Tną zarobki gwiazd MLB

Kluby ligi baseballowej MLB chcą znacząco obniżyć pensje zawodnikom. Najlepiej zarabiających miałaby dotknąć około 75-procentowa redukcja. Z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki w tym roku nie wystartowały.

Władze ligi mają nadzieję, że rozgrywki ruszą na początku lipca, a każdy zespół w części zasadniczej rozegra połowę z pierwotnie zaplanowanych spotkań, czyli 82. Kluby chcą natomiast obniżyć pensje o znacznie więcej niż 50 procent. Jak wyliczył ESPN, wynagrodzenie najlepiej zarabiającego Mike’a Trouta (Los Angeles Angeles) spadłoby z 37,6 mln dolarów do 5,7 mln. Trout mógłby liczyć na dodatki, jeśli jego zespół awansowałby do fazy play off. Związek zawodowy skupiający graczy prawdopodobnie odrzuci tę propozycję i przedstawi własną, korzystniejszą dla zawodników.
MLB to najważniejsza amerykańska liga baseballu. Rywalizuje w niej 30 drużyn. Składa się z dwóch lig – National League i American League, a każda z nich podzielona jest na trzy dywizje. Aktualnym mistrzem MLB jest zespół Washington Nationals. Zespoły mogą zatrudniać maksymalnie do 40 zawodników, ale kadra meczowa liczy 25 graczy.

Telewizja nie jest już przyszłością

NBA, najlepsza koszykarska liga na świecie, w 2014 roku sprzedała na dziewięć lat prawa telewizyjne do transmisji meczów w płatnych kanałach za 24 miliardy dolarów. Umowa obowiązuje od sezonu 2016-2017 i wygaśnie w połowie 2025 roku. Eksperci w tej branży twierdzą, że był to ostatni tak lukratywny kontrakt nie tylko dla NBA.

Powodem pesymistycznych prognoz są spadające na łeb na szyję wyniki oglądalności sportowych transmisji w stacja ESPN i TNT. Wraz ze spadającą oglądalnością stacjom płatnym ubywa też abonentów. Z szacunkowych danych wynika, że tylko w Stanach Zjednoczonych w ostatnich kilku latach z płatnej telewizji zrezygnowało ponad 20 milionów gospodarstw domowych. A kryzys oglądalności to nie tylko kłopot dla stacji telewizyjnych, lecz także dla rozzuchwalonego dekadami rosnących zysków z handlu prawami telewizyjnymi świata sportu. Już w niedalekiej przyszłości czekają go potężne wstrząsy, po których nastąpią lata chude, bo zyski z praw telewizyjnych to dzisiaj największa część przychodów w zawodowym sporcie. Szefowie największych klubów i najsilniejszych lig piłkarskich w Europie też mają tego świadomość, dlatego tak uparcie dążą do stworzenia elitarnej superligi, żeby malejący strumień pieniędzy z płatnych telewizji można było dzielić w znacznie węższym gronie.

Bogaci szukają ratunku

Nie wszyscy jednak uważają, że jedynym ratunkiem jest ograniczenie liczebności klubowej elity i zamknięcie do niej dostępu dla maluczkich. Pewną nadzieję na lepsza przyszłość dają serwisy OTT (skrót od over-the-top), do których zaliczają się platformą typu Netflix, HBO GO, czy Prime Video, należące do firmy Amazon. O tej ostatniej zrobiło się głośno po tym, jak po raz pierwszy w historii brytyjscy kibice piłkarscy nie mogli oglądać meczów Premier League w telewizji, bo transmisje do dwudziestu grudniowych spotkań wykupił właśnie Amazon. Debiut okazał się wielkim sukcesem, chociaż odbiorcy narzekali trochę na buforowanie i opóźnienia w transmisji, lecz te drobne mankamenty nie przeważyły atutów, jakie stwarzała możliwość wyboru komentatorów oraz oglądania na raz nie jednego. lecz kilku spotkań w tym samym czasie.

Dyrektor do spraw technologii w hiszpańskiej La Lidze, Jose Carlos Franco, twierdzi z przekonaniem, iż do 2026 roku platformy OTT będą przynosić hiszpańskiej ekstraklasie piłkarskiej co najmniej połowę przychodów z tytułu praw telewizyjnych. Już teraz liga uruchomiła serwis: LaLigaSportsTV, gdzie co prawda jeszcze nie pokazuje swoich meczów, ale niższe ligi i hiszpańskie rozgrywki w innych sportach, m. in. w siatkówce, piłce ręcznej, koszykówce, piłce wodnej. W sumie w ofercie ma ponad 30 dyscyplin sportu. To odpowiedź na narastające kłopoty La Ligi, która w ostatnim czasie zanotowała nagły spadek oglądalności w płatnej telewizji. W poprzednim sezonie mecze Realu i Atletico Madryt oglądało o 19 procent mniej kibiców niż rok wcześniej. Tylko trochę mniejszy spadek (13 procent) zaliczyła Barcelona.

UEFA też już kombinuje

UEFA także rozwija ten segment. Stworzyła platformę UEFA.tv i planuje na mniejszych rynkach pozaeuropejskich, gdzie wartość transmisji nie przekracza 5-10 mln dolarów rocznie, pokazywać za jej pośrednictwem już od sezonu 2020/2021 Ligę Mistrzów oraz Ligę Europy.

Możliwości jakie stwarza internet wręcz prowokują do snucia zabójczych dla klasycznej telewizji projektów. Jeden z takich wizjonerskich pomysłów wyjawił Simon Jordan, były właściciel angielskiego klubu piłkarskiego Crystal Palace. Otóż namawia on kluby Premier League, by zbudowały swoją własną platformę w formacie „wideo na życzenie” same ustalały parametry opłat. „Dzisiaj ludzie rezygnują z oglądania ligi, bo nie chcą płacić 75-80 funtów miesięcznie za abonament, bo z różnych powodów uważają wysokość takiej opłaty za zawyżoną. Natomiast jeśli Premier League zrobi piłkarskiego Netfliksa i zaoferuje subskrybcję za 5-10 funtów miesięcznie, może zdobyć 100 milionów klientów i 10 miliardów funtów co roku, zamiast 8,1 miliarda funtów raz na trzy lata.

Internet zastąpi telewizję?

Te założenia są być może przesadnie optymistyczne, o czym może świadczyć choćby przebijająca się z trudem oferta platformy DAZN, obecnej na razie tylko w USA, Hiszpanii, Kanadzie, Niemczech, Włoszech, Szwajcarii, Austrii, Japonii i Brazylii. Ale te kraje to potencjalnie ponad 800 milionów odbiorców, tymczasem DAZN zdobył w nich jak na razie około ośmiu milionów subskrybentów, choć ma w ofercie prawa telewizyjne do atrakcyjnych sportowych wydarzeń: w Niemczech pokazuje np. wybrane mecze Bundesligi, Ligi Mistrzów i dziesiątki rozgrywek piłkarskich (m. in. z Hiszpanii czy Włoch). W Kanadzie daje widzom pełny dostęp do NFL, w USA transmituje ekskluzywne gale bokserskie, a we Włoszech transmituje wybrane mecze Serie A. Co tydzień DAZN oferuje swoim użytkownikom setki wydarzeń sportowych z całego świata, aplikacja zacznie jednak przynosić zysk swoim właścicielom najwcześniej za 4-5 lat.

Zatrzymać trendu chyba już się nie uda, chociaż świat transmisji telewizyjnych jest podzielony i podlega regionalizacji. Powtórzyć sukces Netflixa chciałby każdy nadawca, więc serwisy OTT mają już najpotężniejsze zawodowe ligi amerykańskiej – MLB, NFL, NBA i NHL. Ze swoją platformą ruszyła też stacja telewizyjna ESPN, która już ma ponad dwa miliony użytkowników serwisu ESPN+. Od kilku lat na zasadach OTT działa też serwis Eurosport Player.

 

Rekordowy kontrakt

Padł nowy rekord zarobków w światowym sporcie. 27-letni baseballista Mike Trout podpisał z klubem Los Angeles Angels 12-letni kontrakt na astronomiczną kwotę 430 mln dolarów.

Trout pobił dotychczasowy rekord należący do meksykańskiego pięściarza Saula „Canelo” Alvareza, który zawarł z agencją DAZN umowę na stoczenie w ciągu pięciu lat jedenastu walk, za co miał zagwarantowane wynagrodzenie w łącznej kwocie 365 mln dolarów. Natomiast w amerykańskiej lidze baseballu (MLB – Major League Baseball) do tej pory rekordzistą był Bryce Aron Maks Harper, który za 13 lat gry w drużynie Philadephia Phillies ma zagwarantowane w kontrakcie wynagrodzenie w wysokości 330 mln dolarów.

Kim jest zawodnik, któremu w ciemno oferuje się blisko 36 mln dolarów pensji rocznie przez 12 lat? Trout występuje w Angels na pozycji tzw. zapolowego. Został wybrany w drafcie w 2009 roku z numerem 25. W MLB zadebiutował w drużynie Angels 8 lipca 2011 roku w meczu z Seattle Mariners w wieku 19 lat i od razu został wybrany do „Meczu Gwiazd” sezonu oraz został uznany za najlepszego debiutanta ligi. W marcu 2014 podpisał nowy, sześcioletni kontrakt wart 144,5 miliona dolarów, a teraz kolejny na kwotę 430 mln dolarów.

Dla porównania – Marcin Gortat w swoim ostatnim jak do tej pory kontrakcie w NBA, z Washington Wizards, miał zagwarantowane przez pięć sezonów 60 mln dolarów. Ostatnią transzę tego kontraktu, 13 mln dolarów, przejął ostatni klub Polaka, Los Angeles Clippers, ale jak już powszechnie wiadomo, w lutym tego roku spłacił do końca kontrakt Gortata i zaraz potem zrezygnował z jego usług. W amerykańskich ligach tak to działa, więc Mike Trout.