Biało-czerwoni zagrają z USA o siódme miejsce

Polska przegrała ćwierćfinałowe stracie z Hiszpanią (78:90) i naszym koszykarzom pozostała walka o miejsca 5-8. A po sensacyjnej wygranej Francuzów z USA biało-czerwoni stracili też szanse na wywalczenie awansu do przyszłorocznych igrzysk w Tokio. Gdy motywacji zabrakło, przegrali też w czwartek mecz z Czechami 84:94.

Przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio zmienione zostały zasady awansu. Do tej pory o kwalifikacji decydowały turnieje kontynentalne, ale teraz większość miejsc zostanie rozdzielona podczas tegorocznych mistrzostw świata w Chinach. Dwie drużyny najwyżej sklasyfikowane z Ameryk przypadły ekipom USA i Argentyna, zaś dwa miejsca przypisane Europie zajęły zespoły, które awansowały do półfinału, czyli Hiszpanii i Francuzi.

Po jednym zespole przypadło Oceanii (Australia), Afryce (Nigeria) i Azji (Iran). Największą sensację mistrzostw sprawili Francuzi wygrywając z niepokonaną od 13 lat reprezentacją Stanów Zjednoczonych 89:79. O zwycięstwie trójkolorowych przesądziła znakomita w ich wykonaniu czwarta kwarta. Awans Francuzów do półfinału nie był dobrą informacją dla polskiej kadry, bo ich sukces odebrał jej szanse na bezpośrednią kwalifikację olimpijską.

W czwartek biało-czerwoni stanęli do walki o miejsca 5-8 z zespołem Czech, który w ćwierćfinale przegrał z Australią 72:80. ba zespoły były rewelacją koszykarskich mistrzostw świata. W sierpniowych meczach towarzyskich przed mundialem w Chinach, Polacy dwukrotnie mierzyli się z Czechami. Za każdym razem lepsi byli nasi rywale, wygrywając 81:76 w Pradze i 96:86 w Hamburgu. W mistrzostwach świata Czesi też okazali się lepsi wygrywając z ekipa trenera Mike’a Taylora 94:84. Na zakończenie występu w chińskich mistrzostwach naszych koszykarzy czeka jednak nie lada gratka, bo starcie w meczu o miejsca 7-8 z reprezentacją USA, która dość nieoczekiwanie przegrała z Serbią spotkanie o prawo gry o miejsce 5-6. Polacy w starciu z Amerykanami faworytami nie będą, ale zakończą udział w mistrzostwach na ósmym miejscu, co jest ich wielkim sukcesem.
W piątkowych półfinałach Australia zagra z Hiszpanią, która w 1/4 finału pokonała Polaków, a Argentyna z Francją.

 

W Chinach już czekają

Reprezentacja Polski koszykarzy kończy przygotowania do występu w mistrzostwach świata. Biało-czerwoni ostatnie dni przed wylotem do Chin spędzali w Lublinie, gdzie w środę rozegrają mecz kontrolny z Holandią.

Następnego dnia po meczu z Holendrami reprezentacja Polski wyruszy w podróż do Chin. Już na miejscu selekcjoner biało-czerwonych Mike Taylor w okresie aklimatyzacji zaplanował jeszcze spotkania sparingowe. Pierwszy mecz o punkty Polacy rozegrają 31 sierpnia z Wenezuelą (początek godz. 10:00 czasu polskiego). Potem zmierzą się z Chinami (2 września, godz. 14:00), oraz 4 września z Wybrzeżem Kości Słoniowej (początek godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z grupy awansują do następnej fazy turnieju, w której pozostanie 16 zespołów.

Nasi koszykarze zagrają w mistrzostwach świata po 52 latach przerwy. Prawdę mówiąc już sam awans jest ich sukcesem i na jakieś spektakularne wyczyny na chińskich parkietach nie mamy się co nastawiać. Wyniki spotkań sparingowych rozegranych ostatnio przez ekipę Taylora nie nastrajają optymistycznie, bo w dwóch turniejach, w Czechach i Niemczech, biało-czerwoni wygrali tylko jeden mecz, z Jordanią. Trener Taylor co prawda traktował te potyczki wybitnie szkoleniowo i mocno rotował składem, ale przez to tak naprawdę nie wiadomo, w jakiej formie jest nasz zespół. Sparing z Holendrami powinien dać w tej kwestii jakąś odpowiedź.

Z Holandią Polacy grali ostatnio w decydującej fazie kwalifikacji do mistrzostw świata. Na wyjeździe wygrali 105:78, a ostatnim, wieńczącym sukces meczu przed własną publicznością 85:76. Ostatnio nowym szkoleniowcem „Pomarańczowych” został Włoch Maurizio Buscaglia. W składzie rywali powinni pojawić się m.in. znani na europejskich parkietach Charlon Kloof (ostatnio UCAM Murcia) czy Nicolas de Jong (od nowego sezonu w Pau-Lacq-Orthez). „To oczywiste, że nie jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych wyników, bo w przygotowaniach wygraliśmy tylko jeden mecz. Chciałbym jednak podkreślić, że najważniejsze są dobre wyniki w Chinach. Mamy być w najwyższej formie w odpowiednim czasie” – uspokaja Taylor. Ale zaraz dodaje: „W Lublinie chciałbym zobaczyć występ, który jeszcze bardziej scali zespół. Zwycięstwo może zbudować większą pewność siebie” – nie kryje właściwego celu sparingu z Holandią selekcjoner biało-czerwonych.

Po meczu w Lublinie reprezentacja uda się autokarem do Warszawy, gdzie spędzi noc poprzedzającą wyjazd do Chin. W czwartek o godz. 13 poleci przez Helsinki do Nankinu. Ostatnim etapem przygotowań będą towarzyskie mecze rozegrane już na miejscu, w Chinach – z Nigerią (24 sierpnia), Iranem (25 sierpnia) i Czarnogórą (27 sierpnia).