Prawda o Zygmuncie Krasińskim

Kolejny tom szkiców poświęconych Zygmuntowi Krasińskiemu jest najobszerniejszy w ramach cyklu mu poświęconego, a też i najbardziej zróżnicowany tematycznie, bo obejmujący zarówno zagadnienia twórczości jak i kwestie biograficzne.

Tom „Życie czy literatura?” otwierają szkice o zagadnieniach estetycznych, w szczególności w odniesieniu do pojęcia „piękność”(Ewa Szczeglacka-Pawłowska), o stosunku poety do malarstwa Rafaela (Santi) napisał Olaf Krysowski. Wśród innych tekstów, m.in. o opiece jaką Zygmunt Krasiński otoczył w trudnym ich losie dzieci szlachetnego Adama Sołtana, jego wieloletniego korespondenta (Teresa Winek), o „młodzieńczych narracjach autobiograficznych” poety (Magdalena Dalman), o„gotycyzmie opinogórskim” (Krzysztof Andruczyk), o sycylijskiej podróży poety jako próbie odnalezienia ziemskiej Arkadii (Iwona Dorota), o Krasińskim jako romantycznym pisarzu politycznym (Arkadiusz Bagłajewski), o jego stosunku do filozofii Hegla, jako jednej (obok Henryka Rzewuskiego) z wersji konserwatyzmu romantycznego (Tomasz Kłusek), o motywach apokaliptycznych w „Przedświcie” (Michał Sokulski), o „hrabim Zygmuncie i republica litterarium” (Joanna Pietrzak-Thébault).
Ze swej strony zwróciłbym uwagę na dwa ważne z mojego punktu widzenia teksty.
Tematyka szkicu „Krasiński nowocześniejszy od Sartre’a?”, o pierwszej powojennej inscenizacji „Nie-Boskiej komedii” Marii Makaruk, jest wbrew tytułowi nieco szersza, bo odnosi się nie tylko do tytułowej realizacji scenicznej dramatu dokonanej w Łodzi w 1959 roku przez Bohdana Korzeniewskiego, ale i do innych poprzedzających ją inscenizacji, od prapremiery w 1902 roku w Krakowie, poprzez realizację Arnolda Szyfmana (szczególnie chwaloną przez krytykę) w Teatrze Polskim w Warszawie w 1920 roku oraz dwie pozostałe inscenizacje międzywojenne (1926 i 1938), aż po tytułową. Prześwietlanie sensów dzieła dramaturgicznego przez różne realizacje sceniczne pozwala zazwyczaj pokazać je wszechstronniej, głębiej niż w przypadku analizy jedynie krytyczno, czy teoretyczno-literackiej i tak też jest w tej analizie.
Za szczególnie ważny i unikalny z powodów zasadniczych tekst uważam natomiast szkic Danuty Danek „Krasiński i doświadczenie miłości romantycznej (w kontekście innego spojrzenia na romantyzm)”. Autorka w tonie nie wyzbytym nieskrywanej emocji rozprawia się (to jest chyba właściwe słowo) z recepcją życiowej postawy Krasińskiego, w szczególności z kwestionowaniem przez znaczącą część badaczy i komentatorów jego szczerości emocjonalnej, przypisywaniem mu neurastenii powodowanej próżniactwem, nieróbstwem bogatego pana, a jego nieustanną epistolografię – grafomanii, jak też kwestionowaniem prawdziwości jego cierpień psychicznych i fizycznych. „Tak – napisała Danek z sarkastyczną goryczą – listy Krasińskiego dowodzą, że całe życie miał się wcale dobrze; tylko wydawało mu się, że nie”.
I na kolejnych stronach swojego studium bardzo przekonywująco uzasadnia, że Krasiński cierpiał naprawdę, że u podstaw jego cierpienia była nadwrażliwość skaleczona we wczesnym dzieciństwie przez relacje z ojcem i przez traumę śmierci matki, że poddany był rodzinnej opresji psychologicznej.
I że forma jego aktywności – pisanie, była najbardziej, a może jedynie adekwatna do jego talentu i umysłu (użyję tu tonu autorki: a czym miał się zajmować zamożny, mądry na granicy geniuszu, wybitnie utalentowany człowiek – pracą fizyczną, jak półgłówek Ludwik XVI, który nie lubił pracy umysłowej, za to kochał jeść i majsterkować jako ślusarz?).
A już zupełną aberracją jest określenie jako grafomanii listów Krasińskiego, które ułożyły się w jedno z najciekawszych świadectw intelektualnych epoki i które ktoś nazwał nawet „największą powieścią XIX wieku”? Zarzuty zaś, że Krasiński „próżnował” przypominają w stosunku do niego zazdroszczenie „przez proboszcza do aptekarzowej, że miała lekki poród”. Byłby pożyteczniejszy, gdyby biedował i został robotnikiem? Wyrazem satysfakcji z tekstu Danuty Danek, który wyraził również moje bardzo już dawne intuicje, kończę uwagi na temat tego bardzo interesującego tomu.
Zygmunt Krasiński – „Życie czy literatura?”, pod red. Agnieszki Markuszewskiej, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2019, str. 590, ISBN 978-83-231-4146-4

Komplikacje życia „Trzeciego Wieszcza”

Kolejny tom z serii poświęconej życiu i twórczości Zygmunta Krasińskiego przygotowane nakładem toruńskiego uniwersytetu, skoncentrowany na zagadnieniach z życia poety, które było bujne, problemowe i skomplikowane.

Nie oznacza to, że jego egzystencję można jak noże odciąć od problematyki twórczości, a świadczy o tym już tekst otwierający zbiór, „Wielkość i błąd”, dotykający sprzeczności w świadomości poety, w której ścierały się rzeczy wielkie i szlachetne, ale także małe, jak ponure przesądy. Szkic o „Człowieku wewnętrznym we mnie” dotyka romantycznego indywidualizmu, solipsyzmu, egotyzmu, introspekcji, autoanalizy jako podstawowego źródła jego twórczości.
Jest w nim też konstatacja, że „człowiek wewnętrzny w rozważaniach antropologicznych poety nie jest zatem szczelnie zamkniętą, statyczną monadą, bytem transgresyjnym, wciąż przekraczającym siebie, dynamicznym, ekspresywnym, twórczym, bytującym w sobie i poza są jednocześnie”.
Ów „człowiek wewnętrzny” ogarnięty jest „śmiertelną nudą”, depresją i melancholią, które należy rozumieć szeroko, nie jako „zwykłe”, pospolite znudzenie, lecz jako wyraz generalnego poczucia bezsensu egzystencji. W kolejnym szkicu, poświęconym „tragicznej biografii, tragicznej twórczości” mowa jest o tym, że ich głównymi przyczynami było „rozdarcie między powinnością wobec ojca a miłością do ojczyzny, uwikłanie w skomplikowane relacje z kobietami, odrzucenie przez współczesnych i chęć przynależenia do nich, narodziny nowego porządku i niemożność stania się jego udziałem”.
Odrębne, „inne spojrzenie na Krasińskiego” w postaci tez dokonuje się przez nawiązanie autorki m.in. do psychoanalizy Freuda. Akurat ten, najkrótszy z pomieszczonych w zbiorze, tekst autorstwa Danuty Danek zawiera wyjątkowo ciekawe, oryginalne propozycje interpretacyjne, warte szerszego rozwinięcia.
W szkicach „Krasińskiego utwory „utajone” Arkadiusz Bagłajewski napisał o tych wątkach poezji Zygmunta, które z powodu ich „niepoprawności” i „intymności”, n.p. problematyka jego erotyzmu, skryte są pod głównym nurtem zagadnień.
Kolejne szkice dotykają „epistolarnej świadomości Krasińskiego” w świetle jego korespondencji do wybranych adresatów, a także „Zygmunta Krasińskiego jako dumy i utrapienia potomków i rodziny”, w którym szczególnie ważny jest trudny aspekt jego relacji z niekochaną żoną, Elizą z Branickich, „preliminaryjnym (czyli dotyczącym pielgrzymek) motywom w jego korespondencji, a także „osobowości wzniosłej” w świetle przebiegu jego podróży do Szwajcarii.
Dwóm interesującym, elegijnym (obumieranie starego świata) wizjom „Nieboskiej komedii” stworzonym przez Jerzego Grzegorzewskiego w jego dwóch, odległych w miejscu i czasie (Wrocław 1979 i Warszawa 2002) inscenizacjach teatralnych oraz bogactwu interpretacyjnemu i komentatorskiemu wokół twórczości Zygmunta Krasińskiego poświęcone są dwa ostatnie szkice zbioru.
„Zygmunt Krasiński. Dylematy egzystencji – problemy biografii”, pod. Redakcją Magdaleny Bizior-Dombrowskiej, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2014, str. 278, ISBN 978-83-231-3275-2

„Romantyczność” a intelekt

Choć Maria Janion ogłosiła w 1989 roku „koniec paradygmatu romantycznego” w Polsce, ani poezja, ani myśl romantyczna, ani też pewien rodzaj romantycznej obrazowości, emocjonalności, wyobraźni nie zniknęły z horyzontu polskiej kultury.

Nie zniknęło też zainteresowanie wielkimi romantykami, ich dziełem i biografiami. Wystarczy od czasu do czasu wejść do dobrej księgarni czy zajrzeć do rozmaitych bibliografii w pismach literackich, by co rusz natrafić na nowe prace dotyczące polskiego romantyzmu. Także romantyczne dramaty, pod dłuższym okresie absencji na scenach, znów się na nich nieco częściej pojawiają. Do wydawnictw, które mają szczególną zasługę w dziele budowania i krzewienia wiedzy o spuściźnie polskiego romantyzmu należy toruńskie Wydawnictwo Naukowe UMK, które jakiś już czas temu ( w 2014 roku, ale tego typu dzieło nie ma cech wydawniczej „jętki jednodniówki”, lecz wartość w ponadczasową) przygotowało cykl tomów poświęconych Zygmuntowi Krasińskiemu, którego pozycja w „trójcy Wieszczów”, obok Mickiewicza i Słowackiego, zawsze była „najsłabsza”, mimo rezonansu jego dwóch wielkich dramatów, „Irydiona” i „Nieboskiej komedii” oraz wagi intelektualno-kulturowej jego potężnej spuścizny epistolarnej.
Kwestia miejsca czy „rangi” Krasińskiego nie jest nowa. Mam w swojej prywatnej bibliotece „Album pisarzy polskich” wydany okazale (jak na owe czasy) i uroczyście przez Bibliotekę Narodową w 1956 roku pod redakcją Władysława Bieńkowskiego, gdzie pośród „wszystkich świętych” polskiej literatury, od Mikołaja Reja do Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Nie ma w nim Zygmunta Krasińskiego, choć jest – w roli pisarza-twórcy literatury pięknej – Joachim Lelewel. Co prawda, rytualnym wręcz powodem nieobecności Krasińskiego w tym gronie był jego „arystokratyczny, reakcyjny światopogląd”, ale podobny światopogląd przypisywany Sienkiewiczowi nie przyniósł podobnego efektu w jego przypadku i twórca „Trylogii” obok innych pisarzy epoki pozytywistycznej we wspomnianym albumie figuruje. Zapewne nie bez wpływu na recepcję Krasińskiego było to, że w odróżnieniu od Mickiewicza czy Słowackiego był on bardziej dramaturgiem i myślicielem niż poetą-„śpiewakiem” („ja śpiewak..” – Adam Mickiewicz, „Dziady”) i w szerokim obiegu poetyckich cytatów nie funkcjonuje, nie krąży ani jeden jego „kultowy” wiersz, ani jeden „kultowy” fragment poetycki, jak to ma miejsce w przypadku zwłaszcza Mickiewicza, ale także, w nieco mniejszym stopniu, Słowackiego. Nie da się zaprzeczyć, że poezja (w sensie: wiersz) Krasińskiego nie ma cech łatwo wpadającej w ucho soczystej poezji do recytacji i wzruszeń. Nawet Adam Hanuszkiewicz, który potrafił zrobić „romantycznego śpiewaka” nawet z hermetycznego Norwida (głośne widowisko „Norwid” w Teatrze Narodowym w latach siedemdziesiątych), stworzył widowisko „Mickiewicz”, a „Balladyną” z hondami wprowadził Słowackiego do popkultury, nie podjął się podobnego zabiegu z Krasińskim, choć „Nieboską” wystawił.
Trudno też sobie wyobrazić, by sienkiewiczowski „Latarnik” uległ podobnie intensywnemu wzruszeniu jak to, które przeżył przy lekturze „Pana Tadeusza”, gdyby w przesyłce, która do niego dotarła, znalazł tom wierszy Krasińskiego lub edycję „Nieboskiej komedii”. Dla mnie osobiście, momentem, w którym przełamała się we mnie obcość wobec Krasińskiego, była fascynacja światem „Nieboskiej” i „Irydiona”(bez uważnej lektury nawet jednego wiersza poety!), ale także ta dawna chwila, w której Krzysztof Rutkowski wskazał mi na listy Krasińskiego, jako na jedno z największych dzieł literatury XIX wieku, jako na „największą powieść romantyczną”.
Tom, który przedstawiam, otwiera wspomniany cykl, poświęcony jest właśnie aspektowi „myśli romantycznej” w postaci i dziele Zygmunta Krasińskiego. „Zapewne to największy polski intelektualista pośród romantyków” – napisała zacytowana we wstępie Alina Kowalczykowa, zarysowując jego sylwetkę jako filozofa, który miał ambicje „ogarnięcia złożonego okresu europejskiej myśli romantycznej” i połączeniem go z zakorzenieniem w konserwatyzmie i powinnościach wobec kraju. „Krasiński wypracowuje – napisał autor wstępu Mirosław Strzyżewski – ciekawy zespół wyobrażeń i refleksji historiozoficznych, religijnych i estetycznych w pismach dyskursywnych oraz literackich (…)”. „Ich forma otwarta, fragmentaryczność, często także brak spójności i logicznej przejrzystości, znakomicie oddają hermeneutykę romantyzmu jako formacji próbującej „wyrozumieć i zgłębić” utajone, sakralne, mistyczne i fizykalno-przyrodnicze komponenty świata i kosmosu, w którym istniejemy”. Strzyżewski zwraca uwagę na kilka cech myśli-obsesji Krasińskiego: na stałe napięcie między bytem ku śmierci, odchodzeniem, rozkładem, a narodzinami form nowych. Chyba nikt tak trafnie i dobitnie jak Krasiński nie oddawał „czasu dynamicznych przemian, epoki zawieszonej na chwiejnym „diabelskim moście” między encyklopedyczną stagnacją „oświeceniowego rozumu” a nowoczesnym progresywizmem, który rozbujał jak fale na wietrze dotychczasowy porządek aksjologiczny”. Drugą cechą Krasińskiego było to, że nikt tak jak on nie oddawał myśli w nieustannym ruchu, drganiu, wibracji i przemianach, a także w sprzecznościach targających samym poetą, który jednocześnie krytykował „oświecony rozum” i wybitnie nim władał, polemizował z heglizmem, ale w znacznym stopniu się nim kierował (zwłaszcza słynną „triadą”). Także jego prawowierna, konserwatywna religijność katolicka pełna była wewnętrznych pęknięć. Bał się rewolucji, progresywizmu i demokratyzacji społeczeństwa, ale widział ich nieuchronność, ulegając nawet pewnej nimi fascynacji „Krasiński znakomicie oddaje dylemat dziewiętnastoletniego świata, w którym rodziła się nowoczesność. Nasza nowoczesność” – konkluduje autor wstępu i dobrze tym wprowadza czytelnika w problematykę szkiców składających się na tom.
Otwiera go szkic Olafa Krysowskiego o gnostyckich aspektach twórczości Krasińskiego. Dalej Michał Sokulski napisał o apokaliptycznej wizji dziejów w „Nie-Boskiej komedii”, Iwona Łapińska o idei apokatastazy w „Irydionie”, czyli „zniesieniu piekła”, Agata Wąsacz o postaci Napoleona w pismach Krasińskiego, Grzegorz Kubski o „historii zbawienia” w „Psalmach przyszłości”, Włodzimierz Toruń o jego stosunku do pontyfikatu Grzegorza XVI („Pęknięta kopuła?”), Magdalena Saganiak o tym, co pisał poeta Krasiński o poezji Słowackiego, Bartłomiej Kuczkowski o „Magnetyczności” Krasińskiego, czyli o jego stosunku do ówczesnej mody na magnetyzm. Adrian Kołtoniak opisał recepcję twórczości Krasińskiego z „Tygodniku Ilustrowanym” w latach 1896-1907, co przy okazji przybliża wiedzę także o ówczesnej jej recepcji w ogólności, Henryk Gradkowski napisał o Krasińskim w recepcji jego wybitnego badacza Juliusza Kleinera, Gabriela Matuszek przybliżyła powieść biograficzną „Krasiński” Aliny Świderskiej z 1939 roku, a Marcin Lutomierski pokazał poetę w zwierciadle emigracyjnych, londyńskich, powojennych „Wiadomości”. Komu rekomendować tę lekturę? Ile osób może interesować twórczość i postać Zygmunta Krasińskiego? To pytania retoryczne, ale przecież kiedyś także poza moim wyobrażeniem było takie zainteresowanie. A jednak stało się. Stał się dla mnie jednym z najważniejszych autorów z kręgu dawnej literatury polskiej, twórcą tak przenikliwym i proroczym, że ciągle całe obszerne fragmenty jego dzieł można czytać jako prefiguracje naszej współczesności. Mickiewicz był od niego większym poetą, pisał piękniejsze wiersze, piękniej jako poeta „śpiewał”. ale jego tak współcześnie jak Krasińskiego jednak się nie czyta. Jeśliby więc ktoś chciał na nowo układać hierarchię wielkich polskich romantyków, powinien to poważnie wziąć pod uwagę.
„Zygmunt Krasiński. W świetle i cieniu myśli romantycznej”, pod red. Mirosława Strzyżewskiego, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, 2014, str. 276, ISBN 978-83-231-3274-5