Nasza wdzięczna pamięć

Na Powązkowskim Cmentarzu Wojskowym w dniach 24-25 maja br., przy grobie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, zbierali się przyjaciele i podwładni.

W milczeniu i zadumie składali wiązanki kwiatów i wieńce, zapalali znicze. Krótko przed godz. 11.00 24 maja, Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski poinformował zebrane grono przyjaciół i podwładnych Generała, iż niespodziewane powody uniemożliwiają osobisty udział w oddaniu hołdu Zmarłemu o godz. 14.00. Szczerze, serdecznie żałując i przepraszając za nieobecność zapewnia, iż jest sercem i myślą ze wszystkimi na Cmentarzu Powązkowskim, ze wszystkimi Polakami, dla których odejście Generała wciąż jest nieodżałowanym i przedwczesnym wyrokiem Losu.
Wobec tego organizatorzy, spełniając prośbę Prezydenta RP przypomnieli niektóre Jego słowa i myśli sprzed 5-ciu laty, gdy przy urnie z prochami m.in. mówił o trudnej drodze życiowej, wyborach, decyzjach i dokonaniach Generała. Wczesne, dorosłe życie przyszłego Generała rozpoczęło się katorżniczą pracą na Syberii, walkami na froncie i służbie Polsce, „takiej, jaka wówczas była i być mogła”. „W najtrudniejszym czasie wziął odpowiedzialność za państwo w stanie kryzysu i ze szczerym przekonaniem wybrał mniejsze zło, chroniąc nas przed obcą interwencją albo domową, bratobójczą konfrontacją. Był i pozostanie Mężem Stanu, który potrafił przejść od dyktatury do dialogu, do Okrągłego Stołu i pokojowej transformacji”. Za polityczną wyobraźnię i odpowiedzialność, spotykał się z upokorzeniami i niewdzięcznością, włącznie po procesy sądowe, nie mówiąc o wielu chorobach i cierpieniach fizycznych. Pan Prezydent prosił o podkreślenie, iż miliony Polaków, wyrażały i wyrażają Generałowi wdzięczność i szacunek za rozwagę, nie pozwalają na „wykreślenie Jego nazwiska z polskiej historii”. I za to wszystko, zebranym na Powązkowskim Cmentarzu, wszystkim Polakom w kraju i za granicą, którzy w 5 rocznicę odejścia Generała na wieczną wartę, przywołali Jego dokonania w myślach i wspomnieniach -Pan Prezydent RP serdecznie dziękuje. Jest przekonany, iż dzięki tym wszystkim Rodakom, Generał pozostanie na zawsze w narodowej pamięci, jako patriota, który„dzielnie i wiernie służył Polsce”.
Do palących się zniczy, kwiatów i wieńca z inskrypcją -„Zasłużonemu dla Ojczyzny moja wdzięczna pamięć- Stanisław Świtalski”, dołączyły kolejne, od organizacji b. żołnierzy WP i osób prywatnych, m.in.:„Chwała Tobie Generale. Koło nr 6 ZŻWP przy DGW”; „Panu Generałowi w Rocznicę Śmierci, sołtys Stanisław Kiljańczyk”. Wśród obecnych byli- gen. Franciszek Puchała i gen. Stanisław Świtalski, prezesi kół i środowisk b. żołnierzy – płk rez.: Marek Bielec, Wiesław Korga, Sławomir Majchrzak, Andrzej Gąszczołowki z Małżonką, także jako przedstawiciel poznańskiego środowiska lotników i Zbigniew Żurowski. Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ reprezentował płk rez. Bogusław Ludwikowski. Byli obecni członkowie Kierownictwa SLD na czele z Przewodniczącym Włodzimierzem Czarzastym, Krzysztofem Janikiem i Jerzym Wenderlichem. Kierownictwo i warszawskie środowisko PPS reprezentował Andrzej Ziemski, Redaktor Naczelny Przeglądu Socjalistycznego. Redaktor Naczelny Przeglądu Jerzy Domański o 5 rocznicy śmierci, w nr 21 przypomniał fragmentem oświadczenia Generała- „Podejmowałem decyzje, dysponując aktualną wiedzą o realiach sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej. Towarzyszyło mi pełne poparcie ze strony Wojska. Wiedziałem o zrozumieniu i zaufaniu znacznej części społeczeństwa polskiego. Po latach wiem więcej, iż w ówczesnej sytuacji wiele osób było w różny sposób poszkodowanych i skrzywdzonych. Z tego powodu ubolewam i nieustannie przepraszam”.
Przy grobie Generała wspominano tamten jakże trudny i złożony „czas wojenny” i odbudowy kraju. Nawiązując do „syberyjskiego tragizmu”, jeden z sybiraków przypomniał, iż prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow zlecił w latach 90-tych upamiętnienie „polskiego losu” postawieniem dwóch pomników – Polakom Zmarłym na Syberii oraz Ojcu Generała, który zmarł w Bijsku 4 czerwca 1942 r. (obrazuje zdjęcie). Serdeczne słowa kierowano do Zbigniewa Domino, za książki „Syberiada” i „Zaklęty krąg”, wydane przez Studio Emka, a są trudne do nabycia. Nawiasem mówiąc, Matka Generała-Wanda z Zarembów zmarła 6 września 1964 r. spoczywa na cmentarzu w Lublinie z córką Teresą Starnawską (zm. w 2018) i jej mężem prof. Jerzym.
Ku zdumieniu kilku obecnych, jeden z uczestników pytał organizatorów dlaczego nie wspomniano słów Jana Pawła II, wypowiedzianych 17 czerwca 1983 r. w Belwederze, że Generał jest patriotą, które przeczytał w Trybunie choć nie pamiętał autora i tytułu publikacji. Był to przecież okres zawieszonego stanu wojennego, a Papież dobrze wiedział o różnych jego dolegliwościach i nie obawiał się nazwać Generała „patriotą”. Zachęcał, by Trybuna jak najczęściej przypominała je Czytelnikom. Pani Danuta Marciniak, reprezentująca Forum Równych Szans i Praw Kobiet mówiła o inicjatywie wybudowania w Łodzi Centrum Zdrowia Matki Polki- obecnie Instytut, z inicjatywy Generała i WRON, co też zasługuje na społeczną pamięć i wsparcie, o czym Forum będzie w przyszłości pamiętać.
Wiele słów uznania i szacunku dla Generała miały panie, które specjalnie przyjechały na Powązki z Wieliczki, Krakowa i Bielska Białej. Janusz Śliwiński przyniósł książkę „Pod prąd” z dedykacją, m.in. ze wzruszeniem mówił, ż żyje właśnie dzięki Generałowi. Głosy, by na „wzór” Przeglądu zachęcającego do nadsyłania zdjęć z okresu PRL, podjąć podobne kroki gromadząc zdjęcia i wspomnienia o Generale – zasługują na uwagę.
Różne przeszkody, w tym stan zdrowia nie pozwolił kilkunastu osobom na osobiste wyrażenie szacunku zmarłemu, prosząc organizatorów o zapalenie od nich zniczy: Pani Łucja Sadykiewicz z mężem Michałem (także Sybirakiem, już nie żyjącym), przyjaźniącymi się z Generałem i Rodziną od lat 50-tych; panowie: Adam Koseski, Mirosław Słowiński, Rafał Skąpski, Mirosław Dyzio.
Obecna przy grobie Córka Monika, w serdecznych słowach dziękowała przybyłym za pamięć. W bezpośrednich rozmowach wspominała pamiętne chwile, wciąż dojmujący ból po stracie Ojca, a dwa lata później i Matki. Mówiła, iż często odczuwa brak rozwagi i spokoju Ojca, kultury w postępowaniu nawet wobec politycznych przeciwników, że wraca tęsknota za Rodzicami.

Głos prawicy

Plus dla Moniki

Uwaga! Sensacja! „Do Rzeczy” chwali Monikę Jaruzelską!
Monika Jaruzelska była gościem Roberta Mazurka w porannej rozmowie RMF FM. Jednym z poruszonych tematów było świadczenie z programu „Rodzina 500 Plus”. Warszawska radna zwróciła uwagę, że powinno być one przyznawane także dzieciom z domów dziecka. Zadeklarowała, zajmie się tym tematem.
– Ich sytuacja finansowa i pod każdym życiowym względem jest dużo gorsza niż większości dzieci w rodzinach. I dzieci te nie dostają 500 plus. Pieniądze to mogłyby brać domy dziecka i mogłyby je przekazywać dzieciom – wskazała.
Córka komunistycznego generała powiedziała, że jeśli chodzi o Warszawę, to objęłoby to ok. 700 dzieci, co wiązałoby się z kosztem ok. 3 mln 800 tys. – To pomysł Akcji Warszawa Jacka Wojciechowicza. Został on przegłosowany w zeszłym roku na jednej z rad Warszawy. Nic w tej sprawie się nie ruszyło. To mi się wydaje głęboką niesprawiedliwości wobec tych dzieci – wskazał Monika Jaruzelska.

Wina Tuska?  Nie tym razem

A tu mamy kolejną teorię spiskową dotyczącą paryskich wydarzeń. Tym razem autorstwa Ryszarda Czarneckiego (źródło: „Do Rzeczy”):
Ogień w paryskiej świątyni pojawił się w poniedziałek późnym popołudniem. Pożar udało się w całości opanować dopiero dzisiaj rano. Niestety dach i iglica katedry zawaliły się. Fasadę budynku, jak i skarbiec z najcenniejszymi zabytkami udało się uratować.
Ryszard Czarnecki, pytany o to, jak francuskie media relacjonują wydarzenie wokół Notre Dame, stwierdził, że „jest dość silny kaganiec politycznej poprawności, który wynika także z faktu nie ujawnienia narodowości, czy wyznania różnych przestępców, czy sprawców zbrodni, czy nawet różnych chuligańskich występów”.
– Nie ujawnianie ich ma służyć temu, żeby nie było odwetów. (…) W związku z tym Francuzi po cichu, czy nawet głośno, ale prywatnie mówią, że za tym mogą stać muzułmanie, dla których jest to forma podboju Europy. Ale tego we francuskich mediach głównego nurtu się nie uświadczy – przekonywał europoseł PiS.
Polityk zwrócił też uwagę, że wszystko dzieje się nieco ponad miesiąc przed wyborami europejskimi. – Myślę, że tego typu wydarzenie może mieć wpływ na wynik wyborów, to znaczy może mieć wpływ na los notowań partii numer dwa w tej chwili w sondażach, czyli Marii Le Pen, twardej prawicy francuskiej – mówił Czarnecki.

Uczniowie najważniejsi

Wpolityce.pl rozmawia z małopolska kurator oświaty Barbarą Nowak, która oczywiście nie przepuści okazji, by skrytykować strajk:
Obowiązkiem konstytucyjnym władzy publicznej jest zapewnić obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Matury w związku z tym muszą się odbyć, uczniowie muszą mieć zagwarantowaną możliwość zdania egzaminów i podjęcia dalszego kształcenia na wyższych uczelniach. Czy nie o to nam chodzi? Jak długo można igrać z emocjami uczniów?! Dość tego! Namawiam do odważnej obrony praw Ucznia. Państwo Polskie i jego urzędnicy muszą wreszcie stanąć po stronie tych, dla których system oświaty istnieje – po stronie Uczniów.
(…)
Obowiązkiem konstytucyjnym władzy publicznej jest zapewnić obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Matury w związku z tym muszą się odbyć, uczniowie muszą mieć zagwarantowaną możliwość zdania egzaminów i podjęcia dalszego kształcenia na wyższych uczelniach – twierdzi Barbara Nowak.

Flaczki tygodnia

Plotkarskie media, zwłaszcza Internet, z wielką uciechą powielają informację o uchwale warszawskiej Rady SLD. Wzywającej przewodniczącego SLD Włodzimierza Czarzastego do natychmiastowego ustąpienia i zwołania nadzwyczajnego kongresu SLD.

 

***

Powodem tego wezwania jest słaby wynik warszawskich kandydatów SLD w ostatnich wyborach samorządowych. Liczono na przynajmniej kilku radnych w Radzie Miasta Warszawy i podobnie na kilku radnych w sejmiku mazowieckim. Jedno miejsce w Radzie Warszawy zdobyte przez Monikę Jaruzelską nikogo nie zadawala. Zwłaszcza, że prognozy wieszczyły lepszy wyborczy wynik.

 

***

Słaby wynik kompetentnych i popularnych warszawskich kandydatów to efekt plebiscytu w jaki zostały zamienione niedawne wybory samorządowe. Plebiscytu pod hasłem: Kto jest za rządami PiS, a a kto jest przeciwko tym rządom.
W Warszawie ów plebiscyt został spersonifikowany w postać wyboru pomiędzy kandydatami na prezydenta miasta. Pomiędzy spokojnym, proeuropejskim, swojskim Rafałem Trzaskowskim a dzikim, antyeuropejskim, najeźdźcą z Opola, czyli Patrykiem Jaskim.

 

***

Spór Jaki – Trzaskowski był stale podgrzewany przez krajowe media. Nakręcił szalone emocje i wyjątkowo wysoką frekwencję wyborczą. Bo zmobilizował wszystkich warszawskich przeciwników Patryka Jakiego. I głosując na Trzaskowskiego zwykle głosowali oni też na kandydatów Platformy Obywatelskiej, wspieranej w Warszawie przez Nowoczesną.

 

***

W efekcie tego plebiscytu już w pierwszej turze wygrał Rafał Trzaskowski. Ku zaskoczeniu wszystkim, i jego samego pewnie też. Przy okazji wygrywali też kandydaci PO plus Nowoczesna zdobywając większość w Radzie Warszawy i w kilku dzielnicach też.

 

***

Kandydaci PiS zasiedli w ławach opozycji Rady Warszawy. Powstał tam klasyczny duopol polityczny, bo poza Moniką Jaruzelską kandydująca z listy „SLD-Lewica Razem”, reprezentantów innych ugrupowań tam nie ma. Nie ma reprezentacji Kukiz15, choć ich kandydat na prezydenta Warszawy osiągnął kilkuprocentowy wynik. Nie ma ani jednego reprezentanta licznych w stolicy ruchów miejskich. Wszystkich starły na polityczny proszek dwa wielkie polityczne bloki: PO+ i PiS.

 

***

Ofiarami warszawskiego duopolu stali się też pozostali kandydaci na prezydenta Warszawy. Pomimo prowadzonej przez nich naprawdę aktywnej, pomysłowej i merytorycznej kampanii wyborczej, żaden z nich nie przekroczył trzech procent poparcia wyborczego.
Nawet Andrzej Rozenek trzech procent nie przekroczył, choć firmujący go komitet „SLD – Lewica Razem” zdobył w Warszawie ponad 6 procent głosów popierających. Bo wielu głosujących na kandydatów „SLD-Lewica Razem” uległo plebiscytowym emocjom i już w pierwszej turze oddawało swoje głosy na Rafała Trzaskowskiego.

 

***

Andrzej Rozenek został kandydatem „SLD- Lewica Razem” w ostatniej chwili, po niespodziewanym falstarcie Andrzeja Celińskiego. Kontrkandydatów wtedy nie było. Wcześniej też kolejka nie stała. Rozenek pracował w kampanii wyborczej bardzo intensywnie zyskując za to sympatię nie lewicowych mediów.
Nie zyskał jednak poparcia Leszka Millera, pamiętającego ostre spory z Rozenkiem, w czasach kiedy był on posłem Ruchu Palikota, rzecznikiem prasowym klubu parlamentarnego Ruchu, a także redaktorem tygodnika „Nie”. Też stale krytykującego Leszka Millera.
Nie zyskał Rozenek też początkowo poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego, deklarującego wtedy swe sympatie dla Rafała Trzaskowskiego. Dopiero w trakcie kampanii Aleksander Kwaśniewski, podobnie jak Włodzimierz Cimoszewicz, wezwali do poparcia Andrzeja Rozenka.

 

***

Słaby wynik Rozenka wywołał fale licznego hejtu w Internecie. Czyli ostrej, zwykle anonimowej krytyki. Niesłusznej, zdaniem „Flaczków”. Wynik Rozenka nie odbiega od wyniku Jana Śpiewaka, niezwykle aktywnego i kompetentnego kandydata na prezydenta Warszawy, też ofiary duopolu politycznego. Dlatego zamiast prześcigać się w krytyce odważnego i skazanego z góry na porażkę swego kandydata, politycy SLD i innych ugrupowań zmielonych przed duopol PO-PiS, powinni połączyć się w krytyce większościowego systemu liczenia głosów. Systemu D’Hondta preferującego duże partie, ułatwiającego co prawda tworzenie stabilnych koalicji lub rządów mono partyjnych, ale pozbawiającego reprezentacji politycznej licznych, mniejszych grup wyborców.

 

***

Ofiarą systemu D’Hondta jest, wśród wielu innych, redaktor Piotr Gadzinowski, który w ostatnich wyborach do Rady Miasta Warszawy w swoim, sześciomandatowym okręgu wyborczym, osiągnął czwarty co do liczebności wynik. Ale mandatu nie uzyskał. Bo zgodnie z większościowym systemem dzielenie mandatów pięć z nich przypadło PO+ i jeden PiS.

 

***

Działacze warszawskiego SLD chcą odwołania Włodzimierza Czarzastego z funkcji przewodniczącego SLD, bo nie doprowadził ich do koalicji z PO+ na szczeblu miasta Warszawy i województwa mazowieckiego. Uważają, że startując z list PO+ kandydaci SLD mieliby swoje mandaty w kieszeni. A idąc osobno szanse na nie stracili.

 

***

Niestety nie mamy pewności, czy wyborcy SLD – Lewica Razem zagłosowaliby na kandydatów lewicy umieszczonych na prawicowych listach wyborczych.
Nie ma też pewności, że takie wspólne listy w Warszawie powstałyby. Kandydat Rafał Trzaskowski nie nawoływał, ani nie zapraszał lewicy do koalicji pod swym wezwaniem. Raczej kalkulował, że takie rozmowy mają sens dopiero po pierwszej turze wyborczej.
Inni potencjalni koalicjanci też się do wspólnych list z SLD w Warszawie nie palili. Piotr Guział po początkowych projektach wspólnej listy na Ursynowie, zdecydował się na współpracę z Patrykiem Jakim.

 

***

„Flaczki” zawsze uważały, że każdego przewodniczącego można zmienić. Tylko trzeba wiedzieć po co go zmieniać i na kogo?.
Działacze z warszawskiej Rady SLD do tej pory nie przedstawili alternatywnego kandydata na przewodniczącego. Co od razu czyni ich wezwanie lekko niepoważnym.

 

***

Zmiana przewodniczącego SLD w czasie kiedy przeprowadził on rozmowy z PO i PSL o koalicjach w kilku sejmikach wojewódzkich, a teraz negocjuje porozumienie z partiami lewicowymi również wygląda nieproduktywnie.

 

***

Eksperci PiS pracują nad koncepcją przyśpieszenia wyborów parlamentarnych i przygotowania ich na marzec 2019 roku. Czy coś jeszcze więcej dodać?

Dwunastu wspaniałych

Gdyby w wyborach samorządowych głosowano też na najlepsze kandydujące drużyny, to stołeczna reprezentacja komitetu wyborczego SLD – Lewica Razem wygrałaby zdecydowanie.

 

Taka silna drużyna ludzi kompetentnych, doświadczonych zawodowo i pracowitych dowodzi, że wyborcy nie są skazani jedynie na plebiscyt pomiędzy kandydatami prawicowego Prawa i Sprawiedliwości i prawicowej koalicji wokół Platformy Obywatelskiej.
Na wybór między większym prawicowym złem i prawicowym mniejszym złem.
Polscy wyborcy mają dobra, lewicową alternatywę.

 

Kandydatki lewicy do Sejmiku Województwa Mazowieckiego

Katarzyna Maria Piekarska
kandyduje z okręgu nr 1.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznej Ochoty, Śródmieścia, Mokotowa, Wilanowa i Ursynowa.
Jest prawnikiem i radną Sejmiku Wojewódzkiego Mazowieckiego. Była posłanką, wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Leszka Millera.

 


Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska
kandyduje z okręgu nr 2.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Żoliborza, Bielan, Bemowa, Woli, Włoch i Ursusa.
Jest prawnikiem. Była radną miasta Warszawy i posłanką, wielokrotnie nagradzaną przez tygodnik „Polityka” w plebiscycie na najlepszego parlamentarzystę.

 


Danuta Waniek
kandyduje z okręgu nr 3.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Rembertowa, Targówka, Wawra i Wesołej.
Jest politologiem, wykładowcą akademickim. Autorką licznych publikacji na łamach „Trybuny”. Była posłanką, szefową Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

 

Kandydatki i kandydaci do Rady Warszawy

Andrzej Rozenek
kandyduje z okręgu nr 1.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Śródmieścia i Ochoty.
Jest dziennikarzem i politologiem, zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Nie”. Był posłem i działaczem Zrzeszenia Studentów Polskich.
Andrzej Rozenek kandyduje też na prezydenta Warszawy.

 


Monika Jaruzelska
kandyduje z okręgu nr 2.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Rembertowa i Pragi Południe.
Jest znana publicystką, uznaną pisarką, działaczką społeczna i wykładowcą akademickim.

 


Sebastian Wierzbicki
kandyduje z okręgu nr 3.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Mokotowa.
Jest szanowanym znawcą problematyki samorządowej, wieloletnim radnym warszawskim, wiceprzewodniczącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej i przewodniczącym SLD w Warszawie.

 


Jan Hartman
kandyduje z okręgu nr 4.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznej Woli.
Jest profesorem nauk humanistycznych, autorem licznych publikacji naukowych w kraju i zagranica, od tego roku wykładowcą na Uniwersytecie Warszawskim.

 


Krystyna Barbara Kozłowska
kandyduje z okręgu nr 5.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Żoliborza i Bielan.
Jest specjalistką w dziedzinie systemów ochrony zdrowia społecznego, była Rzeczniczką Praw Pacjenta.

 


Jan Artymowski
kandyduje z okręgu nr 6.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznej Pragi Północ i Białołęki.
Jest sekretarzem generalnym Stronnictwa Demokratycznego wchodzącego w skład koalicji SLD – Lewica Razem.

 


Anna Maria Żukowska
kandyduje z okręgu nr 7.

Głosują na nią mieszkańcy stołecznego Targówka, Wawra i Wesołej.
Jest prawniczka, anglistką, rzeczniczką prasową SLD i wiceprzewodniczącą mazowieckiego SLD.

 


Piotr Gadzinowski
kandyduje z okręgu nr 8.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Ursynowa i Wilanowa.
Był posłem trzech kadencji, nagradzanym za pracowitość przez stołeczne media. Jest publicystą, autorem popularnych książek, publikacji krajowych i zagranicznych, redaktorem naczelnym „Dziennika Trybuna”, promotorem polskiej kinematografii.

 


Andrzej Golimont
kandyduje z okręgu nr 9.

Głosują na niego mieszkańcy stołecznego Bemowa, Ursusa i Włoch.
Jest publicysta, autorem książek, popularnym radnym, z rekordowym, bo dwudziestoletnim stażem, a także prezesem Szpitala Praskiego.

 

Wielce szanowni Warszawiacy!

Zapamiętajcie te kandydatury.

Głosujcie jak Wam rozum, a nie prawicowe media, wskaże.

Wspomnienie i… Święto Matki

Mija 4 rocznica odejścia na wieczną wartę gen. Wojciecha Jaruzelskiego. 24 maja 2014 r., o godz. 15.24 przestało bić serce Generała – na 2 dni przed Dniem Matki i przed 26 rocznicą oddania do użytku Szpitala, Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

 

Każdego roku w Dniu Matki, dzieci składają życzenia, wypowiadają słowa, rzadko używane w codziennych rozmowach. Zazwyczaj są one ich najskrytszą tajemnicą. Dorośli, gdy już nie mogą usłyszeć –„moja córko, mój synu”– udają się na groby swoich Matek by tam, w ciszy wypowiedzieć co tkwi w pamięci, ukryte „na dnie serca”.

Była przystanią i ostoją

Zastanówcie się Państwo Czytelnicy, co dziś chcielibyście powiedzieć tym najbliższym i najdroższym wam Osobom. Zwróćcie swe myśli, wspomnienia ku Matkom, które szczęśliwe, urodziły dzieci właśnie w Szpitalu Matki Polki (o inicjatywie jego powstania pisałem na łamach „DT” 7-8.03.18). 30 lat temu, w dniu oddania do użytku, Generał udzielił radiowego wywiadu, m.in. mówiąc: „Chyba każdemu jest trudno mówić o Matce bez wzruszenia. Wyrosłem w rodzinie tradycyjnej, toteż Matka w moich najwcześniejszych latach była przystanią i ostoją. Moja Matka była dobrym człowiekiem, o dużej kulturze i wrażliwości. To także Jej przede wszystkim zawdzięczam, jak zresztą miliony Polaków przede mną i po mnie – ów znany od pokoleń wierszyk: Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł Biały… Ale kiedy uczyłem się tych prostych słów, nie sądziłem, że dalszy ciąg, ten o krwi i bliźnie, stanie się i moim udziałem”.

Pierwsze dziecko…

Na Plenum KC PZPR w grudniu 1988 r. Sekretarz Generalny Rady Obywatelskiej, Józef Niewiadomski otrzymał informację, iż w Szpitalu Matki Polki urodziło się pierwsze dziecko, spodziewane jest kolejne. Karteczka z taką informacją – za pośrednictwem Józefa Czyrka – dotarła do Generała, który po zakończeniu wystąpienia odczytał ją, nie kryjąc swego wzruszenia. Zebrani, wiadomość przyjęli na stojąco oklaskami. Józef Niewiadomski w kuluarowej dyskusji, był zasypywany pytaniami, prowadzącymi do przypomnienia – „jak to było z tą decyzją i budową”. Opowiadał – jak to On, „łódzki gawędziarz”, taka dobra, ale uparta dusza – jak obiecał Generałowi, że za 4 lata (na tyle zaplanowano budowę) będzie Szpital – tak słowa dotrzymał! Codziennie na budowie, „wszędzie było Go pełno”. Teraz nie szczędził słów uznania łodzianom (każdy zakład pracy przyjął „za punkt honoru” społecznie pracować na budowie), budowniczym, ofiarodawcom i żołnierzom Wojska Polskiego. Mówił o wspólnej inicjatywie ówczesnego Rektora Akademii Medycznej w Łodzi prof. Leszka Woźniaka i Komendanta Wojskowej Akademii Medycznej gen. bryg. prof. Władysława Tkaczewskiego – przygotowania pierwszego zastępu lekarzy, personelu pomocniczego oraz obsługowego. Szpital oddany do użytku służby zdrowia 26 maja 1988 r., po półrocznym okresie „uruchamiania”, podjął „służbę matce i dziecku” w pełnym wymiarze. Ofiarnie pełni ją już 30 lat. Na tydzień przed jubileuszem, gdy piszę tekst, media informują o niezwykłym przypadku. Matka w 14-tym tygodniu ciąży po wypadku samochodowym (uraz mózgu) będąca w śpiączce farmakologicznej, przez cesarskie cięcie urodziła wcześniaczkę (28 tygodni), Nikolę, pod medyczną opieką zespołu prof. Szaflika. Zdrowe dziecko jest w domu, po 3 miesiącach intensywnej opieki w Szpitalu Matki Polki (niedawno Jerzy Owsiak Szpital doposażył w specjalne łóżka).

Z pamięci usunąć się nie da…

Inskrypcja „Pomnik-Szpital Centrum Zdrowia Matki Polki wznoszony z inicjatywy przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego dla uczczenia trudu, poświęcenia i bohaterstwa matek polskich, fundowany przez Polaków z kraju i zagranicy”, wyryta na głazie przed Szpitalem, została wydłubana, prawdopodobnie po marcowym tekście w „DT”. Redaktor Naczelny „Przeglądu”, Jerzy Domański w komentarzu do tego faktu m.in. napisał: „Jakiemuś pisowskiemu namiestnikowi przeszkadzała prawda o tym, że pomnikiem może być szpital. Że mądra władza nie wydawała kiedyś kasy na siebie, ale na zdrowie. I że ta władza tak szanowała Matki Polki” („P” nr 15 z 2018). Ponieważ nie jest możliwe usunięcie Szpitala z przestrzeni publicznej, to chociaż ci, którzy przekroczą jego bramy, szukając pomocy dla zdrowia i życia matki i dziecka, niech przynajmniej nie wiedzą jakie są jego „korzenie”. Jak oceniać to w kategoriach ludzkich, społecznych i chrześcijańskich – zostawiam Czytelnikom. Państwo Czytelnicy – czy tę prawdę w waszych rodzinach, domach, można usunąć z pamięci jak napis z kamienia? Czy wiedząc o osiągnięciach niebywałego w historii Pomnika, nie warto w głębi serca postanowić o podjęciu inicjatywy jak uhonorować jego jubileusz. Będzie to przecież najpiękniejszy prezent składany także naszym matkom i dzieciom, nam samym …

„Jeśli czas nie ugasił gniewu lub niechęci…”

Że inicjator tego Pomnika, gen. Wojciech Jaruzelski i WRON, która patronowała jego budowie, nieomal nie zostali zdegradowani – wiadomo. Przez ostatnie 4 lata szczególnie to, jaskrawo i wyraźnie było słychać i widać. Generał, odchodząc z urzędu Prezydenta RP żegnał się z Rodakami, mówiąc między innymi: „Chcę prosić o jedno, jeśli czas nie ugasił w kimś gniewu lub niechęci – niechaj będą one skierowane przede wszystkim do mnie. Niechaj nie dotkną tych, którzy – w ówczesnych, konkretnych warunkach, uczciwie i w najlepszej wierze – nie szczędzili przez lata całe swego trudu dla odbudowy i budowy naszej Ojczyzny”. Mówiąc potocznie, słowa te sprawdziły się co do joty. Kiedy? – można zapytać. Na pogrzebie. Generał, realista – „życie nie głaskało Go przecież po głowie” – jak pisał poeta – nie pierwszy zresztą raz, okazał się wizjonerem! Nie tylko wobec siebie. Upływ 4 lat od pogrzebu nie zatarł w pamięci obecnych żałobników i przed TVP widoku zgromadzonych dorosłych i młodzieży pod Katedrą Polową WP i na Cmentarzu Powązkowskim – wrzeszczących wyzwiska, oszczerstwa i oskarżenia. Jakich, szczególnie młodzież – od Generała doznała krzywd, upokorzeń – trudno dociec, może chcieli się „odwdzięczyć” za rodziców?­­ A starsi, też… Widać i słychać było, że „czas nie ugasił gniewu lub niechęci”. Gdzie powaga majestatu śmierci oraz miejsca – Kościoła jako obiektu wyznawanej wiary i cmentarza, jako miejsca wiecznego spoczynku? Biskup Polowy WP podczas homilii pytał: „Pogrzeb gen. Wojciecha Jaruzelskiego jest czasem próby dla wierzących. Jak z tej próby wyjdziemy? Czy zdamy egzamin z naszego człowieczeństwa i chrześcijaństwa? Czy pozostaniemy wierni ewangelicznemu przesłaniu?” Odpowiedź poprzez czyny członków władzy i parlamentarzystów, aprobowane pokornie przez Episkopat, dociera do społeczeństwa z mediów, widoczna choćby w 36,7 proc. uczestniczących w niedzielnych nabożeństwach.

Los pokolenia trudnych czasów

Prezydent RP Bronisław Komorowski, żegnał Generała słowami: „Jako człowiek pokolenia Solidarności, żegnam jednego z ostatnich – symbolizujących trudny, a często tragiczny los pokolenia czasów powojennych, pokolenia głębokich, bolesnych podziałów – polityka, żołnierza, człowieka dźwigającego ciężar odpowiedzialności za najtrudniejsze i za najbardziej chyba dramatyczne decyzje w powojennej historii Polski. Jestem jednak pewien, że żegnam także Rodaka, który nie tylko potrafił docenić, ale i głęboko pozytywnie przeżył wielkość dobrej zmiany, w której aktywnie uczestniczył, a która przecież zaowocowała polską wolnością i niepodległością”. Przecież te „powojenne czasy… dramatyczne decyzje” – także podejmowane przez Generała – chroniące choćby przed bratobójczą walką, właśnie władza wykreśla z tego pokolenia Polaków, wyrzuca z ich pamięci radość z odbudowy Ojczyzny po zniszczeniach wojennych, z awansu społecznego, także z wybudowania Szpitala-Pomnika. Lewica, SLD, PPS, powołały Komitet Obchodów 100. lecia Niepodległości, mając także na uwadze takie oceny Generała. „Prawda o PRL broni się sama. Tam, gdzie jest trudna, przykra, czasem wręcz zawstydzająca – wypełznie z każdej szczeliny, choćby zatykano ją puchem frazesów. Ale tam, gdzie jest realna, uczciwa, namacalna, czarną farbą zamalować się nie da…Zmiana ustroju politycznego, to nie krok z krainy absolutnego zła do krainy powszechnego dobra. Tak nigdy nie było i nie będzie w historii. Ani minione zło nie było tak absolutne, ani dzisiejsza pomyślność nie jest tak powszechna”. Czy Państwo Czytelnicy – z szacunku do dorobku ojców, dziadków i swego – zechcą zastanowić się, rozważyć aktywne wsparcie inicjatyw Lewicy, podejmowanych w różnych środowiskach i regionach?

Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, przypominał postać i drogę życiową Generała – „jednego z najwybitniejszych polityków Polski drugiej połowy XX wieku, człowieka skromnego i oddanego sprawom Polski, patrioty najwyższej próby. Nic mu nie zostało oszczędzone. Stracony dom rodzinny, Syberia i katorżnicza praca, front, krew i łzy, polityczna odpowiedzialność i ryzyko porażki, niewdzięczność, ataki, procesy, choroby i cierpienia”. Zwrócił uwagę: „nawet dziś te krzyki wydobywające się z serc, które nie mają w nich miłosierdzia, a często tylko Boga na ustach”. Proszę mi wybaczyć pytanie – czy Polacy, Państwo Czytelnicy, mający w rodzinnej historii dziadków, ojców i krewnych, którzy doświadczyli Sybiru, walczyli o wyzwolenie Polski na wschodnim szlaku po Berlin i Pragę Czeską (z woli tej władzy w dniu 73 rocznicy zwycięstwa panowała medialna cisza), zechce skazać ich losy, przelaną krew i łzy na zapomnienie, jak czyni się to wobec Generała? Proszę, sięgnijcie Państwo po ostatnią książkę Zbigniewa Domino, „Zaklęty krąg”, inne tego Autora, np. „Syberiadę”, wydane przez Jacka Marciniaka – Studio Emka, a refleksje stąd płynące mogą być ożywczą siłą ducha i pamięci. Zachętą do aktywnego podjęcia na swoim terenie inicjatyw z Lewicowego Komitetu 100. lecia. Niech będzie to czas oddany sobie i rodzinnej tradycji.

Proszę zdegradować mojego Ojca… Nie upokarzać podwładnych

Nie trudno zauważyć rozliczenia polityczno-historyczne z okresem PRL, poprzez obniżanie emerytur i rent, ludziom schorowanym, co wręcz uwłaczająco poczuciu ludzkiej wrażliwości na cierpienia, zabrzmiało wśród europosłów 28 lutego br. w Brukseli, gdy słuchali wyjaśnień osób poszkodowanych, wspieranych przez ich byłych przełożonych z MSW po 1990 r., np. Henryka Majewskiego. Ten naoczny pokaz nienawiści i wrogości obecnej władzy zdumiał wielu, zachwiał obrazem Polaka-chrześcijanina, „ludzkiego człowieka”. Zarazem pokazał haniebne oblicze dzisiejszej władzy, wywodzącej się z pnia Solidarności. Ci włodarze Polski bez cienia empatii do idei tego ruchu, realiów ówczesnej władzy, która im – wtedy młodym działaczom oszczędziła syberyjskich cierpień i śmierci – jak mówił Generał – „było to ocalenie przez okaleczenie”, w przeważającej części na skutek ich, własnego postępowania, czego przez ponad 35 lat nie potrafią zrozumieć. Bez względu na wyznawane wartości i przekonania, ta naoczna zemsta wywołała oddolny ruch obrony tych skrzywdzonych ludzi, skutkujących m.in. zebraniem 250 tys. podpisów pod projektem zmiany nienawistnej „ustawy dezubekizacyjnej”. Posłowie do Parlamentu Europejskiego – prof. Krystyna Łybacka, prof. Bogusław Liberadzki i Janusz Zemke, stając w obronie wszystkich osób poniewieranych, w tym zmarłych generałów – stanęli tym samym po stronie Polaków mających humanizm za naczelną wartość ludzkości. Na tym etapie biegu zdarzeń, 26 marca, konferencja prasowa pod Pałacem Prezydenckim, była też głosem tej właśnie części Polaków.

Monika Jaruzelska, swój apel rozpoczęła słowami: „Szanowny Panie Prezydencie, zwracam się do Pana nie tylko jako córka żołnierza, ale przede wszystkim jako obywatelka…. Proszę o coś, co jest ważne dla Pańskiego środowiska politycznego. Proszę zdegradować mojego Ojca, ale nie upokarzać Jego byłych podwładnych i ich rodzin, a także tych żołnierzy, którzy podjęli służbę po 1989 roku…” Prezydent RP tzw. ustawę degradacyjną zawetował.

Wspomniany Redaktor Naczelny Jerzy Domański zauważył, iż „zawetowanie tego bubla pokazuje, że politykom PiS przypomniał się kalendarz wyborczy”. Pisząc – Pani Monika „wyróżniła się godnością i odwagą osobistą” („P” nr 15 z 2018), wyraził odczucie milionów Polaków. Ci Polacy swoją postawę zaprezentowali odpowiedziami na internetowe pytania – 55,8 proc. osób jest przeciwko degradacji gen. Jaruzelskiego i Kiszczaka; za – 29 procent. Za degradacją są wyborcy PiS – 64 proc., PO – 22 proc., Razem – aż 17 procent. Przeciwko są wyborcy Lewicy, określający się jako „wierzący i nie praktykujący” oraz nie wierzący i nie praktykujący.

Analiza tego sondażu skłania do zastanowienia się nad pytaniem – po czyjej stronie stanął prezydent RP, wetując tę ustawę. Śmiem twierdzić, że w pierwszej kolejności po stronie partii, która wypromowała go i wyniosła na ten najwyższy urząd. Zauważył, że 2/3 chce degradacji, co może świadczyć o ich wysokim poziomie nienawiści i chęci zemsty. Ale 1/3 już dostrzega – w części skutki błędów swojego kierownictwa i zapewne też w części efekt od lat prezentowanej postawy przez troje europosłów, którym tymi słowami wyrażam swoje skromne podziękowanie i uznanie. W perspektywie wyborów samorządowych – dla rządzących to istotny sygnał ostrzegawczy, podanie przyjaznej dłoni, czego nie dostrzegają.

Nie stoi w sprzeczności

Prezydent stanął też po stronie ludzi dawnej Solidarności, którzy choć pamiętają jej ideały, widzą jak poważnie wyblakły nie tyle na skutek „słonecznych promieni”, co praktyki ludzi władzy, coraz młodszego pokolenia tego ruchu. Postawa w Brukseli b. Ministra MSW, Pana Henryka Majewskiego – proszę przyjąć moje skromne wyrazy uszanowania z jakże dobrą pamięcią o rozważnych latach w służbie. Jest świadectwem iż członkostwo Solidarności nie stoi w sprzeczności z rozsądną, wyważoną acz krytyczną oceną powojennej przeszłości. Nie przeszkadza, by wobec kadry wywodzącej się ze służby w PRL zdobyć się na uczciwą ocenę. Filozofowie głoszą tezę, że podwładni mają przywilej dobrej pamięci o swoich szefach.

Powyższy sondaż jest niewątpliwym owocem „pracy w terenie” członków i działaczy SLD, wspieranych przez członków PPS różnych środowisk Lewicy, przez Redakcje „Trybuny” i „Przeglądu” – pamiętających o tych dobrych i tych ciemnych (dla części złych) latach PRL. Na progu tego ustroju Generał z frontu (kwiecień 1945) pisał do Matki i Siostry: „Na pewno zdajecie sobie sprawę, że teraz po skończeniu wojny wynikło bardzo wiele zagadnień i problemów trudnych do rozwiązania. I chociaż każdy przedstawia je w innym świetle, to ja pozostałem takim, jakim byłem, rozumiejąc jednak obowiązek pracy i służby względem Polski, jaką by ona nie była i jakich ofiar by od nas nie żądała”. Szpital-Pomnik jest tym wyrazem „pracy i służby względem Polski”, najpiękniejszym na naszej ziemi darem serca dla naszych Matek (i dzieci), składanych codziennie, a w Dniu Matki – szczególnie!

Na zakończenie

Niech Czytelnicy wybaczą mi osobiste wyznanie. Jestem dozgonnie wdzięczny Generałowi, że z dystansu czasu dzielił się ze mną rozterkami na różne problemy, które rozstrzygał, nie tylko w dekadzie lat 80.Generał był moim, od wielu lat najukochańszym… Byłem dla Niego… Z upływem czasu, ból po stracie jest wciąż dojmujący. Jest w moich myślach każdego dnia…