Partie polityczne weszły do sądów

O tym, kto zostanie ławnikiem decydują rady gmin. W radach rządzą zaś partie – i to one kierują swoich ludzi na tę funkcję.
Za sprawą „sprzedania się za projekty ustaw” Pawła Kukiza po raz kolejny w ostatnim czasie do debaty publicznej powrócił temat sędziów pokoju. Propozycja ta jest niemożliwa do zrealizowania przy obecnej Konstytucji, nie znaczy to jednak, że nie są możliwe reformy udziału czynnika społecznego w wymiarze sprawiedliwości – uważa Forum Obywatelskiego Rozwoju. Istnieje przecież w sądach instytucja ławników, która, mimo licznych głosów sędziów dotyczących konieczności reform, od lat pozostaje zaniedbana.
Ławników na czteroletnią kadencję wybierają rady gmin na obszarze właściwym dla danego sądu. Kandydatów na ławnika mogą zgłaszać prezesi właściwych sądów, stowarzyszenia, inne organizacje społeczne i zawodowe z wyłączeniem partii politycznych oraz grupa 50 obywateli. Ławnicy są wybierani spośród osób między 30. a 70. rokiem życia, z wykształceniem co najmniej średnim, korzystających z pełni praw publicznych, nieskazitelnego charakteru, zatrudnionych, prowadzących działalność lub mieszkających w miejscu kandydowania oraz zdolnych do pełnienia tej roli. Z chwilą wyboru stają się oni funkcjonariuszami publicznymi, a w orzekaniu są niezawiśli i podlegają jedynie Konstytucji oraz ustawom.
Obecnie ławnicy orzekają w sądach powszechnych (okręgowych oraz rejonowych) w wydziałach karnych, cywilnych oraz prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Od 2018 roku ławnicy są obecni również w Sądzie Najwyższym, uczestnicząc w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych oraz postępowań dyscyplinarnych.
Badania i raporty wskazują na występowanie problemu z niedostateczną wiedzą ławników na temat wykonywanej przez nich funkcji, która często uniemożliwia jej efektywne sprawowanie. Aż 17 proc. ławników twierdziło, że nie może nie zgodzić się z sędzią w kwestii kary, kolejne 14 proc. z kolei nie wiedziało, czy może. Przekłada się to na niskie oceny ławników wśród sędziów – w badaniu przeprowadzonym na terenie apelacji białostockiej żaden z sędziów nie ocenił pracy ławników bardzo dobrze, jedynie 50 proc. dobrze, aż 25 proc. źle, a 3,57 proc. bardzo źle. Aż 32 proc. ankietowanych sędziów najchętniej widziałoby wymiar sprawiedliwości bez ławników.
W literaturze podkreśla się konieczność reformy szkoleń ławniczych. Należy zgodzić się z postulatem umożliwienia ławnikom korzystania z oferty szkoleniowej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Organ sprawujący nadzór administracyjny nad sądami mógłby zaś wydać (niewiążący prawnie) kodeks dobrych praktyk dotyczący udziału obywateli w wymiarze sprawiedliwości. Mógłby on zostać wykorzystany do profesjonalizacji ławników, którzy oprócz sprawowania funkcji reprezentowania społeczeństwa powinni wnosić do wymiaru sprawiedliwości branżową wiedzę niedostępną prawnikom.
Godna rozważenia wydaje się również propozycja wprowadzenia jakiejś formy egzaminu na ławnika, który swoją materią obejmowałby wiedzę przekazywaną na pierwszych szkoleniach po wyborze ławnika przez radę gminy – wskazuje FOR. Wraz z tymi wzorcami praktyk powinna pójść zmiana ustawowa umożliwiająca odwołanie ławnika w przypadku wykonywania swoich obowiązków w sposób rażąco niekompetentny.
Obecnie ławnik może zostać odwołany przez radę gminy na wniosek prezesa sądu jedynie w przypadku niewykonywania obowiązków ławnika, zachowania godzącego w powagę sądu, niezdolności do wykonywania obowiązków. Taka zmiana pozwoliłaby na odwołanie osoby skrajnie niekompetentnej, a jednocześnie, za sprawą użycia przysłówka „rażąco”, wykluczałoby stworzenie łatwej furtki do pozbywania się ławników nielubianych przez resztę pracowników sądu.
Dyskusyjna pozostaje kwestia zwiększenia wynagrodzeń ławników. Z jednej strony, wydaje się to naturalnym kierunkiem przy zwiększeniu profesjonalizacji oraz wymogów wobec ławników. Z drugiej strony, jako przykład zawodności tego myślenia podaje się ławników w Sądzie Najwyższym, gdzie mimo wyższego wynagrodzenia kandydaci okazali się nie spełnić oczekiwań.
Kolejnym problemem jest możliwość sprawowania funkcji ławnika przez członków partii politycznych. Choć obecne przepisy wykluczają możliwość zgłaszania kandydata na ławnika przez partię polityczną, to nie ma przeszkód, by ławnikiem został aktywny polityk. Wyboru ławników dokonują rady gmin, w których bardzo duża większość radnych wybrana została z list partii politycznych oraz pozostaje ich aktywnymi członkami. Potencjalnie tworzy to możliwość wpływania przez lokalnych polityków na właściwy miejscowo sąd i powinno zostać uniemożliwione – wskazuje FOR. Należy więc rozszerzyć ograniczenia w możliwości sprawowania funkcji ławnika o członków partii politycznych oraz strażników miejskich
Jedną ze zmian wprowadzonych wraz z prezydencką ustawą o Sądzie Najwyższym z 2017 roku było wprowadzenie instytucji ławników do części izb SN. Pomysł wprowadzenia ławników do Sądu Najwyższego od samego początku ocenić należało jako nietrafiony. Sąd Najwyższy, którego podstawowymi zadaniami są rozpatrywanie nadzwyczajnych środków zaskarżenia oraz nadzór nad sądownictwem powszechnym i wojskowym pod kątem zachowania jednolitości orzecznictwa20, rozpatruje bowiem niemal wyłącznie trudne przypadki dylematów w zakresie wykładni prawa, gdzie branżowa wiedza osób niebędących prawnikami nie jest w żaden sposób potrzebna.
Trudno nie odnieść wrażenia, iż wprowadzenie ławników do Sądu Najwyższego służyło jedynie znalezieniu społecznego uzasadnienia dla niekonstytucyjnych eksperymentów na władzy sądowniczej. Biorąc pod uwagę powyższe, jak i niezadowalające funkcjonowanie instytucji ławników w ostatnich trzech latach należy rekomendować zakończenie tej oraz innych wprowadzanych od 2017 roku „reform” w Sądzie Najwyższym.

Dobrymi chęciami sądy wybrukowane

A w zasadzie jeden – Sąd Najwyższy. W ostatnim czasie przekonaliśmy się, że – zgodnie z kolejnym pasującym tu polskim porzekadłem – nie matura, a chęć szczera zrobią z ciebie ławnika SN.

 

„Jeśli chodzi o prawo, to ja mogę doczytać”, „nie mam pojęcia, dlaczego poszukiwała mnie policja” – to tylko niektóre kwiatki z przesłuchań kandydatów na ławników do nowego Sądu Najwyższego na modłę PiS. I większość upragnioną funkcję dostała – między innymi lekarz i zatwardziały prolifowiec, a także pani, która pracuje z 3-latkami, więc „wie, co jest dobre, a co złe” i na tej podstawie ma współrozstrzygać dylematy prawne najpoważniejszego szczebla.
Kto może zostać ławnikiem? Należy posiadać polskie obywatelstwo i co najmniej średnie wykształcenie, korzystać z pełni praw cywilnych i publicznych, cechować się „nieskazitelnym charakterem” i odpowiednim stanem zdrowia, a także być w wieku od 40 do 60 lat oraz nie przynależeć do partii politycznej. Na pewno nie mogą być to osoby zatrudnione w sądach, prokuraturze, policji. Kandydatów, którzy w ostatnich dniach dostarczyli bogatego materiału na memy, wskazywały organizacje pozarządowe lub setka obywateli.
Mimo 36 wakatów na przesłuchania przed senacka komisją zgłosiło się 14 osób, jedna została odrzucona na wejściu (to ten poszukiwany przez policję). Poziom ich merytorycznego przygotowania dobrze odzwierciedla mem – zdjęcie z podpisem „przyszli ławnicy SN”, na którym widać ludzi pijanych w sztok, wykonujących niemożliwe do wyobrażenia „na trzeźwo” akrobacje na ławkach, gdzie „spoczęły: ich zmęczone ciała.
– Niektóre pytania, nie tylko moje, wskazywały, że osoby te nie mają świadomości, jakimi sprawami będą się zajmować. To nie będą sprawy pospolite. Będą w końcu dotyczyć naruszeń dyscypliny przez samych sędziów Sądu Najwyższego – powiedział senator Jan Rulewski.
– Ławnicy będą orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN i oceniać postępowanie sędziów, prokuratorów i innych prawników. Ale także będą badać skargi nadzwyczajne, gdzie w grę wchodzą bardzo trudne sprawy prawnicze. Nie będą kogoś sądzić, ale oceniać inne wyroki. Tutaj ławnik bez przygotowania prawniczego nie może prawidłowo funkcjonować – dodał Marek Borowski.
Senatorowie Platformy oraz niezależni nie wzięli udziału w głosowaniu kandydatur. Uważają, że prezydencka ustawa o SN, która wprowadziła do sądu ławników, jest niekonstytucyjna.
– Ławnikom przyjdzie dokonywać wykładni przepisów konstytucji dotyczących zasad i wolności konstytucyjnych oraz praw człowieka. A to niezwykle skomplikowany proces wymagający rozległej wiedzy prawniczej – podsumowała Małgorzata Gersdorf.
– Zgłaszaliśmy swoje zastrzeżenia do ustawy, ale tak się stało, że ławnicy się w niej znaleźli. Dziś widzimy, jakie motywacje nimi kierują, jakie wartości chcą wnieść do SN. „Starzy” sędziowie raczej nie będą mieli okazji do orzekania z nimi, bo ławnicy będą orzekać wyłącznie w dwóch nowych [i obsadzanych od zera nowym sędziami] izbach SN – przybił gwóźdź do trumny Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego. – Zobaczymy, jak to będzie funkcjonować. Na pewno jest to rozwiązanie niespotykane. Nie wydaje mi się, aby przy większości spraw rozpatrywanych w SN osoba, która nie może zweryfikować pewnych konstrukcji prawnych i zarzutów, mogła coś wnieść, ale to jest moje osobiste zdanie.