Nawet Formuła 1 nie jest pewna przyszłości

Z powodu pandemii od wielu tygodni niemal na całym świecie nie odbywają się imprezy masowe. I wszystko wskazuje, że ta sytuacja może potrwać jeszcze bardzo długo, więc nie dziwi, że uzależniony od widzów świat sportu obawia się o przyszłość. Nawet Formuła 1, należąca do amerykańskiego konsorcjum Liberty Media, boi się, że nawet po zniesieniu ograniczeń wyścigi na żywo będzie oglądało znacznie mniej kibiców.

Do Liberty Media należy nie tylko ponosząca straty z powodu odwoływania kolejnych wyścigów Formuła 1, lecz także zajmująca się organizacją koncertów na całym świecie firma Live Nation. „Nasza przyszłość to teraz wielka niewiadoma” – przyznał szczerze szef Liberty Media Greg Maffei w przemowie wygłoszonej podczas wideokonferencji z udziałowcami firmy. Amerykański menedżer przekonywał, że w końcu pandemia na tyle zostanie opanowana, że krajowe rządy zaczną zezwalać na organizowanie imprez masowych. Nie był jednak w stanie zagwarantować, że będą tak samo opłacalne pod względem finansowym jak były przed wybuchem epidemii.
Niedawno Formuła 1 została oddzielona od Live Nation i zaczęła funkcjonować osobno, co pozwoliło Liberty Media odblokować finansową rezerwę w wysokości 1,4 mld dolarów. Te pieniądze firma planuje przeznaczyć, rzecz jasna tylko w ostateczności, na ratowanie zagrożonych bankructwem i likwidacją zespołów F1.
Królowa sportów motorowych znajduje się jeszcze w niezłej sytuacji finansowej, bo ratują ją intratne kontrakty telewizyjne i sponsorskie. Dlatego będzie mogła przetrwać trudny okres, gdy wyścigi będą odbywały się bez udziału publiczności. „Na pewno dojdzie do spadku wyceny pewnych wartości, ale jeśli ten spadek będzie nadmierny, stworzy to nową szansę dla tych, dla których znacząca część przychodów nie zależy od frekwencji, bo funkcjonują już mocno z zdigitalizowanym świecie” – przekonuje John Malone, założyciel Liberty Media.
I dodaje: „Ludzie przecież nagle nie zrezygnują z udziału w organizowanych na żywo imprezach masowych. Szczepionka wcześniej czy później się pojawi, a tym samym wrócimy do dawnych nawyków. Poza tym ludzie z natury są towarzyscy. Wystarczy popatrzeć na bary na Florydzie. Już są otwarte i pełne ludzi”.
Może i jest w tym wiele racji, nikt jednak dzisiaj nie jest zdolny przewidzieć skutków pandemii także w stadnych zachowaniach ludzi. Udział w imprezie masowej wymaga jednak wiele wysiłku i wyrzeczeń. Popadając w rutynę bywania na nich, nie zwracamy uwagę niewygody, na ścisk, brak miejsc do parkowania, arogancję ochroniarzy, paskudne jedzenie dostarczane przez katering. Czy pozostaniemy tak samo wyrozumiali, gdy po miesiącach kwarantanny przyzwyczaimy się do konsumowania sportowych imprez w znacznie wygodniejszych warunkach domowego zacisza?

Formuła 1: Ekipa Mercedesa w podwójnej koronie

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Brazylii i potwierdził, że zasłużenie zdobył piąty już tytuł mistrza świata kierowców. Ale na torze Interlagos Brytyjczyk swoim zwycięstwem przypieczętował też tytuł mistrza świata konstruktorów dla ekipy Mercedesa.

 

Przed rozpoczęciem wyścigu o Grand Prix Brazylii Hamilton miał już tytuł mistrza świata, piąty w karierze, w kieszeni. Pewny wicemistrzostwa był też jego najgroźniejszy konkurent Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, więc w Brazylii walka toczyła się już tylko o miejsce na najniższym stopniu podium. Po zakończeniu rywalizacji na Interlagos najbliższy zajęcia trzeciej lokaty jest drugi z kierowców Ferrari Kimi Raikkonen. Fin ma 14 punktów przewagi nad rodakiem Valtterim Bottasem (Mercedes), a szanse na wyprzedzenie fińskiego duetu ma jeszcze Holender Max Verstappen (Red Bull). Jego strata do kierowcy Mercedesa wynosi zaledwie trzy punkty. Gdyby nie kolizja w Grand Prix Brazylii, to kierowca Red Bull Racing zapewne już wyprzedziłby Bottasa.

Nic dziwnego, że Verstappen, któremu szanse na wygranie wyścigu na torze Interlagos odebrał Francuz Esteban Ocon z ekipy Force India, po wyścigu brutalnie go zaatakował. Do pierwszego incydentu między nimi doszło na 44. okrążeniu. Podczas dublowania Francuza przez Verstappen doszło do lekkiego zderzenia ich bolidów. Holender wypadł z toru i wykręcił bączka, ale jego auto nie uległo uszkodzeniu i po kilku sekundach zdołał wrócić na tor. Ale te kilka sekund wykorzystał Hamilton, który wyszedł na prowadzenie i nie oddał go już do mety. „Co za idiota” – wrzeszczał przez radio wściekły Verstappen, a Oconowi pokazał wyprostowany palec. Podczas rutynowej kontroli wagi po wyścigu Verstappen zwymyślal Ocona i kilka razy go popchnął. Za to naganne zachowanie FIA ukarała 21-letniego Holendra dwoma dniami prac społecznych, które musi odpracować w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Po sukcesie Hamiltona w GP Brazylii jest już pewne, że mistrzostwo wiata konstruktorów w tym sezonie przypadnie ekipie Mercedesa, która prowadzi z dorobkiem 620 punktów. Drugie miejsce zajmuje Ferrari (553), a trzecie Red Bull Racing (392). Do zakończenia sezonu pozostał jeszcze jeden wyścig – o Grand Prix Abu Zabi, który odbędzie się 25 listopada. Może tego dnia wyjaśni się przyszłość Roberta Kubicy w Formule 1. Rosyjski rosyjski portal specjalistyczny Motorsport.com informuje, że Polak jest faworytem do angażu w ekipie Williamsa na nowym sezon, u boku George’a Russella. Kubica zdaniem rosyjskich dziennikarzy zebrał większy budżet niż przed rokiem, a na dodatek jego starania wspiera Liberty Media, właściciel Formuły 1, który po odejściu Fernando Alonso chce mieć w jego miejsce innego cieszącego się popularnością kierowcę. Coś musi być na rzeczy, bo Kubica odrzucił ofertę przejścia do Ferrari w roli kierowcy rozwojowego. Decyzja w sprawie kontraktu Williamsa z Kubicą ma zostać ogłoszona w najbliższych dniach.

 

 

Wyścig Formuły 1 w Wietnamie

W sezonie 2020 w kalendarzu Formuły 1 ma się znaleźć po raz pierwszy wyścig w Wietnamie. Zważywszy na biedę w tym kraju decyzja o budowie toru wyścigowego za kilkaset milionów dolarów zakrawa na ekstrawagancję.

 

O tym, że wkrótce Formuła 1 może zawitać w Wietnamie, już w styczniu tego roku pisał magazyn „Forbes”. Były szef F1 Bernie Ecclestone wyjawił, że był bliski zawarcia 10-letniej umowy na organizację wyścigów w tym kraju. Ostatecznie do tego nie doszło, ale nowy właściciel Formuły 1, Liberty Media, po cichu wrócił do negocjacji z wietnamskimi oficjelami. Do pierwszych rozmów miało dojść ponoć na początku 2018 roku i po wielu miesiącach osiągnięto porozumienie. Plany budowy toru na obrzeżach Ho Chi Minh są już ponoć od dawna gotowe, ale żeby zacząć go budować, władze musiały najpierw zmienić surowe przepisy antyhazardowe, co było najłatwiejszą częścią tej operacji. W 2015 roku Formuła 1 powróciła do Meksyku, a w tym roku do Francji.