Lewica: zlikwidować IPN!

Zbiegiem okoliczności projekt ustawy w tej sprawie, zapowiadany od dawna, trafił do Sejmu właśnie w dniu, gdy głosowano nad obsadą stanowiska prezesa IPN.

Wskazany przez Kolegium IPN kandydat bez problemu uzyskał odpowiednią liczbę głosów. Karola Nawrockiego, związanego z gdańskim IPN, poparli nie tylko ludzie PiS.

Dla narodowo-katolickiej prawicy Nawrocki to kandydat idealny. Badacz historii Solidarności w regionie elbląskim, współautor pracy o zbrodniach stalinowskich w Gdańsku, człowiek, który przyłożył rękę do powstania pomnika „żołnierzy wyklętych” w tymże mieście. Który antykomunistą jest tak wielkim, że podczas Nocy Muzeów w 2019 r. wyprosił z budynku Muzeum II Wojny Światowej artystów śpiewających piosenki wojenne. Nie mógł znieść, że jedna z nich to radziecka „Cicha już noc” (choćby w polskim, autorstwa Tuwima, przekładzie). Jako dyrektor Muzeum Nawrocki zyskał już wcześniej sławę na cały kraj – media narodowe były zachwycone tym, jak „poprawił” wystawę stałą, czyniąc ją bardziej patriotyczną i polonocentryczną. Liberałowie z tego samego powodu byli szczerze oburzeni.

Lewica stoi na stanowisku, że IPN został absolutnie zdominowany przez prawicowych historyków i nie jest instytucją neutralnie badającą przeszłość. Do tego zwiększający się dystans czasowy od tej przeszłości sprawia, że w przekonaniu socjaldemokratów coraz mniej uzasadnione jest utrzymywanie kosztownego pionu śledczego. Zbrodnie stalinizmu wszak już oceniono. Projekt Lewicy zakłada, że IPN przekaże swoje archiwa do archiwów państwowych, a godne uwagi badania zapoczątkowane przez jego historyków będą kontynuowane w ramach PAN.