Gospodarka 48 godzin

Tydzień za miliard
Przedłużenie ograniczeń w funkcjonowaniu centrów handlowych do końca stycznia 2021 r. spowoduje, że przez dwa tygodnie lockdownu straty tych placówek wzrosną o 2 miliardy złotych – szacuje Polska Rada Centrów Handlowych. Wedle jej wyliczeń, łączna strata branży od początku pandemii wyniesie na koniec stycznia około 32 mld zł. PRCH uważa, że decyzja rządu o zamknięciu centrów handlowych była zaskakująca, gdyż centra były i są przygotowane do obsługiwania klientów w wysokim rygorze sanitarnym. Zdaniem Rady, funkcjonowanie z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa jest dla wielu przedsiębiorców z tej branży jedyną szansą na przetrwanie.

Szukanie oszczędności
Po feriach do bezpośredniej nauki w szkołach podstawowych wracają uczniowie z klas I – III. Powodem jest szukanie oszczędności przez rząd PiS, który nie chce już dłużej wypłacać zasiłków opiekuńczych dla rodziców nie pracujących lecz zajmujących się tymi dziećmi podczas ich pozostawania w domach. Jednocześnie rząd odmawia zaszczepienia poza kolejnością nauczycieli z klas I – III, narażając ich tym samym na falę zakażeń koronawirusem po masowym powrocie uczniów trzech pierwszych klas szkół podstawowych. W tej sytuacji odmowa szczepień dla tej grupy nauczycieli to, cytując Talleyranda, gorzej niż zbrodnia: to błąd. Rządowi PiS nie chce się jednak organizować dodatkowych szczepień dla nauczycieli, bo musiałby w tym celu podjąć jakieś wysiłki – a poza tym szczepienia kosztują. Rząd nie jest zresztą specjalnie zainteresowany tym, czy nauczyciele zachowają zdrowie, czy zachorują. Jeśli nauczyciele zaczną masowo zapadać na koronawirusa, to po prostu podstawówki znowu się zamknie – co jest dużo prostsze niż borykanie się z wykonywaniem dodatkowych szczepień. To, że chorzy na COVID-19 nauczyciele trafią do szpitali, też widocznie nie stanowi problemu dla rządu PiS. Zachorują, no to zachorują, trudno, przecież nikt z tego powodu nie będzie dosypywał pieniędzy szpitalom.

Motory przyśpieszyły
W ubiegłym roku zarejestrowano w Polsce 40 155 nowych jednośladów (motocykli, motorowerów i skuterów), czyli więcej o 4,9 proc. niż w roku 2019 – podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. Samych motocykli w całym ubiegłym roku przybyło 21 815 dzięki czemu udało się przekroczyć o 2 712 sztuk rezultat z 2019 r. (czyli o 14,2 proc. rok do roku) – i to motocykle zadecydowały o ogólnym wzroście rejestracji nowych jednośladów, bo motorowerów oraz skuterów kupiono mniej. Do ogólnego wzrostu najbardziej przyczynił się grudzień. Ostatni miesiąc sprawił, że udało się odrobić jednośladowy dystans do roku ubiegłego. Po kwietniu 2020 r. wynosił on minus 35,7 proc., po maju minus 26,6 proc., a po wrześniu jeszcze minus 10,2 proc. Natomiast w grudniu ubiegłego roku zarejestrowano 5 706 nowych jednośladów, czyli aż o 4 303 (306,7 proc.) więcej niż w tym samym miesiącu 2019 r. Samych motocykli w grudniu 2020 r. zarejestrowano 2 662, co przełożyło się na 259,2 proc. wzrostu (plus 1 921 szt.). W grudniu zakupy pojazdów mechanicznych są zwykle wyższe niż w poprzednich miesiącach, bo klienci chcą zdążyć przed końcem roku. Jednak wyższy rezultat niż w grudniu 2020 r. zarejestrowano tylko w grudniu 2016 r.

Motoryzacja wciąż buksuje w dołku

Samochodów ciągle kupujemy mniej, ich produkcja w Polsce także spadła, ale motocykle zdołały wyjechać już z kryzysu.
Pandemia negatywnie wpływa na branżę motoryzacyjną. Zmniejszyła się liczba wszystkich rodzajów samochodów produkowanych nad Wisłą. W ciągu 9 miesięcy 2020 roku w Polsce wyprodukowano ogółem 325,5 tys. pojazdów – o 34,8 proc. mniej niż w poprzednim roku. Najgłębszy spadek wynoszący 40,4 proc. dotyczy samochodów osobowych, których wyprodukowano około 200 tysięcy, a produkcja autobusów zmniejszyła się o 19,5 proc. Wielkość produkcji nie jest nigdy równa wielkości sprzedaży, bo dochodzą jeszcze pojazdy z importu.
Do końca września 2020 r. sprzedano w naszym kraju 241,7 tys. nowych aut osobowych marek popularnych, co oznacza spadek o 31,6 proc. w stosunku do tego samego okresu 2019 r. Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja w przypadku segmentu aut osobowych premium plus, kupowanych głównie przez urzędy państwowe, gdzie nie trzeba liczyć się z kosztami. Sprzedano 53,4 tys. takich samochodów, co oznacza, że po trzech kwartałach br. spadek w tej grupie wyniósł tylko 7,2 proc. r/r. Klienci indywidualni w omawianym okresie kupili 6,1 tys. aut klasy premium plus (wzrost o 15,9 proc), a klienci instytucjonalni aż 47,2 tys. (spadek o 9,5 proc.).
W ciągu trzech kwartałów 2020 roku zmniejszyła się liczba rejestracji wszystkich segmentów pojazdów osobowych. Najsilniejsze spadki odnotowano w kategorii minivanów, o 63 proc. r/r. – Dobrą wiadomością jest fakt, że proporcja rejestracji dokonywanych przez firmy i klientów indywidualnych utrzymała się w zasadzie na poziomie ubiegłego roku, co dowodzi, że firmy pomimo pandemii wciąż wymieniają park samochodowy. Jak zwykle w sytuacjach kryzysowych najlepiej broni się segment premium, ponieważ te pojazdy trafiają do najwyższej kadry menedżerskiej czy zamożnych nabywców indywidualnych – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Niższa jest też sprzedaż samochodów dostawczych i ciężarowych. Rezultaty po trzech kwartałach 2020 r. są gorsze o 23,4 proc. r/r. W grupie samych ciężarówek spadek był jeszcze głębszy, 40,4 proc. r/r przy sprzedaży 13,2 tys. pojazdów. Podobne załamanie wynoszące 42,7 proc. r/r dotyczy przyczep i  naczep – do końca września br. zarejestrowano ich 10,9 tys. Niższą jest także sprzedaż autobusów i autokarów. Po trzech kwartałach 2020 r. łącznie wyniosła 1028 sztuk czyli o 47,8 proc. mniej.
Polacy kupują mniej skuterów, ale stopniowo odbudowuje się rynek zakupów motocykli. Do końca września br. zarejestrowano 17 tys. nowych motocykli wszystkich rodzajów, czyli o 1 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 r. To pozytywna różnica na tle powszechnie występujących spadków.
Największy wzrost odnotowano w ciągle niewielkiej grupie motocykli sport, których sprzedaż wzrosła aż o 49 proc. w porównaniu z wynikami trzech kwartałów ubiegłego roku.
Najgłębsze spadki, po 10 proc. r/r odnotowano natomiast w segmencie dużych skuterów oraz motocykli turystycznych. Jeszcze gorzej wygląda sprzedaż motorowerów. W czasie trzech kwartałów zarejestrowano ich 13,2 tys. co oznacza spadek o 21,5 proc.
W najliczniejszej grupie motocykli, segmencie street (udają sportowe, ze zdjętymi owiewkami i innymi zmianami mającymi zmienić ich wygląd na bardziej „agresywny”) spadek jest niewielki i wynosi 3 proc. W grupie ON/OFF (motory mające jednocześnie cechy turystyczne i rajdowe, pozwalające jeździć w nietrudnym terenie), która teraz wyszła na drugą pozycję, wzrost jest zaś dwucyfrowy i wynosi 15 proc.
Generalnie, załamanie w polskiej branży motoryzacyjnej, choć widoczne, nie powinno raczej przynieść złowrogich skutków dla dzialających w naszym kraju fabryk pojazdów i podzespołów.