Kiepska passa PGE Vive

Szczypiorniści PGE VIVE Kielce mieli kiepski tydzień. Najpierw w środę po raz pierwszy od ponad trzech lat przegrali z Orlenem Wisłą Płock, a w sobotę w Lidze Mistrzów ulegli francuskiemu Montpellier HB.

Mistrzowie Polski podejmowali francuski zespół na swoim boisku w ramach 4. kolejki Ligi Mistrzów EHF. Obie drużyny przystąpiły do tego meczu mocno osłabione. Kielczanie zagrali bez Mateusza Jachlewskiego, Tomasza Gębali, Daniela Dujshebaeva i Branko Vujovica. W szeregach gości zabrakło Diego Simoneta, Jonasa Truchanoviciusa, Gilberto Duarte i Melvyna Richardsona. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście i po 10 minutach prowadzili 5:2. Wtedy trener kieleckiej drużyny Tałant Dujszebajew zmienił w bramce slabo grającego Andreasa Wolffa na Mateusza Korneckiego i gospodarze zaczęli odrabiać straty i przed końcem pierwszej połowy zmniejszyli stratę do jednej bramki, lecz rywale byli czujni na przerwę schodzili z prowadzeniem 14:12.

Po zmianie stron kielczanie zaspali początek i w 40. minucie przegrywali 13:17. Zdołali jednak odrobić te straty i w 46. minucie przegrywali tylko jednym trafieniem (21:22). Kolejny przestój kielczan okazał się bardzo kosztowny. W ciągu trzech minut rywale odskoczyli na 25:21. Kielczanie raz jeszcze zabrali się do odrabiania strat. W 52. minucie Julen Aginagalde doprowadzili do wyniku 24:26, a chwilę potem ponownie stojący w bramce Wolff obronił rzut karny, a w kolejnej akcji popisał się kapitalną interwencją.

Końcówkę meczu kibice w Hali Legionów oglądali na stojąco, gorąco dopingując swoją drużynę, lecz drużyna z Montpellier nie dała sobie odebrać zwycięstwa i wygrała 29:27. Kielczanie ponieśli drugą porażkę w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów i zajmują 5. miejsce w liczącej osiem zespołów grupie B.