Reprezentacja Polski na czele Ligi Narodów

Porażka ze Słowenią chyba podrażniła mocno ambicję naszych reprezentacyjnych siatkarzy, bo w drugiej serii spotkań biało-czerwoni zagrali fenomenalnie gromiąc Australię 3:0, USA 3:0 i Rosję 3:1. Po sześciu rozegranych w Rimini meczach Ligi Narodów Polacy objęli prowadzenie w stawce 16 drużyn.

Nasi siatkarze zaczęli zmagania w Rimini od łatwej wygranej 3:0 z grającymi w rezerwowym składzie gospodarzami turnieju Włochami, następnie pewnie pokonali Serbię 3:1, lecz ostatnim spotkaniu tej serii, ze Słowenią, przegrali nadspodziewanie łatwo 1:3. Na zawodników, których trener Vital Heynen wystawił do gry w tym spotkaniu, spadła fala krytyki, a najmocniej oberwało się kapitanowi drużyny Michałowi Kubiakowi. Ale ta porażka w żaden sposób nie zmieniła personalnych planów belgijskiego szkoleniowca i na kolejne spotkanie, z Australią, wystawił skład, jaki rozpisał na długo przed rozpoczęciem turnieju w Rimini. Posłał na parkiet m.in. oszczędzanego do tej pory Piotra Nowakowskiego. Obok niego pojawili się po raz drugi w tej imprezie Kamil Semeniuk, Tomasz Fornal i Łukasz Kaczmarek, a wyjściową szóstkę uzupełnili pewniacy w olimpijskiej kadrze Fabian Drzyzga i Paweł Zatorski. Australijczycy nie stawili aktualnym mistrzom świata wielkiego oporu i przegrali 0:3 w trzech krótkich setach (16:25, 10:25, 12:25). To była siatkarska demolka, a w drugim secie biało-czerwoni wyrównali nawet rekordowe osiągnięcie w Lidze Narodów ekipy Niemiec, która w edycji 2019 pokonała Portugalię także wynikiem 25:10. Reprezentacja Polski ma jednak w dorobku jeszcze lepsze osiągnięcia. W 2011 roku w Pucharze Świata w wygranym 3:2 meczu z Iranem nasi siatkarze jeden z setów wygrali 25:8. A z Australijczykami w październiku 2019 roku w Pucharze Świata wygrali 25:9. W czwartkowej potyczce trener Vital Heynen wystawił do gry Drzyzgę, Kaczmarka, Semeniuka, Fornala, Nowakowskiego, Hubera, Zatorskiego (libero) oraz Kochanowskiego. Mistrzowie świata wrócili zatem na zwycięską ścieżkę. „W każdy meczu gramy tak, by go wygrać, ale głównym celem naszego występu w Lidze Narodów jest doprowadzenie wszystkich kadrowiczów do jak najlepszej formy. Dzięki temu będziemy mieli lepszy wybór przy ustalaniu składu olimpijskiej reprezentacji” – podkreśla belgijski selekcjoner biało-czerwonych.
Ale w drugiej serii spotkań po meczu z Australią nasz zespół czekały dwie „siatkarskie wojny” – najpierw z ekipą Stanów Zjednoczonych, a potem z Rosją. Rywalizacja Polaków z Amerykanami od lat ekscytuje kibiców. Nasi siatkarze pokonali ich m.in. w finale Ligi Światowej w 2012 w Sofii (3:0) i w pamiętnym półfinale MŚ 2018 w Turynie (3:2), amerykański zespół był za to górą chociażby w drugiej fazie grupowej MŚ 2014 (3:1), a była to jedyna porażka polskiej drużyny w tym zwycięskim dla niej turnieju. Po raz ostatni przed potyczką w Rimini obie drużyny zmierzyły się w październiku 2019 roku w Pucharze Świata. Amerykanie wygrali wtedy 3:1. W Lidze Narodów ekipy Polski i USA rywalizowały wcześniej trzykrotnie. W 2018 roku Amerykanie wygrali 3:0 (Hoffman Estates, faza grupowa) i 3:0 (Lille, turniej Final Six), a Polacy zwyciężyli w 2019 roku pokonując ich w Katowicach w fazie grupowej 3:2.
Na mecz w Rimini trener Heynen do walki z Amerykanami posłał Łomacza, Kurka, Kochanowskiego, Bieńka, Śliwkę, Bednorza, Wojtaszka (libero) oraz Muzaja, Semeniuka i Drzyzgę. Trener ekipy USA John Speraw po przegranym dzień wcześniej meczu z Rosją wystawił inny skład, z wracającym do wielkiej formy Matthew Andersonem, ale z pewnością nie była to reprezentacja USA w jej najlepszym wydaniu. Nasza zresztą także nie, lecz w tym zestawieniu zagrała na poziomie niedostępnym dla rywali, którzy tylko w drugim secie zdołali nawiązać wyrównaną walkę, zaś w dwóch pozostałych byli tylko bladym tłem dla świetnie grających Polaków, którzy wygrali mecz 3:0 (25:17, 28:26, 25:17).
W sobotę biało-czerwoni zmierzyli się z Rosją, przeciwnikiem wyjątkowym. Historia potyczek obu zespołów jest długa i pełna spektakularnych triumfów i bolesnych porażek. Rosjanie triumfowali w obu dotychczasowych edycjach Ligi Narodów, a w tegorocznej po pięciu kolejkach z 13 punktami na koncie byli liderami. Przed meczem z Polakami przegrali tylko z Japonią, ale z ekipą USA pewnie wygrali 3:1. Biało-czerwoni z czterema zwycięstwami i jedną porażka na koncie zajmowali drugą lokatę w stawce. Żeby wyjść na prowadzenie, musieli pokonać „Sborną” za trzy punkty.
Vital Heynen posłał do walki z rosyjskim zespołem Drzyzgę, Kubiaka, Bieńka, Muzaja, Leona, Kłosa oraz Zatorskiego (libero), Nowakowskiego, Kaczmarka i Łomacza, zaś fiński trener reprezentacji Rosji Tuomas Sammelvuo postawił na Pankowa, Kliuka, Wolwicza, Michajłowa, Wołkowa, Muserskiego oraz Gołubiewa (libero), Polietajewa, Senyszewa, Kobzara i Bogdana. Rosjanie byli bliscy porażki już w pierwszym secie, bo przegrywali już 17:20, ale uratował ich serią fenomenalnych serwisów Maksim Michajłow i dzięki temu wygrali pierwszą partię 25:21. Naszych siatkarzy to niepowodzenie jednak nie zdeprymowało i w trzech kolejnych setach mistrzowie świata zafundowali Rosjanom bolesną lekcję nowoczesnej siatkówki, wygrywając 25:19, 25:19 i 25:14.
Heynen konsekwentnie rotuje składem, ale akurat na spotkanie z rosyjską drużyną wystawił zaprawionych w bojach graczy. Taki skład mógłby spokojnie zagrać nawet o olimpijskie złoto, a jeśli kogoś w nim brakowało, to chyba tylko Bartosza Kurka. On miał jednak w sobotę wolne i dopingował kolegów z trybun.
W czwartym secie rozbici kompletnie Rosjanie stracili ochotę do walki i przegrali w upokarzającym dla nich stylu 14:25. Polacy rozbili rywali ich własną bronią. W zagrywce było (11:6), w bloku (11:4). Biało-czerwoni z bilansem 5–1 i 15 punktami na koncie objęli prowadzenie w tabeli Ligi Narodów, a w następnej serii spotkań zmierzą się z Bułgarią (środa), Holandią (czwartek) i Brazylią (piątek). Po sześciu kolejkach w stawce 16 zespołów nie ma już niepokonanych ekip.

Biało-czerwone drużyny walczą w siatkarskiej Lidze Narodów

Tegoroczna edycja Ligi Narodów siatkarek i siatkarzy rozgrywana jest w jednym miejscu, we włoskiej Rimini, w warunkach turniejowej „bańki”. Pierwsze rywalizację zaczęły panie. Nasza reprezentacja na otwarcie pokonała we wtorek zespół Włoch 3:2, ale w środę przegrała z aktualnymi mistrzyniami świata Serbkami 1:3. W piątek do walki przystąpią panowie.

Polskie siatkarki efektownie rozpoczęły udział w turnieju Ligi Narodów w Rimini, pokonując Włoszki, aktualne wicemistrzynie świata, 3:2 (25:22, 22:25, 20:25, 25:22, 17:15). Gwiazdą spotkania była grająca na pozycji atakującej Magdalena Stysiak. 20-letnia polska siatkarka zdobyła aż 25 punktów, kończąc udanie 21 z 52 przeprowadzonych ataków. Zaliczyła też trzy bloki. Żadna inna zawodniczka z występujących w turnieju nie zdobyła tak dużej liczby punktów pierwszego dnia. Mecz Polska – Włochy był też najdłuższy w pierwszej serii gier – trwał 149 minut. Dzięki tej wygranej biało-czerwone zdobyły do rankingu FIVB, aktualizowanego podczas imprezy w Rimini po każdym dniu zawodów, dziewięć punktów i awansowały z 11. na 12. miejsce.
Po udanym występie przeciwko Włoszkom fani siatkówki liczyli na równie dobry występ biało-czerwonych w środowym spotkaniu z aktualnymi mistrzyniami świata Serbkami. Trener Zoran Terzic do Rimini posłał rezerwowy skład, bo najlepsze zawodniczki szykują formę na igrzyska w Tokio. Mocno odmłodzonym drużyna Serbii w rozegranym we wtorek meczu z Turcją była jednak o krok od zwycięstwa nad grającymi w niemal najsilniejszym składzie rywalkami. Stawiły faworyzowanym rywalkom twardy opór i przegrały dopiero po tie-breaku 2:3. Liderką serbskiej drużyny w tym turnieju jest doskonale znana z gry w ŁKS Commercecon Łódź 21-letnia przyjmująca Katarina Lazović. Ona też nadawała ton w swojej drużynie w środowym spotkaniu z Polkami.
Świetnie grały też atakująca Sara Carić i przyjmująca Sara Lozo. W ekipie biało-czerwonych tym razem najlepiej wypadły obie libero, Maria Stenzel i Monika Jagła. Nasze siatkarki na przyzwoitym poziomie zagrały tylko w pierwszym secie, który wygrały, ale w kolejnych partiach były już tylko dla rywalek bladym tłem i ostatecznie uległy im 1:3 (25:20, 17:25, 16:25, 21:25). Z taką grą jaką biało-czerwone zaprezentowały w starciu z Serbkami nikt nie dawał im szans w czwartkowej potyczce z ekipą Turcji. W turnieju pań rywalizują ponadto zespoły Japonii, Rosji, Holandii, USA, Brazylii, Korei Południowej, Chin, Niemiec, Belgia, Kanada, Tajlandia i Dominikana.
Reprezentacja Polski siatkarzy do rywalizacji przystąpi w piątek i w pierwszym meczu zmierzy się z Włochami (początek godz. 19:30), następnie w sobotę zagra z Serbią (18:00), a w niedzielę ze Słowenią (19:30). Potem nasz zespół będzie miał przerwę do 3 czerwca, kiedy to zmierzy się z ekipą Australii (18:00).