CR7 znów strzela na Old Trafford

W minioną sobotę po 12 latach przerwy Cristiano Ronaldo ponownie wystąpił na stadionie Old Trafford w barwach Manchesteru United. 36-letni portugalski gwiazdor tego lata przeszedł do ekipy „Czerwonych Diabłów” z Juventusu Turyn za 23 mln euro.

I już w pierwszym meczu po powrocie do Manchesteru United pokazał, że nie przybył na Old Trafford żeby doczekać tu piłkarskiej emerytury, tylko realnie wesprzeć zespół w walce o najważniejsze trofea w klubowym futbolu. W spotkaniu 4. kolejki Premier League „Czerwone Diabły” podejmowały ekipę Newcaste United. Trener zespołu gospodarzy, Norweg Ole Gunnar Solskjaer, wystawił Cristiano Ronaldo od pierwszej minuty i trzymał na boisku do ostatniego gwizdka sędziego. Portugalczyk nie zawiódł dawnego kumpla z boiska, z którym cztery lata (2003-2007) straszył rywali w ataku Manchesteru United.
Norweg skończył karierę na Old Trafford latem 2007 roku, strzelając siedem bramek w Premier League i odchodził z klubu w glorii mistrza Anglii. Wtedy gwiazda Cristiano Ronaldo świeciła już pełnym blaskiem. Już bez Solskjaera, ale z Portugalczykiem w roli głównej, drużyna zagrała w dwóch kolejnych finałach Ligi Mistrzów. Pierwszy wygrała w Moskwie z Chelsea po serii rzutów karnych, drugi finał, rozegrany w Rzymie, był zarazem ostatnim występem słynnego już wtedy na cały świat Cristiano Ronaldo w barwach United. Porażkę 0:2 z Barceloną, w której błyszczał już piłkarski talent Leo Messiego, ponoć do dzisiaj traktuje jako największe rozczarowanie w karierze. A potem już w lidze hiszpańskiej przez ponad dekadę ci dwaj wielcy piłkarze toczyli zacięta rywalizację o prymat na świecie, dzieląc między siebie „Złote Piłki”, tytuły najlepszych piłkarzy sezonu i inne prestiżowe indywidualne wyróżnienia. W 2018 roku Cristiano Ronaldo opuścił jednak Real Madryt i za 105 mln euro przeszedł do Juventusu Turyn. Trzy sezony spędzone w tym klubie nie spełniły jednak oczekiwań portugalskiego gwiazdora, chociaż w ich trakcie zdobył 101 bramek, a w poprzednim sezonie w wieku 36 lat sięgnął jeszcze po koronę króla strzelców Serie A. Na wygranie Ligi Mistrzów włoski zespół okazał się jednak za słaby, a jeszcze na domiar złego przestał wygrywać także rywalizację we włoskiej ekstraklasie. Dla piłkarskiej marki CR7 dalsze granie w takim klubie rodziło ryzyko strat na wizerunku, toteż Portugalczyk postanowił tego lata zmienić pracodawcę. Ponieważ jednak marzy o szóstym w karierze triumfie w Champions League, bo chce wyrównać rekord należący do piłkarza Realu Madryt Paco Gento, który w barwach „Królewskich” sześciokrotnie zdobywał Puchar Europy Mistrzów Klubowych (poprzednik Ligi Mistrzów). Najpierw wybrał ofertę Manchesteru City, lecz po rozmowie z trenerem tego zespołu Pepem Guardiolą stracił ochotę na dołączenie do ekipy „The Citizens”. Wtedy do akcji wkroczyli przedstawiciele lokalnego rywala, United, i w kilkanaście godzin dopięli transfer, płacąc Juventusowi ledwie 23 mln euro. Powrót CR7 na Old Trafford to sygnał, że United znów chcą walczyć o mistrzostwo Anglii i triumf w Lidze Mistrzów. Oprócz portugalskiego gwiazdora tego lata na Old Trafford wylądowało dwóch znacznie kosztowniejszych graczy: 21-letni Jadon Sancho za 85 mln euro i 28-letni stoper Raphael Varane za 40 mln euro. Ale faktem jest, że chociaż w szatni United tłoczno od aktualnych angielskich wicemistrzów Europy czy francuskich mistrzów świata, to laureatem „Złotej Piłki”, i to pięciokrotnym, jest w tym towarzystwie tylko Cristiano Ronaldo.
W sporcie, a w futbolu zwłaszcza, nawet najwięksi gwiazdorzy są tyle warcie, ile ich ostatni mecz. CR7 pierwszego gola, dającego prowadzenie, strzelił w końcówce pierwszej połowy, zaś drugim trafieniem w 62. minucie odzyskał prowadzenie w spotkaniu (sześć minut wcześniej rywale wyrównali na 1:1). Dwa kolejne gole dołożyli Bruno Fernandes i Jesse Lingard i „Czerwone Diabły” zwyciężyły 4:1, utrzymując z dorobkiem 10 punktów pozycję lidera angielskiej ekstraklasy. Za ich plecami także z 10 pkt na koncie plasuje się Chelsea Londyn, a trzecią lokatę zajmuje obrońca mistrzowskiego tytułu w Premier League Manchester City.

Mało Polaków w Pucharze Anglii

W miniony weekend na angielskich boiskach rozegrano trzecią rundę Pucharu Anglii. Wystąpiły w niej zespoły polskich piłkarzy, ale nie wszyscy z nich walczyli na boisku. Większość, w tym reprezentanci Łukasz Fabiański, Jan Bednarek, Kamil Grosicki i Mateusz Klich, tylko przyglądała się popisom swoich dublerów.

 

W brytyjskich mediach trwa festiwal zachwytów nad metamorfozą, jaką pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera przeszedł zespół Manchesteru United. W spotkaniu III rundy Pucharu Anglii „Czerwone Diabły” pokonały na własnym stadionie Reading 2:0. Było to ich piąte zwycięstwo z rzędu odkąd zespół po odejściu Jose Mourinho przejął norweski szkoleniowiec, przed laty świetny napastnik United. Wcześniej „Czerwone Diabły” prowadzone przez Solskjaera wygrały cztery spotkania ligowe. W meczu z Reading Norweg zamieszał w składzie w porównaniu ze składem zespołu w Premier League. Od pierwszej minuty szansę pokazania się dostał tępiony wcześniej przez Mourinho napastnik Romelu Lukaku. Początek był trochę niemrawy w wykonaniu „Czerwonych Diabłów”, a częściej przy piłce utrzymywali się goście. Podopieczni Solskjaera podkręcili tempo po kwadransie, a sygnał do ataku dał Sanchez. W 22. minucie United objęli prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Juana Matę. W końcówce pierwszej połowy goście kilka razy groźniej zaatakowali, ale niemal równo z gwizdkiem na przerwę Lukaku podwyższył wynik na 2:0, wykorzystując świetne podanie od Sancheza. Po zmianie stron gospodarze już tylko pilnowali wyniku i chociaż piłkarze Reading bardzo się starali, nie zdołali sforsować defensywy „Czerwonych Diabłów”.

W innych meczach trzeciej rundy Pucharu Anglii AFC Bournemouth przegrał z Brighton&Hove Albion 1:3. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli Premier League. W bramce zespołu gospodarzy stanął Artur Boruc, dla którego był to dopiero piąty mecz w obecnym sezonie. I zapewne ostatni, bo w lidze broni Bośniak Asmir Begovic. Goście w 31. minucie objęli prowadzenie. Gola zdobył Anthony Knockaert, który wykorzystał błąd jednego z obrońców. Strzelił pomiędzy jego nogami, a zaskoczony Boruc nie miał szans na skuteczną interwencję. Po chwili było już 2:0 dla przyjezdnych. Yves Bissouma zdecydował się na strzał z dystansu, a Boruc ruszając do piłki poślizgnął się i nie zdążył zatrzymać piłki. Po przerwie miejscowi starali się odrobić straty, ale stać ich było tylko na zdobycie jednej bramki, a Boruc nie obronił jeszcze strzału Fna 3:1. West Ham United, z Łukaszem Fabiańskim na ławce rezerwowych, wygrał z Birmingham City 2:0. W bramce „Młotów” stanął dubler reprezentanta Polski, Hiszpan Adrian del Castillo. Bolton z Pawłem Olkowskim w składzie rozgromił Walsall FC 5:2. Jan Bednarek nie grał w meczu Southamptonu z Derby (2:2), ale drużyny czeka powtórka. Kamil Grosicki nie wystąpił w spotkaniu z Millwall, podobnie jak i Mateusz Klich (Leeds) w starciu tych zespołów.