Siłę dają związki, nie niskie podatki

W zasadzie rozumiem hejt na górników, którzy protestowali kilka dni i wywalczyli może nie wszystko, co chcieli, ale przynajmniej połowę. Pozostała część świata pracy ma prawo być wściekła. Ale nie na górników. Na siebie.

To oni, nie górnicy, dali się swojego czasu wykołować. Odzwiązkowić. Dali sobie wmówić, że są „kowalami swojego losu” i jeśli chcą więcej zarabiać to „zawsze możesz zmienić pracę”. Dali się uśmieciowić umowami. Dali się zaprzęgnąć w walkę o niskie podatki dla firm i wolny rynek… A w rezultacie zarabiają mało, na umowach, a do tego stan służby zdrowia skazuje ich na powolną śmierć w razie ciężkiej choroby.

Co pozostaje? Wściekłość. Ale złoszczą się na tych, na których im wolno. Pokochali wolny rynek bez ograniczeń, więc wypierają więc ze świadomości fakt, że gdyby wszyscy potrafili walczyć o swoje, jak robią to górnicy… To w tydzień, no, może kilka tygodni strajku generalnego byłyby w Polsce wyższe płace, renty i emerytury dające żyć, a nawet 7,2 proc. PKB na zdrowie. Ale nikt nie odważy się zatrzymać jednego tramwaju za życie tysięcy ludzi… No więc zostaje wkurwiać się na górników, że coś robią i im wychodzi.

Nie wyszło za to młodym z zerowym PIT-em. Okazuje się, że pracodawcy wykorzystali ten „prezent” jako pretekst do obniżania wynagrodzeń. Dodatkowa kasa idzie prosto do właścicieli firm i kapitału.
Kto był na tyle naiwny, że wierzył, że niższe podatki przełożą się automatycznie na wzrost pensji, to mu współczujemy. Podatki to nie jest żadna kradzież od pensji (jak wmówili wszystkim korwiniści) tylko gwarancja, że część zysku pójdzie na cele społeczne. W kapitalizmie niskie podatki to większy wyzysk, większy zysk właścicieli i jeszcze mniejsza sfera publiczna, i coraz mniej dobra wspólnego. Pensje podnoszą się właśnie wtedy, kiedy podatki są wysokie – bo takie podatki wymuszają innowacyjność, a biedabiznesy i wyzysk taniej siły roboczej przestają być opłacalne.

Jak nie ratować seniorów

Bardzo podobało mi się wystąpienie Włodzimierza Czarzastego w debacie budżetowej. Nie zgadzam się tylko z jednym punktem. Dlaczego lider SLD poparł, zresztą wcale nie jako pierwszy na lewicy, PSL-owski pomysł, by zwolnić emerytów z podatku?

To jest szczególnie podstępny korwinizm. Stąd apel, by przestać go wspierać. Już teraz całkowicie niesłusznie zwalniane są z podatku osoby młode, a że mamy królestwo prywaty i kapitalizmu to podatki traktowane są przez wszystkich coraz bardziej jako kara… Dlaczego? Bo panuje bieda. I w tej biedzie wydaje się, że podatki są biedzie winne. Właśnie podatki od osób fizycznych, a nie ociekający pieniędzmi kapitał, czy bardzo skromne opodatkowanie wszystkich firm, czy też brak realnej progresji. Lewicowe postulaty to podniesienie rent i emerytur oraz podwyżka płac, a nie zwalnianie z podatków kogokolwiek. Podatki to nie kara, to wspólnota i współpraca na rzecz dobra wspólnego. Każdy powinien je płacić i uznawać to za zupełnie normalny porządek rzeczy.
Gdyby renty i emerytury były wyższe i pozwalały na godne życie, nikomu nie przyszedłby do głowy taki pomysł „ratowania” seniorów. Jest to część dokładnie tego samego cwaniactwa, które uprawia Morawiecki udając, że budżet jest zrównoważony, kiedy ludzie umierają w kolejkach do lekarza, bo za żadne skarby nie podniesiemy podatków bogatym i przedsiębiorcom.