Kto szuka, ten znajdzie

Deficyt rąk do pracy w naszym kraju jest mniejszy, niż mogłoby się to wydawać na podstawie opinii pracodawców.

 

W Polsce gdzieniegdzie zaczyna już być niełatwo o pracowników. Z największymi, choć jednak wciąż dość umiarkowanymi, trudnościami w pozyskiwaniu odpowiednich osób do pracy mierzą się firmy zlokalizowane w Polsce północnej – 59 proc. pracodawców z tego regionu ma problemy w rekrutacji pracowników.
Ponadto, kłopoty z zatrudnieniem dostrzega też ponad połowa przedsiębiorstw w Polsce południowej (woj. małopolskie i śląskie) oraz południowo-zachodniej (dolnośląskie i opolskie) – także 52 proc.

 

Dziś fizyczni rządzą

Jak widać, nawet w tych regionach naszego kraju gdzie o pracowników jest najtrudniej, jedynie niewiele ponad połowa firm wskazuje na problemy na rynku pracy.
Zdecydowanie mniejsze trudności z obsadzeniem stanowisk mają już przedsiębiorstwa z Polski wschodniej (lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie, podlaskie) – 46 proc., oraz centralnej (łódzkie i mazowieckie) – 47 proc., mimo że ponoć w Warszawie pracodawcy wyrywają sobie z rąk ludzi chętnych do pracy.
Takie właśnie wyniki przynosi raport ManpowerGroup o sytuacji na rynku pracy, sporządzony na podstawie badania, w którym wzięła udział reprezentatywna grupa ponad 750 respondentów z Polski.. Ankietowani to osoby odpowiedzialne za politykę personalną w małych, średnich i dużych firmach.
We wszystkich regionach kraju „łowcom głów” największe trudności sprawia znalezienie wykwalifikowanych pracowników fizycznych – bo z umysłowymi nie mają specjalnych problemów.

 

Kogo zaczyna brakować?

Jeśli chodzi o przedstawicieli konkretnych zawodów, to firmy z Polski północnej i południowej narzekają na brak chętnych do pracy w restauracjach i hotelach (zwłaszcza w sezonie turystycznym), zaś pracodawcy z Polski zachodniej – na niedobór pracowników służby zdrowia. Wszędzie w naszym kraju za mało jest elektryków, spawaczy, mechaników.
Na drugim miejscu na liście zawodów, w których najtrudniej o znalezienie specjalistów, znajdują się operatorzy produkcji i maszyn – ich brak sygnalizują szczególnie firmy w Polsce centralnej i zachodniej.
Pracodawcom z Polski wschodniej, południowej i północno-zachodniej równie duże trudności sprawia rekrutacja kierowców (pojazdów ciężarowych, budowlanych, a także autobusów).
Przedsiębiorstwa z Polski centralnej i północnej mają kłopoty w rekrutacji inżynierów, zaś firmy ze wschodu narzekają na brak kierowników i wysokiej klasy specjalistów (z różnych dziedzin).
W grupie stanowisk najtrudniejszych do obsadzenia nowymi pracownikami, są również przedstawiciele handlowi, szczególnie pożądani w północno-zachodnim regionie naszego kraju (woj. wielkopolskie, zachodniopomorskie, lubuskie).
W Polsce wschodniej zlokalizowanych jest mniej zakładów produkcyjnych, a to właśnie te firmy najczęściej mówią o niedoborze pracowników o potrzebnych kwalifikacjach. Rolniczy charakter tej części kraju determinuje profil poszukiwanego kandydata. Podobne zależności widzimy w przypadku regionu centralnego i zachodniego, gdzie firmy liczniej niż w innych częściach kraju sygnalizują problemy związane z niedoborem operatorów produkcji i maszyn. Te regiony Polski wielu pracodawców z przemysłu wybrało na miejsce swoich fabryk. Niedobór na tych stanowiskach w niektórych zakładach sięga dziesiątek lub nawet setek pracowników – mówi Luiza Luranc, ekspert rynku pracy..
Deficyt pracowników służby zdrowia, zgłaszany zwłaszcza przez pracodawców z południowo-zachodniej Polski (woj. dolnośląskie i opolskie) może być z kolei skutkiem dużego zapotrzebowania na tych specjalistów za naszą zachodnią granicą, szczególnie w Niemczech. Tam stanowiska związane z ochroną zdrowia znajdują się na siódmym miejscu na liście 10 zawodów dotkniętych największym niedoborem w tym kraju.

 

Przesadzone problemy

Przedsiębiorstwa w Polsce zostały również zapytane o to, czy w stosunku do ubiegłego roku mają teraz więcej czy mniej trudności w obsadzaniu stanowisk nowymi pracownikami.
Sytuacja najbardziej, choć bynajmniej w nie tak wielkim stopniu, pogorszyła się w Polsce północnej (woj. kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie, pomorskie) – tam dla 37 proc. firm trudniej jest niż przed rokiem znaleźć odpowiednich kandydatów do pracy; oraz w północno-zachodniej (wielkopolskie, zachodniopomorskie, lubuskie) – pogorszenie zgłasza 31 proc. firm.
Wyraźnie widać więc, że nawet w tych dwóch rejonach, gdzie z powodu emigracji zarobkowej na Zachód, niedobór pracowników wzrósł najbardziej, zdecydowana większość pracodawców (63 proc. i 69 proc.) nie zauważyła żadnego pogorszenia sytuacji na rynku pracy.
Wręcz poprawiło się pod tym względem w regionie południowym (woj. małopolskie i śląskie) oraz wschodnim (lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie, podlaskie), gdzie odpowiednio 6 proc. i 5 proc. przedsiębiorstw deklaruje obecnie mniej problemów w znalezieniu rąk do pracy, oczywiście za sprawą napływu tanich pracowników ze Wschodu.

 

Nie ma co narzekać

Wydaje się zatem, że pracodawcy w Polsce zdecydowanie demonizują kłopoty, jakie rzekomo mają z obsadzeniem stanowisk w swoich firmach. Robią zaś tak dlatego, aby skłonić rząd do wprowadzenia ułatwień w zatrudnianiu osób z innych krajów, zwłaszcza spoza naszej wschodniej granicy.
Tacy pracownicy – którzy mają dużo niższe koszty, bo przecież wydają u nas znacznie mniej od stałych mieszkańców kraju – bez problemów godzą się na gorsze zarobki, niż te, których oczekują Polacy. A to oczywiście oznacza czysty zysk dla naszych przedsiębiorców.
Tymczasem zaś, kompetentny raport wykazuje, że trudności z zatrudnieniem, podnoszone przez pracodawców w naszym kraju, są wyraźnie mniejsze, niż się powszechnie uważa.