Diamentowa Liga na finiszu

Paulina Guba pchnęła kulą 17,92 m i zajęła drugie miejsce w mityngu Diamentowej Ligi w Birmingham. Trzecia w biegu na 1500 m była Sofia Ennaoui, a czas 4.02,06 jest jej najlepszym w sezonie. Obie Polki awansowały do finałowych zawodów w Brukseli.

 

Do finału Diamentowej Ligi w sumie zakwalifikowało się siedmioro reprezentantów Polski. Wicemistrzyni Europy z Berlina wygrała z wieloma zawodniczkami ze szczytów światowych list. Niedoścignione były tylko reprezentująca Holandię Sifan Hassan i biegająca zdecydowanie poniżej czterech minut Etiopka Gudaf Tsegay. Sofia Ennaoui pokonała 1500 m w świetnym czasie 4:02.06, najlepszym w tym sezonie i tylko sekundę gorszym od rekordu życiowego. Trzecia lokata dała Polce – rzutem na taśmę – awans do finałowego mityngu Diamentowej Ligi.

W zawodach wieńczących sezon wystąpią też Adam Kszczot, Michał Haratyk, Paulina Guba, Marcelina Witek, Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski. Dwójka z nich pojawiła się na starcie w Birmingham. Kszczot przegrał z kenijską koalicją, pomimo dobrego czasu 1:44.75 zajął szóstą lokatę, tuż za plecami Marcina Lewandowskiego (lepszy o 0,22 s). Wygrał Emmanuel Korir, który uzyskał fenomenalny rezultat 1:42.79 i pobił rekord mityngu.

Trochę rozczarowana wynikiem może być Guba. 17,92 m wystarczyło do drugiej lokaty za plecami Christiny Schwanitz, ale polska kulomiotka przyzwyczaiła do pchnięć poza 18. metr. Druga z Biało-Czerwonych, Klaudia Kardasz, w swoim debiucie była szósta z rezultatem znacznie poniżej możliwości (16,79 m).

Szanse na finałową rywalizację ma jeszcze Marcin Krukowski. Najlepszy polski oszczepnik znowu rzucał na dobrym poziomie, osiągnął 83,96 m i był piąty w bardzo mocnej stawce (wygrał Andreas Hoffman – 89,82 m). Dzięki temu jest pierwszy na liście rezerwowych przed ostatnimi zawodami. W skoku w dal piąte miejsce zajął Tomasz Jaszczuk (7,84 m), a Damian Czykier popełnił falstart i został zdyskwalifikowany w rywalizacji płotkarzy na 110 m. Do rozegrania pozostały już tylko dwa finałowe mityngi Diamentowej Ligi – 30 sierpnia w Zurychu i dzień później w Brukseli. Zapewniony w nich udział ma na chwilę obecną siedmioro Polaków: tyczkarze Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski, oszczepniczka Marcelina Witek, kulomiotka Paulina Guba i startujący w tej samej konkurencji Michał Haratyk, w biegu na 800 m Kszczot i na 1500 m Ennaoui. Wielu naszych lekkoatletów jest jednak na liście rezerwowej,a zatem wciąż mają szanse na występ w finałowej stawce.

Diamentowa Liga (ang. Diamond League) – cykl najbardziej prestiżowych mityngów lekkoatletycznych, który rozgrywany jest od sezonu 2010 i zastąpił Golden League. Diamentowa Liga składa się z 12 mityngów. Odbywają się one w Chinach, USA, w Europie oraz na Bliskim Wschodzie. Zawodnicy, którzy zgromadzą najwięcej punktów w klasyfikacji generalnej swojej konkurencji otrzymują diament o wartości 80 tys. dolarów.

 

Polska potęgą w rzutach

Nasi lekkoatleci w rozgrywanych w Berlinie mistrzostwach Europy realizują swój medalowy plan. Oczekiwań nie zawiedli młociarze i kulomioci, którzy do wspólnego worka wrzucili jak na razie pięć medali – trzy złote i dwa srebrne.

 

Triumfu naszych młociarzy wszyscy się spodziewali, niewiadomą było tylko to, który z nich stanie wyżej na podium. Wygrał lepszy ostatnio Wojciech Nowicki, a srebro zdobył Paweł Fajdek. W konkursie pchnięcia kulą mężczyzn faworytem był Michał Haratyk i nie zawiódł oczekiwań pewnie zdobywając złoty medal. Mile kibiców królowej sportu zaskoczył natomiast Konrad Bukowiecki, który do Berlina przyjechał z kontuzją stopy i jego występ do końca stał pod znakiem zapytania. Ale stanął do walki i wywalczył srebrny medal.

Na złoto kulomiotki Pauliny Guby mało kto stawiał, chociaż była wymieniana w gronie faworytek do medalu, ale raczej z gorszego kruszcu. Najcenniejszy z medali rezerwowano dla 32-letniej niemieckiej kulomiotki Christiny Schwanitz. Prognozy zdawały się potwierdzać, bo Niemka objęła prowadzenie już w pierwszej próbie wynikiem 19,19 m. Nasza zawodniczka w przedostatniej serii po raz pierwszy przekroczyła jednak barierę 19 metrów uzyskując odległość 19,09 m, a w ostatniej pchnęła kule na odległość 19,33 m. Wyraźnie zdeprymowana wynikiem Polki Schwanitz nie zdołała przebić jej rezultatu i tak oto Paulina Guba niespodziewanie została mistrzynią Europy. Trofea zdobyte w obu tych konkurencjach rzutowych wywindowały reprezentację Polski na pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej, a przecież w perspektywie mamy jeszcze występ naszych młociarek z mistrzynią i rekordzistką świata Anita Włodarczyk na czele. W rzutach nasza ekipa jest rzeczywiście potęgą.

Niestety, Wojciechowi Nowickiemu i Michałowi Haratykowi organizatorzy berlińskich mistrzostw odebrali frajdę, bo zamiast normalnego odtworzenia „Mazurka Dąbrowskiego” zafundowali wykonanie naszego hymnu a cappella przez chyba przygodną artystkę, sądząc po jakości wykonania. Ten ewidentny zgrzyt został przez polską ekipę oprotestowany i organizatorzy wystosowali oficjalne przeprosiny. „Chcielibyśmy z całego serca przeprosić za wpadki podczas śpiewania polskiego hymnu narodowego. To jest niewybaczalne. Odtąd będziemy odtwarzać tylko nagrane hymny. Życzymy, aby lekkoatletyczne mistrzostwa Europy nadal obfitowały w sukcesy reprezentacji Polski, jak ma to miejsce od początku. Proszę wybaczyć ten błąd, jest nam bardzo przykro” – napisał przedstawiciel Komitetu Organizacyjnego Frank Kowalski.

Miło, że przeprosili, ale swoją drogą warto kiedyś zrobić im na imprezie w Polsce podobnego psikusa z ich hymnem. Ciekawe, jaka byłaby reakcja niemieckich mediów?