Tylko Legia zagra o miejsce w europejskiej elicie

Nowa edycja europejskich pucharów będzie inna, bo wystartują w niej nowe rozgrywki, Liga Konferencji Europy, trzecie pod względem rangi po Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Z kwartetu polskich zespołów tylko mistrz Polski Legia Warszawa zacznie od kwalifikacji Ligi Mistrzów.

Pucharowy sezon 2021/2022 w Europie będzie wyjątkowy, bo w sumie w fazie grupowej Ligi Mistrzów, Ligi europy i Ligi Konferencji Europy rywalizować będzie aż 96 zespołów – po 32 w każdym z pucharów. Uruchomienie rozgrywek w Lidze Konferencji nie będzie miało żadnego wpływu na rywalizację w Lidze Mistrzów. Zmianie ulegnie tylko dotychczasowy format Ligi Europy, która stanie się bardziej elitarna, bo liczba uczestniczących w niej drużyn została ograniczona z 48 do 32, a kwalifikacje będą tylko dwuetapowe. Niestety, z racji niskiego rankingu polskich klubów w tych pucharowych rozgrywkach będzie mogła wystąpić tylko Legia Warszawa, ale tylko w przypadku, gdy odpadnie w drugiej, trzeciej lub czwartej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Jeśli odpadnie w czwartej rundzie, automatycznie uzyska kwalifikację do fazy grupowej Ligi Europy, jeśli w trzeciej – zagra w fazie grupowej Ligi Konferencji.
Zdobywca Pucharu Polski, czyli Raków Częstochowa, oraz dwa inne zespoły z ekstraklasy (Raków zajmie miejsce na podium, więc w pucharach zwolni miejsce dla zespołu, który zajmie w ekstraklasie czwartą lokatę).
Raków i także pewna już startu w europejskich pucharach Pogoń Szczecin do rywalizacji w Lidze Konferencji przystąpią od drugiej rundy kwalifikacji, co oznacza, że aby awansować do fazy grupowej muszą wyeliminować trzech przeciwników. Cztery szczeble eliminacji, czyli od pierwszej rundy, będzie musiał przejść czwarty zespół z naszej ekstraklasy.
W Lidze Konferencji nie zabraknie drużyn z najsilniejszych europejskich lig. Regulamin przewiduje miejsca dla zdobywcy Pucharu Ligi Angielskiej oraz drużyn z szóstych miejsc w La Liga, Bundeslidze i Serie A. Z różnych powodów dojdzie jednak tu do korekt, bo na przykład Anglii na pewno nie będzie reprezentował zdobywca Pucharu Ligi, bo trofeum w tym sezonie zdobył Manchester City, który jest o krok też od zdobycia mistrzostwa Anglii, ma zatem zapewnione miejsce w Lidze Mistrzów. Może też zakwalifikować się do nowej edycji jako obrońca trofeum, podobnie jak Chelsea Londyn, bo te dwa zespoły zagrają w tegorocznym finale
Champions League.
Mecze Ligi Mistrzów nadal będą rozgrywane we wtorki i środy, natomiast spotkania Ligi Europy i Ligi Konferencji Europy odbywać się będą w czwartki. Pierwszy finał Ligi Konferencji UEFA wyznaczyła na 25 maja 2022 roku w Tiranie. Jego zwycięzca zapewni sobie prawo gry w fazie grupowej Ligi Europy w następnym sezonie. Natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 18 maja w Sewilli, zaś finał Ligi Mistrzów 28 maja 2022
w Petersburgu.
Legia zacznie eliminacje Ligi Mistrzów 6 lub 7 lipca (rewanże odbędą się tydzień później). W I rundzie zostanie rozstawiona, lecz jeśli „Wojskowym” noga powinie się już na tym etapie, to kolejne mecze zagrają już w II rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, w której także zostaną rozstawieni. Niepowodzenie w II rundzie oznacza potem możliwość gry w 3. rundzie el. dużo bardziej prestiżowej Ligi Europy (LE). Jeśli jednak Legia byłaby w 2. rundzie LM rozstawiona i grała z teoretycznie słabszymi drużynami, to wygrana na tym etapie kwalifikacji Champions League gwarantuje jesień w europejskich pucharach. Dlaczego? Drużyna, która dostanie się do 3. rundy el. LM w przypadku niepowodzenia przechodzi do 4 rundy el. LE. To na tej fazie rywalizację o Europę Legia przegrywała ostatnio z Karabachem 0:3 i Rangersami 0:0, 0:1. Teraz jednak potknięcie w 4 rundzie el. Ligi Europy, skutkuje przeniesieniem do fazy grupowej LKE. W niej też można pozyskać dobre pieniądze i zdobyć rankingowe punkty. Za udział w tej fazie są min. 3 oczka, ale wygrywając i remisując spotkania, można zdobyć odpowiednio 2 punkty i punkt. Schematy czym skutkują porażki lub wygrane w odpowiednich rundach kwalifikacji LM opisaliśmy na poniższej grafice.
A co czeka tercet pozostałych „pucharowiczów” z naszej ekstraklasy? Raków Częstochowa dzięki zdobyciu Pucharu Polski zagra w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy od II rundy, podobnie jak Pogoń Szczecin, ale żadna z tych dwóch naszych drużyn nie zostanie rozstawiona, dlatego mogą w najgorszym przypadku trafić na przeciwników klasy Rubina Kazań, Trabzonsporu czy Anderlechtu Bruksela.
Możliwość gry w el. LKE będzie miał jeszcze jeden polski zespół – zdobywca czwartej lokaty w ekstraklasie (dzięki wygranej Pucharu Polski przez Raków). Szanse na to mają jeszcze Śląsk Wrocław, Zagłębie Lubin, Warta Poznań, Lechia Gdańsk i Piast Gliwice. Czwarty zespół polskiej ekstraklasy na pewno zacznie zmagania w kwalifikacjach od pierwszej rundy tego pucharu. Zaplanowano ją na 8 lipca (rewanżowe mecze tydzień później). Gliwiczanie na pewno byliby w tej fazie kwalifikacji rozstawieni (pozostałe z wymienionych zespołów nie mogą być tego pewne), bo w ostatnich latach w Europie poprawili swój współczynnik (4,000). Ale to wciąż za mało żeby zostać rozstawionym nawet w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. Raków i Pogoń zaczną rywalizację 22 lipca (wtedy startuje II runda kwalifikacji LKE). Piłkarze Legii będą musieli być gotowi do walki prawie pół miesiąca wcześniej. Gracze mistrza Polski nie będą więc mieli w tym roku
długich wakacji.

Terminy losowań eliminacji w sezonie 2021/2022:
8 czerwca: losowanie rundy wstępnej Ligi Mistrzów; 15 czerwca: losowanie I rundy el. Ligi Mistrzów oraz Ligi Konferencji; 16 czerwca: losowanie II rundy el. Ligi Mistrzów oraz Ligi Konferencji; 19 lipca: losowanie III rundy el. Ligi Mistrzów, Ligi Europy oraz Ligi Konferencji; 2 sierpnia: losowanie IV rundy wszystkich trzech pucharów.

Terminy el. Ligi Mistrzów 2021/22:
22 i 25 czerwca: runda wstępna;
6-7 lipca i 13-14 lipca: mecze i rewanże I rundy eliminacji;
20-21 lipca i 27-28 lipca: mecze i rewanże II rundy eliminacji;
3-4 sierpnia i 10 sierpnia: mecze i rewanże III rundy eliminacji;
17-18 sierpnia i 24-25 sierpnia: mecze i rewanże IV rundy eliminacji.

Terminy eliminacji Ligi Europy 2021/22:
5 sierpnia i 12 sierpnia: mecze i rewanże III rundy eliminacji; 19 sierpnia i 26 sierpnia: mecze i rewanże IV rundy eliminacji;

Terminy eliminacji Ligi Konferencji:
8 lipca i 15 lipca: mecze i rewanże I rundy eliminacji; 22 lipca i 29 lipca: mecze i rewanże II rundy eliminacji; 5 sierpnia i 12 sierpnia: mecze i rewanże III rundy eliminacji; 19 sierpnia i 26 sierpnia: mecze i rewanże IV rundy eliminacji.

UEFA łagodniej karze za bicie niż za rasistowskie obelgi

Finał scysji między piłkarzami podczas meczu w Lidze Europy. UEFA ukarała gracza Slavii Praga Ondreja Kudelę dyskwalifikacją na 10 meczów za rasistowskie obelgi pod adresem piłkarza Glasgow Rangers Glena Kamary.

Do zdarzenia doszło podczas rozegranego 18 marca w Glasgow rewanżowego meczu 1/8 finału Ligi Europy między Slavią Praga a Rangers FC. W pierwszym spotkaniu padł remis 1:1 i szkocki zespół był pewny, że na swoim boisku wywalczy awans. Tymczasem czeska ekipa zagrała rewelacyjnie – pierwszego gola strzeliła w 14., a drugiego w 74. minucie, na co gracze gospodarzy nie potrafili odpowiedzieć. Nerwowa atmosfera w końcówce meczu udzieliła się niemal wszystkich uczestnikom spotkania, ale najbardziej „iskrzyło” między prawym obrońcą Slavii Ondrejem Kudelą a lewoskrzydłowym Rangers Glenem Kamarą. Po jednym ze starć obaj gracze wdali się w słowną utarczkę, po której Kamara, obywatel Finlandii, ale urodzony w osiadłej w tym kraju rodzinie ze Sri Lanki, poskarżył się na czeskiego piłkarza, że ten obraził go na tle rasistowskim. Oskarżenie zawodnika swojej drużyny podtrzymał trener Ragersów Steven Gerrard, a także inni gracze szkockiego zespołu. Wedle ich relacji Kudela miał nazwać Kamarę „je…. małpą”.
Czeski piłkarz nie zaprzeczał, że użył pod adresem przeciwnika wulgaryzmów, lecz stanowczo zaprzeczył, by miały one rasistowski charakter. Na jego niekorzyść świadczyły jednak nie tylko zeznania Gerrarda i piłkarzy Rangers FC, lecz także liczne nagrania scysji, na których rzeczywiście było słychać, jak Kudela nazywa Kamarę „małpą”. Problem w tym, że piłkarz Rangers FC zaraz po meczu sam wymierzył sprawiedliwość i w tunelu do szatni skoczył na czeskiego piłkarz z pięściami. Za uderzenie Kudeli dostał jednak od UEFA karę dyskwalifikacji na trzy mecze w europejskich pucharach, zaś czeski piłkarz został za swój rasistowski wybryk zawieszony aż na 10 spotkań, ale, co ciekawe, nie tylko w rozgrywkach o europejskie puchary, lecz sankcje rozciągnięto także na jego występy w reprezentacji kraju w rozgrywkach pod szyldem UEFA.

Liga Mistrzów w Polsacie

Telewizja Polsat nabyła prawa telewizyjne do rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA w latach 2021-2024. Dodatkowo w pakiecie znajdują się mecze Superpucharu Europy UEFA oraz rozgrywki Młodzieżowej Ligi Mistrzów.

W sumie w trzech sezonach Champions League UEFA na kanałach Polsatu polscy kibice obejrzą 531 meczów, a ponadto również spotkania otwierające coroczny sezon pucharowy w Europie, czyli meczów o Superpuchar UEFA – rywalizacji zwycięzców Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Z rozgrywek Młodzieżowej Ligi Mistrzów będzie pokazywane co najmniej 39 spotkań w każdym sezonie. Liga Mistrzów UEFA gości na antenie Polsatu już od ponad 20 lat. Po raz pierwszy zaistniała w tej stacji w sezonie 2000/2001, a obecnie transmitowane rozgrywki są już dwunastym sezonem Ligi Mistrzów w historii Polsatu.
Obecnie realizowany pakiet praw telewizyjnych stacja ma od sezonu 2018/2019. Żeby skonsumować taką dużą liczbę meczów utworzono nowe kanały sportowe w ramach Polsat Sport Premium, a na potrzeby realizacyjne zostało wybudowane najnowocześniejsze w Polsce 700-metrowe studio, w którym można wykorzystywać m.in. technologie rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości.

W Europie nasza liga jest na 30. miejscu

Lech Poznań zakończył zmagania w grupie D Ligi Europy na ostatnim miejscu, za Glasgow Rangers, Benfiką Lizbona i Sportingiem Liege. A w najnowszym rankingu UEFA lig europejskich PKO Ekstraklasa wylądowała na żenującym 30. miejscu.

Taka kiepska lokata to efekt żenująco słabych występów naszych pucharowych kwartetów w ostatnich pięciu sezonach. A mogło być jeszcze gorzej, gdyby nie wreszcie w miarę przyzwoity rezultat Lecha Poznań w obecnej edycji oraz dzielna postawa Piasta Gliwice w kwalifikacjach Ligi Europy (odpadł w III rundzie z FC Kopenhaga po porażce 0:3, ale wcześniej pokonał Dinamo Mińsk 2:0 i austriacki TSV Hartberg 3:2). Najwięcej punktów nabił rzecz jasna poznański klub, który w kwalifikacjach Ligi Europy wygrał z FC Valmiera (Łotwa) 3:0, z Hammarby IF (Szwecja) 3:0, z Apollonewm Limassol 5:0 i z belgijskim Royal Charleroi 2:1. Te znakomite wyniki zrodziły wielkie oczekiwania wobec ekipy trenera Dariusza Żurawia w fazie grupowej Ligi Europy, ale trzeba obiektywnie przyznać, że zespoły Benfiki Lizbona i Glasgow Rangers były od lechitów silniejsze. Szkoda natomiast porażki w rewanżu ze Standardem Liege (1:2), bo zwycięstwo w tym przeciwnikiem, całkiem przecież realne, bo u siebie Lech wygrał 3:1, dałoby awans PKO Ekstraklasie w rankingu ligowym UEFA na 27. pozycję. Nie byłaby to znacząca poprawa w kontekście występów europejskich pucharach, bo w myśl nowych reguł wprowadzonych przez europejską federację dla klubów z lig sklasyfikowanych w rankingu poniżej 15. miejsca dostęp do kwalifikacji Ligi Europy został zamknięty i naszym zespołom w najbliższych latach pozostanie jedynie rywalizacja w szykowanych właśnie przez UEFA Conference League, czyli w europejskich rozgrywkach pucharowych de facto trzecia liga. Nie dotyczy to jedynie mistrza Polski, bo zespół który wywalczy tytuł po staremu będzie mógł uczestniczyć w eliminacjach Ligi Mistrzów, a jeśli nie odpadnie w pierwszej rundzie, także w kwalifikacjach Ligi Europy. Trzy pozostałe ekipy, czyli zdobywca Pucharu Polski oraz drugi i trzeci zespół na zakończenie sezonu PKO Ekstraklasy bić się będzie jedynie w Conference League. I ta sytuacja potrwa tak długo, dopóki nasza piłkarska ekstraklasa nie awansuje w rankingu UEFA na odpowiednie miejsce lub do kolejnej zmiany przepisów. A te na razie są dopiero w fazie tworzenia, lecz z przecieków można wnosić, iż także na najniższym poziomie europejskich rozgrywek pucharowych zostanie utrzymana zasada rozstawienia, co naszym zespołom nie ułatwi zadania.
Na szybką poprawę sportowej jakości zespołów PKO Ekstraklasy się nie zanosi, nie ma też szans na to, by pozostałe kluby zgodziły się wesprzeć pucharowy kwartet, godząc się choćby na przekładanie spotkań w najbardziej gorącym okresie kwalifikacji czy gier w fazie pucharowej, nie mówiąc już o wypożyczaniu swoich najlepszych graczy. PZPN nie jest też władny chronić polski rynek piłkarski przed rabunkową eksploatacją ze strony silniejszych europejskich klubów, a regulacje w rodzaju przymuszenia klubów do obowiązkowego wystawiania młodzieżowców to tylko półśrodki.
Umiejętność godzenia występów w europejskich pucharach w rywalizacją na krajowym podwórku to dla trenerów prowadzących nasze zespoły wciąż jest wielką sztuką. Wystarczy prześledzić wyniki kwartetu tegorocznych „pucharowiczów”, czyli Legii, Lecha, Piasta oraz Cracovii.
Legioniści dopiero u schyłku jesiennej rundy rozgrywek wyskoczyli na czoło stawki, spychając z pozycji lidera nieobciążony pucharowymi występami Raków Częstochowa. Dwa zwycięstwa z rzędu, najpierw u siebie z Lechią Gdańsk 2:0, a w miniony weekend na wyjeździe z Wisłą Kraków 2:1, pozwoliły stołecznej ekipie ustabilizować pozycję na szczycie ligowej tabeli, co jednak wcale nie oznacza, iż Legii już dzisiaj należy gratulować zdobycia kolejnego mistrzowskiego tytułu. Prawdą jest, że odkąd zespół przejął trener Czesław Michniewicz, warszawianie jeszcze w lidze nie przegrali meczu, a w ośmiu ostatnich kolejkach wywalczyli 20 punktów. W starciu z krakowską Wisłą szybko jednak stracili bramkę i potem zupełnie nie potrafili znaleźć pomysłu na sforsowanie ambitnie i z pomysłem walczących wiślaków, w grze których widać już pierwsze efekty pracy nowego trenera, Petera Hyballi. Niemiecki szkoleniowiec jakimś cudem zdołał przekonać swoich zawodników do gry pressingiem, z którym legioniści długo nie potrafili sobie poradzić. Mieli jednak szczęście, bo w 79. minucie z pomocą pospieszył im 23-letni hiszpański piłkarz Victor Moya Martinez Chuca, faulując bezrozumnie w polu karnym Wisły Luquinhasa i prokurując „jedenastkę”, którą na wyrównującego gola zamienił najskuteczniejszy strzelec ekstraklasy w tym sezonie, Czech Thomas Pekhart. Utrata prowadzenia podłamała ekipę gospodarzy, z czego skwapliwie skorzystali goście i w końcu przejęli inicjatywę. W 89. minucie Pekhart, który wcześniej regularnie przegrywał powietrzne pojedynki z grającym na środku obrony Wisły rodakiem Michalem Frydrychem, wreszcie wyprzedził go o ułamek sekundy i uderzył piłkę głową tak mocno i precyzyjnie, że bramkarz wiślaków Mateusz Lis nie miał żadnych szans na skuteczną obronę. Dla czeskiego snajpera Legii było to już 12. ligowe trafienie.
Wracając zaś do „pucharowego kwartetu”, to jeszcze lepszym przykładem kłopotów, jakie mogą wpędzić zespół próby godzenia gry w kwalifikacjach z grą w krajowej lidze, jest Piast Gliwice, który po odpadnięciu z europejskich pucharów pogrążył się na wiele tygodni w potężnym kryzysie, z którego trener Waldemar Fornalik wyprowadził zespół dopiero pod koniec października. Gliwiczanie, którzy długo tkwili w ogonie ligowej tabeli, w końcu jednak wzięli się w garść i w efekcie począwszy od 8. kolejki nie przegrali meczu, uzyskując w tym czasie trzy remisy (z Wisłą Płock i Legią po 2:2 oraz Zagłębiem Lubin 1:1) i trzy zwycięstwa – 2:1 z Górnikiem, 2:0 z Lechią, a w miniony weekend w 13. kolejce rozgromili na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 5:0. W ostatniej tegorocznej serii gier Piast podejmie Raków Częstochowa i będzie to zdecydowanie najciekawsza konfrontacja 14. kolejki.
Wyniki 13. kolejki:
Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:2
Gole: Yaw Yeboah (12) – Tomas Pekhart (81 karny, 89).
Górnik Zabrze – Cracovia 0:2
Gole: Pelle van Amersfoort (43 karny), Michal Siplak (63).
Warta Poznań – Pogoń Szczecin 1:2
Gole: Michał Jakóbowski (46) – Alexander Gorgon (7), Luka Zahović (11).
Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 2:1
Gole: Dejan Drażić (61 karny), Kamil Kruk (90) – Erik Exposito (23).
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice 0:5
Gole:Jakub Świerczok (38, 41 karny), Piotr Malarczyk (60), Sebastian Milewski (83), Tiago Alves (90).
Niedzielne mecze Rakowa Częstochowa z Jagiellonią Białystok oraz Stali Mielec z Lechem Poznań zakończyły się po zamknięciu wydania. Spotkanie Lechii Gdańsk z Wisłą Płock odbędzie się w poniedziałek 14 grudnia (początek godz. 18:00).

Wyniki 2. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 2. kolejki:
Stal Mielec – Górnik Zabrze 0:2

Gole: Paweł Bochniewicz (36), Alasana Manneh (47). Żółte kartki: Kościelny, Tomasiewicz – Sobczyk, Wiśniewski.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 3420.
Zagłębie Lubin – Warta Poznań 1:0
Gol: Damjan Bohar (88). Żółte kartki: Wójcicki, Jończy, Żubrowski – Kuzimski. Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk).
Widzów: 2486.
Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:3
Gole: Omran Haydary (45) – Marcin Cebula (46), Vladislavs Gutkovskis (55, 76).
Żółte kartki: Sopoćko, Nalepa, Kuciak, Fila – Gutkovskis. Czerwona kartka: Nalepa (39. minuta, za drugą żółtą).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 5424.
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1:3
Gole: Mariusz Pawelec (40 samobójcza) – Robert Pich (17 karny), Waldemar Sobota (85 karny). Żółte kartki: Szot – Puerto, Celeban. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 5044
Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 1:2
Gole: Tomas Pekhart (60) – Jakov Puljić (19), Jesus Imaz (28).
Żółte kartki: Camara – Sobczak.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 9109.
Lech Poznań – Wisła Płock 2:2
Gole: Mikael Ishak (56), Jakub Kamiński (68) – Mateusz Szwoch (17 karny), Patryk Tuszyński (88 karny). Żółte kartki: Szwoch, Michalski, Uryga (Wisła).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 8226.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Cracovia 2:2
Gole: Karol Danielak (16), Aleksander Komor (58) – David Jablonsky (45), Tomas Vestenicky (81). Żółte kartki: Mroczko, Biliński, Ubbink (Podbeskidzie).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 4308.
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin 0:1
Gol: Alexander Gorgon (66).
Żółte kartki: Lipski, Świerczok, Huk – Frączczak, Smoliński, Matynia.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 2578.
Uwaga: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

Górnik 2 6 6:2
Śląsk 2 6 5:1
Zagłębie 2 6 3:1
Jagiellonia 2 4 3:2
Raków 2 3 4:3
Legia 2 3 3:3
Pogoń 2 3 2:2
Lechia 2 3 2:3
Wisła P. 2 2 3:3
Lech 2 1 3:4
Podbeskidzie 2 1 4:6
Wisła K. 2 1 2:4
Stal 2 1 1:3
Warta 2 0 0:2
Piast 2 0 0:3
Cracovia 2 -1 4:3

48 godzin sport

Kolejne rezygnacje z US Open
Dwie czołowe tenisistki – piąta w światowym rankingu Ukrainka Jelina Switolina i siódma Holenderka Kiki Bertens – ogłosiły w piątek rezygnację z wielkoszlemowego turnieju US Open, który w Nowym Jorku ma się rozpocząć 31 sierpnia. To kolejne liczące się zawodniczki, które ze względu na pandemię koronawirusa nie zdecydowały się wybrać do Stanów Zjednoczonych. Wcześniej podobną decyzję podjęły m.in. liderka klasyfikacji tenisistek Australijka Ashleigh Barty czy Rosjanka Anastazja Pawliuczenkowa.

Kobieta w męskim zespole
Holenderska Federacja Piłkarska (KNVB) wyraziła zgodę na grę Ellen Fokkemy w męskim zespole piłkarskim. To precedensowa decyzja. Ellen Fokkema ma 19 lat i do tej pory grała w mieszanej drużynie juniorskiej IV-ligowego klubu VV Foarut. W Holandii piłkarki do lat 19 mogą występować w zespołach mieszanych, ale później muszą jednak zdecydować, czy chcą dalej grać w kategorii B, czyli mieszanej, czy kobiecej. O grze w zespołach męskich dotąd nie było mowy. Ale teraz ta sytuacja może się zmienić, jeśli Fokkema w rywalizacji z mężczyznami. „KNVB wspiera różnorodność i równość. Uważamy, że w piłce nożnej powinno być miejsce dla wszystkich, którzy chcą grać. Doświadczenie pokaże, jak to zadziała” – powiedziała Art Langeler, dyrektor ds. Rozwoju piłki nożnej holenderskiej federacji piłkarskiej.

Głowacki na gali z Joshuą
Walka Anthony’ego Joshuy (23-1, 21 KO) z Kubratem Pulewem (28-1, 14 KO) odbędzie się 5 lub 12 grudnia. Na tej samej gali ma dojść do potyczki Lawrence’a Okolie (14-0, 11 KO) z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBO. Jeśli do imprezy dojdzie, dla naszego pięściarza będzie to powrót do ringu po półtorarocznej przerwie i kontrowersyjnej porażce z Mairisem Briedisem. Ponieważ Łotysz nie zgodził się na rewanż, Polak zyskał prawo do stoczenia walki o wakujący pas World Boxing Organization w limicie 90,7 kilograma z drugim w rankingu Okolie. Przypomnijmy, że Głowacki już dwukrotnie zdobywał mistrzowski pas federacji WBO. Gala w Londynie ma się odbyć w hali O2 Arena.

Ćwierćfinały w Lidze Europy
Wyniki 1/8 finału:FC Kopenhaga – Istanbul Basaksehir 0:1 i 3:0, Szachtar Donieck – VfL Wolfsburg 2:1 i 3:0, Manchester United – LASK Linz 5:0 i 2:1, Bayer Leverkusen – Glasgow Rangers 3:1 i 1:0, Wolverhampton Wanderers – Olympiacos Pireus 1:1 i 1:0, FC Basel – Eintracht Frankfurt 3:0 i 1:0. FC Sevilla – AS Roma 2:0, Inter Mediolan – Getafe 2:0 (w tych meczach dezycja UEFA o awansie rozstrzygnęło tylko jedno spotkanie rozegrane na neutralnym stadionie). Dalsza rywalizacja toczyć się będzie w formule turniejowej w Duesseldorfie, Duisburgu, Kolonii i Gelsenkirchen. Mecze ćwierćfinałowe zostaną rozegrane 10 i 11 sierpnia. Zestaw par: Inter – Bayer, Manchester United – FC Kopenhaga, Wolverhampton – FC Sevilla, Szachtar – FC Basel. Półfinały odbędą się 16 i 17 sierpnia, a finał 21 sierpnia w Kolonii.

Świątek pokonała Pliskovą
Iga Świątek pokonała trzecią w światowym rankingu czeską tenisistkę Karolinę Pliskovą 6:1, 6:7(11), 10:4 (super tie-break). Mecz odbył się w ramach pokazowego turnieju Tipsport Elite Trophy w Pradze. Dla Świątek, która jest sklasyfikowana na 49. miejscu w rankingu WTA, wygrana z zawodniczką z pierwszej trójki rankingu WTA to znaczący sukces.

Rekord w biegu godzinnym
Norweski biegacz Sondre Nordstad Moen w miniony piątek ustanowił nowy rekord Europy w biegu godzinnym. Lekkoatleta dokonał tego wyczynu na stadionie w Kristiansand – w ciągu 60 minut pokonał dystans 21 131 metrów. Poprzedni rekord należał od maja 1976 roku do Holendra Josa Hermensa i wynosił 20 944 m. Rekord świata natomiast dzierży Etiopczyk Haile Gebrselassie, który w godzinę przebiegł 21 285 metrów.

Zenit lepszy od Lokomotiwu
Lokomotiw Moskwa z Grzegorzem Krychowiakiem i Maciejem Rybusem w składzie przegrał 1:2 z Zenitem Petersburg w rozegranym w miniony piątek meczu o Superpuchar Rosji. Dla zwycięskiej drużyny gole strzelili Artiom Dziuba i Magomied Ozdojew, a dla pokonanych Vedran Corluka. Obaj nasi piłkarze rozegrali po 90 minut.

Tragiczna śmierć żużlowca
W wieku 47 lat zmarł znany przed laty rosyjski żużlowiec Siergiej Jeroszyn. Polkim kibicom „czarnego sportu” dał się poznać startując w latach 2000-2002 w zespołach Śląska Świętochłowice oraz KKŻ Krosno. Przyczyny jego śmierci nie podano.

Kontuzja trenera PSG
Thomas Tuchel, niemiecki trener piłkarzy Paris Saint-Germain przygotowujących się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, doznał skręcenia lewej kostki i pęknięcia piątej kości śródstopia – poinformował francuski klub. 46-letni Tuchel urazu nabawił się podczas „zajęć sportowych” w czwartek, a jego szczegóły stały się jasne po piątkowych badaniach. Paryski klub zapewnił jednak w oświadczeniu, że kontuzja szkoleniowca ‚nie wpłynie na jakość przygotowań drużyny do środowego meczu w Lizbonie w ćwierćfinale LM z Atalantą Bergamo”.

Wirus w argentyńskiej lidze
Dziesięciu piłkarzy argentyńskiej ekstraklasy (Primera Division) ma pozytywne wyniki testów na koronawirusa przeprowadzonych w związku z rozpoczęciem treningów przed wznowieniem sezonu. Przypadki zakażenia SARS-CoV-2 odnotowano wśród piłkarzy River Plate, Independiente, Godoy Cruz, Argentinos Juniors, Patronato i Newell’s Old Boys. W najwyższej klasie rozgrywek występują 24 ekipy. Rozgrywki najwyższej klasy w Argentynie zostały przerwane pięć miesięcy temu z powodu pandemii. W tabeli po 23 kolejkach prowadziła drużyna Boca Juniors (48 pkt), przed River Plate (47). W poniedziałek część zespołów ekstraklasy i 2. ligi ma wznowić treningi w grupach po sześciu zawodników.

Trudny czas dla polskich drużyn

W utworzonym na podstawie wyników oficjalnych rozgrywek klubowych rankingu UEFA, obejmującym sezony od 2015/2016 do 2019/2020, polska piłka klubowa znalazła się na 29. miejscu, najniższym w historii. Niestety, w najbliższej przyszłości lepiej nie będzie.

Na szczęście, krajowe rozgrywki zakończyły się rozstrzygnięciami optymalnymi pod względem szans polskich zespołów w rozgrywkach europejskich. Mistrzem Polski została Legia Warszawa, która będzie rozstawiona w pierwszej i drugiej z 4 rund eliminacji Ligi Mistrzów ( w pierwszej rundzie eliminacji rozstawiony byłby również Lech), Lech Poznań będzie rozstawiony w pierwszej i drugiej z 4 rund eliminacji Ligi Europy, żadna inna polska drużyna nie byłaby rozstawiona w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy. Zdarzyło się kilkakrotnie, że mistrz Polski nie był rozstawiony w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, nigdy jednak nie zdarzyło się, aby polski klub znalazł się w tzw. dolnym koszyku podczas losowania par pierwszej rundy eliminacji Pucharu UEFA lub Ligi Europy. Tymczasem już w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy będzie można trafić na tak mocne zespoły jak APOEL Nikozja, Malmoe, Partizan Belgrad, Steaua Bukareszt, Maribor, Hapoel Beer Szewa, Rosenborg, Apollon Limassol. Jeżeli Legia znajdzie się w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów i pokona wyżej notowanego zapewne przeciwnika, to zagwarantuje sobie, że w najgorszym wypadku zagra w fazie grupowej Ligi Europy. Jeżeli nawet Legia w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów przegra, awansuje do czwartej, ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy i będzie rozstawiona podczas losowania.
Gdyby nie spowodowane przez pandemię opóźnienie rozgrywek europejskich sezonu 2019/2020, zakończyłyby się one przed rozpoczęciem eliminacji rozgrywek europejskich sezonu 2020/2021. Przy wygraniu Ligi Europy przez klub, który w krajowych rozgrywkach zapewnił sobie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów kolejnego sezonu (Sevilla, Manchester United, Inter Mediolan, Szachtar Donieck, Istanbul), Cracovia jako zdobywca Pucharu Polski zakwalifikowałaby się bezpośrednio do drugiej rundy eliminacji Ligi Europy. Z drugiej strony, jeśli w Lidze Mistrzów zwycięży klub, który w krajowych rozgrywkach zapewnił sobie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów kolejnego sezonu (a od sezonu 1997/98, kiedy to w Lidze Mistrzów zaczęło grać więcej zespołów z państw zajmujących kilka najwyższych miejsc europejskiego rankingu, nie zdarzyło się tak tylko raz), Ajax Amsterdam awansuje bezpośrednio do fazy grupowej Ligi Mistrzów, zaś Slavia Praga oraz ewentualnie Olympiakos Pireus (zależy to od wyników 1/8 finału Ligi Mistrzów sezonu 2019/20) zostaną przesunięte z trzeciej do czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Jeżeli w pierwszej i drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów odpadną co najmniej 3 z 6/7 klubów mających więcej punktów rankingowych od Legii Warszawa (Celtic Glasgow, Astana, Łudogorec Razgrad, Young Boys Berno, Crvena Zvezda Belgrad, Qarabag Agdam oraz Dinamo Zagrzeb, jeśli nie zostanie przesunięte z drugiej do trzeciej rundy eliminacji), to Legia będzie rozstawiona w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.
UEFA poinformowała, że kluby, które nie poinformują o restrykcjach w podróżowaniu obowiązujących w ich krajach, zostaną ukarane walkowerami, jeśli z tego powodu nie dojdzie do meczu w kwalifikacjach europejskich pucharów. Przed losowaniem każdego etapu rywalizacji UEFA będzie publikowała listę znanych jej restrykcji w podróżowaniu między krajami. Kluby najpóźniej 48 godzin przed losowaniem muszą poinformować o ewentualnych innych obowiązujących obostrzeniach. Runda wstępna Ligi Mistrzów 2020/2021 rozpocznie się 8 sierpnia, a 20 sierpnia zacznie się rywalizacja w Lidze Europy.
Wszystkie rundy kwalifikacji, poza ostatnią w Lidze Mistrzów, odbędą się w formie jednego spotkania. UEFA poinformowała także, że klub-gospodarz, który zostanie skojarzony z drużyną niemogącą do niego przyjechać, będzie zobowiązany do znalezienia odpowiedniego obiektu na neutralnym terenie. Jeśli tego nie zrobi, zostanie ukarany walkowerem.

Nie będzie finału LM w Stambule?

Zdumiewającą informację zamieścił dziennik „New York Times”. Powołując się na swoje źródła w Komitecie Wykonawczym UEFA amerykański dziennik podał, że jeśli odbędzie się w tym roku finał Ligi Mistrzów, to raczej nie w Stambule. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść 17 czerwca.

Pierwotnie dwie najlepsze drużyny obecnej edycji Ligi Mistrzów miały zmierzyć się w finale zmagań 30 maja w Stambule, a trzy dni wcześniej planowano rozegrać w Gdańsku finał Ligi Europy. Rozgrywki w obu tych europejskich pucharach zostały jednak jak powszechnie wiadomo przerwane w połowie marca z powodu wybuchu pandemii koronawirusa. Władze UEFA chcą je dokończyć, ale w tej chwili priorytet mają rozgrywki w krajowych ligach. Dokończenie rywalizacji w Lidze Mistrzów i Lidze Europy planuje się w momencie, gdy już wszystkie ligi, które nie ogłosiły zakończenia rozgrywek, dokonają ich restartu. Finałowe mecze natomiast UEFA chce zorganizować w dniach 27 i 29 sierpnia. Okazuje się jednak, że o ile z Gdańskiem jako gospodarzem finału Ligi Europy nie ma problemów, to Stambuł jako arena finału Ligi Mistrzów nie jest już jedyną opcją. Hiszpańskie media wcześniej spekulowały, że działacze UEFA mają problem w porozumieniu się ze stroną turecką i rozważają zmianę gospodarza meczu finałowego. Ponoć rozważano już kandydaturę Lizbony, lecz „NYT” twierdzi, że więcej opcji jest branych pod uwagę. Rozpatruje je powołana w tym celu specjalna grupa robocza, składająca się z przedstawicieli wszystkich lig i klubów. Potwierdził to nawet rzecznik prasowy UEFA.
Ostateczna decyzja ma zapaść 17 czerwca, bo na ten dzień zaplanowane jest posiedzenie Komitetu Wykonawczego UEFA.

Euro 2020 dopiero za rok

Zgodnie z oczekiwaniami UEFA po wtorkowej naradzie z krajowymi federacjami przeniosła mistrzostwa Europy na przyszły rok. Priorytetem będzie teraz dokończenie rozgrywek krajowych oraz w Lidze Mistrzów i Lidze Europy.

Jeszcze kilka dni temu prezydent UEFA Aleksander Ceferin zapewniał, że turniej Euro 2020 odbędzie się w zaplanowanym terminie i że rozpocznie się 12 czerwca 2020 roku meczem otwarcia w Rzymie. Mocno tą absurdalna wypowiedzią się skompromitował, bo w tym momencie koronawirus był już obecny we wszystkich dwunastu krajach w których miały być rozgrywane mistrzostwa, a we Włoszech przeobraził się już w pandemię. Niemal wszystkie kraje w Europie wprowadziły obostrzenia na swoich granicach, wprowadza się wszędzie zakazy zgromadzeń, wręcz nakazuje ludziom siedzenie w domach, a tu poważny zdawałoby się człowiek, szef jednej z największych na naszym kontynencie organizacji sportowych, wyjeżdża publicznie z takim absurdalnym tekstem. Wizerunkowo Ceferin mocno stracił, ale na szczęście nie od niego tylko zależała decyzja.
Podczas wtorkowej wideokonferencji z udziałem przedstawicieli wszystkich 55 zrzeszonych w UEFA federacji krajowych zapadła decyzja o przeniesieniu finałów mistrzostw Europy na przyszły rok. Nowy termin to 11 czerwca – 11 lipca 2021. Ta decyzja wymusiła kolejne. I tak: zaplanowane na marzec tego roku mecze towarzyskie oraz baraże o cztery ostatnie miejsca w stawce 24 finalistów mistrzostw Europy zostały przełożone na czerwiec tego roku. Ponadto postanowiono, iż zaplanowane na czerwiec 2021 roku mecze eliminacyjne do mistrzostw świata 2022 zostaną rozegrane w innym terminie, podobnie jak zaplanowane także w tym terminie finały Ligi Narodów, mistrzostwa Europy drużyn do lat 21, mistrzostwa Europy kobiet. Kluby zobligowano do zwalniania swoich zawodników na wszystkie mecze reprezentacji narodowych wyznaczone w nowych terminach.
Poczyniono też istotne ustalenia w sprawie zawieszonych z powodu epidemii koronawirusa rozgrywek klubowych. Postanowiono, że jeśli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli, wszyscy podejmą maksymalne wysiłki, że rywalizacja ligowa i pucharowa została dokończona w nieprzekraczalnym terminie do 30 czerwca tego roku. Dla ułatwienia realizacji tego zadania UEFA zniosła ekskluzywności terminów dla poszczególnych rozgrywek, dzięki temu ligi krajowe będą mogły być rozgrywane w środku tygodnia, a mecze w europejskich pucharach w trakcie weekendów. Na wznowienie rozgrywek krajowych lig, Ligi Mistrzów i Ligi Europy przewidziano 14, 21, 28 kwietnia oraz 3 i 15 maja. W zależności od tego, w którym z tych terminów uda się je wznowić, będą do tych terminów dostosowywane odpowiednie wersje terminarzy gier.
Wstępnie przyjęto, iż finał Ligi Mistrzów odbędzie się 27 czerwca, natomiast trzy dni wcześniej, 24 czerwca, zostanie rozegrany mecz finałowy Ligi Europy. Ponieważ jednak niewiadomą jest rozwój epidemii koronawirusa, UEFA nie wyklucza też skorzystania z turniejowej formuły dokończenia rywalizacji w obu europejskich pucharach. I tak finałowy turniej Ligi Mistrzów odbył by się w Stambule, a Ligi Europy w Gdańsku.
Wstrzymano się też z ustalaniem terminów rozpoczęcia kwalifikacji w europejskich pucharach w nowym sezonie do czasu zakończenia tegorocznych zmagań. Ustalono tylko, że ligi od 44. do 55. miejsca w rankingu UEFA muszą skończyć swoje rozgrywki do 20 czerwca, by wystartować w eliminacjach. Natomiast ligi poniżej 12. miejsca, a do 43., wśród których mieści się polska PKO Ekstraklasa, będą musiały rozegrać ostatnią kolejkę przed 28 czerwca. Może się zdarzyć, że nie będzie przerwy między zakończeniem sezonu ligowego a startem eliminacji do europejskich pucharów. Sytuacja jest jednak na tyle wyjątkowa, że nawet związek zawodowy piłkarzy nie oponuje, chociaż wiadomo już, że w każdym z proponowanych rozwiązań czeka zawodników straszliwa orka.

UEFA przegrywa z koronawirusem

Z powodu rozszerzającej się epidemii koronawirusa, władze FIFA przełożyły na wrzesień kongres tej organizacji, który pierwotnie miał się odbyć w 5 czerwca w Etiopii. Tymczasem UEFA wciąż odrzuca sugestie, żeby przenieść na inny termin mające rozpocząć się 12 czerwca mistrzostwa Europy.

Liczba zarażonych wirusem Covid-19 systematycznie rośnie, podobnie jak liczba śmiertelnych ofiar pandemii. Skutki epidemii dotykają także futbolu. Rozgrywki włoskiej Serie A, jednej z najsilniejszych lig europejskich, zostały zawieszone do kwietnia, a w innych krajach, w tym w Polsce, spotkania odbywają się bez udziału publiczności. Także niektóre mecze w Lidze Mistrzów rozegrano przy pustych trybunach, a dwa czwartkowe spotkania w Lidze Europy, FC Sevilla – AS Roma i Inter Mediolan – Getafe CF w ogóle się nie odbyły, ponieważ Hiszpania zamknęła ruch lotniczy z Włochami.
To nie jedyne problemy, z jakimi musi uporać się UEFA. Pod koniec marca zaplanowane zostały mecze barażowe o ostatnie cztery miejsca w gronie 24 finalistów Euro 2020. W tej chwili nie ma zagrożenia, że się nie odbędą, chociaż spotkanie w Bratysławie Słowacji z Irlandią ma zostać rozegrane przy pustych trybunach. Organizatorzy meczu Bośni i Hercegowiny z Irlandią Północną wstrzymali sprzedaż biletów.
Problem w tym, że nie tylko we Włoszech rozgrywki ligowe zostały zawieszone do kwietnia, także w Szwajcarii i Austrii. Znalezienie wolnych terminów na ich dokończenie przed Euro 2020 wydaje się niemożliwe, ale władze UEFA nie chcą nawet słyszeć o przesunięciu terminu rozpoczęcia mistrzostwa Europy. „Turniej Euro 2020 rozpocznie się w Rzymie 12 czerwca 2020 roku. UEFA jest w kontakcie z odpowiednimi władzami międzynarodowymi i lokalnymi w sprawie koronawirusa i rozwoju choroby. W tej chwili nie ma potrzeby zmiany zaplanowanego harmonogramu imprezy” – oświadczył prezydent UEFA Aleksander Ceferin w wypowiedzi udzielonej Niemieckiej Agencji Prasowej (DPA). Zważywszy na coraz bardziej wstrząsające wieści docierające z Włoch, upór działaczy europejskiej federacji zaczyna powoli rodzić irytację.
Zagrożenie rośnie z dnia na dzień
Warto przypomnieć, że z 51 meczów mistrzostw Europy w okresie od 12 czerwca do 12 lipca trzy mecze fazy grupowej i jedno ćwierćfinałowe mają się odbyć w Rzymie, tyle samo w Monachium. Inne lokalizacje to Amsterdam, Kopenhaga, Bilbao, Petersburg, Bukareszt, Budapeszt, Baku, Glasgow, Dublin i Londyn, gdzie zostaną rozegrane oba półfinały i finał. Jak donosi agencja AP, UEFA chce przeprowadzić mistrzostwa Europy w ustalonym terminie mimo wybuchu epidemii koronawirusa, bo „wierzą, iż miasta-gospodarze mistrzostw mają wystarczająca infrastrukturę medyczną do leczenia pacjentów z COVID-19, a jednocześnie są w stanie zapewnić bezpieczeństwo dla tysięcy przemieszczających się na mecze fanów futbolu”.
Na szczęście coraz mniej ludzi uważa, że turniej Euro 2020 koniecznie musi zostać rozegrany w ustalonym dawno temu terminie, gdy nie istniało jeszcze zagrożenie pandemią. Z rozważanych ostatnio w futbolowych kręgach scenariuszy najmniej sensowny wydaje się wariant z rozegraniem turnieju bez udziału kibiców. Także radykalne skrócenie do minimum okresu przygotowawczego dla uczestniczących w impresie drużyn rodzi mnóstwo wątpliwości związanych z wytrzymałością zawodników.
Najbardziej racjonalne wydaje się zatem przeniesienie europejskiego czempionatu na przyszły rok, chociaż takie rozwiązanie generuje masę problemów z wygospodarowaniem terminu. Ale przełożenie Euro o rok dałoby krajowym ligom czas na dokończenie rozgrywek nawet przy uwzględnieniu okresów zawieszenia, jak ma to teraz miejsce już w kilku krajach, a także na sprawiedliwe rozstrzygnięcie rywalizacji w Lidze Mistrzów i Lidze Europy.
Ponieważ sytuacja jest wyjątkowa, UEFA musiałaby znaleźć nowe terminy dla przeprowadzenia w 2021 roku mistrzostw Europy U-21 oraz dla Final Four Ligi Narodów, a ponadto przekonać FIFA, by zrezygnowała z organizacji pierwszych w historii klubowych mistrzostw świata w nowej formule z udziałem 24 zespołów. Nie są to przeszkody niemożliwe do przeskoczenia. Działacze UEFA nie mają zresztą zbyt wielkiego pola manewru, bo w obliczu zagrożenia rządy w poszczególnych krajach coraz mniej przejmują się opinią europejskiej federacji i zmuszają swoje krajowe związki sportowe, czyli także piłkarskie, do respektowania wprowadzanych w życie restrykcyjnych zakazów organizowania imprez masowych.
Desperacka decyzja Interu
A przykłady karności w tym względzie dają nawet najpotężniejsze ligi na świecie, jak choćby ostatnio koszykarska NBA, która po pozytywnym wyniku badań na obecność koronawirusa u gracza Utah Jazz Rudy’ego Goberta zawiesiła do odwołania całe rozgrywki. Gwałtowny wzrost zachorowań na Covid-19 w Hiszpanii skłonił szefów Primera Division do zawieszenia rozgrywek, czyli powtórki rozwiązania zastosowanego m.in. przez włoska Serie A. W tym kraju koronawirus zbiera jednak największe żniwo, nie dziwi zatem radykalna decyzja, jaka podjęli szefowie Interu Mediolan, którzy wycofali wszystkie swoje zespoły z rozgrywek i ogłosili dla nich definitywny koniec sezonu. To oznacza, że Inter wycofał się z gry w Serie A (rozgrywki zawieszone przynajmniej do 3 kwietnia), Ligi Europy (w czwartek miał rozegrał mecz z Getafe, ale ten i tak nie doszedłby do skutku, gdyż Hiszpanie odmówili przylotu do Mediolanu) oraz z Pucharu Włoch (czekało ich rewanżowe starcie z Napoli w półfinale rozgrywek). Inter zawiesił także treningi, a piłkarzy odesłał na kwarantannę.
Kwarantannie została też poddana kadra Juventusu, bo u jednego z graczy tego klubu wykryto koronawirusa. To oznacza, że mecz juve z Olympique Lyon w Lidze Mistrzów, który miał się odbyć w przyszłym tygodniu, zostanie prawdopodobnie odwołany. Nie uda się go też rozegrać szybko po okresie kwarantanny, bo zespół musi przecież wrócić do pełni treningów, żeby powalczyć o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Terminarz nie pozwoli na rozegranie tego spotkania, chyba że zostanie całkowicie zmodyfikowany. I tak wracamy do punktu wyjścia, czyli decyzji UEFA dotyczącej Euro 2020, Ligi Mistrzów i Ligi Europy.