MŚ Rosja 2018: Faworyci na razie zawodzą

Pierwsza kolejka spotkań w mistrzostwach świata przyniosła spektakularne wpadki największych faworytów mundialu. Broniąca tytułu reprezentacja Niemiec przegrała z Meksykiem 0:1, a Brazylia tylko zremisowała ze Szwajcarią (1:1), podobnie jak Argentyna z debiutującą w światowym czempionacie Islandią (1:1).

 

Największą sensacją pierwszej tury mundialu jest jednak bez wątpienia porażka reprezentacji Niemiec z Meksykiem (0:1). Podopieczni trenera Joachima Loewa bronią w Rosji mistrzowskiego tytułu wywalczonego w Brazylii, gdzie przeszli do historii mistrzostw świata także nieprawdopodobnym zwycięstwem na gospodarzami i murowanymi faworytami turnieju

Brazylijczykami, gromiąc ich w półfinale aż 7:1. Teraz sami zapisali niechlubną kartę w historii światowego czempionatu, bo po raz pierwszy doznali porażki w pierwszym meczu turnieju jako aktualni mistrzowie świata. W 1978 roku z Polską wywalczyli bezbramkowy remis. W dwóch pozostałych przypadkach niemiecka drużyna wychodziła z takich potyczek zwycięsko – w 1958 roku jako triumfatorzy mundialu w 1954 roku w Szwajcarii pokonali w inauguracyjnym meczu Argentynę, zaś w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych jako mistrzowi włoskiego Il Mondiale z 1990 roku wygrali z Boliwią. Po drugiej stronie Odry porażkę z Meksykiem przyjęto z niedowierzaniem, które szybko eksplodowało złośliwymi komentarzami i pretensjami o byle co.

Najboleśniej przekonał się o tym Julian Brandt, którego medialnie „zgrillował” po meczu wielonakładowy tabloid „Bild” tylko za to, że po meczu z uśmiechem pozował kibicowi do wspólnego zdjęcia. Niemieccy kibice są zaniepokojeni, bo cztery lata temu ich reprezentacja zaczęła turniej od zwycięstwa 4:0 nad Portugalią, osiem lat wcześniej w RPA od 4:0 z Australią, a 12 lat temu na mundialu w Niemczech w pierwszym meczu pokonała Kostarykę 4:2. „Nie jesteśmy do takiej sytuacji przyzwyczajeni, bo odkąd pamiętam mecze inauguracyjne wygrywaliśmy” – przyznał selekcjoner niemieckiej kadry Joachim Loew.

W Brazylii nastroje są równie napięte jak w Niemczech, ale w Kraju Kawy cała żółć za remis, który uznano za porażkę, wylała się na największego gwiazdora ekipy canarinhos Neymara. Oczekiwania wobec tego piłkarza w jego ojczyźnie są oczywiste – ma w Rosji poprowadzić drużynę narodową do zdobycia szóstego tytułu najlepszej drużyny globu. Po meczu ze Szwajcarami najdroższy piłkarz na świecie został w swoim kraju mocno skrytykowany. chociaż pokazał, że nawet w słabszej dyspozycji jest w zespole canarinhos niezastąpiony.

Ale brazylijskie media jego występ oceniły nisko, chociaż Neymar miał w meczu ze Szwajcarami cztery kluczowe podania, najwięcej spośród wszystkich graczy na boisku. Łącznie podawał trzydzieści siedem razy. Ale był też aż dziesięciokrotnie faulowany. Od 1966 roku, kiedy to podczas angielskiego mundialu Portugalczycy urządzili polowanie na kości Pelego, żaden reprezentant Brazylii nie był faulowany na mistrzostwach świata tak często.