W obronie sygnalisty

Ekwadorczycy przeciwni „suwerennej decyzji” swojego prezydenta. Masowe demonstracje i starcia z policją na ulicach Quito.

Chodzi oczywiście o łajdacki akt Lenina Moreno – wydanie Juliana Assange’a władzom Zjednoczonego Królestwa, a tym samym skazanie go na ekstradycję do USA.
Przypomnijmy – po siedmiu latach, które założyciel WikiLeaks spędził w ambasadzie Ekwadoru w Londynie na podstawie azylu udzielonego przez poprzedniego prezydenta Rafaela Correę tego kraju, prawo to zostało mu on nagle odebrane. Do wydania Assange’a doszło najprawdopodobniej ze względu na presję ze strony Waszyngtonu, której jawnie ulega Lenin Moreno, następca Correi. Do tego dochodzi ujawniona przez WikiLeaks kwestia korupcyjnych układów, w które jest on zamieszany.
Uzasadniając swoją decyzję Moreno twierdził, iż Assange ustawicznie naruszał zasady współżycia społecznego m.in. „traktując ambasadorów, ochronę i pozostały personel jak swoich służących”. Mieli go również odwiedzać „hakerzy, którzy odbierali od niego instrukcje dotyczące skutecznego rozpowszechniania informacji ważnych dla niego samego i jego sponsorów”. Wcześniej ekwadorska minister spraw wewnętrznych zarzucała Assange’owi, iż „rozsmarowuje ekskrementy po ścianach”. Wydaje się, że „argumentacja” władz w Quito nie mogła stać się bardziej groteskowa.
„Suwerenna decyzja narodu Ekwadoru”, którą ogłosił w specjalnym przemówieniu Moreno anonsując anulację azylu dla słynnego sygnalisty i dziennikarza nie spotkała się jednak z entuzjastycznym przyjęciem przez suwerena. Na ulicach Quito, stolicy państwa, trwają demonstracje i zamieszki. Protestujący nazywają Lenina Moreno zdrajcą i żądają jego ustąpienia. Gdy manifestacja zbliżyła się do budynku administracji rządowej, policja brutalnie zaatakowała marsz, w wyniku czego doszło do zamieszek. Dokonano wielu aresztowań. Są ranni i poturbowani. Zapowiadane są kolejne protesty.

Protesty i nagonka

Aktywiści na świecie protestują przeciwko uwięzieniu słynnego demaskatora, twórcy portalu WikiLeaks Juliana Assange’a. Równocześnie media głównego nurtu rozpętują nagonkę przeciwko niemu, nazywając go „marionetką Kremla”.

W ciągu wielu ostatnich miesięcy władze ekwadorskie przygotowywały się do tego skandalicznego ruchu. Człowiek, który ujawnił liczne zbrodnie amerykańskie w Iraku i innych krajach, był podsłuchiwany i nieustannie filmowany bez swej wiedzy w swoim pokoju w ambasadzie. WikiLeaks i liczni dziennikarze wiedzieli, co się szykuje: ujawniono zarówno naciski amerykańskie na Ekwador, jak i przestępstwa finansowe prawicowego, proamerykańskiego prezydenta tego kraju Lenina Moreno.
Były lewicowy prezydent Ekwadoru Rafael Correa, przebywający dziś na wygnaniu w Belgii, za którego czasów Assange był chroniony, obarczył obecnego prezydenta odpowiedzialnością za wydanie dziennikarza. Nazwał Moreno „największym zdrajcą w historii Ameryki Łacińskiej”. „To wystawia życie Assange’a na niebezpieczeństwo i upokarza Ekwador” – napisał na Twitterze – „To zbrodnia, której ludzkość nigdy nie wybaczy”.
Inny wielki sygnalista Edward Snowden pisał o „ciemnym dniu wolności prasy”: „Obraz ambasadora zapraszającego do ambasady tajną policję, by aresztować wydawcę – czy to się podoba, czy nie – nagradzanych materiałów dziennikarskich, skończy w podręcznikach historii jako przykład hańby.” Jean-Luc Mélenchon, przywódca lewicowej Nieuległej Francji nazwał Moreno „sługusem USA” i „zdrajcą”.
WikiLeaks oskarżyli Ekwador o „pogwałcenie prawa międzynarodowego”. Matka dziennikarza Christine Assange oświadczyła, że „naszym celem pozostanie, jak zawsze, przeszkodzenie w ekstradycji Juliana do Stanów Zjednoczonych”, gdzie grozi mu dożywocie.
Potwierdził to Juan Branco, francuski adwokat Assange’a: „Do wszystkich, którzy nas opuścili: nie zapomnimy. Do wszystkich innych: będziemy walczyć do końca, by nie dopuścić do ekstradycji i oskarżenia człowieka, uznanego przez ONZ za jedynego więźnia politycznego naszego kontynentu”. Do WikiLeaks napływają z całego świata wyrazy solidarności z Julianem Assangem.
Oskarżenia, że Assange to „marionetka Kremla” pojawiające się w brytyjskich mediach, spotkały się ostrą repliką rosyjskiej ambasady w Londynie. „Takie wypowiedzi nie zaskoczyły nas. Brytyjska prasa w ogóle regularnie próbuje znaleźć jakiś „rosyjski ślad’ wszędzie, gdzie tylko można. Insynuacje wokół sprawy Assange’a miały miejsce wcześniej, kiedy na przykład Rosji przypisywano plany wywiezienia Australijczyka z Wielkiej Brytanii, co prawda ta historia utknęła w martwym punkcie” – powiedział dziennikarzom rzecznik prasowy. Zauważył też, że wykorzystanie tezy o „rosyjskiej interwencji” jest jednym z narzędzi brytyjskich mediów do manipulowania opinią publiczną z „konserwatywnego establishmentu, który jest ściśle związany z służbami specjalnymi”.
„Chciałbym przypomnieć, że to brytyjska gazeta „Guardian” rozpoczęła promocję WikiLeaks. A ją trudno oskarżyć o relacje z Rosją. Chociaż mistrzowie subtelnej gry mogą i to zrobić” – powiedział dyplomata.
Wczoraj przed siedzibą brytyjskiej ambasady w Warszawie także odbywał się protest przeciwko aresztowaniu Assange’a – wzięli w nim udział m.in. członkowie Partii Piratów.

Ważą się losy

Zgodnie z przewidywaniami, nowy prezydent Ekwadoru Lenin Moreno nie zamierza dłużej chronić najsłynniejszego demaskatora. Julian Assange będzie musiał opuścić ambasadę południowoamerykańskiego kraju w Londynie. Co dalej? Scenariuszy jest kilka. Najczarniejszy to ekstradycja do USA, gdzie czekałaby go prawdopodobnie kara śmierci.

 

Julian Assange od 19 czerwca 2012 roku przebywa na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie, gdzie udzielono mu azylu politycznego. Lata izolacji były dla niego ciężkie szczególnie po pozbawieniu dostępu do sieci. Miało to być konsekwencją jego tweetów wspierających ruchy autonomiczne w Katalonii – naciski na prezydenta Ekwadoru, Lenina Moreno, wywierać miał Madryt. Jasnym było, że w ciągu ostatnich lat Assange stawał się dla Ekwadoru gościem coraz bardziej uciążliwym – teraz mówi się wręcz o pozbawieniu go azylu i wydaleniu z ambasady.

Do informacji o planach prezydenta Moreno dotarł Gleen Greenwald – ten sam, z którym w Hong Kongu spotkał się Edward Snowden, aby wyjawić światu tajemnice amerykańskiego programu masowej inwigilacji PRISM. Greenwald poinformował, że jutrzejsza wizyta Moreno w Londynie na Global Disability Summit to tylko przykrywka. Naprawdę Moreno chce negocjować z Londynem warunki wycofania azylu dla Assange’a i przekazania go władzom brytyjskim. Powodem takiego stanu rzeczy ma być przede wszystkim rosnące napięcie na linii Madryt-Quito. Greenwald powołuje się na swoje źródła w ekwadorskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Kancelarii Prezydenta.

Decyzje mogą zapaść już na początku przyszłego tygodnia, a prognozy nie są dla Assange’a optymistycznie – zarówno źródła jak i sam Greenwald relatywnie nisko oceniają pozycję prezydenta Moreno w negocjacjach z Londynem, przez co prawdopodobieństwo, że uda się dla Assange’a wynegocjować jakiekolwiek gwarancje jest niskie. Oczywiście najważniejszą z nich jest gwaranacja braku ekstradycji do Stanów Zjednoczonych, gdzie politycy obu partii otwarcie mówią, że Assange zasłużył na karę śmierci za zdradę. Co ciekawe, Amerykanie nie postawili jak dotąd żadnych zarzutów, zaś śledztwo szwedzkiej prokuratury w sprawie oskarżeń o przestępstwa seksualne zostało umorzone. Paradoksalnie Assange spędził ostatnie 6 lat w izolacji bez postawionych twardych zarzutów.

Najczarniejszym scenariuszem dla Assange’a jest oczywiście ekstradycja do Stanów Zjednoczonych. Administracja Barracka Obamy jednoznacznie zamierzała sądzić Assange’a w sprawie publikacji tajnych dokumentów, jednak po przyznaniu azylu politycznego wyczerpała środki prawne, aby tego dokonać. Od tego czasu upłynęło jednak wiele czasu i dziś w Białym Domu zasiada człowiek zupełnie inny. Polityczny kapitał Donalda Trumpa częściowo zbudowany został na kompromitacji dawnych elit, a do tego przyczynili się przecież właśnie Assange, Snowden czy Manning. Z drugiej zaś strony pojmowany na swój sposób patriotyzm Trumpa może się okazać dla Assange’a katastrofą.

Oczywiście informacje o ruchach prezydenta Moreno nie zostały jakkolwiek potwierdzone oficjalnie, niemniej Gleen Greenwald, jako najbardziej uznany i zaangażowany w losy internetowych alarmistów dziennikarz na świecie jest wiarygodnym źródłem.