Małe mistrzostwa WTA

Białorusinka Aryna Sabalenka wygrała turniej WTA Elite Trophy, w którym rywalizowały zawodniczki z drugiej dziesiątki światowego rankingu. Tzw. małe mistrzostwa WTA rozegrano w chińskim Zhuhai.

W singlu rywalizowało 12 tenisistek, które nie zakwalifikowały się do WTA Finals. Tenisistki rywalizowały w czterech grupach po trzy osoby. Najlepsza zawodniczka z każdej grupy awansowała do półfinału, a ich zwyciężczynie zagrały o trofeum. W Zhuhai, oprócz Sabalenki, rywalizowały jeszcze Kiki Bertens, Sofia Kenin, Madison Keys, Petra Martić, Elise Mertens, Alison Riske, Donna Vekić, Maria Sakkari, Dajana Jastremska i Karolina Muchowa.

Rozstawiona w imprezie z numerem czwartym Aryna Sabalenka w drodze po tytuł straciła tylko jednego seta. W niedzielnym finale zmierzyła się z najwyżej rozstawioną w turnieju Kiki Bertens i nie dała Holenderce żadnych szans. W pierwszym secie przełamała ją w 10. gemie, a w drugiej odsłonie w drugim i ósmym gemie, dzięki czemu zwyciężyła ostatecznie 6:4 6:2. Dzięki zwycięstwu w WTA Elite Trophy (turniej z pulą nagród 2,4 mln dolarów) białoruska tenisistka w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje na 11. miejsce. To jej trzeci w tym roku turniejowy tytuł wywalczony w Chinach. Wcześniej Sabalenka triumfowała w Shenzhen i Wuhan. W sumie Białorusinka ma na koncie pięć trofeów, z czego cztery wywalczone na chińskich kortach.

Sabalenka nie kończy jeszcze sezonu, bo teraz przeniesie się do Shezhen, gdzie w parze z Belgijką Elise Mertens zagra w turnieju deblowym WTA Finals. Natomiast w Zhuhai grę podwójna wygrały Ludmiła Kiczenok i Andreja Klepac. Ukraińsko-słoweńska para pokonała w niw finale Chinki Ying-Ying Duan i Zhaoxuan Yang 6:3, 6:3.

 

Halep ośmieszyła Świątek

Broniąca tytułu Simona Halep potrzebowała zaledwie 45 minut, żeby w 1/8 finału French Open pokonać Igę Świątek. Pierwszy w karierze występ na korcie Philippe’a Chatrierana, centralnym obiekcie kompleksu im. Rolanda Garrosa, tak zdeprymował 18-letnią Polkę, że w dwóch setach zdołała wygrać z Rumunką tylko jednego gema.

Nic nie ujmując klasie 27-letniej Simony Halep, to jednak porażka 1:6, 0:6 trochę Świątek ośmiesza, ale i zastanawia, bo jej wcześniejsze występy w Paryżu nie zwiastowały takiej dotkliwej klęski. Nic dziwnego, że nawet Rumunka nie kryła po meczu zaskoczenia tak słabą postawą rywalki i nawet zażartowała, że chyba pójdzie jeszcze potrenować, bo nawet nie zdążyła się zmęczyć.

Trzecia obecnie rakieta w kobiecym tenisie bardzo chce odzyskać utraconą pozycję liderki rankingu WTA, ale jeszcze bardziej zależy jej na ponownym triumfie w wielkoszlemowym French Open. To realny dla niej cel do osiągnięcia, zwłaszcza że z turnieju odpadły już zawodniczki ze ścisłej czołówki światowej listy, jak liderka Japonka Naomi Osaka, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Do najlepszej ósemki tegorocznej edycji awansowały, oprócz Halep, która w 1/4 finału zmierzy się z kolejną nastolatką, 18-letnią Amerykanką Amandą Anisimovą, jeszcze kolejne Sloane Stephens, Madison Keys, Johanna Konta, Ashleigh Barty, Marketa Vondrousova i Petra Martić.

Wracając do Świątek, to mimo bolesnej porażki nasza tenisistka swój występ w Paryżu może uznać za udany. Dzięki punktom zdobytym za awans do 1/8 finału warszawianka ponownie wskoczy do Top 100 rankingu WTA, i to w okolice 60. miejsca, oczywiście najlepszego w karierze. To oznacza też, że w najnowszym notowaniu Świątek będzie najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką, czyli numerem 1 w naszym kobiecym tenisie.