Nie powiedzą, skąd mają kasę

Główni gracze polskiej polityki – PiS i PO – zdecydowanie stawiają na tajemnicę.

W ciągu ostatnich pięciu lat Sieć Obywatelska Watchdog do obu partii wysłała 6 wniosków o informacje publiczną dotyczących ich finansowania.
Wszystkie miały finał w sądzie, ponieważ partie albo nie odpowiedziały albo ich odpowiedź była niepełna, np. uznały, że nie wszystkie dane, o które wnioskowano, stanowią informację publiczną.
Podobnie było tym razem. O co pytano?
17 czerwca do dziewięciu partii politycznych wysłano wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci: 1. historii rachunków bankowych partii od 1 stycznia 2019 r. do 31 maja 2019 r. w formie przeszukiwalnej, oraz 2. informacji o tym, czy w powyższym okresie miały miejsce wydatki lub wpływy do kasy partii, a jeśli tak – informacji o tym, w jakiej kwocie i od kogo/na czyją rzecz?.
Inne partie odpowiedziały. SLD udostępnił dane z kont i raport kasowy, Partia Zieloni była najszybsza i (jak dotąd) najbardziej przejrzysta.
Nie dowiemy się natomiast o finansach PiS.
24 czerwca Prawo i Sprawiedliwość odpowiedziało, że wnioskowane przez Watchdog dane nie są informacją publiczną. Odpowiedź PiS powołuje się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 12 stycznia 2018 roku, zgodnie z którym „wyciągi i historie rachunków bankowych nie stanowią informacji publicznej. Na ten sam wyrok powołuje się Platforma Obywatelska, odmawiając udostępnienia historii rachunku bankowego. Odpowiedź PO przychodzi 9 lipca, ponad tydzień po ustawowym terminie. Jedyne, co udaje się uzyskać od tej partii, to ogólnikową odpowiedź na drugie pytanie, dotyczące wydatków. W sprawie dotyczącej innego wniosku do PiS-u, w którym też pytano o historię rachunków bankowych partii, i też nie uzyskano odpowiedzi, Naczelny Sąd Administracyjny orzekł: „ Zdaniem NSA, sąd I instancji prawidłowo przyjął, że z wniosku Stowarzyszenia Watchdog o udzielenie informacji publicznej jasno wynikał przedmiot i zakres żądania, co obligowało zobowiązaną partię do jego załatwienia zgodnie z przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej, a prawidłowe zastosowanie przepisów ustawy zwalniałoby partię z zarzutu bezczynności w jego rozpoznaniu”. Czyli, że powinni odpowiedzieć.
11 lipca b.r. Watchdog wysłał więc skargi na bezczynność Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślono w nich, że partia polityczna jest podmiotem zobowiązanym do udostępnienia informacji publicznej co wynika wprost z treści art. 4 ust. 2 o dostępie do informacji publicznej, i wielokrotnie było podkreślane w orzecznictwie.
Obie partie w swoich odpowiedziach powołują się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 12 stycznia 2018 r., tymczasem wyrok ten nie jest prawomocny, a z wspomnianego wyroku NSA wynika co innego. Sieć Watchdog złożyła więc skargę kasacyjną.

Karpie cierpią!

2 stycznia na łamach Dziennika Trybuna został opublikowany list p. Sławomira Litwina, na który pozwalam sobie odpowiedzieć.
Na wstępie odniosę się do wątpliwości Pana Litwina, aktywnego hodowcy oraz dystrybutora ryb, dotyczących przedstawionego przez nas ostatniego etapu hodowli karpi, a dokładnie ich odłowu. Opublikowane przez nas materiały, jasno pokazują, jak w trakcie odłowu ryby są przerzucane, stłoczone, przenoszone i przetrzymywane w miskach i wiadrach bez dostępu do wody często przybierając przy tym nienaturalną pozycję ciała. Materiały pokazują również sytuacje, kiedy ryba, zahaczona o sieć, wisi bezradnie ponad taflą wody. Można zobaczyć również sytuacje, w których, jeszcze na etapie odłowu, ryby pakowane są do toreb foliowych przez osoby pracujące przy odłowie. Opis procesu odłowu jest w rzeczy samej opisem tego, co można zobaczyć na własne oczy na opublikowanych przez nas materiałach pochodzących z różnych miejsc w Polsce, a nie, jak sugeruje hodowca i autor tekstu, „bzdurą – wymyśloną przez ignoranta i laika”. Autora tekstu zachęcam do zapoznania się m.in. z nagraniem opublikowanym na YouTube Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Zaznaczam, że dla osób, którym proces odłowu nie jest znany, obrazy mogą być szokujące. Materiały Opublikowane przez Otwarte Klatki jasno pokazują, że cierpienie zwierząt zaczyna się już dużo wcześniej, niż w halach sieci handlowych. Oba te etapy okazują się jednak równie okrutne dla zwierząt. Zarejestrowane obrazy pokazują, że na obu tych etapach ryby traktowane są w sposób, który może powodować ich ból i cierpienie tych zwierząt. Wspomniane wytyczne Głównego Lekarza Weterynarii, dopuszczające przenoszenie ryb w torbach foliowych ze specjalną wkładką, która ma w założeniu oddzielać powierzchnię ciała ryby od torby i umożliwiać wymianę gazową przez powierzchnię skóry, spotkały się z ostrą krytyką ze strony ekspertów oraz Polskiego Towarzystwa Etycznego. Jak poinformował w grudniu zeszłego roku lek. Wet. Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii, rekomendacje mogą zostać w najbliższym czasie wycofane. Sam fakt, że ryba jest w stanie przeżyć transport w takiej torbie nie zmienia bowiem faktu, że jest to dla niej źródłem ogromnego i zbędnego cierpienia.
Potwierdził to także wyrok Sądu Najwyższego z 2016 r.: “przyjmowanie przez sądy, że nie doszło do znęcania się nad karpiami dlatego, że u żywych karpi poza środowiskiem wodnym zachodzą procesy adaptacyjne umożliwiające regenerację po przebywaniu bez dostatecznej ilości tlenu w tkankach, jest błędem, ponieważ opiera się tylko na jednej przesłance – nie było skutku w postaci śmierci ryb (…) Naturalnym środowiskiem ryb jest środowisko wodne, a więc zasadą powinno być transportowanie, przetrzymywanie i przenoszenie ryb w środowisku wodnym”. To orzeczenie ma kluczowe znaczenie zarówno dla tej konkretnej, jak i każdej kolejnej sprawy sądowej. Podstawą kasacji było bowiem tutaj stwierdzenie przez Sąd Najwyższy rażącego naruszenia prawa materialnego,a więc zwrócenie uwagi na fakt, że sądy pierwszej i drugiej instancji niewłaściwie rozumieją oraz stosują prawo odnoszące się do karpi. Sąd Najwyższy wskazał, jak należy interpretować ustawę o ochronie zwierząt w stosunku do karpi, nie pozostawiając wątpliwości, że powodowanie bólu lub cierpienia u tych zwierząt lub dopuszczanie do tego jest przestępstwem znęcania nad zwierzętami. Nie ma zatem możliwości, aby sądy w kolejnych sprawach nie brały pod uwagę interpretacji przedstawionej przez SN- w przypadku karpi wyznaczona została tym samym linia orzecznicza. Sąd Najwyższy w tym wyroku rozprawił się z szeregiem dotychczas popełnianych błędów w stosowaniu ustawy i ma to kluczowe znaczenie dla wszystkich kolejnych spraw, również wszczętych w tym roku. W marcu 2018 roku CBOS przeprowadził badania wśród Polaków, z których jasno wynika, że „86 proc. Polaków popiera zakaz transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie”. Liczba ludności w Polsce blisko 38 mln obywateli. Obawiam się, że 100-osobowa kolejka pod jednym ze sklepów w Polsce, na którą powołuje się autor tekstu, chcąc podważyć zasadność prawdziwość badań, nie jest argumentem, by zdanie zdecydowanej większości Polaków „kłaść między bajki”. Polacy nie są obojętni na cierpienie zwierząt. Reasumując: Stowarzyszenie skupia się w swojej działalności na walce z przejawami największego okrucieństwa wobec zwierząt, jakim jest hodowla przemysłowa. I właśnie to jest podstawą naszego zainteresowania kwestią tragicznego losu żywych ryb (…) .Nie dziwi mnie poruszenie Pana Liwtina związane z upublicznieniem materiałów, które pokazują polskim konsumentom, jak naprawdę wygląda hodowla karpia w Polsce. Rozumiem, że takie działania mogą być postrzegane przez interesantów, jak próba zmiany statusu quo i godzenie w interesy hodowców. Jednak mogę ręczyć, że jako Stowarzyszenie nie poprzestaniemy w walce nie w “obronie sprawy polskich karpi” a w obronie polskich karpi, które bez wątpienia zasługują na lepszy los, niż to co ukazują nasze materiały.