Liga Mistrzów 2019/2020: Koszyki już wypełnione

Podczas minionego weekendu bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów wywalczyły trzecia w Serie A Atalanta Bergamo i czwarty Inter Mediolan, oraz drugi w rosyjskiej ekstraklasie Lokomotiw Moskwa.

Właśnie te trzy ekipy dołączyły do zespołów, które wcześniej zapewniły sobie awans. Stawkę może jeszcze uzupełnić Arsenal Londyn jeśli wygra w finale Ligi Europy z Chelsea Londyn, lub Olympique Lyon jeśli górą będzie Chelsea, która zakwalifikowała się już do Champions League jako trzecie drużyna Premier League. Pozostałe sześć miejsce przypadną zespołom wyłonionym w eliminacjach (m.in. z udziałem mistrza Polski Piasta Gliwice). Losowanie pierwszej rundy eliminacji odbędzie się w połowie czerwca, a pierwsze mecze zaplanowano na 9 i 10 lipca. Natomiast losowanie fazy grupowej zostanie przeprowadzone 29 sierpnia.

W pierwszym koszyku, który daje przywilej rozstawienia, znaleźli się tegoroczni triumfatorzy obu europejskich pucharów (FC Liverpool lub Tottenham i Arsenal bądź Chelsea Londyn) oraz sześciu mistrzów najsilniejszych europejskich lig według rankingu UEFA: hiszpańskiej (FC Barcelona), niemieckiej (Bayern Monachium), włoskiej (Juventus Turyn), angielskiej (Manchester City), francuskiej (Paris Saint-Germain) i rosyjskiej (Zenit Petersburg).

W pozostałych koszykach znajdą się: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund, SSC Napoli, Szachtar Donieck, Arsenal Londyn lub Chelsea Londyn, Tottenham Hotspur lub FC Liverpool, Benfica Lizbona, Bayer Leverkusen, Red Bull Salzburg, Valencia CF, Inter Mediolan, Lokomotiw Moskwa, KRC Genk, Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Atalanta Bergamo i OSC Lille. Losowanie grup odbędzie się 29 sierpnia, rozgrywki zaczną się 17 września, a finał odbędzie się 30 maja 2020 roku w Stambule.

 

Liga Europy: Uznane firmy w 1/16 finału

Fot. Zespół Chelsea Londyn uważany jest za jednego z najpoważniejszych kandydatów do wygrania Ligi Europy

 

 

W miniony czwartek zakończyła się faza grupowa Ligi Europy. Do dalszych gier awansowały 24 zespoły. Wiosną dołączy do nich osiem zespołów, które w Lidze Mistrzów zajęły trzecie lokaty w swoich grupach.

 

Największą sensacją fazy grupowej Ligi Europy było niezakwalifikowanie się do play-off finalisty poprzedniej edycji tych rozgrywek, Olympique Marsylia (w finale francuski zespół uległ Atletico Madryt 0:3). Tym razem ekipa z Marsylii zdobyła tylko jeden punkt i zajęła ostatnie miejsce w grupie H, ustępując nie tylko Eintrachtowi Frankfurt i Lazio Rzym, ale nawet cypryjskiemu Apollonowi Limassol. Do fazy pucharowej nie awansował też AC Milan, który w ostatniej kolejce przegrał z Olympiakosem Pireus 1:3, a na dokładkę został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości 12 mln euro za złamanie przepisów finansowego fair play. Mediolańskiej ekipie grozi też wyrzucenie z europejskich pucharów.

Warto odnotować dzielną postawę pogromcy Legii Warszawa w kwalifikacjach, drużyny F91 Dudelange, która rywalizowała w tej samej grupie F co AC Milan i Olympiakos Pireus. W ostatniej kolejce gier mistrz Luksemburga zremisował ze zwycięzcą grupy Betisem Sewilla 0:0. Był to pierwszy punkt w Lidze Europy wywalczony przez ten zespół w europejskich pucharach.
Z polskich piłkarzy na placu boju pozostała garstka – Tomasz Kędziora w Dymanie Kijów, Damian Kądzior w Dinamie Zagrzeb, Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik w SSC Napoli, Jakub Piotrowski w KRC Genk oraz dwóch nastolatków, reprezentantów Polski U-19 i U-18 Jakub Bednarczyk i Adrian Stanilewicz, którzy w ostatniej serii spotkań zaliczyli pucharowy debiut w Bayerze Leverkusen. Z rozgrywkami pożegnali się natomiast Jakub Rzeźniczak z azerskim Qarabagiem Agdam, Jacek Góralski i Jakub Świerczok z bułgarskim Łudogorcem Razgrad, Igor Lewaczuk z francuskim Girondins Bordeaux i Patryk Malecki ze słowackim Spartakiem Trnava.

A oto zespoły, które awansowały do 1/16 finału po fazie grupowej Ligi Europy: Bayer Leverkusen, FC Zurych, Red Bull Salzburg, Celtic Glasgow, Zenit Petersburg, Slavia Praga, Dinamo Zagrzeb, Fenerbahce Stambuł, Arsenal Londyn, Sporting Lizbona, Betis Sewilla, Olympiakos Pireus, Villarreal, Rapid Wiedeń, Eintracht Frankfurt, Lazio Rzym, KRC Genk, Malmoe FF, FC Sevilla, FK Krasnodar, Dynamo Kijów, Stade Rennes, Chelsea Londyn i BATE Borisow. Z tego grona za faworytów rozgrywek uważa się dwie londyńskie jedenastki, Arsenal i Chelsea, ale z Ligi Mistrzów dostały mocnych konkurentów – osiem drużyn z 3. miejsce: SSC Napoli, Benficę Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtara Donieck, Valencię CF i Viktorię Pilzno.

 

Korupcyjna afera w Belgii

Do zdumiewających zdarzeń doszło w belgijskim futbolu. Organa wymiaru sprawiedliwości w tym kraju przeprowadziły rewizje m.in. w dziewięciu klubach ekstraklasy. Powodem są podejrzenia o unikanie płacenia podatków oraz ustawianie wyników meczów.

 

Jak informują belgijskie media śledztwo w sprawie oszustw podatkowych i futbolowej korupcji rozpoczęło się pod koniec ubiegłego roku po raporcie sporządzonym przez specjalną komórkę policji federalnej zajmującą się przestępstwami sportowymi. To w nim sformułowano pierwsze podejrzenia dotyczące siatki niejasnych powiązań i transakcji finansowych dokonywanych w najwyższej belgijskiej lidze.

 

Po nitce trafili do kłębka

Początkowo dochodzenie koncentrowało się na szukaniu dowodów ukrywania opodatkowania prowizji od transferów i innych tego typu oszustw finansowych, ale przy okazji śledczy trafili też na trop nielegalnego procederu ustawiania wyników meczów piłkarskich. W minioną środę organa belgijskiego wymiaru sprawiedliwości przeprowadziły 44 rewizje na terenie Belgii oraz 13 w sześciu innych krajach – Francji, Luksemburgu, Czarnogórze, Serbii, Macedonii oraz na Cyprze. Zatrzymani zostali m.in. dyrektor sportowy Anderlechtu Herman Van Holsbeeck, trener Club Brugge Ivan Leko oraz dwaj znani belgijscy arbitrzy – Bart Vertenten i Sebastien Delferiere.

Główną postacią w tej aferze jest jednak odpowiednik naszego niesławnej pamięci „Fryzjera”, niejaki Mogi Bayat, 44-letni agent piłkarski, który w latach 2003-2010 był dyrektorem technicznym w klubie Charleroi, a potem stał się lokalnym potentatem w futbolowych transferach, po przesłuchaniu został zatrzymany. Ponoć współpracował praktycznie z wszystkimi klubami w belgijskiej ekstraklasie. Jego aresztowano pod zarzutem oszustw finansowych dotyczące prowizji od transferów i za unikanie płacenia podatków, ale wszczęto też przeciwko niemu śledztwo w sprawie ustawiania wyników meczów.

Inna ważną postacią w tej aferze jest też kolejny prominentny handlarz piłkarzami, Dejan Veljković, serbski menedżer działający w Belgii, ale prowadzący interesy w całej Europie, jak się okazało, także w Polsce. On jednak, podobnie jak Bayat, też był przesłuchiwany nie tylko w sprawie oszustw finansowych, ale także procederu ustawiania wyników meczów. Jak pisze „De Standaard” śledczych zainteresowały też niektóre transfery piłkarzy Veljkovicia, m.in. Filipa Mladenovicia (w 2018 przeszedł ze Standardu Liege do Lechii Gdańsk) i Milosa Kosanovicia (był kiedyś piłkarzem Cracovii).

 

Belgijska raj dla przekrętów

Belgia od lat jest jednym z ważniejszych szlaków transferowych Europy, właśnie ze względu na korzystne dla pośredników przepisy podatkowe. Do Belgii też zwykle przenosili się najbogatsi trenerzy i menedżerowie z Holandii, skuszeni do przeprowadzki niższymi stawkami podatkowymi. Natomiast w kwestii futbolowej korupcji liga tego kraju ma sporo za uszami i bogatą przeszłość.
Największy skandal z ustawianiem wyników meczów miał miejsce w latach 80. XX wieku, ale całkiem możliwe, że znalezione teraz dowody mogą skalą i wielkością zaangażowanych w przekręty kwot przyćmić tamte bulwersujące praktyki sprzed kilkudziesięciu lat.

 

Państwo kontra oszuści

W akcji wzięło udział ponad 200 funkcjonariuszy państwowych, którzy dokonali przeszukań w Anderlechcie Bruksela, Club Brugge, KAA Gent, Lokeren, KV Mechelen, KV Oostende, KRC Genk i Standardzie Liege oraz w kilku domach działaczy i piłkarskich agentów. Śledczy szukają zwłaszcza umów zawodników, których do tych klubów sprowadzili Bayat i Veljković. Wszystkie kluby potwierdzają fakt przeprowadzenia u nich rewizji i deklarują w oficjalnych oświadczeniach chęć współpracy oraz skwapliwie udostępniają żądane przez śledczych dokumenty.

Najlepszym tego dowodem jest stanowisko Standardu Liege. „Potwierdzamy, że dziś rano (w środę 12 października – przyp. red.) doszło do przeszukania siedziby naszego klubu na zlecenie policji. Dostarczyliśmy wszystkie dokumenty, o które nas proszono. Będziemy ściśle współpracować z policją, chcemy jak najlepiej pomóc wymiarowi sprawiedliwości w śledztwie i mamy nadzieję, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona” – napisano w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej klubu.

Śledztwo prowadzone jest też w sprawie ustawiania wyników meczów. „Taki proceder podważa uczciwość w sporcie. Stworzono już platformę wymiany informacji, dzięki której podejmujemy odpowiednie działania. Po zapoznaniu się z zebranymi dowodami muszę stwierdzić, że jestem poważnie zaniepokojony zjawiskiem korupcji w belgijskim futbolu” – napisał na Twitterze minister sprawiedliwości w tym kraju Koen Geens.

Nie można wykluczyć, że informacje zebrane przez belgijskich śledczych wskażą tropy podobnych przekrętów w innych europejskich krajach. A że żadna liga nie jest wolna od korupcji i finansowych nadużyć, miejmy nadzieję, że generujących miliardowe obroty futbolowych biznesmenów, wśród których od lat bezkarnie funkcjonują podatkowi przestępcy, w końcu spotka zasłużona kara za niezaspokojoną chciwość.

 

Legia jest teraz portugalska

Portugalczyk Ricardo Sa Pinto został nowym trenerem Legii Warszawa. To już czwarty szkoleniowiec, który w tym roku będzie sposobił do gry piłkarzy stołecznego klubu. Podpisał trzyletni kontrakt, ale wątpliwe by dotrwał w Legii do końca umowy.

 

Sa Pinto podpisał z mistrzami Polski trzyletni kontrakt. Na stanowisku pierwszego trenera Legii zastąpił Serba Aleksandara Vukovicia, który tymczasowo prowadził zespół po zwolnieniu z posady chorwackiego szkoleniowca Deana Klafuricia. Pod wodza Vukovicia legioniści zremisowali 0:0 z Lechią Gdańsk, przegrali w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy z luksemburskim F91 Dudenlage (1:2) oraz dość nieoczekiwanie pokonali na wyjeździe niepokonanego w tym sezonie w ekstraklasie Piasta Gliwice 2:1. 45-letni Portugalczyk zadebiutuje w roli trenera Legii już w czwartek, w rewanżowym meczu z F91 Dudenlage, miał zatem niewiele czasu na poznanie możliwości poszczególnych piłkarzy i całej drużyny. Mimo to jest całkiem możliwe, że zestawiony przez niego ad hoc zespół pokona półzawodowców z luksemburskiej drużyny i awansuje do 4. rundy kwalifikacji LE.

Jeśli jednak Legia pod wodzą Sa Pinto odpadnie, stołeczny zespół czeka kolejna rewolucja i fala związanych z tym konfliktów. Nieuniknionych, bo portugalski trener znany jest ze swoich dyktatorskich zapędów. Nie zagrzał przez to długo miejsca m.in. w Sportingu Lizbona (którego prowadził przeciwko Legii w 2012 roku), Belenenses (grał z Lechem Poznań w fazie grupowej Ligi Europy w 2015 roku), Crvenej Zvezdy Belgrad, a ostatnio Standardu Liege. Od 2012 roku zdążył poprowadzić już osiem zespołów, a Legia jest jego 9 klubem w niezbyt długiej trenerskiej karierze. Sa Pinto ściągnął do Warszawy swoich ludzi – asystentem został 39-letni Rui Mota, trenerem bramkarzy Ricardo Pereira, a trenerem przygotowania fizycznego 38-letni Guilherme Gomes. A zatem po erze bałkańskich rządów na Łazienkowskiej nastała era rządów Portugalczyków. Właściciel Legii Dariusz Mioduski nie przestaje zadziwiać.

Tymczasem na czele tabeli Lotto Ekstraklasy rozsiadł się z kompletem punktów Lech Poznań. Niezwyciężony w rodzimej lidze „Kolejorz” w kwalifikacjach Ligi Europy przegrał pierwszy mecz z KRC Genk 0:2 i choć w rewanżu gra u siebie, ma iluzoryczne szanse na awans. Podobnie jak Jagiellonia Białystok, która u siebie przegrała z innym belgijskim zespołem KAA Gent 0:1 i w czwartek zapewne odpadnie z rywalizacji. Pokonane w europejskich pucharach nasze trzy eksportowe zespoły w 4. kolejce łatwo uporały się z krajowymi rywalami. To najlepszy dowód sportowej słabości polskiej ligi.

 

Zestaw par 5. kolejki

Piątek: Cracovia – Zagłębie Lubin, godz. 18:00; Miedź – Korona, 20:30. Sobota: Wisła Płock – Arka, 18:00; Górnik – Lechia, 20:30. Niedziela: Legia – Zagłębie Sosnowiec, 15:30; Jagiellonia – Piast, 18:00; Lech – Wisła Kraków, 18:00. Poniedziałek: Śląsk – Pogoń, 18:00.

 

Polska liga gorsza od luksemburskiej

Porażki Lecha z KRC Genk (0:2) i Jagiellonii z KAA Gent (0:1) w kw. Ligi Europy szokiem nie są, bo to belgijskie kluby. Ale klęska Legii z zespołem z Luksemburga to kompromitacja.

 

Legioniści w pierwszym meczu przegrali przed własną publicznością z F91 Dudelange 1:2. Był to chyba najgorszy występ stołecznej drużyny w całej jej historii. Kibice byli na nich wściekli i może dobrze się stało, że Komisja Dyscyplinarna UEFA za użycie przez fanów warszawskiej drużyny środków pirotechnicznych podczas wcześniejszego wyjazdowego meczu w eliminacjach Ligi Mistrzów ze Spartakiem Trnava nałożyła na nich zakaz wyjazdu zorganizowanej grupy kibiców w jednym meczu europejskich pucharów rozgrywanym poza Warszawą i ta kara przypadnie właśnie na rewanżowe spotkanie z F91 Dudelange. Na Legię nałożono też karę finansową w wysokości 60 tys. euro. Ekipa mistrzów Polski jest w głębokim kryzysie, ale mimo porażki u siebie, z trzech polskich drużyn grających w kwalifikacjach Ligi Europy ma chyba największe szanse na wywalczenie awansu do IV rundy. Półamatorski zespół z Luksemburga dla normalnie grających legionistów to jest przeciwnik, z którym nawet na jego boisku powinni wygrać różnicą kilku goli.

W dużo gorszej sytuacji znalazł się Lech Poznań, który na wyjeździe przegrał z KRC Genk 0:2. Ten wynik jest jednak mylący, bo belgijski zespół miał miażdżącą przewagę i tylko przez brak skuteczności nie wygrał wyżej. Podobnie rzecz się ma z Jagiellonią, która u siebie uległa KAA Gent 0:1 i w rewanżu tej straty na pewno nie odrobi.
A Legia, Lech i Jagiellonia to przecież trzy najlepsze zespoły Lotto Ekstraklasy. Wstyd przyznać, ale miarą ich poziomu nie są już ligi słowacka, czeska czy belgijska, lecz półamatorska ekstraklasa Luksemburga. A skoro tak, to może pora i w naszej lidze urealnić płace piłkarzy?

Wyniki 4. kolejki Lotto Ekstraklasy: Lechia Gdańsk – Miedź Legnica 2:0;  Wisła Kraków – Wisła Płock 1:1; Pogoń Szczecin – Cracovia 1:1;  Arka Gdynia – Górnik Zabrze 1:1;

 

W sierpniu będzie już po europejskich pucharach

Wygląda na to, że 26 sierpnia nasze zespoły zakończą tegoroczną przygodę Ligą Europy. Jagiellonia, Lech i Górnik w 3. rundzie mogą trafić na bardzo mocnych rywali.

 

Górnik Zabrze w II rundzie trafił na słowacki AS Trencin i to już może być dla zabrzańskiej drużyny przeszkoda nie do przebycia. Ale gdyby podopieczni Marcina Brosza jednak okazali się w tej konfrontacji lepsi, to w III rundzie trafią na rywala ze znacznie wyższej półki – na czwarty zespół holenderskiej ekstraklasy w poprzednim sezonie Fyenoord Rotterdam.

Jagiellonię Białystok w II rundzie czeka potyczka z portugalskim Rio Ave, co już zapewne okaże się dla wicemistrzów Polski przeszkodą ponad ich możliwości, lecz gdyby jednak jakimś cudem ją przeszli, to w III rundzie na ich drodze stanie KAA Gent, której zawodnikiem od tego lata jest znany z występów w Legii Vadis Odidjia-Ofoe.

Na belgijską drużynę trafi też Lech Poznań, o ile rzecz jasna w II rundzie upora się białoruskim Szachtiorem Soligorsk. Kolejnym przeciwnikiem „Kolejorza” będzie zapewne KRC Genk, który drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy rywalizuje z trzecim zespołem ekstraklasy Luksemburga CS Fola Esch i jest murowanym faworytem.

W trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy może też zagrać Legia Warszawa, jeśli w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów odpadnie w rywalizacji ze Spartakiem Trnawa. W Lidze Europy mistrzów Polski czekałoby w tej sytuacji starcie ze zwycięzcą potyczki F91 Dudelange (Luksemburg) – Drita (Kosowo). Natomiast w przypadku awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów legioniści trafią albo na Crvenę Zvezdę Belgrad, albo na litewski Suduva Mariampol.

W przeszłości nasze klubowe zespoły z europejskich pucharów odpadały w starciach z rywalami z Macedonii, Mołdawii, Islandii czy Kazachstanu. Lepiej więc się nie nastawiać, że teraz dadzą radę.