Wrocław – bitwa o orła

Nie, to nie jest opowieść o przedwojennym Wrocławiu i bohaterskich Polakach spod znaku Rodła.

 

Latem 2018 r. Instytut Pamięci Narodowej domaga się rozebrania pomnika polskiego orła sprzed polskiej szkoły we Wrocławiu – mówiąc ściślej sprzed SP nr 43 przy ulicy Grochowej, położonej w sercu Wrocławskich Krzyków, dzielnicy zamienionej w czasie wojny w dymiącą kupę gruzów i zbudowanej od nowa w latach 60. XX wieku.
Szkoła, typowa „tysiąclatka”, nosiła w czasach minionych imię II Armii LWP. Z tej okazji wzniesiono przed nią niewielki pomnik z orłem na postumencie, bez żadnych napisów i tablic.
„Należy uznać za zasadne usunięcie symbolu orła bez korony, który był oficjalnym godłem Polski Ludowej oraz ‘ludowego’ Wojska Polskiego.
Uwzględniając przypadającą w tym roku 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez nasz kraj, uważamy, iż pozostały postument może posłużyć jako podstawa do upamiętnienia tej wspaniałej rocznicy.
Powstałe miejsce pamięci będzie miało niewątpliwie ważny walor edukacyjny dla uczniów i rodziców. IPN służy pomocą merytoryczną w zakresie uzgodnienia wyglądu upamiętnienia” – głosi pismo IPN skierowane do dyrekcji Szkoły Podstawowej nr 43 przy ul. Grochowej we Wrocławiu
To, że II Armia LWP jako jedyna polska jednostka uczestniczyła w walkach w okolicy Wrocławia, a jej żołnierze w znacznej liczbie osiedlili się w stolicy Dolnego Śląska nie ma dla IPN żadnego znaczenia.
Podobnie jak to, że formacja ta walcząca głównie na terenie Czech i niemieckich Łużyc nie odpowiada za żadne działania przeciwko ukochanym przez władze „żołnierzom wyklętym”.
W obronę pomnika zaangażował się jedyny radny SLD we wrocławskim ratuszu Dominik Kłosowski, sprawa nabrała rozgłosu. Nic nie wskazuje jednak na zmianę stanowiska IPN.
Szkoła nr 43 nosi obecnie imię legendarnego wrocławskiego satyryka Jana Kaczmarka, twórcy „Studia 202”. Zmarły w 2007 r. artysta przewidział czasy IV RP. Piosenka „Ballada o chorej wyobraźni” ma wszelkie cechy proroctwa:
„Wyobraźnia w takich razach zwykle leczy i pomaga, Lecz i ona – pełna klęska, odmówiła posłuszeństwa”.

Jak orzeł pogonił kaczora

Wystarczyła półroczna polityczna kwarantanna nałożona przez waszyngtońskiego Wielkiego Brata na rząd i prezydenta pana prezesa Kaczyńskiego. Przetrzymywanie reprezentantów „dumnej Polski” na korytarzach waszyngtońskiej administracji. Groźba braku zaproszeń do amerykańskiej ambasady na bankiet z okazji święta ich niepodległości 4 listopada. Gniewne pomruki kongresmenów, że taki „antysemicki” kraj jednak nie zasługuje na parasol ochronny stałych, amerykańskich baz. Gniewny, amerykańskiego orła cień. Do tego jeszcze konsekwentny polityczny chłód mniejszego izraelskiego brata i antypolski lobbing wielce opiniotwórczych środowisk żydowskich. Wobec takiej, orlej siły Naczelnik Polski musiał wydać rozkaz odwrotu. Po cichutku.

 

Prawo jak śmieci

Aby oszukać opozycję i wszystkich obywateli naszego kraju, zdominowany przez PiS Sejm zwołano na nadzwyczajne posiedzenie. Miał zająć się palącym problemem nielegalnych wysypisk śmieci zatruwających naszą Ojczyznę. Przywożonych z zagranicy przez wrogów Polski. Zaraz po otwarciu posiedzenia okazało się, że głównym tematem obrad będą śmieci, ale zupełnie inne. Śmieci prawne produkowane przez rząd i parlament pana prezesa Kaczyńskiego.
A zwłaszcza największy smród legislacyjny ostatniego trzydziestolecia – nowelizacja ustawy o IPN. Nakazująca zamykanie w więzieniach osoby prezentujących inne oceny historii niż kaczystowskie elity. Ustawa, która skłóciła rząd prezesa Kaczyńskiego z władzami USA, Izraela, Ukrainy, Kanady i wywołała oburzenie na całym świecie.
Nie jest to jedyny śmieć prawny wyprodukowany przez rząd i parlament pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego przez ostatnie trzy lata. Dzień przed nadzwyczajnym, śmieciowym posiedzeniem Sejmu i Senatu, rząd pana prezesa tłumaczył się przed naszymi partnerami z Unii Europejskiej z innych śmieci legislacyjnych.
Z przyjętych wcześniej ustaw łamiących polską Konstytucję i europejskie normy demokratycznej, niezawisłej władzy sądowniczej. Z narzucanych przez reżim pana prezesa Kaczyńskiego autorytarnych, łamiących demokrację, form rządzenia.
Te śmieci prawne plus kabotyńska, pseudo mocarstwowa polityka pana prezesa sprawiła, że Polska znalazła się w izolacji na arenie międzynarodowej. Skłócona dodatkowo ze wszystkimi sąsiadami. Zwłaszcza z Rosją. Z ochłodzonymi ostatnio, nie wiadomo czemu, relacjami z Chinami.
Aby wyjść z tej pułapki, pan prezes nakazał swemu rządowi, parlamentowi prezydentowi odegranie politycznego cyrku.

 

Rewia pajaców i niemy Sejm

Pan premier Mateusz Morawicki po raz kolejny dowiódł, że może wygłosić każde obłudne, kabotyńskie, nawet kłamliwe oświadczenie. Uzasadniać radykalną zmianę prawa, które przez ostatnie pół roku bronił jak świętej polskiej suwerenności i narodowej godności. Prawa, które miało być nienaruszalne, bo przecież tak doskonale zostało napisane. Nienaruszalne, bo przecież pisane było w Warszawie, a nie w jakimś Waszyngtonie, Brukseli, czy innym Izraelu. Nienaruszalne, bo to Naród Polski, czyli Suweren dyktował je PiSowskim elitom.
A teraz ze wspólnej konferencji premiera Izraela i premiera Polski, ten polski Suweren mógł usłyszeć, że obecna nowelizacja została uzgodniona wcześniej z rządem żydowskim. Wysłuchać telewizyjnych pochwał amerykańskich urzędników wyrażających zadowolenie z powrotu władz polskich na słuszny, bo wytyczony przez Wielkiego Brata kurs.
I zobaczyć polskiego premiera potępiającego wspólnie z izraelskim premierem ohydny „antysemityzm”. A w ramach żydowskiego rewanżu, „antypolonizm” również.
To wspólne potępienie „antypolonizmu” było żydowskim kołem ratunkowym dla polskiego rządu, pozwalającym zachować mu resztki twarzy. Bo przecież „antysemityzm” jest zjawiskiem globalnym, powszechnie znanym na całym świecie. Wszędzie tam, gdzie istnieje negatywny stereotyp chciwego żydowskiego bankiera, adwokata, sklepikarza, producenta filmowego.
Zaś „antypolonizm” jest zjawiskiem marginalnym, często urojonym lub wykreowanym na potrzeby oszukiwania „ciemnego ludu” przez kaczystowskie elity. Bo kto na świecie widział lub słyszał o polskich bankierach, adwokatach czy producentach filmowych? Jedynie polscy sklepikarze są znani na świecie. Ale zawsze jako uprzejmi, nie oszukujący, zawsze wydający resztę.
Zarządzoną przez pana prezesa Kaczyńskiego nowelizację prawa rząd uzasadniał, parlament błyskawicznie, bez debaty przegłosował, a pan prezydent podpisał zanim jeszcze wrócił z zagranicznej delegacji. Bo tak amerykański Wielki Brat chciał. Bo mniejszy, żydowski brat tak go do tego przekonał.
Na otarcie łez, przywróconemu do sojuszniczego poziomu panu prezesowi Kaczyńskiemu, pozostawiono mu prawo do decyzji o ukraińskim wątku ustawy. Tu pan prezes zachował swą suwerenność. Co prawda Żydzi i inni Amerykanie będą już bezkarnie mogli krytykować zachowania Polaków w przeszłości. Ale kara za niestosowanie polskiej oceny historii przez Ukraińców nadal pozostała.
Kara symboliczna, nieegzekwowana, nieuznawana na Ukrainie i całym świecie. Kara jak cała polityka zagraniczna PiS. Symboliczna, nieefektywna i za granicami nieuznawana.

 

Nie karzcie Polaków

Dwudziestego siódmego czerwca 2018 roku zdominowany przez PiS Sejm i Senat dowiodły, że są instytucjami zmarginalizowanymi. Przyjmującymi w trybie pilnym ustawy, których regulamin parlamentu zabrania tak procedować. Są marionetkami pana prezesa Kaczyńskiego. I dlatego posłowie Kukiz15 teraz zwą parlamentarzystów PiS „bezkręgowcami”, czyli politykami bez kręgosłupów moralnych, ideowych i politycznych. Podobnie brakuje takich kręgosłupów panu premierowi i panu prezydentowi. O ich mózgach szkoda gadać, bo jedynym ośrodkiem decyzyjnym jest pan Naczelnik Polski urzędujący na Nowogrodzkiej. To już wszyscy wiedzą i wszyscy się z tym godzą.
Pan prezes, Naczelnik Polski Jarosław Kaczyński nakazując pilną nowelizację polskiego prawa na wniosek administracji USA utrwalił tym feudalny system politycznej zależności Polski na arenie międzynarodowej. Potwierdził, że IV Rzeczpospolita jest wasalem USA i jej izraelskiego wasala.
Jednocześnie dumna i powstała z kolan Polska zachowała sobie prawo traktowania Ukrainy jak swego wasala. Co będzie generowało kolejne konflikty międzynarodowe.
Apeluję zatem do wszystkich możnych tego świata.
„Nie karzcie Polaków za głupotę PiSiaków”.