Handlowanie Wisłą

Fot. Wisła Kraków upadnie, jeśli jej nowi właściciele nie spełnią finansowych obietnic

 

 

Wydarzeniem ostatnich dni jest zmiana właścicielska w Wiśle Kraków. Sto procent akcji upadającego klubu kupiły dwie zagraniczne firmy, ale transakcja dojdzie do skutku, jeśli do 28 grudnia przeleją na konto Wisły 12,2 mln złotych na spłatę najpilniejszych długów.

 

Do tego czasu Wisła Kraków nadal jest własnością Towarzystwa Sportowego Wisła i rządzą nią prezes Marzena Sarapata, wiceprezes Szymon Michlowicz i członek zarządu Rafał Wisłocki. Pod ich rządami klub znalazł się na krawędzi przepaści, bo ciąży na nim blisko 40-milionowe zadłużenie i perspektywa nieuchronnego upadku, jeśli nowi właściciele okażą się niewiarygodni i niewypłacalni. Na razie wiadomo, że akcje krakowskiego klubu kupiły dwa zagraniczne fundusze inwestycyjne – Alalega i Noble Capital Partners, płacąc za nie symbolicznie jedno euro, ale podejmując się spłaty całego zadłużenia.

Transakcje zostanie sfinalizowana w momencie, gdy nabywcy przeleją na konto krakowskiego klubu pierwszą transzę – 12,2 mln złotych tzw. długu licencyjnego. Maja na to czas do 28 grudnia tego roku. Potem muszą jeszcze spłacić pozostałe wierzytelności, szacowane na 27-28 mln złotych, a w ciągu 2019 roku mają zainwestować w „Białą Gwiazdę” kolejne 130 mln złotych. Te kwoty wyglądają imponująco i jeśli rzeczywiście Wisła te pieniądze otrzyma, będzie to jedna z największych, o ile nie największa inwestycja zagranicznego kapitału w polskim sporcie.

 

Tajemnicze interesy nabywców

W imieniu nowych właścicieli na łamach polskich mediów wypowiedział się na razie tylko ich polski wspólnik, Adam Pietrowski, mieszkający na stałe w Berlinie agent piłkarski. „Zapraszam wszystkich na piątkowy mecz Wisły z Lechem Poznań. Wspólnie z fanami chcemy odbudować potęgę Wisły, aby jak dawniej rywalizowała z takimi firmami, jak Barcelona czy Real” – powiedział Pietrowski, który w nowych władzach ma objąć funkcję dyrektora sportowego. Zapewnił, że nowi właścicieli klubu pojawią się w piątek na konferencji prasowej i potwierdzą, że jeszcze w zimowym okienku transferowym przeprowadzą cztery duże transfery. Pietrowski liczy też na powrót na Reymonta Jakuba Błaszczykowskiego, który zadeklarował to dwa tygodnie temu i niedawno potwierdził gotowość przejścia już w przerwie zimowej. „Kibice mogą być spokojni o przyszłość Wisły” – zapewnia Pietrowski.

W polskich mediach od środy pojawiło się jednak mnóstwo mało optymistycznych informacji o nowych właścicielach „Białej Gwiazdy”. Zdobycie informacji o obu firmach jest bardzo trudne, a te dostępne raczej nie powinny skłaniać fanów Wisły do mrożenia szampanów. Przejąć akcje krakowskiego klubu chcą 59-letni Szwed Mats Uno Hartling i 53-letni obywatel Francji kambodżańskiego pochodzenia Vanna Ly . Pierwszy reprezentuje fundusz inwestycyjny Noble Capital Partners Ltd. W 2017 roku aktywa spółki były wycenione na 338 tys. funtów, a to raczej nie jest to kapitał gwarantujący środki na spłatę zadłużenia Wisły. Hartlinga próżno szukać na publikowanej rokrocznie liście 180 najbogatszych Szwedów, na której dolna granica majątku to miliard koron (ok. 417 mln złotych). Nazwisko Hartlinga pojawia się też w innych zarejestrowanych w Anglii spółkach, których działalność polega na skupowaniu akcji i udzielaniu pożyczek. To z nim powiązany jest biznesowo Pietrowski, licencjonowany agent FIFA, prowadzący zarejestrowaną w Berlinie agencję ABP Sports Management zajmującą się transferowaniem do Niemiec młodych polskich piłkarzy.

Drugi z nabywców, nawiasem mówiąc większościowy, bo kontrolowany przez Vanna Ly fundusz Alelega ma przejąć 60 procent udziałów, został zarejestrowany w 2013 roku w Luksemburgu. Mający też francuskie obywatelstwo Ly powiązany jest również z francuskimi firmami Media Spirit, Vauban 1 i Axell Informatique, które są zarejestrowane w Lyonie i Montesson, prowadzi też jakieś interesy w Rumunii i Szwajcarii. Według włoskich mediów na przełomie 2017 i 2018 roku Ly prowadził wstępne rozmowy w sprawie przejęcia klubu Genoa, ale do transakcji ostatecznie nie doszło. Dziennik „La Repubblica” opisał go wówczas jako biznesmena prowadzącego interesy w Luksemburgu i Dubaju.

 

Obietnice są obiecujące

Wokół krakowskiej Wisły zapanowała atmosfera nerwowego wyczekiwania. Na pojawienie się nowych właścicieli czekają piłkarze, którym klub zalega z wypłatami za pół roku. Obietnica uregulowania zaległych płatności jeszcze w tym roku nie zmieniła jednak decyzji najskuteczniejszego napastnika Zdenka Ondraszka o odejściu z końcem roku. Czterech innych graczy „Białej Gwiazdy” postanowiło jednak złożyć wezwanie do zapłaty, co w razie niewywiązania się da im prawo rozwiązania kontraktów z winy klubu. Na nowych włodarzy wiślaków czekają też władze Krakowa z prezydentem Jackiem Majchrowskim na czele. Do rozwiązania jest przecież sprawa umowy wynajmu stadionu i zaległych płatności z tego tytułu wynoszących sześć milionów złotych. Działaczy, których na czele nowych władz postawią panowie Hartling i Ly czeka też wyprawa do siedziby PZPN w Warszawie, gdzie przyjdzie im stoczyć walkę z Komisją Licencyjną. Jak widać gdzie tylko przyjdzie im się pojawić, wszędzie będą musieli mieć ze sobą worek z pieniędzmi. I musi być w nim co najmniej 40 milionów złotych. Taniej się nie da.