Sędziowski skandal w I lidze

Rywalizacja w I lidze piłkarskiej zbliża się do finiszu i zaczynają się w niej dziać cuda. Ale takie „numery”, jaki zdarzył się w piątkowym meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole (1:3), to nawet najstarsi górale nie pamiętają.

Walczący o utrzymanie w I lidze opolanie objęli prowadzenie już w 5. minucie po strzale znanego z występów w ekstraklasie (m.in. w Śląsku i Legii) 35-letniego weterana Arkadiusza Piecha. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, ale po zmianie stron obie drużyny toczyły wyrównaną walkę. Do wspomnianej już kuriozalnej pomyłki arbitrów doszło w 55. minucie pomocnik gospodarzy Bartłomiej Babiarz, 31-letni piłkarz także mający w dorobku występy w ekstraklasie, zagrał bezmyślnie piłkę do bramkarza swojej drużyny, ale nie zauważył, że w polu karnym stoi Piech, który przejął podanie, przedryblował spokojnie rozpaczliwie interweniującego golkipera i posłał futbolówkę do pustej bramki. Gdyby dostał piłkę od któregoś z graczy Odry, byłby oczywisty spalony, ale piłkę zagrywał zawodni drużyny przeciwnej, a w takiej sytuacji spalonego rzecz jasna nie ma. Sędzia Piotr Urban miał jednak w tej kwestii odmienne zdanie i bramki… nie uznał. To dziwne, bo miał do pomocy dwóch asystentów – Tomasza Niemirowskiego i Jakuba Wójcika, a na dodatek przy linii bocznej jeszcze sędziego technicznego Sebastiana Jarzębaka. Cała czwórka miała do dyspozycji komunikatory, mogła się zatem wymienić opiniami, a wydaje się wręcz nieprawdopodobne, żeby chociaż jeden z tej czwórki nie widział, że piłkę do Piecha zagrał Babiarz, a nie któryś z zawodników Odry. Urban raz podjętej decyzji już jednak nie zmienił. Na szczęście dla niego Odra strzeliła jeszcze dwa gole – na 2:0 podwyższył Miłosz Trojak, a Piech trafił na 3:1. Sędzia Urban tłumaczył się po meczu tak: „Przed tym, jak piłka wpadła do bramki, był użyty gwizdek. Gdyby piłka wpadła do bramki, zaś gwiazdek zostałby użyty po tym fakcie, bramka zostałaby zdobyta prawidłowo. A tak odgwizdaliśmy spalonego”.
Nie powiedział jednak, czy widział, że Piech przejął piłkę po zagraniu rywala, a nie partnera z zespołu. Prezes PZPN Zbigniew Boniek na Twitterze zbagatelizował cała sytuację: „Niestety, sędzia gwizdnął przed tym, jak piłka wpadła do bramki (oczywisty błąd), więc nawet VAR by tutaj nie zadziałał. Dobrze, że drużyna pokrzywdzona i tak wygrała” – napisał prezes PZPN. A gdyby Odra przez taki błąd przegrała?

Nerwowe dni w Mielcu

Nieciekawie zrobiło się w zespole wicelidera I ligi piłkarskiej Stali Mielec. PZPN sprawdza dwa mecze tego zespołu, bo pojawiło się podejrzenie, że jego piłkarze obstawili ich wyniki w zakładach bukmacherskich.

PZPN postanowił przyjrzeć się uważnie meczom Stali Mielec z Odrą Opole (24 października 2019 roku) i Chrobrym Głogów (27 października 2019 roku). W obu spotkaniach zajmujący miejsce w czołówce ligi mielczanie niespodziewanie przegrali po 0:1 z przeciwnikami znajdującymi się w strefie spadkowej. O postępowaniu sprawdzającym PZPN poinformował serwis „Blog Piłkarska Mafia” prowadzony przez nieocenionego kronikarza afery korupcyjnej w polskim futbolu Dominika Panka. Meczom ma się przyjrzeć rzecznik dyscyplinarny piłkarskiego związku Adam Gilarski, który już zapowiedział, że jeśli będą podstawy do prowadzenia dalszego postępowania dyscyplinarnego w tej sprawie, na przesłuchanie zostaną wezwani trener Stali Mielec Dariusz Marzec oraz wszyscy jego piłkarze.

Na razie, twierdzi Gilarski, do PZPN nie dotarły żadnego niepokojące informacje na ten temat. Medialny szum spowodował trener mielczan, który w jednym z wywiadów został wręcz zapytany, czy porażki z Chrobrym i Odrą nie były celowe. „Słyszałem takie pogłoski, ale ja nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że ktoś może tak robić. Ale fakt jest faktem, po raz pierwszy zetknąłem się z sytuacją, że w stabilnym i poukładanym klubie nie wszyscy zawodnicy mieli ten sam cel, co zarząd i kibice. Zespół na ogół dawał sobie świetnie radę, dlatego taką wątpliwość wzbudziły porażki z Odrą i Chrobrym” – przyznał trener Marzec.

Przypomnijmy, że zgodnie z art. 107 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN, „Kto czyni przygotowania, usiłuje lub dopuszcza się nieuczciwego zachowania, mogącego mieć wpływ na przebieg zawodów piłkarskich lub zdarzenia będące przedmiotem zakładów bukmacherskich, podlega karze pieniężnej nie niższej niż 10.000 zł; karze czasowego zakazu udziału we wszelkiej działalności związanej z piłką nożną w wymiarze nie niższym niż 6 miesięcy; wykluczeniu z PZPN”.

 

Ostatni występ Fryzjera

Sześciu lat więzienia domaga się prokuratura dla Ryszarda F. ps. „Fryzjer”, głównego oskarżonego w toczącym się przed wrocławskim sądem procesie dotyczącym korupcji w polskim futbolu. Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiada 30 osób.

 

W poniedziałek przed wrocławskim sąd rozpoczęły się mowy końcowe w procesie, w którym na ławie oskarżonych oprócz Ryszard F. zasiadło 30 innych postaci ze świata polskiego futbolu. O zakończeniu procesu poinformował też dziennikarz Dominik Panek, który od samego początku wytrwale dokumentuje działania wrocławskiej prokuratury w sprawie afery korupcyjnej na swoim blogu pilkarskamafia.blogspot.com. Ryszard F., ps. „Fryzjer”, były działacz Amiki Wronki (1992-2000) i Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej, oskarżony jest o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która działała w polskim futbolu w latach 2003-2006. Ryszard F. ma postawionych łącznie 111 zarzutów. W tym procesie prokuratorzy zażądali dla niego kary sześciu lat pozbawienia wolności. Kar od 1,5 roku do 3 lat pozbawienia wolności prokuratura żąda też dla 23 innych osób, którym postawiono zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się proponowaniem, wręczaniem i przyjmowaniem łapówek za ustawianie meczów piłkarskich.

Na tej liście znajduje się 16 byłych arbitrów piłkarskich, w tym sędziowie międzynarodowi Grzegorz G. i Jacek G., byli obserwatorzy PZPN, w tym Wit Ż., znany z magazynu ligowego stacji Canal+ oraz były członek zarządu PZPN Henryk K. Wśród oskarżonych znaleźli się też m. in. byli reprezentanci Polski Waldemar K. i Piotr R.

Szef Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu prokuratur Robert Tomankiewicz w wygłoszonej w poniedziałek mowie końcowej powiedział m.in.: „To proces, który kończy się jako jeden z ostatnich. Prokuratura ze względu na skalę przestępczego procederu skierowała do sądów w całym kraju kilkadziesiąt aktów oskarżenia, zapadło już kilkadziesiąt wyroków. W postępowaniu przygotowawczym badaliśmy ponad 100 zdarzeń korupcyjnych. Na podstawie tych badań udało się w pełni odkodować korupcyjne mechanizmy i zachowania sprawców”.

Prokurator Tomankiewicz podkreślił też, że kluczowe znaczenie dla pokazania mechanizmów korupcyjnych był wykaz połączeń telefonicznych oskarżonych. „Bilingi były kluczowe, ponieważ Ryszard F. i jego wspólnicy zorganizowali przedsiębiorstwo korupcyjne tak perfekcyjnie, że F. nie musiał jeździć na mecze, by dopilnowywać transakcji”– zapewniał. Oskarżeni mieli uczestniczyć w ustawianiu meczów m.in. Lecha Poznań, Pogoni Szczecin, Podbeskidzia Bielsko-Biała, Kujawiaka Włocławek, Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, KSZO Ostrowiec, Górnika Polkowice, Widzewa Łódź, Zawiszy Bydgoszcz, Odry Opole, Kotwicy Kołobrzeg.