Głos prawicy

Garść niusów ze świata PiS:

– Dla Polski rolnictwo nie powinno być traktowane – jak to przez wiele lat bywało – jako balast, ciężar, kłopot, kula u nogi, przeszkoda w rozwoju cywilizacyjnym. Rolnictwo może być wielką szansą dla polskiej gospodarki – powiedział Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski podczas spotkania z rolnikami z woj. podkarpackiego.

Dodał, że utrzymanie jak największej ilości gospodarstw w Polsce to jeden z priorytetów Ministerstwa i całego Rządu Prawa i Sprawiedliwości.

– Rządowy program „Plan Dla Wsi” wynika z głębokiego przekonania, co do niezwykle ważnej roli polskiej wsi dla państwa i dla polskiej gospodarki (…) Dzięki ustawie o znakowaniu żywności, każdy produkt wprowadzany na rynek musi być oznaczony m. in. czym jest i z jakiego kraju pochodzi. Nie będzie możliwości wprowadzania na rynek produktów gorszej jakości – oznajmił.

Podkreślił, że „jeżeli chcemy być krajem suwerennym, musimy mieć zapewnione bezpieczeństwo żywnościowe”.

– Rolnictwo to jednak nie tylko produkcja żywności, ale również surowców o przeznaczeniu przemysłowym. Państwo musi pomagać w produkcji i promocji rożnego rodzaju produktów – stwierdził.

Zaznaczył, że z rozwoju gospodarczego musi korzystać całe społeczeństwo – stąd wiele rządowych programów dedykowanych dla Polaków w różnym wieku.

 

***

– Musimy skoncentrować się na budowie nowych dróg, na połączeniu Warszawy z nowymi autostradami, nowymi drogami krajowymi, na budowie nowych obwodnic. Nie na sporach politycznych – powiedział Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki podczas briefingu prasowego w Warszawie.

Dodał, że trzeba walczyć o uczciwą stolicę.

– Jestem przekonany, że uczciwa Warszawa jest możliwa, my do tego dążymy – oznajmił.

Stwierdził, że Platforma Obywatelska działa tylko dla dobra „elit”.

– Chcemy stworzyć jak najlepsze warunki życia dla wszystkich mieszkańców Warszawy. Jestem przekonany, że da się budować infrastrukturę mieszkaniową z dbałością o takie elementy jak żłobki, przedszkola, parki, czy parkingi. Tak obecnie buduje się nowoczesne metropolie, jednak w Warszawie nie ma pełnego zarządzania – tłumaczył.

 

***

– 98 lat temu Wojsko Polskie wykazało się niezwykłą walecznością, ofiarnością i zadziwiło świat Bitwą Warszawską. Żołnierze, dziękuje Wam za Waszą codzienną służbę i zaangażowane – powiedział Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak podczas Wielkiej Defilady Niepodległości w dniu Święta Wojska Polskiego.

Podkreślił, że od dowódców sił NATO słyszy najwyższe oceny profesjonalizmu polskich żołnierzy.

– Jesteśmy z Was dumni, jesteście dumą narodu polskiego! – dodał.

Stwierdził, że „dziś także jest nam potrzebny duch bojowy z 1920 roku”.

Potrzebna jest też strategia na miarę marszałka Józefa Piłsudskiego, nowoczesny sprzęt dla wojska i niezachwiana solidarność w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego – oznajmił.

 

***

– Przed nami kolejna inwestycja w ramach rządowego programu Mieszkanie+. Podpisujemy umowę na projekt osiedla w Warszawie, gdzie powstanie 2700 mieszkań – powiedział Wiceminister Inwestycji i Rozwoju Artur Soboń.

Dodał, że architekci zaprojektują osiedle warszawskim Ursynowie, a budowa ruszyć ma wiosną przyszłego roku.

– Projekt osiedla objąć ma zabudowę mieszkaniową, ale także m. in. przedszkola i plac miejski. Chcemy zapewnić Polakom dobre, spokojne i wygodne życie – oznajmił.

Zaznaczył, że celem Resortu jest to, aby w każdym większym mieście były duże projekty inwestycje będące częścią programu Mieszkanie+.

Wszystkie informacje z pis.org.pl

Słoiki won stąd!

Wygląda na to, że Patryk Jaki definitywnie pogrzebał swoje szanse na szersze poparcie w Warszawie.

 

Nie pozostawia tu wątpliwości analiza założeń jego mieszkaniowej pseudorewolucji, którą przedstawiła Beata Siemieniako na łamach Oko.press. Wydaje się, że Jaki wziął w garść sumę wszystkich swoich szans, po czym zgrabnie zapakował do trumny i właśnie złapaliśmy go w trakcie pieczołowitego zasypywania jej ziemią. Jest to niepokojące o tyle, że na dobre zwolni Rafała Trzaskowskiego z jakiejkolwiek wyborczej mobilizacji. Z drugiej strony – otworzy kandydatowi lewicowej koalicji pole do tego, aby nad mieszkaniowymi postulatami warszawiaków pochylić się na serio, a nie tylko przedstawić rozwiązania z kartonu, w dodatku skrajnie antyrównościowe.

Jaki chce sprzedawać z bonifikatą od 70 do 90 procent mieszkania komunalne, znajdujące się w zasobach gminy. Za każde sprzedane mieszkanie zamierza wybudować nowe. Trochę mu z tym zejdzie, bo jak wyliczyła Siemieniako, koszty wybudowania jednego mieszkania równe są siedmiu sprzedanym na preferencyjnych warunkach. Ale nawet jeśli pominiemy ten niewygodny szczegół, to nie unikniemy odpowiedzi na pytanie, w jaki niby sposób ma to rozładować kilometrową kolejkę oczekujących na mieszkanie od gminy.

Jaki dał do zrozumienia, że „słoików” sobie w Warszawie nie życzy. Tak można interpretować założenia, że do wykupu mieszkania komunalnego potrzebne będzie spełnienie następujących warunków: 15 lat płacenia podatków w stolicy, 15 lat zamieszkiwania w danym mieszkaniu. To skandaliczne dzielenie lokatorów komunalnych na gorszy i lepszy sort ze względu na miejsce pochodzenia i usytuowanie Urzędu Skarbowego.

Przed wielką życiową szansą na wzbogacenie się staną dzieci lokatorów komunalnych, które odziedziczą prawo do przejęcia lokalu i zyskają od Jakiego hojny prezent w postaci możliwości wykupu za grosze, a potem sprzedania dalej na wolnym rynku mieszkania wartego dziesięć razy tyle, ile za nie dali. Za jednym zamachem pozbędziemy się więc „biednych przyjezdnych”, wypychając ich do osobnej kasty i nakręcimy rynek dla łowców takich okazji. Otwiera to również władzom gminy drogę do odmowy inwestowania w lokale komunalne i podnoszenia standardów. Zamiast tego zacznie się forsowanie opcji: „Chcecie mieć centralne? Wykupcie i sobie zróbcie!”.

Wyjątkowo oburzająca jest w tym wszystkim chęć przyznawania przywilejów ze względu na staż zamieszkiwania w danym mieście. To takie pisowskie: stawianie praw jakiejś grupy ponad prawami innych ze względu na fakt urodzenia się na określonej szerokości geograficznej i przynależność do określonych barw: biało czerwonych, czy w tym wypadku żółto-czerwonych (to kolory Warszawy). Fakt płacenia na przykład przez lat 11, a nie przez 15, podatków w określonej dzielnicy świadczy jedynie o tym, że przypadek i okoliczności zewnętrzne tak pokierowały czyimś życiem. Mamy tu do czynienia z lokalną odmianą zabawy w feudalny podział na urodzenie i pochodzenie szlacheckie bądź plebejskie, albo wręcz z wezwaniem do walki plemion, tyle że pod płaszczykiem troski.

Jaki chciał uczynić ze spraw lokatorskich priorytet w swojej kampanii, ale przeszarżował, podlewając słuszne diagnozy śmierdzącym prywatyzacyjnym sosem.