Budują stadion większy od Camp Nou

Chińczycy nie przestają zadziwiać. Jakby na przekór szalejącej także u nich pandemii koronawirusa, podejmują nowe wyzwania w różnych dziedzinach życia. Właśnie rozpoczęli w Guangzhou (Kanton) budowę największego piłkarskiego stadionu na świecie, który będzie mógł pomieścić blisko 110 tysięcy widzów.

Nowy obiekt ma zostać oddany do użytku już 2022 roku. Na co dzień rozgrywać na nim mecze będą piłkarze Guangzhou Evergrande Taobao, aktualni mistrzowie kraju w piłce nożnej. To najbardziej znany i utytułowany z chińskich klubów – ma na koncie osiem triumfów w krajowych rozgrywkach i dwa w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Trenerem zespołu jest Fabio Cannavaro, znakomity przed laty włoski obrońca, mistrz świata z 2006 roku i laureat nagrody „Złotej Piłki” za sezon 2005/2006. W aktualnej kadrze Evergrande nie ma wielkich piłkarskich nazwisk, z obcokrajowców najbardziej znani są Brazylijczycy Paulinho (wykupiony z FC Barcelona za 40 mln dolarów) oraz Talisca (przeszedł z Benfiki Lizbona na 18 mln dolarów). Zespół obecnie rozgrywa swoje domowe mecze na „skromnym” stadionie Tianhe mogącym pomieścić 58 500 widzów, czyli więcej niż nasz Stadion Narodowy w Warszawie.

W Kantonie uznano jednak, że ten obiekt nie spełnia już potrzeb i podjęto decyzję o budowie nowego stadionu i przeznaczono na ten cel aż 12 mld juanów, co w przeliczeniu daje zawrotną kwotę 1,7 mld dolarów (ponad 7 mld złotych). Dla porównania, nasz Stadion Narodowy kosztował ok. 1,5 mld zł). Nowy stadion dla Guangzhou Evergrande Taobao na być nie tylko najnowocześniejszym i największym obiektem piłkarskim na świecie, to jeszcze będzie robił furorę wyszukaną formą architektoniczną. Chińskie media już z donoszą z dumą, że budowany stadion przebije pod każdym względem największa piłkarską arenę w Europie – Camp Nou w Barcelonie.

Messi na czele wyścigu snajperów

W rywalizacji o „Złotego Buta” prowadzi zdecydowanie as Barcelony Leo Messi. W czołowej „30” zestawienia znajduje się trzech polskich piłkarzy – najwyżej obecnie jest Krzysztof Piątek (14 goli(, a pod koniec stawki ex aequo Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik (obaj maja po 12 trafień).

Niekwestionowanym liderem klasyfikacji „Złotego Buta, nagrody dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich, jest obecnie argentyński gwiazdor Barcelony. Messi w tym sezonie strzelił w hiszpańskiej lidze już 21 goli. Przypomnijmy, że w tej klasyfikacji o miejscu w stawce nie decyduje tylko liczba zdobytych bramek, lecz punkty uzyskiwane według mnożnika wynikającego z miejsca krajowej ligi w rankingu EUFA. Najwyższy mnożnik, razy 2, ma pięć lig – Hiszpańska, angielska, niemiecka, włoska i francuska. Messi zatem za 21 goli dostaje 42 punkty.
Najwięcej bramek w klasyfikacji mają zawodnicy występujący w słabszych ligach, ale ze względu na niski współczynnik (1) zajmują dalsze lokaty. Najlepszy z nich jest obecnie ósmy w zestawieniu Brazylijczyk Liliu, zawodnik estońskiego Nomme Kalju (31 goli). Tylko jedno trafienie mniej mają na koncie Gruzin Zakaria Beglarszwili z estońskiego klubu Flora Tallinn i Brazylijczyk Paulinho ze szwedzkiego BK Hacken, zaś 29 goli strzelił dla FC Dundalk Irlandczyk Patrick Hoban.
Top 25 klasyfikacji Złotego Buta
1. Leo Messi (Barcelona) – 21 goli, 42 pkt;
2. Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain) – 18 goli, 36 pkt;
3. Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) – 17 goli, 34 pkt;
4. Edinson Cavani (Paris Saint-Germain) – 16 goli, 32 pkt;
5. Fabio Quagliarella (Sampdoria Genua) – 16 goli, 32 pkt;
– Nicolas Pepe (Lille) – 16 goli, 32 pkt;
– Mohamed Salah (FC Liverpool) – 16 goli, 32 pkt;
8. Liliu (Nomme Kalju, Estonia) – 31 goli (współczynnik 1), 31 pkt;
9. Mbaye Diagne (Kasimpasa, Turcja) – 20 goli (współczynnik 1,5), 30 pkt;
10. Zakaria Beglarishvili (Flora Tallinn, Estonia) – 30 goli (współczynnik 1), 30 pkt;
– Paulinho (BK Hacken, Szwecja) – 20 goli (współczynnik 1,.5), 30 pkt;
– Luis Suarez (Barcelona) – 15 goli, 30 pkt;
– Duvan Zapata (Atalanta Bergamo) – 15 goli, 30 punktów;
14. Pierre-Emerick Aubameyang (Arsenal Londyn) – 15 goli, 30 pkt;
15. Patrick Hoban (Dundalk FC) – 29 goli (współczynnik 1) – 29 pkt;
16. Luka Jovic (Eintracht Frankfurt) – 14 goli, 28 pkt;
– Krzysztof Piątek (Milan) – 14 goli, 28 pkt;
– Sergio Aguero (Manchester City) – 14 goli, 28 pkt;
– Harry Kane (Tottenham Hotspur) – 14 goli, 28 pkt;
20. Nikolay Komlichenko (FK Mlada Boleslav) – 18 goli (współczynnik 1,5), 27 pkt;
– Robert Skov (FC Kopenhaga) – 18 goli, współczynnik 1,5), 27 pkt;
– Luuk de Jong (PSV Eindhoven) – 18 goli (współczynnik 1,5), 27 pkt;
– Roman Debelko (FCI Levadia) – 27 goli (współczynnik 1), 27 pkt;
Linus Hallenius (GIF Sundsvall, Szwecja) – 18 goli (współczynnik 1,5), 27 pkt;
25. Neymar (Paris Saint-Germain) – 13 goli, 26 pkt;
26. Robert Lewandowski (Bayern) – 12 goli, 24 pkt
– Arkadiusz Milik (SSC Napoli) – 12 goli, 24 pkt.

 

MŚ 2018: Wszyscy boją się Brazylijczyków

Ekipa Brazylii zaczęła mundial od remisu ze Szwajcarią, potem pokonała Kostarykę 2:0 po golach w doliczonym czasie gry, ale z Serbią Neymar i spółka już zachwycili.

 

Wybrańcy trenera Tite zremisowali z Helwetami, z którym wcześniej nie potrafiła wygrać Hiszpania i z którymi poległa Portugalia. Brazylijczykom zabrakło skuteczności i determinacji, był to jednak ich pierwszy mecz na mundialu, a te bywają zazwyczaj nerwowe. Szwajcarzy to przeciwnik dla każdej drużyny niewygodny. Z Kostaryką Neymar i spółka też męczyli się niemiłosiernie, próbując sforsować zmasowaną obronę. W końcu złamali opór rywali strzelając im dwa gole już w doliczonym czasie gry, lecz po meczu w mediach pojawiły się pierwsze wątpliwości, czy canarinhos słusznie uważani są za faworytów tych mistrzostw.

Ostatni grupowy mecz, z mocną drużyną Serbii, miał rozwiać je rozwiać. No i rozwiał. Na tle naprawdę nieźle grających Serbów Brazylijczycy wypadli znakomicie i pewnie wygrali 2:0 po golach defensywnego pomocnika Paulinho i środkowego obrońcy Thiago Silvy. Neymar tym razem bramki nie zdobył, ale miał tyle okazji, że znów zaczęto mu wróżyć, iż to on zostanie największą gwiazdą rosyjskiego mundialu, a Brazylia po raz szósty mistrzem świata.