Głos lewicy

Miłosierdzie warunkowe

Łukasz Moll zżyma się na Facebooku na księdza Stryczka twórcę – „Szlachetnej Paczki”:
To było do przewidzenia, że ten klecha kupczący warunkowym miłosierdziem – bo księdzem, duszpasterzem bym go nie nazwał – jest w obyciu prywatnym równie przemocowy, co ideologia polityczna (neoliberalizm), którą w swojej skrajnej formie gorliwie wyznaje. Najgorsze, co można teraz zrobić – a taki będzie niestety przekaz dominujący – to utrzymywać, że Stryczek robi fajną robotę, pomaga potrzebującym, tylko gdzieś się zagubił, miał moment słabości jak każdy człowiek. I że jeśli zmieni podejście do pracowników, coś tam sobie przemyśli, przeprosi, to wszystko będzie git.
Nie, nie będzie git. Cały model charytatywny, jaki uprawia Stryczek opiera się na pogardzie do osób ubogich, wykluczonych, uzależnionych i na promowaniu stosunków społecznych opartych na bezwzględnej rywalizacji, na rozkładzie wspólnoty i promowaniu skrajnego indywidualizmu, na likwidacji socjalnych funkcji państwa, na pozbawianiu pracowników ich praw, na bezdusznym dyscyplinowaniu odbiorców pomocy. Model ten jest całkowicie zgodny z mobbingowymi skłonnościami Stryczka, za to całkowicie sprzeczny z chrześcijańską caritas. Facet ewidentnie minął się z powołaniem. Ze swoimi poglądami i ciągotami nie powinien zostać katolickim księdzem, tylko finansistą. Mógłby testować swoje zapatrywania na ludziach bez wyrzutów sumienia.
Teraz nic tylko trzymać kciuki, żeby kariera Stryczka dobiegła końca, a wolontariuszom nie były wbijane do głów przekonania stygmatyzujące ubogich. Ci, którzy martwią się o przyszłość beneficjentów „Szlachetnej paczki” mogą być spokojni: charytatywa we współpracy z biznesem sama staje się teraz świetnym biznesem. Można wrzucić ją sobie w koszta, a przy okazji zadbać o PR. Jak uczy Stryczek: gdzie jest popyt, tam znajdzie się i podaż, rynek wszystko wyreguluje, nisza się szybko zapełni, sławę będzie spijał kto inny. Jak dobrze, że bezwzględna gra rynkowej opinii potrafi czasem w sekundzie posłać na stryczek.

 

Lokatorzy ogłaszają

Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów rusza do walki z chorymi domami i chorą polityką mieszkaniową. Zespół lekarzy, mykologów i mikrobiologów zbada stan zdrowia mieszkańców i stan chorych domów komunalnych bez C.O. Najlepsi lokalni specjaliści zdecydowali się wesprzeć kampanię WSL, zaalarmowani dramatycznym położeniem lokatorów w wyniku zaniedbań i sprzeczności polityki mieszkaniowej. Wraz z nimi, WSL przed zimą uruchamia darmowy punkt porad medycznych. Za to już w tę sobotę na pierwszy obchód po mieszkaniach komunalnych pozbawionych C.O. udaje się sam prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, dr Michał Sutkowski. Lokatorów wielu chorych domów poznaliśmy podczas kampanii WSL przeciw skutkom wysokich kosztów ogrzewania. Kampania ruszyła zimą tego roku, a na jeden z jej filarów przed najbliższym sezonem zimowym wyrasta walka z chorobami wywołanymi zamieszkiwaniem w zimnych, wilgotnych, zagrzybiałych lokalach. Podczas wizji terenowych w praskich budynkach miasta bez C.O. organizatorzy WSL zanotowali istotnie gorszy stan zdrowia lokatorów tych domów. W naszej opinii wyniszczone zdrowie owych mieszkańców – astmy, grzybice płuc, przewlekłe zapalenia nerek i pęcherza, a nawet gruźlica – wynika ze sprzeczności polityki mieszkaniowej ratusza, w ramach której najbiedniejsi mają płacić najwięcej aby przetrwać. W domach bez C.O. ogrzewają się najczęściej prądem, którego koszty wielokrotnie przekraczają czynsze. Aby otrzymać lokal z miasta należy wg kryteriów być osobą ubogą – aby utrzymać się w nim, trzeba być bogatym. Cudów nie ma. Całe rodziny oszczędzają zimą na zdrowiu, a i tak długi za prąd rosną. Lokalny zespół ds. walki z chorobami ‚zawodowymi’ lokatorów bez C.O. to kontynuacja zacieśniania więzi ze środowiskiem naukowym w ramach naszej kampanii. Wcześniej, latem br. zaprzyjaźnieni naukowcy z 14 krajów przybyli na wizyty terenowe po kamienicach biorących udział w kampanii. Efektem tych wizyt jest list otwarty do władz „Warszawa: chore domy, chora polityka mieszkaniowa” 5.09.2018. Naukowcy zaapelowali w liście: „Władze Warszawy muszą uznać, że mają do czynienia z wielkim kryzysem społecznym i wdrożyć odważne środki zaradcze”. Do czasu podłączenia wszystkich do C.O. postulują wraz z WSL całkowite oddłużenie i zniesienie czynszów w lokalach prądowych. Adresatem apelu jest też rząd, który powinien dążyć do obniżania cen prądu i urealnić wysokość dodatku energetycznego (dziś wynosi średnio… 15 zł na miesiąc, tj. promil drastycznych kosztów energii zimą).