kibicować nowemu lewicowemu ugrupowaniu, które formalnie powstanie w styczniu 2020 roku, a o powstaniu którego zadecydowano 14 grudnia na konwencjach SLD i Wiosny.

Co prawda nieprzyjemnym akcentem był fakt, że mimo zaproszenia dziennikarzy na konwencję SLD okazało się, że wejścia na konwencję pilnowało dwóch cerberów, którzy prasy nie wpuszczali. Prośby o wejście, choćby w celu zrobienia zdjęć, kwitowane były przez działaczy odpowiedzialnych za tę kwestię krótkim: „nie!”. Wstęp na konwencję Wiosny był wolny.

Niemniej wydarzenie jest znaczące: po nowemu ustawia polską scenę polityczną.Po 20 latach przestaje istnieć Sojusz Lewicy Demokratycznej, razem z jego osiągnięciami i równie poważnymi błędami. Przestaje istnieć ugrupowanie Wiosna, po dużo krótszym, zaledwie kilkumiesięcznym politycznym żywocie. Połączyły się dwa organizmy różnej wielkości – SLD liczy swoich członków na około 30 tysięcy, Wiosna ma około tysiąca. Za SLDstoją lata błędów, ale i niewątpliwych sukcesów, doświadczenie polityczne, ale i pewne zmęczenie materiału. Wiosna to ciągle niewykorzystany potencjał.

Co z tego wyjdzie? Jeszcze nie wiadomo, ale nadzieje są duże. Uzgodniono równy podział władzy w nowym ugrupowaniu. Na poziomie centralnym i wojewódzkim nowe ugrupowanie będzie miało dwójkę pełnoprawnych przewodniczących.

Zamknięcie drzwi przez mediami działacze SLD w kuluarach tłumaczyli burzliwą i nie do końca rozstrzygniętą dyskusją na temat połączenia. Miała być silna frakcja tzw. eseldowskich patriotów, którzy uważali, że SLD powinna iść przez politykę samodzielnie. Nawet jeśli tak było, głosowanie tego nie wykazało: na 120 delegatów, za połączeniem z Wiosną głosowało 109.
Po lewej stronie sceny politycznej będą zatem, jeśli chodzi o parlamentarny byt, dwa ugrupowania: Nowa Lewica i Partia Razem. Liderzy SLD i Wiosny: Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń podkreślali słusznie, że zjednoczenie dobrze wróży na przyszłość, bo lewicy służy jednoczenie, a nie atomizacja. Teraz czas na konkrety.

Nadgorliwość gorsza wiadomo od czego

Głoszenie tez, że program Lewicy to lewicowość na niby jest równoznaczne z mówieniem, że im gorzej tym lepiej.

„Nowa Lewica” rzeczywiście zaprezentowała nową jakość. Można sarkać, że oglądamy wciąż te same twarze, że młoda Partia Razem ugięła się pod presją sondaży i zwarła szeregi ze „starą” SLD, wreszcie, że Wiosna pasuje do nich jak kwiatek do kożucha. Prawda jest jednak taka, że 24 sierpnia zjednoczony komitet po zjednoczeniu zaliczył ostry skręt w lewo i pokazał program, w którym elektorat każdej z partii znajdzie coś dla siebie.
Przede wszystkim żaden inny komitet w tej kampanii nie zdobył się (i nie zdobędzie) na tak silne uderzenie w kościół. Czarzasty, Biedroń i Zandberg obiecali „kasę fiskalną dla każdego księdza” oraz wyprowadzenie religii ze szkół.
Chcą również rozliczenia kleru za ukrywanie pedofilskich skandali, co generalnie niby bulwersuje każdą ze stron sceny politycznej, ale żadne nie uczyniła tego elementem kampanii. Czarzasty wspomniał też imiennie ojca Rydzyka, co np. Platforma czyni jedynie w kuluarach i to szeptem.
Likwidacja IPN, PFN, ustawa reprywatyzacyjna, podwyżki w budżetówce, likwidacja śmieciówek, powrót przywilejów mundurowych, sprawna i dostępna służba zdrowia oraz edukacja z dobrze opłaconą nauczycielską kadrą, nie mówiąc o postulatach dotyczących godnego zatrudnienia, godnej płacy i godnej emerytury – to postulaty stricte lewicowe, które powinny uciszyć ewentualne głosy krytyczne.
Zjednoczona Lewica nie dała zapędzić się w kozi róg „wojenki kulturowej”, zepchnąć na pozycje wyznaczane jej przez PIS, co jest największym pozytywnym zaskoczeniem tej konwencji. Oczywiście w jej wyborczej ofer
cie znalazły się także sensowne i ważne kwestie światopoglądowe: edukacja seksualna, aborcja na życzenie, związki partnerskie: wbrew pozorom podjęcia tych tematów wprost wszystkie inne komitety, nawet obyczajowo liberalne, do tej pory się bały. Do tego mamy obietnicę głębokich reform w kwestii praw zwierząt – PiS na początku poprzedniej kadencji tę rękawicę podniosło, ale nie udźwignęło.

Mamy zatem komitet z rozbudowaną ofertą socjalną i odważnymi postulatami światopoglądowymi.

To dużo, naprawdę dużo jak na sklejony w ostatniej chwili sojusz trzech ugrupowań, z których każde stawia sobie nieco inne priorytety.

Oczywiście – wśród „kanapowych” lewicowych komentatorów od razu pojawił się w mediach społecznościowych festiwal sarkań,

że jak coś zostało powiedziane, to albo za mało, albo że nie do końca, albo że im nie wierzymy. Bo kandydaci Lewicy nie ogłosili, że oprócz wycofania lekcji religii ze szkół, opodatkowania kościoła i jego funkcjonariuszy, likwidacji Funduszu Kościelnego i renegocjacji konkordatu nie zgłosili postulatu, żeby kościół w ogóle oddał wszystko, a jego działalność żeby została zakazana. Że propozycje socjalne nie obejmowały topienia kapitalistów w Wiśle z nogami w wiadrach z cementem, że mieszkanie za 1000 złotych to żadna ulga, bo mieszkający w nim przecież musi za coś żyć, że kolej w każdym powiecie to nie wystarczy. Że likwidacja IPN i PFN to detale, bo na tym polu należy zrobić dużo więcej. I można te zarzuty mnożyć i mnożyć, bo do każdego programu można zawsze coś dodać.
Rzecz tylko w tym, czy program maksimum – na przykład zrobienia totalnej rewolucji – jest realistyczny i ma jakiekolwiek szanse poza byciem dyskutowanym na kanapach.
A program Lewicy – w odróżnieniu od utopijnych mrzonek – taką realną szansę ma. I nawet wyliczanka tego, czego zdaniem rozmaitych komentatorów drażliwych o czystość własnej lewicowości, w programie Lewicy brakuje dowodzi co najwyżej tego, że stoi za nimi przede wszystkim zawiść. Zawiść, na którą nie ma dziś miejsca.

Zawiść, która jest nie tylko kontrproduktywna, ale wręcz szkodliwa.

Bo głoszenie tez, że program Lewicy to lewicowość na niby jest równoznaczne z mówieniem, że im gorzej tym lepiej. Że lepiej, żeby dalej trwał PiS, względnie duopol PiS-PO, przy którym nic nie robiąc można za to do woli utyskiwać i snuć marzenia. Im bardziej odległe od rzeczywistości, tym lepsze.
Dla kogo lepiej, dla tego lepiej. Jeśli jednak można wybierać pomiędzy poparciem opcji zgłaszającej szereg postulatów, których wszystkie inne się boją podnosić, a nie robieniem nic w efekcie uznania, że te postulaty i tak są za słabe, to zwykły oportunizm i polityczne lenistwo.
Dlatego, kiedy Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń, Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Anna-Maria Żukowska czy Beata Maciejewska – bo oni prezentowali program Lewicy na konwencji – mówią o tym, co Lewica chce zrealizować, to dla każdego, kto ma choć trochę lewicowości w sobie, naturalnym wyborem jest tę inicjatywę poprzeć. Bo jest to szansa na przywrócenie państwa prawa, państwa świeckiego, wolnościowego, istniejącego dla obywateli, w którym nie będzie „policji myśli”, w którym nie będzie na Lewicy dyskryminacji i nietolerancji, w którym nie będzie wszechobecnej szczujni i propagandy fałszu. Szansę na odsunięcie od władzy PiS. Szansę na wyjście poza wybór między PiS a PO, poza którym – jak nam usilnie przez lata wmawiano – nie ma wyboru.
Zjednoczenie nurtów lewicowych w polskiej polityce ma tę wartość, że daje szansę na taką zmianę. Może w tych wyborach zmiana ta okaże się tylko zmianą polegającą na wprowadzeniu do Sejmu grupy polityczek i polityków nie bojących się artykułować swoje postulaty, ale już w następnych – zdolnych powalczyć o większość zdolną do samodzielnego rządzenia. Przekreślenie tej szansy równa się politycznemu samobójstwu. I wtedy nawet św. Marks, św. Engels, św. Lenin, św. Trocki, św. Kropotkin ani św. Bakunin – czy inny jeszcze święty lewicowej myśli – nic nie pomogą.