Kłopoty dyrektora Lechii

Były piłkarz Lechii Gdańsk, a dzisiaj jej dyrektor sportowy Jarosław Bieniuk we wtorek został zatrzymany, bo oskarżono go o popełnienia gwałtu. Został zwolniony w środę wieczorem po wpłaceniu kaucji. W wydanym oświadczeniu zapewnił, że jest niewinny i wyraził życzenie, żeby w kontekście tej sprawy używano jego pełnego nazwiska.

Bieniuk jest wychowankiem Lechii. Trafił do gdańskiego klubu w 1995 roku z Ogniwa Sopot jako 16-latek i z niego po trzech sezonach powędrował do Amiki Wronki, gdzie grał do 2006 roku, zdobywając w barwach tej drużyny m. in. dwukrotnie Puchar Polski, medalowe miejsca w mistrzostwach Polski. Jako gracz wronieckiego klubu otrzymał powołanie do reprezentacji Polski, w której w sumie w latach 2003-2009 rozegrał osiem meczów. W latach 2006-2008 występował w tureckim Antalyaspor, po powrocie do kraju był do 2012 roku zawodnikiem Widzewa Łódź, a na koniec wrócił do Lechii, w której po sezonie 2013-2014 zakończył karierę. W listopadzie tego roku został dyrektorem sportowym gdańskiego klubu, którą to funkcję pełni do dzisiaj. Jego wkład w obecne sukcesy zespołu prowadzonego przez trenera Piotra Stokowca jest niezaprzeczalny, co tłumaczy powściągliwą reakcję szefów Lechii na wieść o aresztowaniu Bieniuka. „Jako zarząd klubu Lechia Gdańsk, jesteśmy głęboko poruszeni informacjami medialnymi dotyczącymi pana Jarosława B. Jest nam przykro, mimo że opisane fakty dotyczą spraw z życia prywatnego i nie mają związku z pracą na rzecz Klubu. Prosimy wszystkich o powstrzymanie się od komentowania sprawy oraz wydawania jakichkolwiek osądów do czasu zakończenia działań prowadzonych przez prokuraturę i policję. Wierzymy, że w toku postępowania wszystkie aspekty tej sprawy zostaną zbadane, a wszelkie niejasności wyjaśnione” – napisano w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej lidera Lotto Ekstraklasy.

Celebryta mimo woli

Przez wieloletni związek ze zmarłą w 2014 roku na raka trzustki popularną aktorką Anną Przybylską, z którą ma trójkę dzieci, Bieniuk jeszcze jako czynny piłkarz stał się celebrytą, którego życie prasa bulwarowa śledziła i nada uważnie śledzi, czego dowodem liczne publikacje na jego temat. Nie jest zatem postacią znaną jedynie w światku piłkarskim. To tłumaczy dlaczego jego zatrzymanie odbiło się takim szerokim echem w Polsce.

W największym skrócie – we wtorek Bieniuk na wieść, że przeciwko niemu zostało złożone zawiadomienie o popełnieniu gwałtu, z własnej woli zjawił się w gdańskiej prokuraturze, żeby wyjaśnić sprawę. Z informacji jakie przekazali mediom reprezentujący strony adwokaci wynikało, że młoda kobieta, długoletnia znajoma Bieniuka, spotkała się z nim w jednym z sopockich hoteli, gdzie rzekomo została odurzona i wykorzystana seksualnie. Pełnomocnik pokrzywdzonej mecenas Oskar Skibicki na antenie RMF FM powiedział: „Moja klientka jest w fatalnej kondycji psychicznej oraz fizycznej. Cały czas jest pod opieką osób bliskich i psychologa. Sąd w dniu wczorajszym przesłuchał pokrzywdzoną w obecności prokuratora i biegłego. Nie mam wiedzy, aby biegły miał zastrzeżenia do wiarygodności złożonych zeznań, jednak samo zatrzymanie sprawcy bezpośrednio po czynnościach, może sugerować jaka była jego opinia”.

W odpowiedzi reprezentująca Bieniuka mecenas Olga Jędraszko na łamach portalu „Fakt24” zasugerowała, że od jej klient usiłowano wyłudzić pieniądze, a posądzenie o gwałt jest zemstą za niespełnienie tego żądania.

Bez zarzutów się nie obeszło

W środę wieczorem Jarosław Bieniuk opuścił areszt po zapłaceniu kaucji w wysokości 20 tys. złotych, otrzymał dozór policyjny i zakaz kontaktów ze świadkami zdarzenia. Dyrektorowi sportowemu Lechii ostatecznie postawiono zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – chodzi o nieodpłatne udostępnienie narkotyków dwóm osobom dorosłym, w tym kobiecie, która złożyła zawiadomienie dotyczące przestępstwa seksualnego.

Bieniuk po zwolnieniu z aresztu wydał oświadczenie. „W związku z nieprawdziwymi zarzutami formułowanymi w moim kierunku w ostatnich dniach pragnę przekazać Państwu kilka słów wyjaśnienia. Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Niesłuszne oskarżenia formułowane pod moim adresem godzą bezpośrednio w moje dobre imię, jak i destrukcyjnie wpływają na dobro i kondycję psychiczną moich dzieci. Do zakończenia postępowania i finalnej decyzji sądu, zwracam się z prośbą do przedstawicieli mediów o wstrzymanie się od formułowania jednoznacznych ocen pod moim adresem oraz uszanowanie prawa członków mojej rodziny do prywatności w tym trudnym dla nas wszystkich okresie. Proszę także Państwa – przedstawicieli mediów o używanie mojego pełnego imienia i nazwiska w przygotowywanych artykułach medialnych – bo tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych” – czytamy w oświadczeniu. I czekamy na ostateczny werdykt w tej sprawie.