48 godzin sport

Milion Lewego dla szpitali
W poprzednim numerze informowaliśmy, że Robert i Anna Lewandowscy postanowili przekazać milion euro na walkę z pandemią koronawirusa. W poniedziałek kapitan naszej piłkarskiej reprezentacji i jego żona ogłosili, że cała zadeklarowana przez nich kwota zostanie przekazana w równej wysokości na pomoc wszystkim jednoimiennym szpitalom zakaźnym w całej Polsce oraz na inne cele związane z walką z epidemią. Decyzja o takim rozlokowaniu środków została podjęta po konsultacji z odpowiednimi organami koordynującymi w Polsce walkę z koronawirusem. W gestii władz szpitali jest wykorzystanie środków do takich celów, jakie uznają za najwłaściwsze.

Koniec sezonu w piłce ręcznej
Potwierdziły się nieoficjalne informacje i w miniony poniedziałek Związek Piłki Ręcznej w Polsce ogłosił zakończenie ligowego sezonu. Decyzję podjęto oczywiście z powodu epidemii koronawirusa. Kolejność przyjęto na podstawie zajmowanych miejsc w tabeli po meczach rozegranych 12 marca, żaden zespół nie został zdegradowany i wszystkie otrzymało prawo gry w ekstraklasie w przyszłym sezonie. W lidze kobiet mistrzostwo przypadło drużynie MKS Perła Lublin, która zdobyła 53 punkty, srebrny medal Metraco Zagłębiu Lublin (49 pkt), a brąz KPR Gmina Kobierzyce (39 pkt). W ekstraklasie szczypiornistów tytuł zdobyła ekipa PGE Vive Kielce (72 punkty), przed Orlenem Wisła Płock (69) i Górnikiem Zabrze (57).

Ponownie przesunęli start F1
Z powodu epidemii koronawirusa odwołano wyścig Formuły 1 o Grand Prix Azerbejdżanu, który miał się odbyć 7 czerwca. To kolejne zawody, które w tym sezonie nie dojdą do skutku. Wcześniej odwołano już imprezy w Australii (15 marca), Bahrajnie (22 marca), Wietnamie (5 kwietnia), Szanghaju (19 kwietnia), Holandii (3 maja), Hiszpanii (10 maja) i Monaco (24 maja). Start tegorocznego cyklu może nastąpić zatem dopiero 14 czerwca w Montrealu.

Wirus dopadł mistrza z RPA
Mistrz i wicemistrz olimpijski w pływaniu Cameron van der Burgh poinformował, że jest zakażony koronawirusem. Pływak z RPA zdobył złoty medal olimpijski na 100 m stylem klasycznym na igrzyskach Londynie w 2012 roku. Cztery lata później w Rio de Janeiro wywalczył srebro. W 2018 roku zakończył sportową karierę.

Austriacy zostali bez trenera
Andreas Felder zrezygnował z funkcji trenera austriackich skoczków narciarskich. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. 58-letni szkoleniowiec pracował z kadrą Austrii od 2018 roku.

UEFA też przekłada finały
UEFA przełożyła zaplanowane finały Ligi Mistrzów (30 maja w Stambule) i Ligi Europy (27 maja w Gdańsku) na późniejsze termin. Nowych dat rozegrania spotkań finałowych na razie nie wyznaczono.

Rozważają zakończenie rozgrywek

PGNiG Superliga piłkarzy ręcznych nie gra, bo została zawieszona z powodu epidemii koronawirusa, ale władze ligi są bliskie zakończenia sezonu. Decyzja w tej sprawie ma zostać ogłoszona w najbliższych dniach, być może już nawet w poniedziałek 23 marca.

Sytuacja epidemiologiczna w naszym kraju jeszcze długo nie poprawi się na tyle, aby można było wznowić rozgrywki sportowe bez ryzyka narażenia zdrowia sportowców i kibiców. W niektórych grach zespołowych już zapadły decyzje o przedwczesnym zakończeniu zmagań w tym sezonie, między innymi w ligach hokeja na lodzie i koszykarskiej. Do takiego samego rozwiązania przymierzają się też władze ekstraklasy piłkarzy ręcznych. Głównym argumentem, który za tym przemawia jest przekonanie, że wobec niemożności prowadzenia regularnych treningów w okresie zawieszenia, po ewentualnym wznowieniu rywalizacji zawodnicy będą nieprzygotowani do gry, co może doprowadzić do licznych kontuzji.
Do negocjacji władz PGNiG Superligi z klubami włączył się też ZPRP, który zaproponował zakończenia rozgrywek bez spadków i awansów oraz uznanie dotychczasowych wyników za wiążące. Ponieważ w momencie zawieszenia rozgrywek liderem była ekipa PGE Vive Kielce, to ten zespół obroniłby tytuł i po raz kolejny wywalczył mistrzostwo Polski. Drugie miejsce przypadłoby drużynie Orlenu Wisły Płock, a trzecie zdobyłby zespół NMC Górnik Zabrze. Kolejne miejsca zajęłyby Azoty Puławy, Gwardia Opole, Energa Kalisz, Zagłębie Lubin, Sandra Spa Pogoń Szczecin, Chrobry Głogów, Piotrkowianin Piotrków Trybunalski, MMTS Kwidzyn, Torus Wybrzeże Gdańsk, Stal Mielec i Grupa Azoty Tarnów.
Takie rozwiązanie nie podoba się jednak walczącym o awans klubom z niższej ligi. Według regulaminu rozgrywek, zwycięzcy trzech grup I ligi mieli rozegrać turniej, którego zwycięzca uzyskiwałby bezpośredni awans do Superligi, zaś pokonany w finale zespół grałby baraż z przedostatnią drużyną ekstraklasy. Wyjściem może być powiększenie ligi z 14 do 16 zespołów, a turniej barażowy można by było rozegrać jesienią przed rozpoczęciem nowego sezonu.

PGE Vive pokonane

Szczypiorniści Orlenu Wisły Płock w rozegranym w minioną środę meczu 7. kolejki PGNiG Superligi pokonali nieoczekiwanie mistrza Polski PGE Vive Kielce 27:26. To sensacyjny wynik, bo była to pierwsza wygrana „Nafciarzy” z kieleckim zespołem od marca 2016 roku. Po tym zwycięstwie płocczanie awansowali kosztem kielczan na pozycję lidera ekstraklasy piłkarzy ręcznych.

Środowe spotkanie Orlenu Wisły Płock z PGE Vive Kielce było hitem nie tylko 7. serii rozgrywek piłkarzy ręcznych, ale całej rundy jesiennej. Od lat te dwa zespoły dominują niepodzielnie i ich potyczki w środowisku polskiego szczypiorniaka przyjęło się nazywać „świętą wojną”. Tylko że od ponad trzech i pół roku PGE Vive występowało w roli hegemona także w stosunku do Orlenu Wisły, ogrywając płocczan regularnie przy każdej okazji.

Koniec pasma porażek

Nic nie trwa jednak wiecznie i w końcu po 43 miesiącach nieustannych porażek „Nafciarze” w końcu zwyciężyli. Dokonali tego na swoim terenie, w wypełnionej po brzegi Orlen Arenie, stwarzając na spółkę z rywalami kapitalne widowisko sportowe.
Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, co w sumie nie powinno dziwić, skoro za bary wzięły się dwa najlepsze od ponad dekady polskie zespoły, regularnie przy tym występujące co sezon w elitarnej Lidze Mistrzów EHF.

Historia potyczek dwóch naszych najlepszych drużyn klubowych była dla Orlenu Wisły długim pasmem upokorzeń: od 13 marca 2016 roku, kiedy to „Nafciarze” wygrali w Orlen Arenie 31:27, PGE Vive nie przegrało żadnego z 17 kolejnych meczów z Wisłą. Na ten bilans składa się 15 triumfów i dwa remisy, z których jeden został rozstrzygnięty w rzutach karnych na korzyść kielczan. Kibice w Płocku musieli czekać 1305 dni na kolejny triumf ich drużyny.

To szmat czasu, zwłaszcza w sporcie. Przez ten czas w obu ekipach wiele się zmieniło. Z obecnych zawodników Orlenu Wisły w wiktorii sprzed 43 miesięcy udział miał jedynie Michał Daszek, który w środę w ponownym triumfie nie mógł mógł uczestniczyć z powodu kontuzji barku i z sukcesu kolegów cieszył się jako ekspert zaproszony do studia TVP Sport.

W płockim klubie jest jeszcze czterech jego dawnych partnerów z zespołu: Adam Morawski i Mateusz Piechowski nadal są w kadrze jako czynni zawodnicy, ale Adam Wiśniewski wbił się w garnitur i pełni dzisiaj funkcję dyrektora sportowego klubu, a Marcin Wichary od lipca pełni funkcję trenera bramkarzy.

W szeregach PGE Vive tamtą porażkę sprzed ponad trzech lat pamiętają wciąż czynni gracze Krzysztof Lijewski i Mariusz Jurkiewicz, drugi trener kieleckiego zespołu Uros Zorman, leczący kontuzje Mateusz Jachlewski i Branko Vujović, trener bramkarzy Sławomir Szmal oraz rzecz jasna główny szkoleniowiec kieleckiego klubu Tałant Dujszebajew, który aż do minionej środy potrafił znaleźć sposoby na pokonanie najgroźniejszego krajowego konkurenta.
Hiszpańskie rządy w Wiśle
Ale w lipcu zeszłego roku trenerskie rządy w Płocku przejął Hiszpan Xavier Sabate i pod jego wodzą „Nafciarze” zaczęli powoli zmniejszać dystans do kieleckiego hegemona. W marcu tego roku przegrali na boisku rywali dopiero po rzutach karnych (30:30, k. 0:3), a w maju ulegli jedną bramką w finale Pucharu Polski (25:26) i zremisowali w Orlen Arenie 26:26. W tym sezonie w końcu „dopadli” mistrzów w swoim mateczniku. „Gratuluję moim zawodnikom wspaniałej postawy w tym meczu. Pokonaliśmy wielką drużynę naszpikowaną gwiazdami. To dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Wykonaliśmy dobrą pracę, ale muszę też podziękować naszym kibicom za wspaniały doping, który niósł nas do zwycięstwa” – stwierdził po meczu trener Orlenu Wisły.

Mimo wszystko porażka PGE Vive jest jednak sensacją, bo kielecki klub prowadzi rozsądną politykę transferową i dzięki niej dysponuje szeroką i mocną kadrą.

Sensacja niemiła bukmacherom

Przed meczem bukmacherzy nie brali pod uwagę innego scenariusza i za każdą postawioną złotówkę na wygraną „Nafciarzy” można było zarobić 2,50 złotych. Na wygraną kielczan nie opłacało sie stawiać, bo wydawała się taka oczywista, że wypłaty byłyby symboliczne. Trener Dujszebajew nie przejął się przesadnie przegraną w Płocku i stwierdził, że najważniejsze będzie to, który zespół znajdzie się wyżej w tabeli na koniec sezonu. Poza tym kielczanie mają jeszcze w zapasie rewanżowe spotkanie we własnej hali. Ale kibice szczypiorniaka są wniebowzięci, bo wygląda na to, że rywalizacja w naszej rodzimej lidze zaczyna się powoli wyrównywać.

Orlen Wisła – PGE VIVE 27:26 (14:12)
Orlen Wisła: Morawski (0/7), Stevanović (9/26) – Mindegia 6, Góralski 4, Mihić 3, Stenmalm 3, Sulić 3, Szita 3, Mlakar 2, Ruiz 1, Źabić 1, Matulić 1, Igropulo, Susnja, Piechowski, Krajewski Kary: 14 min (Sulić, Igropulo – po 4 min, Stenmalm, Szita, Mlakar – po 2 min);
PGE Vive: Kornecki (2/16), Wolff (8/21) – Karacić 5, Dujshebaev 4, Aguinagalde 4/4, Kulesz 4, Karalek 2, Janc 2, Fernandez 1, Moryto 1, Pehlivan 1, Jurkiewicz 1, Guillo 1, Lijewski. Kary: 10 min (Karalek – 6 min, Moryto, Guillo – po 2 min). Czerwona kartka: Janc (50 min – za faul).