Juventus Turyn już zarabia na CR7

Cristiano Ronaldo został oficjalnie zaprezentowany jako nowy zawodnik Juventusu Turyn. Portugalczyk w ekipie „Starej Damy” też będzie grał z numerem 7.

 

Kibice Juventusu już oszaleli na punkcie Cristiano Ronaldo. Portugalczyk przeszedł do turyńskiego klubu z Realu Madryt za 105 mln euro i podpisał czteroletni kontrakt, który gwarantuje mu roczne zarobki na poziomie 31 mln euro. Ale chociaż jeszcze nie kopnął piłki w nowych barwach, to już przyniósł nowemu pracodawcy pierwsze zyski. Cristiano Ronaldo będzie grał ze swoim ulubionym numerem „7” na koszulce.

Turyński klub już zdążył sprzedać ponad pół miliona replik koszulek z tym numerem i nazwiskiem portugalskiego piłkarza. „Będę ciężko pracować, żeby pokazać, jak dobrym jestem piłkarzem. Mam nadzieję, że uda mi się wprowadzić Juve na jeszcze wyższy poziom. Tworzyłem historię z Manchesterem United i Realem Madryt, teraz chcę ją tworzyć z Juventusem” – obiecał na swojej pierwszej konferencji prasowej w Turynie 33-letni gwiazdor. „Piłkarze w moim wieku odchodzą do Kataru albo do Chin, a ja przyszedłem do tak mocnego klubu jak Juventusu. Lubię wyzwania, a to jest dla mnie nowe wyzwanie” – wytłumaczył swój wybór CR7.

 

Sensacyjny transfer CR7?

Tym transferem żyją media na całym świecie. Cristiano Ronaldo, najbardziej utytułowany piłkarz w ostatnich latach, chce odejść z Realu Madryt i przenieść się do Juventusu Turyn. „Królewscy” chcą za niego 150 mln euro.

 

Póki co nie ma żadnego oficjalnego potwierdzenia, że transfer portugalskiego gwiazdora zostanie ostatecznie sfinalizowany. Mimo to każdego dnia pojawiają się nowe rewelacje. Wedle doniesień włoskich i hiszpańskich mediów Juventus Turyn miał pozyskać Cristiano Ronaldo za 100 mln euro, bo ponoć w kontrakcie Portugalczyka jest taki zapis, że jeśli nie przejdzie do któregoś z najgroźniejszych rywali Realu Madryt w Lidze Mistrzów, to madrycki klub zgodzi się go oddać po „promocyjnej cenie”, właśnie za wspomniane sto milionów euro. Sam piłkarz, któremu prezydent „Królewskich” Florentino Perez odmówił podwyżki, miałby podpisać z Juventusem czteroletni kontrakt, na mocy którego zarabiałby rocznie 30 mln euro (w Realu inkasuje 21 mln euro).

Transfer miał zostać potwierdzony oficjalnie już w minioną sobotę, ale jak wieść niesie Florentino Perez w ostatniej chwili się zreflektował, bo dotarło do niego, że 100 mln euro za takiego gracza jakim w dalszym ciągu jest Cristiano Ronaldo, to stanowczo za mało. I podniósł stawkę do 150 mln euro. Tak przynajmniej donosi włoska „La Stampa”.

Co się stało, że zdecydowany już na pozbycie się wiecznie niezadowolonego portugalskiego gwiazdora Perez nagle usztywnił stanowisko. Jeśli wierzyć plotkom, zirytowało go bezczelne zachowanie Cristiano Ronaldo, który za pośrednictwem swojego agenta przekazuje do mediów informacje, że do odejścia z Realu Madryt został przez szefów tego klubu zmuszony. Perez domaga się teraz od Portugalczyka publicznego wystąpienia, w którym bezdyskusyjnie przyzna, że sam chce odejść z Santiago Bernabeu. Dla działacza „Królewskich” ma to istotne znaczenie, bo w nowym sezonie zespół bez swojego najlepszego strzelca w ostatnich latach może nie notować wyników, do jakich swoich kibiców przyzwyczaił w minionej dekadzie.

W Turynie tymczasem panuje duży spokój. Spekulacje na temat pozyskania gwiazdora Realu wywindowały akcje klubu na giełdzie, co doprowadziło nawet do interwencji włoskiego nadzoru finansowego, który zobowiązał turyński klub do wygłoszenia jasnego stanowiska w tej sprawie. I Juventus taki komunikat opublikował, zapewniając, że prowadzi rozmowy i że jak tylko zapadną jakieś wiążące decyzje, to poda je do publicznej wiadomości. No to wszyscy teraz czekają…

Cristiano Ronaldo w barwach Realu Madryt rozegrał 438 meczów, w których strzelił aż 450 goli. Wcześniej był zawodnikiem Manchesteru United i Sportingu Lizbona.

 

MŚ 2018: Puścił babola, ale i tak dostanie podwyżkę

Hiszpański bramkarz David De Gea, który popełnił błąd w meczu z Portugalią, nic przez to nie stracił. Jego klub, Manchester United, chce mu dać nawet podwyżkę.

 

De Gea od dawna znajduje się na liście życzeń Realu Madryt, ale raczej tego lata nie odejdzie z Manchesteru United. Angielski potentat zaproponował mu nowy kontrakt, na mocy którego 27-letni bramkarz ma zarabiać brutto 21 milionów euro za sezon. A to jest tylko kwota gwarantowanych zarobków, bo do tego dochodzą jeszcze bonusy za wyniki i indywidualne osiągnięcia. Tak czy owak trener „Czerwonych Diabłów” Jose Mourinho mocno tą ofertą utrudni zadanie działaczom Realu Madryt, bo oni takich gigantycznych zarobków dla bramkarza w swoim budżecie nie uwzględniają.

Hiszpański golkiper przeprowadził się do potentata z Old Trafford z Atletico Madryt w lipcu 2011 roku. Od początku był podstawowym zawodnikiem „Czerwonych Diabłów”. Trzy lata temu przedłużył umowę, która wygaśnie 30 czerwca 2019 roku, ale Mourinho chce go zatrzymać za wszelką cenę. Stąd ta oferta hojnego kontraktu, ale portugalski szkoleniowiec miał już dość ciągłych podchodów Realu Madryt pod tego piłkarza, dlatego zaoferował mu suty kontrakt, ale obowiązujący do 2024 roku. „Królewscy” byli bliscy pozyskania De Gei w dwóch ostatnich letnich okienkach transferowych i wciąż jest on na ich liście życzeń bramkarzem numer jeden. Wygląda jednak na to, że Hiszpan ostatecznie zostanie jednak na Old Trafford i obojętnie jak wypadnie na mundialu w Rosji i tak zostanie najlepiej opłacanym bramkarzem na świecie. Wyprzedzi w tej klasyfikacji dotychczasowego lidera Manuela Neuera, któremu Bayern Monachium płaci rocznie około 15 milionów euro. Ale Manchester United jest najbogatszym klubem na świecie i nie musi oszczędzać na najlepszych piłkarzach.