Grecki premier, wnuczka polskiego aptekarza i lekarstwa dla mojej Babci

„Nel doniósł mi, iż począwszy od stycznia wpłaca przez cały rok do apteki polskiej w Londynie (Grabowskiego) na moje conto po 5 dolarów miesięcznie, co mogę wybrać lekarstwami. Bardzo dobrze to obmyślił, cennik apteczny, wysłany na początku stycznia dobiegł mnie dopiero 27/II. Zamówiłam lekarstwa za 20 dolarów od razu za 4 miesiące.”
Te zdania napisała we wspomnieniach moja Babcia, Zofia Skąpska, w lutym 1954 roku. Nel to, urodzony w Łososinie Dolnej, brat mego Ojca Tadeusza, a Jej najmłodszy syn – Kornel; we wrześniu 1939 roku znalazł się w Rumunii, potem we Francji, wstąpił do podchorążówki dowodzonej przez ppłk. Bronisława Chruściela, nota bene urodzonego w Marcinkowicach, a więc tak jak ja teraz – Sądeczanina. Nauka trwała pół roku, stryj ukończył szkołę z drugą lokatą i pozostał w niej jako instruktor na drugi kurs.
Po klęsce Francji cała szkoła podchorążych ewakuowana została do Wielkiej Brytanii. Tam Kornel został przydzielony do sztabu 1 Samodzielnej Brygady Strzelców jako oficer „do przekazywań”. Był przygotowywany na powojennego wojskowego administratora rejonu olsztyńskiego. W roku 1944 awansował do sztabu Naczelnego Wodza, gdzie został usytuowany w Oddziale Operacyjnym podlegając znów Chruścielowi. W 1948 wraz z Violą, swą angielską żoną i trzema synami (Mieszko, Bolesław, Kazimierz), wyjechał do Paragwaju, skąd po kilku latach przeniósł się już na stałe do Kanady. Pisał do swej matki regularnie listy, a jak wynika z cytatu, od 1954 roku wspierał ją pozornie niewielką sumą pieniędzy. W rzeczywistości zarówno wobec jego ówczesnej sytuacji ekonomicznej jak i przelicznika dolara w Polsce kwota ta była dla obojga znacząca.
Istotne jednak w tym jest coś jeszcze. Styczeń 1954, mimo iż nie minął jeszcze nawet cały rok od śmierci Stalina, to apogeum stalinizmu w Polsce, to czasy bierutowskie. Dopiero co aresztowano prymasa Stefana Wyszyńskiego (25 września 1953); Władysława Gomułkę zatrzymano dwa i pół roku wcześniej (opuścił więzienie w grudniu 1954); Marian Spychalski siedział w więzieniu od 13 maja 1950 do marca 1956; generał Józef Kuropieska przez dwa lata, do 23 czerwca 1954, przebywał w celi śmierci „oczekując” na wykonanie kary; generał Wacław Komar od listopada 1952 poddawany był w śledztwie torturom, a więzienie opuścił dopiero w przeddzień Wigilii 1954. A jednak listy z Kanady trafiały do adresatki, co więcej „kanadyjski” syn mógł opłacać abonament w londyńskiej aptece, a jego matka mogła, mimo żelaznej kurtyny, dysponować z kraju, na jakie lekarstwa te dewizy mają być wydane, zaś medykamenty, choć poprzez urząd celny, to jednak do Niej docierały. Pieniądze z Kanady nie trafiały do Polski, zostawały w Londynie, a przecież takich klientów jak moja Babcia musiało być sporo. Zimna wojna miała jak widać cieplejsze obszary, a żelazna kurtyna bywała miejscami ażurowa.
Ale co to wszystko ma wspólnego z Grecją, z wyborami, ze zwycięstwem Nowej Demokracji – zapyta uważny i cierpliwy Czytelnik.
Okazuje się, że ma…
Przywódcą zwycięskiej Nowej Demokracji, nowym premierem Grecji jest Kiriakos Micotakis, Jego ojciec Konstantinos był w latach 1990-1993 premierem Grecji, wcześniej w latach 1963 i 1964-65 ministrem finansów w rządach Jeoriosa Papandreou. Tu warto wtrącić, że żoną Papandreu była Sophia, z domu Mineyko; córka Zygmunta, w powstaniu styczniowym najpierw podwładnego Langiewicza, potem naczelnika powiatu oszmiańskiego, czego konsekwencjami było zesłanie Mineyki na Syberię, a następnie los emigranta we Francji i Grecji. Syn Jeoriosa Papandreu i Zofii Mineykównej to Andreas, kolejny grecki premier w tej opowieści. Wnukiem Jeoriosa i panny Mineyko jest były minister spraw zagranicznych, ale też były premier Jorgos Papandreu. Polski, jakże ważny, wątek w trój-pokoleniowej rodzinie polityków Papandreu zręcznie i mądrze potrafili wykorzystać w swych kontaktach Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz Panowie Premierzy Włodzimierz Cimoszewicz i Leszek Miller.
Ale wróćmy do współczesności, nas interesuje żona nowego premiera Grecji Kiriakosa Micotakisa. Nosi ona bowiem, podobnie jak Sophia Mineyko Papandreu, polskie panieńskie nazwisko – Grabowski, gdyż jest wnuczką założyciela i właściciela londyńskiej apteki, w której ciężko zapracowane kanadyjskie dolary lokował dla swej matki (Zofii) mój stryj Kornel.
Dziadek nowej greckiej Pani Premierowej, Mateusz Grabowski (1904-1976) założył w Londynie, po II wojnie światowej, aptekę, a jako że był miłośnikiem i znawcą sztuk plastycznych to w 1959 r. otworzył także galerię sztuki nazwaną „Grabowski Gallery”, była ona mocno osadzona w brytyjskim środowisku artystycznym. Jego wcześniejsze wojenne losy były podobne do losów mego stryja Kornela; jako pracownik wojskowego szpitala, zmobilizowany, przez Rumunię i Francję dotarł do Szkocji, gdzie pracował w zakładach farmaceutycznych. Galerię swoją Pan Mateusz zamknął w 1975, na rok przed śmiercią.
Pan Grabowski wsparł wówczas darami (400 obrazów) Muzeum Narodowe w Warszawie i Muzeum Sztuki w Łodzi. Warszawa otrzymała głównie prace artystów polskiego pochodzenia, Łódź – plastyków angielskich. Cenny zbiór XVI i XVII wiecznych naczyń farmaceutycznych podarował krakowskiemu Muzeum Farmacji. Wszystko to czynił – uwaga panowie z IPN – za swego życia, a więc za mrocznych czasów PRL.
Po śmierci Mateusza Grabowskiego prowadzenie apteki przejął jego syn – Władysław. Odtworzył też galerię sztuki, promującą tym razem przede wszystkim polskich artystów – „Grabowski Gallery II”. Teść nowego premiera Grecji jest kolekcjonerem polskich znaczków pocztowych oraz monet i medali związanych z pontyfikatem Jana Pawła II. Zbiera exlibrisy, mapy, porcelanę i inne zagraniczne przedmioty mające związki z polskością. Idąc w ślady ojca, przekazał Zamkowi Królewskiemu w Warszawie kolekcję zabytkowej porcelany. W 1989 r. powrócił do Polski, zakładając sieć aptek. Najbardziej znana jest chyba ta na Dworcu Centralnym, zwanym od niedawna – niezbyt szczęśliwie dla patrona – Dworcem Moniuszki.
Premier Kiriakos Micotakis mając zaledwie kilka miesięcy wraz z rodzicami i starszą siostrą Dorą (byłą burmistrz Aten i byłą szefową greckiego MSZ – kolejna polityczna grecka rodzina) uciekł przed prześladowaniami junty wojskowej, na sześć lat, do Francji. Po studiach w USA (Harvard), pracował w Wielkiej Brytanii w amerykańskiej firmie doradczej McKinsley. To wówczas, zapewne, poznał swą przyszła żonę, wnuczkę i córkę londyńskich aptekarzy – Marzenę Ewę Grabowski. Pani Marewa, bo tak połączyła i skróciła swe dwa imiona, podobno nie utrzymuje żadnych kontaktów z grecką Polonią, powody nie są znane. Ale i wcześniej, a tym bardziej teraz polska dyplomacja powinna o to się postarać, dotrzeć do Pani Premierowej. Tylko czym Ją do siebie przekona i zachęci obecna klasa polityczna? Chowaniem unijnej flagi pod pulpit? Brakiem reakcji na hymn Unii Europejskiej?