Dobrymi chęciami sądy wybrukowane

A w zasadzie jeden – Sąd Najwyższy. W ostatnim czasie przekonaliśmy się, że – zgodnie z kolejnym pasującym tu polskim porzekadłem – nie matura, a chęć szczera zrobią z ciebie ławnika SN.

 

„Jeśli chodzi o prawo, to ja mogę doczytać”, „nie mam pojęcia, dlaczego poszukiwała mnie policja” – to tylko niektóre kwiatki z przesłuchań kandydatów na ławników do nowego Sądu Najwyższego na modłę PiS. I większość upragnioną funkcję dostała – między innymi lekarz i zatwardziały prolifowiec, a także pani, która pracuje z 3-latkami, więc „wie, co jest dobre, a co złe” i na tej podstawie ma współrozstrzygać dylematy prawne najpoważniejszego szczebla.
Kto może zostać ławnikiem? Należy posiadać polskie obywatelstwo i co najmniej średnie wykształcenie, korzystać z pełni praw cywilnych i publicznych, cechować się „nieskazitelnym charakterem” i odpowiednim stanem zdrowia, a także być w wieku od 40 do 60 lat oraz nie przynależeć do partii politycznej. Na pewno nie mogą być to osoby zatrudnione w sądach, prokuraturze, policji. Kandydatów, którzy w ostatnich dniach dostarczyli bogatego materiału na memy, wskazywały organizacje pozarządowe lub setka obywateli.
Mimo 36 wakatów na przesłuchania przed senacka komisją zgłosiło się 14 osób, jedna została odrzucona na wejściu (to ten poszukiwany przez policję). Poziom ich merytorycznego przygotowania dobrze odzwierciedla mem – zdjęcie z podpisem „przyszli ławnicy SN”, na którym widać ludzi pijanych w sztok, wykonujących niemożliwe do wyobrażenia „na trzeźwo” akrobacje na ławkach, gdzie „spoczęły: ich zmęczone ciała.
– Niektóre pytania, nie tylko moje, wskazywały, że osoby te nie mają świadomości, jakimi sprawami będą się zajmować. To nie będą sprawy pospolite. Będą w końcu dotyczyć naruszeń dyscypliny przez samych sędziów Sądu Najwyższego – powiedział senator Jan Rulewski.
– Ławnicy będą orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN i oceniać postępowanie sędziów, prokuratorów i innych prawników. Ale także będą badać skargi nadzwyczajne, gdzie w grę wchodzą bardzo trudne sprawy prawnicze. Nie będą kogoś sądzić, ale oceniać inne wyroki. Tutaj ławnik bez przygotowania prawniczego nie może prawidłowo funkcjonować – dodał Marek Borowski.
Senatorowie Platformy oraz niezależni nie wzięli udziału w głosowaniu kandydatur. Uważają, że prezydencka ustawa o SN, która wprowadziła do sądu ławników, jest niekonstytucyjna.
– Ławnikom przyjdzie dokonywać wykładni przepisów konstytucji dotyczących zasad i wolności konstytucyjnych oraz praw człowieka. A to niezwykle skomplikowany proces wymagający rozległej wiedzy prawniczej – podsumowała Małgorzata Gersdorf.
– Zgłaszaliśmy swoje zastrzeżenia do ustawy, ale tak się stało, że ławnicy się w niej znaleźli. Dziś widzimy, jakie motywacje nimi kierują, jakie wartości chcą wnieść do SN. „Starzy” sędziowie raczej nie będą mieli okazji do orzekania z nimi, bo ławnicy będą orzekać wyłącznie w dwóch nowych [i obsadzanych od zera nowym sędziami] izbach SN – przybił gwóźdź do trumny Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego. – Zobaczymy, jak to będzie funkcjonować. Na pewno jest to rozwiązanie niespotykane. Nie wydaje mi się, aby przy większości spraw rozpatrywanych w SN osoba, która nie może zweryfikować pewnych konstrukcji prawnych i zarzutów, mogła coś wnieść, ale to jest moje osobiste zdanie.