Vital Heynen miesza i żartuje

Nasi siatkarze znakomicie rozpoczęli rywalizację w Lidze Narodów. Biało-czerwoni wygrali turniej w Katowicach i Krakowie z tracąc w meczach z Koreą Południową, Rosją i Kanadą tylko jednego seta.

 

Polacy byli gospodarzami pierwszego turnieju, w którym mierzyli się z Koreą Południową, Rosją i Kanadą. Dwa pierwsze mecze wygrali po 3:0, a jedynego seta stracili dopiero w trzecim spotkaniu, z Kanadyjczykami, prowadzonymi przez byłego selekcjonera naszej reprezentacji Stephane’a Antigę. Dzięki takiemu efektownemu startowi biało-czerwoni z dziewięcioma punktami na koncie objęli prowadzenie w klasyfikacji generalnej Ligi Narodów.

W kolejnym turnieju nasi siatkarze zagrają w łódzkiej Atlas Arenie, a ich przeciwnikami będą zespoły Francji, Chin i Niemiec. W kadrze znaleźli się zawodnicy z szerokiej kadry nieobecni w Katowicach i Krakowie. Tak więc po zmianach skład polskiego zespołu na turniej w Łodzi prezentuje się następująco: Piotr Nowakowski, Maciej Muzaj, Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Michał Żurek, Bartosz Kwolek, Paweł Zatorski i Mateusz Bieniek.

Belgijski trener naszej kadry Vital Heynen po pierwszym turnieju przyznał, że jak do tej pory w pracy z polską kadrą napotkał tylko jeden problem. „Mam zbyt wielu dobrych siatkarzy. Ale to jest pozytywny problem” – stwierdził po meczach rozegranych w katowickim Spodku i Kraków Arenie. „To świetnie, że wygraliśmy trzy mecze. Kompletnie się tego nie spodziewałem. Nie wiem, czy w przyszłym tygodniu w Łodzi też zagramy tak dobry turniej. Jeśli tak, to znowu będę zaskoczony. Sam jestem bardzo ciekaw, jak to będzie dalej wyglądało, bo dla mnie nie jest teraz ważna liczba zdobytych punktów, tylko to, żeby wszyscy powołani przeze mnie do kadry zawodnicy otrzymali szansę gry” – podsumował belgijski szkoleniowiec.

Ale ponieważ Heynan ma w siatkarskim środowisku opinię zgrywusa, nie omieszkał na koniec skwitować swoich personalnych wyborów żartem. „Nie mogę dzisiaj powiedzieć którzy zawodnicy zagrają w kolejnym turnieju w Łodzi. Może napiszę ich nazwiska na kartkach i włożę je do mojej wędkarskiej skrzynki, a potem wylosuję skład na mecz?” – zakpił Heynen.

Nasi siatkarze wygrywają jak za najlepszych lat

Reprezentacja Polski siatkarzy pod wodzą nowego trenera Vitala Heynena z przytupem rozpoczęła rywalizację w Lidze Narodów. Największe wrażenie biało-czerwoni zrobili efektownych zwycięstwem 3:0 w spotkaniu z Rosją.

Polacy rozpoczęli rywalizację w Lidze Narodów od potyczki z Koreą Południową w Katowicach, którą wygrali pewnie 3:0. Ale kibice czekali na potyczkę biało-czerwonych z Rosją, bo to jest przeciwnik na tle którego można dopiero określić aktualną siłę naszej drużyny. Belgijski trener Vital Heynen nie ma jednak żadnych obciążeń dotyczących meczów z ekipą Sbornej i dla niego jest przeciwnik jak każdy inny. Przed startem Ligi Narodów zapowiadał, że występy w tych rozgrywkach traktuje szkoleniowo i dlatego będzie rotował składem. Tak też w spotkaniu z rosyjską drużyną zrobił i w Kraków Arenie kibice zobaczyli na parkiecie kompletnie przemeblował skład w porównaniu z meczem z Koreą Południową.

Z wyjściowej szóstki pozostali jedynie środkowy Piotr Nowakowski i libero Paweł Zatorski. Naprzeciw rosyjskiego giganta, mierzącego 218 cm wzrostu Dmitrija Muserskiego, belgijski szkoleniowiec wystawił naszego „wieżowca”, niższego od Rosjanina zaledwie o centymetr Bartłomieja Lemańskiego. W dwóch kolejnych partiach gra była już bardziej wyrównana, ale wygrana naszych siatkarzy była bezdyskusyjna (25:23 i 25:23). Po meczu dziennikarze pytali belgijskiego szkoleniowca o zmiany, jakich dokonał w porównaniu do pierwszego meczu w Lidze Narodów. „Teraz wszyscy pytają mnie dlaczego wymieniłem skład wyjściowej szóstki. A ja pytam – dlaczego miałem ją pozostawić? Mam 21 zawodników, którzy prezentują wysoki i równy poziom. Będą zdarzać im się złe mecze i dobre mecze. Z Rosją zagrali jednak nadspodziewanie dobrze i wykorzystali swoją szansę. Dla takich zawodników jak Łukasz Kaczmarek to było coś zupełnie nowego wyjść w pierwszym składzie. To jest kolejna okazja, żeby sprawdzić talenty innych zawodników” – stwierdził Heynen. To była pierwsza wygrana nad Sborną w takich rozmiarach od Ligi Światowej w 2015 roku.

Heynen podczas meczu żywo reaguje na każdą akcję i wytyka wszystkie błędy swoim podopiecznym. Wychodzi z założenia, że zawsze można coś zrobić lepiej. W drugim secie sobotniego meczu z Rosją, przy oczekiwaniu na weryfikację challenge’u, Belg początkowo spacerował spokojnie i mrugał do swoich zawodników, ale gdy sędziowie wydali decyzję na korzyść rywali, ruszył do nich z wyrzutami i po pyskówce został ukarany żółtą kartką.

Show musi trwać. Wygląda jednak na to, że belgijski szkoleniowiec wszystko ma pod kontrolą i każda jego personalna decyzja jest wcześniej dogłębnie przez niego przemyślana. Na razie jest w swoich wyborach sprawiedliwy i obiektywny. Oby tak dalej.