Bigos tygodniowy

Na nazwę projektu ustawy o ubezwłasnowolnieniu i prześladowaniu sędziów zasługuje kuriozalny, brutalny, haniebny projekt, które znienacka przygotowała i ogłosiła grupa posłów władzy. Nie używam słowa „posłów PiS” ponieważ twarzami tego projektu są w pierwszym rzędzie młodzi hunwejbini-ziobryści, Kanthak i Kaleta. Podpisali się pod nim także rdzenni pisowcy kaczyści, tacy jak Suski czy Ast. Jednak trudno ustrzec się od pytań i wątpliwości jakie jest źródło tego frontalnego, bez osłonek zamachu na wolność sędziów. Mam dwie zasadnicze hipotezy. Pierwszą taką, może być to projekt w pełni legitymizowany przez Przewodniczącego Mało. Drugą taką, że to samodzielna inicjatywa ziobrystów i wskutek burzy, krajowej i międzynarodowej, wokół projektów skończy się tak, jak z ziobrystowską (Jaki Patryk) ustawą o IPN ze stycznia 2017 roku, z której reżym Przewodniczącego Mało wycofywał się szybko i z podkulonym ogonem. Może być i tak, że inicjatywa wyszła od ziobrystów, a Przewodniczący Mało ze swoimi ludźmi się do tego dołączył. Tak czy inaczej, ten gwałtowny i brutalny napad pisiorów i pisoidów na sędziów warty jest wszechstronnej analizy. Jedna tylko próbka z tego projektu: „zakazane jest podejmowanie uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz RP i jej konstytucyjnych organów, a także krytykę podstawowych zasad ustroju RP”.
*****
Morawiecki nie zgodził się na przystąpienie Polski do paktu antysmogowego do roku 2050. Polacy będą dłużej truć i będą dłużej truci niż mieszkańcy innych krajów Unii Europejskiej. W reakcji na to Macron zapowiada wyłączenie Polski z „solidarności finansowej”. PiS prowadzi nas do większego zatrucia i większej biedy.
****
Rozprysł się kryształowy Banaś i odłamkami poranił PiS. Daleko jesteśmy od sytuacji, w które Karczewski Stanisław, ex-marszałek Senatu nazywał Banasia „człowiekiem kryształowym”. Dziś już dla PiS Banaś kryształowy nie jest, przeciwnie, jest kolejnym wrogiem publicznym (numer do ustalenia). Bo Banaś nie chce ustąpić ze stanowiska prezesa NIK, a nawet kontratakuje i to ostro. Wnioski NIK do prokuratury godzą w pierwszym rzędzie w ziobrystów: Jakiego i Kępę Beatę.
*****
Zdradliwa Genka, czyli Grabowska Genowefa, niegdysiejsza parlamentarzystka SLD ostro poszła do przodu na drodze osiągania maksimum służalczości wobec PiS i w TVPiS pochwaliła wspomniany projekt. Wstyd i hańba, proszę Pani Profesor prawa. Teraz czas na pójście śladem Jakubowskiej Aleksandry i otwarte objęcie roli propagandystki PiS na portalu Kranowskich, lejtnantów Przewodniczącego Mało.
*****
„Abortion Support Network”, organizacja pomagająca kobietom w skorzystaniu prawa do aborcji rozpoczęła działalność w Polsce. Będzie finansowo pomagała kobietom, które zechcą dokonać aborcji za granicą. Może to oznaczać, że europejska organizacja broniąca praw kobiet bezpośrednio bierze w swoje ręce pomoc w realizowaniu ich praw. W 2003 roku na fale Bałtyku u polskiego wybrzeża wpłynął duński bodajże okręt „Langenort”, którego załoga rozdawała tabletki poronne. Był to jednak tylko jednorazowy epizod i na tym się skończyło. Jest nadzieja, że tym razem będzie to działanie systemowe, niezbędne do czasu, gdy kobiety w Polsce odzyskają pełnię praw do swoich ciał.
*****
Nawet wojewoda małopolski, czyli pisowski wezwał w trybie ultymatywnym radnych Zakopanego, aby przyjęli konwencję antyprzemocową. Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 2005 roku o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W przeciwnym razie wojewoda rozwiąże radę. Od tego co się zdarzy zależy także to, czy moja noga kiedykolwiek ponownie, po wieloletniej przerwie postanie w miasteczku pod Giewontem. Od dzieciństwa lubiłem Zakopane (byłem tu po raz pierwszy, jako dziecko, na Mistrzostwach Świata w Skokach Narciarskich FIS 1962 i na własne oczy widziałem kilka skoków z pozycji siedzącej na karku ojcowskim), znam jego historię i tradycję kulturalną (Witkacy i inni), a zaprzestałem jeżdżenia tam, gdy dotarło do mnie, że zamiast po świeże powietrze, jeżdżę do komory gazowej pod chmurką i jeszcze muszę za to uiszczać opłatę klimatyczną. Utwierdziłem się w swojej postawie, gdy dowiedziałem się, że w Zakopanem dewiza, że gdy się „baby nie bije, to jej wątroba gnije”, jest nie tylko kultywowana przez górali, ale legitymizowany przez władze miasta. Górole! Ludziska Kochane! Chcecie znów moich dudków? Wiem, że chcecie. To zmieńcie swoją postawę. Świat się zmienia i Zakopane nie może bez końca pozostawać kopalnym skansenem obyczajowym.
*****
Polskiej Fundacji Narodowej i jej najważniejszemu beneficjentowi „Aby życie miało smaczek, raz Janninger, raz Misieczek”
*****
Co Jędraszewski Marek, arcybiskup krakowski, który mówił o „tęczowej zarazie” i zagrożeniu neomarksistowskim, na to, że kardynał-przewodniczący episkopatu Niemiec nazywa się Marx. Reinhard Marx? Widmo, nie tylko „tęczowej zarazy”, krąży po Europie?
*****
Niejaki Muszyński Wojciech z IPN dokonał na fejsbuku wpisu niedwuznacznie życzącego działaczom Partii Razem losu lewicowców Chile po zamachu stanu Pinocheta w 1973 roku. Byli oni mordowani przez wyrzucanie z samolotów na wysokości kilku kilometrów. Taka ekspresja mogła wyrosnąć tylko na żyznej w swej nienawiści glebie IPN.

Za co PiS płaci Amerykanom?

Beata Szydło, gdy jeszcze była premierem, tak mówiła o Polskiej Fundacji Narodowej (PFN) – „wykorzystując siłę i energię spółek skarbu państwa, będzie budowała polską markę”. Cóż, niezupełnie tak to wygląda.

Dziennikarze portalu Onet dotarli do informacji, z których wynika, że organizacja ta powołana przez luminarzy IV RP do sławienia jej dobrego imienia zagranicą w szaleńczym tempie drenuje polską publiczną kiesę. I jak przystało na porządki wprowadzone przez Kaczyńskiego, beneficjentami muszą być oczywiście jankesi.
Polska Fundacja Narodowa w ciągu nieco ponad roku wydała ponad 5,5 mln dol. — czyli ponad 20 mln zł — na promowanie Polski kraju w USA. Forsę przytuliła amerykańska firma PR-owa. W ramach usługi było m.in. za utworzenie w mediach społecznościowych viralowych profili o Polsce. Na całym świecie obserwuje jednak po kilkanaście, czy kilkadziesiąt osób. Anglojęzyczny serwis @Polish_Fndtn obserwuje na Twitterze niespełna 6 tys. osób, czyli mniej niż profil PFN po polsku. A to bodaj najlepszy wynik!
„W korespondencji z Polską Fundacją Narodową, Amerykanie nazywają swe serwisy internetowe hubem informacyjnym dla Polski. Przekonują też, że współtworzą strategiczną infrastrukturę informacyjną, którą Polska będzie mogła wykorzystywać przez lata” – czytamy w artykule w portalu Onet.
Chodzi o firmę White House Writers Group (WHWG). To właśnie ją kierownictwo PFN wybrało jako partnera do kreowania i poprawy wizerunku Polski w Stanach Zjednoczonych. Kontrakt został zawarty niemal dwa lata temu, ale PFN utajnia jego ustalenia i rozliczenia z Amerykanami. Dziennikarze Onetu poznali je dzięki dostępności do tego rodzaju informacji, którą gwarantuje prawo w USA.
„Robienie przez PFN tajemnicy z kontraktu z WHWG jest jednak nieroztropne z bardzo prostego powodu. Amerykańska ustawa o lobbingu FARA, uchwalona jeszcze przed II wojną światową, nakłada bowiem na wszystkie amerykańskie firmy, organizacje, a nawet na osoby prywatne obowiązek składania rozliczeń z pieniędzy otrzymywanych od zagranicznych rządów” – piszą m.in. dziennikarze portalu Onet.
WHWG oraz jej współpracownicy zobowiązani się do szczegółowych spowiedzi z działalności Departamentowi Sprawiedliwości, w tym także o kolejnych rozliczeniach z Polską Fundacją Narodową. Transakcje te są więc w USA dostępne publicznie. Nietrudno więc prześledzić współpracę tej firmy z PFN. Dziennikarze Onetu twierdzą, że z informacji tych wynika jasno, że White House Writers Group zarabiają krocie z pieniędzy polskiego podatnika za działania przynoszące zerowe lub nadzwyczaj znikome korzyści dla Polski.
Firma WHWG początkowo otrzymywała 45 tys. dol. miesięcznie, a dziś inkasuje dwa razy tyle. Do tego PFN wypłaca różne zwroty kosztów dla tej firmy (Najwięcej kosztował przyjazd trójki pracowników firmy do Polski: bilety lotnicze – 5 tys. USD i hotele – 3,5 tys. USD, pomoc prawna – 6 tys. USD), które są bardzo wysokie i sięgają milionów dolarów. Tymczasem strona amerykańska zarządza m.in. profilami o Polsce na Instagramie i YouTube. Pierwszy obserwuje 51 osób, drugi ma 13 subskrypcji!

PFN, na którą pieniądze wyłożyło 17 największych spółek skarbu państwa, dysponuje gigantycznym budżetem. W założeniu miała promować image Polski na świecie, ale szybko okazała się kolejną PiS-owską szczujnią. O Polskiej Fundacji Narodowej zrobiło się głośno przy okazji nagonkowej kampanii atakującej sędziów. A teraz okazuje się jeszcze, że jest to przepompownia polskich publicznych pieniędzy do amerykańskich korporacji.