Lewica nie będzie przystawką

Piotr Kusznieruk, przewodniczący Nowej Lewicy w województwie podlaskim, tłumaczy, dlaczego zjednoczenie Nowej Lewicy i Wiosny jako dwóch równorzędnych sił to optymalne rozwiązanie.

Lider podlaskiej Nowej Lewicy skomentował ostatni konflikt w partii na łamach białostockiej „Gazety Wyborczej”.

Przypomnijmy, że na posiedzeniu zarządu Nowej Lewicy w ostatnią sobotę zapadły ostatecznie decyzje o utworzeniu dwóch i tylko dwóch frakcji w partii. Będą to struktury odpowiadające dawnym formacjom: SLD i Wiośnie. W takiej postaci partia uda się na kongres zjednoczeniowy, finałowo zaplanowany na 9 października.

Przed i podczas zarządu przewodniczący Włodzimierz Czarzasty zawiesił w prawach członka kilkoro działaczy, w tym posłów Lewicy. Emocje wokół konfliktu w partii nie gasną.

Umów trzeba dotrzymywać…

Przewodniczący podlaskich struktur Nowej Lewicy nie ma wątpliwości: już za późno na dyskusje o tym, czy i na jakich zasadach Wiosna połączy się z Nową Lewicą. To już było omawiane i zostało ustalone. – Kluczowym elementem jest dotrzymanie słowa wobec Wiosny. Umów trzeba dotrzymywać. Dzisiaj ważniejsza jest ta integracja niż indywidualne ambicje pewnej grupy osób – powiedział Piotr Kusznieruk w rozmowie z „GW”. – Dogadaliśmy się, że Wiosna ma mieć autonomię, integralność w ramach tego połączenia, a to, że będą dwie frakcje i po dwóch przewodniczących, także w regionach, zostało zapisane w naszym statucie. Taka strategia rozwoju naszej partii została określona w 2019 r. – doprecyzował.Dodał przy tym, że pomysł mnożenia liczby frakcji i tworzenia np. pięciu wewnętrznych grup uważa za kuriozalny. – W kraju i regionach po pięciu przewodniczących? To jakiś absurd – mówi działacz.

… a Wiosna jest cenna

Piotr Kusznieruk uważa również, że wartość rozwiązanej Wiosny jest dużo wyższa, niż wskazywałyby na to mało liczebne struktury w terenie. Przypomina, że Wiośnie udało się zaangażować do polityki nowe twarze, młodych ludzi, że ci nowi aktywiści to uczestnicy protestów w sprawach LGBT i równości kobiet i mężczyzn.

– Jeśli Wiosna zostanie „wystrzelona w powietrze” przez nieuczciwe działania, to Lewica będzie musiała pójść do tych wyborów jako przystawka PO. Bo w Wiośnie jest energia – mówi Kusznieruk.

A dzisiejsze różnice w światopoglądzie i podejściu do polityki między doświadczonymi działaczami dawnego SLD i tą energetyczną młodzieżą? Są do przezwyciężenia, mówi przewodniczący Nowej Lewicy na Podlasiu. Jest przekonany, że za 2-3 lata frakcje partii zżyją się ze sobą.

Są podstawy, by w to uwierzyć – wszak cel politycy z obu formacji mają jeden, a koalicja zawarta w 2019 r. przyniosła socjaldemokratom i progresywistom upragniony powrót do parlamentu.

Nie spaść do roli przystawki

Piotr Kusznieruk obawia się, że bez Wiosny i jej elektoratu znaczenie Nowej Lewicy mogłoby raptownie zmaleć. Nawet do tego stopnia, że samodzielny start w wyborach nie miałby sensu. A skutki byłyby opłakane. – Jeśli Wiosna zostanie „wystrzelona w powietrze” przez nieuczciwe działania, to Lewica będzie musiała pójść do tych wyborów jako przystawka PO – prognozuje polityk. A taki scenariusz w jego przekonaniu jest niepożądany. Socjaldemokraci powinni iś do wyborów samodzielnie, nie jako część koalicji, w której ich program rozmyje się.

Dlatego Piotr Kusznieruk, chociaż zaznacza, że od konfliktu w partii trzyma się z daleka, chce jednak, by przewodniczącym Nowej Lewicy do kongresu w październiku był Włodzimierz Czarzasty, współtwórca koalicji z Wiosną i Razem.

Kongres Lewicy na Podlasiu

Jakiej Polski chcemy? Jakie szanse i wyzwania stoją przed Polską wschodnią? Odpowiedzi na te pytania poszukiwali uczestnicy kongresu Lewicy w Białymstoku.

Jak przypomniał podczas przywitania Piotr Kusznieruk, przewodniczący SLD w województwie podlaskim, to jeden z kilkunastu zaplanowanych regionalnych kongresów, które będą miały swój finał podczas kongresu programowego w Warszawie w listopadzie.

– Jesteśmy w Białymstoku nieprzypadkowo. Chcemy rozmawiać o Polsce, tam gdzie żyją Polki i Polacy. Nie pisać naszego programu na ulicy Nowogrodzkiej, na Wiejskiej. Ale pisać wizję, pomysły na Polskę, rozmawiać o problemach zwykłego człowieka tutaj – w tych małych ojczyznach, gdzie Polska jest prawdziwa – mówił dziennikarzom Robert Biedroń, który przybył do Białegostoku w niedzielę 27 września razem z Włodzimierzem Czarzastym i Krzysztofem Gawkowskim.

Nierozwiązane problemy

Włodzimierz Czarzasty skrytykował Zjednoczoną Prawicę za wikłanie się w wewnętrzne spory zamiast rozwiązywania prawdziwych problemów. Wskazywał tu pandemię i jej konsekwencje: jeszcze cięższą zapaść publicznej służby zdrowia, problemy z organizacją nauczania. Zwrócił równie uwagę na problem chudnięcia samorządowych budżetów.

– Klub Lewica złożył projekt mówiący o tym, żeby była rekompensata dla samorządów ze strony państwa, w wysokości 50 procent przychodów utraconych. Nikt się nawet tym nie zajął – powiedział przewodniczący SLD, wyrażając niemniej nadzieję, że pandemia sprawi, iż europejskie społeczeństwa, a zatem również polskie, zwrócą się ku ideałom socjaldemokracji i państwa, które wspiera ludzi.

To, że Podlasie potrzebuje lewicowej alternatywy jasno wynikało z kongresowych wystąpień.

Bez lekarza i autobusu

O tym, jak fatalny jest stan usług transportowych czy służby zdrowia mówiła Justyna Rembiszewska, białostocka działaczka Lewicy Razem (liderzy tej partii tym razem nie byli w stanie brać udziału w kongresie Lewicy).

– Nawet Supraśl jest odcięty od Białegostoku, do Suwałk niedawno PKS uciął ostatnie połączenie. A co mają powiedzieć mieszkańcy najmniejszych gmin, gdzie nie mają obok przychodni, a nawet sklepu, jak żyć w takich zapomnianych przez świat miejscowościach? – pytała działaczka. – Okazuje się też, że w kwestii opieki medycznej na Podlasiu jest gorzej niż w reszcie kraju, czyli dosłownie gorzej niż źle. Do wielu poradni mieszkańcy poszczególnych gmin po prostu nie mają dostępu. Nie załatwi tych problemów dodatkowe 500 zł od PiSu, to jest śmieszna kropla w morzu wielu potrzeb – podsumowała.

Podczas kongresu poruszono również sprawy emerytur mundurowych czy budowania dobrych relacji ze wszystkimi sąsiadami, także na wschodzie – na Podlasiu to sprawa szczególnie żywa i aktualna. Wspomniano o dramatycznym pożarze w Biebrzańskim Parku Narodowym, który również można powiązać z niedbałą polityką prawicy w sprawach środowiska i klimatu.

Nasi kandydaci dziękują za Wasze głosy

Odpowiadając na pytania naszych Czytelników informujemy, że:

Piotr Kusznieruk – lider podlaskiego SLD i wydawca naszej „Trybuny” kandydował do Sejmu RP z listy Lewicy, z drugiego miejsca na liście.

 

 

Piotr Gadzinowski – redaktor naczelny „Trybuny” kandydował do Sejmu RP z tej samej listy w mieście stołecznym Warszawie. Zapewne z ostatniego miejsca na liście.

 

 

Anna-Maria Żukowska – rzeczniczka prasowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Kandydowała z listy Lewicy w Warszawie na drugiej pozycji.

 

 

Wincenty Elsner – publicysta i od 2016 wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, startował z 9 miejsca na liście wrocławskiej.

 

 

Jacek Gallant – prawnik, dziennikarz, były: radny, wiceprezydent Lublina, wieloletni dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie, miłośnik Bałkanów i kotów, startował z tamtejszej listy z ostatniego miejsca.

 

 

Tymoteusz Kochan – publicysta i aktywista lewicowy, kandydował z listy Lewicy z regionu szczecińskiego: czyli Szczecin, Świnoujście, powiaty: goleniowski, gryficki, gryfiński, kamieński, łobeski, myśliborski, policki, pyrzycki i stargardzki.

 

 

Cezary Żurawski – Członek Rady Naczelnej PPS, Rzecznik prasowy Partii. Działacz związkowy (ZZPE). „Warszawiak” z urodzenia i przekonania. Publicysta, dziennikarz – startował z listy Lewicy w Warszawie.

 

 

Lech Fabiańczyk – o mandat ubiegał się z listy Lewicy w Koszalinie. Prawdopodobnie był jedynym komunistycznym kandydatem do Sejmu.

 

 

 

Konstytucja

Żyjemy w kraju, gdzie organ Rzecznika Praw Obywatelskich traktowany jest jako zło konieczne.

Na wstępie pozwolę sobie wspomnieć o jednej z bardziej trafionych wypowiedzi posła PiS, który to po zapoznaniu się z ostatnim raportem RPO słusznie stwierdził, że on i Adam Bodnar żyją w dwóch równoległych światach. Jak najbardziej się z nim zgadzam. Co więcej, odległość między światem zgodnym z Konstytucją, a tym, gdzie Konstytucja i tym samym prawa obywatelskie są ignorowane, powiększa się w zastraszającym tempie.
Należy zaznaczyć jednak jedną rzecz, która wciąż umyka, obserwując zdarzenia, które miały miejsce chociażby na ostatnim posiedzeniu sejmu. Rzecznik Praw Obywatelskich to organ. Niezawisły i niezależny od innych organów państwowych. Zgodnie z zapisami w Konstytucji stoi na straży wolności, praw człowieka i obywatela. Reprezentuje więc obywateli. To nie Adam Bodnar wydaje się więc niewygodnym przeciwnikiem prawicy, ale obywatele i ich prawa.
Co raz bardziej rażące próby ustanowienia nowych zasad rozumienia wolności i sprawiedliwości powinny więc zaangażować do działania każdego z obywateli. Również tego, który deklaruje absolutną separację od polityki. Prawa człowieka i to, kto stanie w jego obronie to już bowiem nie tylko polityka. To odpowiedzialność każdego człowieka za przyszłość pokoleń i za świat w którym będą żyły.
Dlatego tym bardziej niepokojące są jawne i już w żaden sposób nieskrywane zamiary prawicy o zmianie Konstytucji RP. Modyfikacji jej zapisów mieliby podjąć się ludzie, którzy pod pretekstem ochrony narodu polskiego niszczą jego pojedyncze, niewygodne dla swojej wizji państwa jednostki – obywateli. Ten najważniejszy akt prawny Rzeczypospolitej Polskiej przyjęty w ogólnopolskim referendum może zostać więc zmieniony przez ludzi, którym wyjątkowo ciężko zrozumieć założenia wolności i praworządności.
Założenie, że Konstytucja RP jest matką wszystkich ustaw i że one wszystkie powinny być z nią zgodne właściwie przestało mieć miejsce. W jednym ze światów funkcjonuje Konstytucja, w drugim, ludzie którzy tworzą ustawy. To właśnie nic innego jak konsekwentne odsuwanie się od tego najważniejszego dla RP aktu prawnego przyczynia się do coraz większych zaniechań w przestrzeganiu praw do wolności sumienia i wyznania czy po prostu do poczucia bezpieczeństwa prawnego.
Mając na uwadze, że Konstytucja została zbudowana w sposób absolutnie sensowny i logiczny, powinna być rozpatrywana jako całość, tak jak została uchwalona. Nie tylko Preambuła, ale wszystkie jej rozdziały zawierają kluczowe zasady dla zgodnego i po prostu szczęśliwego funkcjonowania każdego z obywateli zarówno w wymiarze osobistym jak też zawodowym. Właśnie dlatego, każdy z nich powinien się z nią zapoznać. Należy pamiętać, że treść zamieszczona w Konstytucji tworzona była nie w pośpiechu czy pod jakąkolwiek presją, ale w czasie sześciu bardzo pracowitych lat. Wszelkie zapisy w niej zawarte, w drodze konsensusu uzgadniała specjalnie utworzona w tym celu Komisja Konstytucyjna, której jednym z przedstawicieli był ówczesny poseł Aleksander Kwaśniewski.
Konstytucja to wszystko co mamy, aby czuć się bezpiecznie jak również czuć pewność, że jako państwo posiadamy dokument, który zda egzamin w najbardziej trudnym momencie historii, jak zadziało się to chociażby podczas katastrofy smoleńskiej.
Konstytucja RP została przyjęta przez ludzi szanujących wolność każdego z obywateli. Nie można więc dopuszczać, aby ta ustawa zasadnicza była w jakikolwiek sposób naruszana, a jej zapisy mogłyby podlegać dyskusjom czy być omijane podczas tworzenia nowych zasad kierowania państwem.
Tylko wolny od doktryn człowiek może rozwinąć skrzydła i bez nacisku z góry wybrać najlepszą dla siebie drogę. Przez takich właśnie ludzi została przyjęta Konstytucja RP. Tym bardziej znaczące jest dla mnie poparcie mojej osoby przez Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który podpisał ten najważniejszy dla Rzeczypospolitej akt prawny.
Zapraszam teraz do obejrzenia mojego najnowszego video. Jest to możliwe poprzez zeskanowanie poniższego kodu QR:

Konstytucja

Żyjemy w kraju, gdzie organ Rzecznika Praw Obywatelskich
traktowany jest jako zło konieczne.

Na wstępie pozwolę sobie wspomnieć o jednej z bardziej trafionych wypowiedzi posła PiS, który to po zapoznaniu się z ostatnim raportem RPO słusznie stwierdził, że on i Adam Bodnar żyją w dwóch równoległych światach. Jak najbardziej się z nim zgadzam. Co więcej, odległość między światem zgodnym z Konstytucją, a tym, gdzie Konstytucja i tym samym prawa obywatelskie są ignorowane, powiększa się w zastraszającym tempie.
Należy zaznaczyć jednak jedną rzecz, która wciąż umyka, obserwując zdarzenia, które miały miejsce chociażby na ostatnim posiedzeniu sejmu. Rzecznik Praw Obywatelskich to organ. Niezawisły i niezależny od innych organów państwowych. Zgodnie z zapisami w Konstytucji stoi na straży wolności, praw człowieka i obywatela. Reprezentuje więc obywateli. To nie Adam Bodnar wydaje się więc niewygodnym przeciwnikiem prawicy, ale obywatele i ich prawa.
Co raz bardziej rażące próby ustanowienia nowych zasad rozumienia wolności i sprawiedliwości powinny więc zaangażować do działania każdego z obywateli. Również tego, który deklaruje absolutną separację od polityki. Prawa człowieka i to, kto stanie w jego obronie to już bowiem nie tylko polityka. To odpowiedzialność każdego człowieka za przyszłość pokoleń i za świat w którym będą żyły.
Dlatego tym bardziej niepokojące są jawne i już w żaden sposób nieskrywane zamiary prawicy o zmianie Konstytucji RP. Modyfikacji jej zapisów mieliby podjąć się ludzie, którzy pod pretekstem ochrony narodu polskiego niszczą jego pojedyncze, niewygodne dla swojej wizji państwa jednostki – obywateli. Ten najważniejszy akt prawny Rzeczypospolitej Polskiej przyjęty w ogólnopolskim referendum może zostać więc zmieniony przez ludzi, którym wyjątkowo ciężko zrozumieć założenia wolności i praworządności.
Założenie, że Konstytucja RP jest matką wszystkich ustaw i że one wszystkie powinny być z nią zgodne właściwie przestało mieć miejsce. W jednym ze światów funkcjonuje Konstytucja, w drugim, ludzie którzy tworzą ustawy. To właśnie nic innego jak konsekwentne odsuwanie się od tego najważniejszego dla RP aktu prawnego przyczynia się do coraz większych zaniechań w przestrzeganiu praw do wolności sumienia i wyznania czy po prostu do poczucia bezpieczeństwa prawnego.
Mając na uwadze, że Konstytucja została zbudowana w sposób absolutnie sensowny i logiczny, powinna być rozpatrywana jako całość, tak jak została uchwalona. Nie tylko Preambuła, ale wszystkie jej rozdziały zawierają kluczowe zasady dla zgodnego i po prostu szczęśliwego funkcjonowania każdego z obywateli zarówno w wymiarze osobistym jak też zawodowym. Właśnie dlatego, każdy z nich powinien się z nią zapoznać. Należy pamiętać, że treść zamieszczona w Konstytucji tworzona była nie w pośpiechu czy pod jakąkolwiek presją, ale w czasie sześciu bardzo pracowitych lat. Wszelkie zapisy w niej zawarte, w drodze konsensusu uzgadniała specjalnie utworzona w tym celu Komisja Konstytucyjna, której jednym z przedstawicieli był ówczesny poseł Aleksander Kwaśniewski.
Konstytucja to wszystko co mamy, aby czuć się bezpiecznie jak również czuć pewność, że jako państwo posiadamy dokument, który zda egzamin w najbardziej trudnym momencie historii, jak zadziało się to chociażby podczas katastrofy smoleńskiej.
Konstytucja RP została przyjęta przez ludzi szanujących wolność każdego z obywateli. Nie można więc dopuszczać, aby ta ustawa zasadnicza była w jakikolwiek sposób naruszana, a jej zapisy mogłyby podlegać dyskusjom czy być omijane podczas tworzenia nowych zasad kierowania państwem.
Tylko wolny od doktryn człowiek może rozwinąć skrzydła i bez nacisku z góry wybrać najlepszą dla siebie drogę. Przez takich właśnie ludzi została przyjęta Konstytucja RP. Tym bardziej znaczące jest dla mnie poparcie mojej osoby przez Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który podpisał ten najważniejszy dla Rzeczypospolitej akt prawny.
Zapraszam teraz do obejrzenia mojego najnowszego video. Jest to możliwe poprzez zeskanowanie poniższego kodu QR:

Głos lewicy

Liczę na pozytywna kampanię

Liczę na pozytywną kampanię wyborczą, polegającą na tym, że zostanie obrany jeden kierunek narracji i nie będziemy się wzajemnie, po stronie opozycyjnej krytykować. Koalicja lewicowa ma bardzo duże zaplecze osobowe, a także intelektualne, więc bez problemu samodzielnie wystawi w wyborach pełne listy do parlamentu – powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Piotr Kusznieruk, szef SLD w województwie podlaskim.
– SLD nie jest przeciwnikiem PO i nie ma zamiaru zwalczać ugrupowania Grzegorza Schetyny. Uważamy wszyscy wspólnie, że trzeba zmienić partię rządzącą – podkreślił polityk Sojuszu.
Żródło: sld.org.pl

Nie możemy odpowiadać agresją na agresję

Nie możemy odpowiadać agresją na agresję, musimy być mądrzejsi i mądrzejsze. Musimy odpowiedzieć siłą spokoju. Wszyscy jesteśmy Polkami i Polakami niezależnie od orientacji, identyfikacji płciowej, tożsamości seksualnej. Myślę, że do tej pory nikt Was – dziewczyn i chłopaków, mężczyzn i kobiet oraz osób – nie przeprosił za to, że do tej pory nie udało się uchwalić związków partnerskich, równości małżeńskiej. Ja Was, w imieniu nas, polityczek i polityków przepraszam, że zawiedliśmy! Chcę i marzę o tym, by w Marszach Równości nie trzeba już było chodzić po to, by walczyć o równe prawa, tylko po to, by podczas nich po prostu radośnie celebrować równość – powiedziała Anna-Maria Żukowska, na wiecu przeciwko przemocy w Warszawie.
Żródło: sld.org.pl

Biedroń na prezydenta lewicy?

Bojan Stanisławski na portalu strajk.eu streszcza ostatnie rewelacje dotyczące szefa Wiosny:
Wydaje się, że liderzy nowego lewicowego bloku zaczynają myśleć poważnie i snują sensowne polityczne plany. Kolejnym tego potwierdzeniem wydaje się „przeciek” do GW, z którego wynika, że w 2020 r., w wyborach prezydenckich, zostanie wysunięta kandydatura Roberta Biedronia.
Żadna z partii nie potwierdziła informacji do których „dotarła” Wyborcza. Milczy również rzecznik prasowy Wiosny, choć pomysł ten miało wysunąć właśnie to stronnictwo.
Z tekstu w GW dowiadujemy się także, iż decyzja ta nie oznacza, iż Biedroń nie będzie brał czynnego udziału w kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Wręcz przeciwnie – ma zostać mianowany szefem sztabu. Sam on nie będzie jednak kandydował. Obecnie piastuje funkcję europosła; mandat wywalczył podczas majowych wyborów do PE.
Gdyby informacje te zostały potwierdzone, oznaczać to będzie, że liderem warszawskiej listy będzie albo Włodzimierz Czarzasty, albo Adrian Zandberg.
Wprawdzie trudno w tej chwili spekulować w sprawie ewentualnego przyszłorocznego wyniku Bidronia w wyborach prezydenckich, ale z dużą dozą pewności można założyć, że uzyska większe poparcie niż ktokolwiek z Razem lub z SLD. Ostatnie sondaż prezydenckie wskazują na wyraźną przewagę Andrzeja Dudy. We wszystkich badaniach to on cieszy się największym poparciem. Na drugim miejscu plasuje się Donald Tusk, a na trzecim właśnie Robert Biedroń.

Białystok po ośmiu dniach

W niedzielę w Białymstoku odbył się protest przeciwko nienawiści. Organizatorami wiecu były partie bloku lewicowego  – Sojusz Lewicy Demokratycznej, Razem i Wiosna. Tym razem nie doszło od aktów przemocy, jak w poprzednią sobotę podczas pierwszego Marszu Równości zorganizowanego w stolicy Podlasia.

Ogłaszając manifestację liderzy partii lewicowych – Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adam Zandberg napisali: „Chcemy wspólnie zaprotestować przeciwko przemocy, dyskryminacji i homofobii w przestrzeni publicznej oraz okazać solidarność z mieszkańcami miasta i ofiarami nienawiści”. „Mówimy jednym głosem: nie ma naszej zgody na przemoc i dyskryminację ze względu na orientację seksualną (czy z jakiegokolwiek innego powodu). Polska jest naszym wspólnym domem. Każda oraz każdy z nas ma prawo czuć się tu bezpiecznie” – zapowiedzieli organizatorzy wydarzenia.
Uczestnicy manifestacji demonstrowali pod hasłami „Polska dla wszystkich”, „Polska przeciw przemocy”, „Stop nienawiści”, Miłość nie wyklucza”, nieśli flagi tęczowe i flagi Unii Europejskiej. Na obrzeżach zgromadzenia gromadziły się grupki kontrmanifestantów, ale do aktów agresji nie dochodziło – nie powtórzyły się sceny, które osiem dni temu wstrząsnęły świadomością Polaków. Wówczas dochodziło do bezpośrednich ataków na uczestników marszu, lżenia ich, obrzucania jajkami, butelkami i innymi przedmiotami. Sobotni marsz odbywała się pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. W świetle brutalnych ataków na jugo uczestników hasło to wydało się ponurą ironią, jakby rozbijający marsz kibole chcieli mu tym bardziej zadać kłam. W następstwie tych wydarzeń policja zidentyfikowała 112 osób i prowadzone są 84 postępowania.
„W pierwotnym założeniu manifestacja miała odbywać się również jako marsz, jednak organizatorzy nie dostali na to zgody” mówi przewodniczący podlaskich struktur SLD Piotr Kusznieruk, który specjalnie dla „Dziennika Trybuna” relacjonował przebieg odbywającej się na białostockim pl. Piłsudskiego demonstracji. Zwracał także uwagę, że spokojny przebieg niedzielnej manifestacji to również efekt reakcji mieszkańców Białegostoku, którzy poczuli, że skandaliczne wydarzenia – w których skądinąd brało udział wielu przyjezdnych, którzy specjalnie pojawili się w mieście aby blokować marsz – w konsekwencji są wyjątkowo szkodliwe dla wizerunku miasta w całej Polsce a nawet za granicą. Bo świadomość, że nazwa Białegostoku stała się znana w jednoznacznie negatywnym kontekście stała się czymś oczywistym. Poza protestem przeciw przemocy i dyskryminacji, taki był też cel zorganizowania niedzielnego wiecu – aby choć w części zatrzeć fatalne wrażenie jakie wywołały burdy i homofobiczna agresja.
Na wiecu występowali liderzy partii-organizatorek. „Nigdy nie myślałem, że będę skandował solidarność naszą bronią – powiedział mówił szef SLD Włodzimierz Czarzasty. – Nie będziemy nigdy tolerowali tego, że ktoś wiesza zdjęcia posłów, że dzieli Polskę na sorty, że idzie obok faszystów i mówi, że ich nie widzi”. Z kolei Adrian Zandberg z Razem mówił: „Wolność to życie bez strachu, to możliwość wyjścia na ulicę za rękę z tym, kogo się kocha. (…) Wierzę, że większość Polek i Polaków, po tym, co zobaczyła w zeszłym tygodniu, będzie solidarna z ofiarami przemocy. Kiedy biją, jest tylko jeden wybór – albo się jest po stronie bijących albo bitych. Innego wyboru nie ma”. Robert Biedroń dzielił się natomiast swoimi wspomnieniami, aby wykazać, że zmiana jest możliwa, że do akceptacji odmienności można dojść.
Dzień wcześniej, 27 lipca, przeciwko przemocy protestowały metropolie: Warszawa, Katowice, Szczecin i Wrocław. O „strefę wolną od nienawiści” zaapelowały również mniejsze miejscowości w całej Polsce: demonstracje odbyły się w Pile, Białowieży, Węgorzewie, Zgorzelcu, Wałbrzychu czy Gryficach.
Stołeczny wiec rozpoczęło przemówienie Ewy Hołuszko – działaczki „Solidarności” i osoby transpłciowej, która tydzień temu w Białymstoku była na czele zaatakowanego przez nacjonalistów i kiboli marszu.
– Spotkały się dwie Polski. Jedna to ta europejska, dążąca do wolności. Druga to ta pseudochrześcijańska, która chce nas cofnąć o dziesiątki lat – tak kobieta mówiła o wydarzeniach w stolicy Podlasia. Kolejne przemawiające osoby, które również uczestniczyły w tamtym marszu, mówiły o agresji i strachu, ale również o tym, że to politycy zawiedli, przeliczając poparcie społeczności LGBT na procenty poparcia i ignorując jej postulaty. Pisarka Sylwia Chutnik ostrzegała, że jeśli przemoc nacjonalistycznych bojówek będzie nadal tolerowana, to jej poziom będzie tylko rosnąć i dojdzie do prawdziwej tragedii.
Za to, że sprawy związków partnerskich nie zostały dotąd uregulowane prawnie, przepraszała reprezentantka SLD Anna-Maria Żukowska. „Chcę i marzę o tym, by w Marszach Równości nie trzeba już było chodzić po to, by walczyć o równe prawa, tylko po to, by podczas nich po prostu radośnie celebrować równość” – powiedziała, zaś Adrian Zandberg z Razem, przypominając o zniszczeniach, jakich faszyści dokonali w Warszawie, apelował o udział w jutrzejszym lewicowym marszu przeciw przemocy w Białymstoku oraz w marszu równości w Płocku 10 sierpnia.
Około 200 osób zebrało się na proteście w Katowicach, pod hasłami „Kożdy inkszy, wszyscy równi” oraz „Wolność, równość, tolerancja” Blisko tysiąc osób zgromadził marsz pod kurię archidiecezjalną we Wrocławiu. Podobnie jak w Warszawie, i tam w tłumie widoczne były flagi Razem, Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Wiosny, sztandary tęczowe.
W niedzielę 28 lipca w Białymstoku lewicowi działacze wspólnie zaprotestowali przeciwko przemocy w przestrzeni publicznej oraz okazali solidarność z ofiarami nienawiści.

Głos lewicy

Bezrobocie na Mazowszu

Piotr Szumlewicz podaje na stronie OPZZ:
Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące stopy bezrobocia rejestrowanego w maju 2018 r. Dane dotyczą między innymi województwa mazowieckiego.
W urzędach pracy na Mazowszu w maju bieżącego roku zarejestrowanych było 144,2tys. bezrobotnych, a stopa bezrobocia wynosiła 5,2 proc.. W skali kraju poziom bezrobocia wynosił w maju 6,1 proc.. W stosunku do maja ubiegłego roku stopa bezrobocia w całym kraju zmniejszyła się o 1,2 pkt proc., czyli tyle samo, co w województwie mazowieckim.

Kuriozum

Piotr Kusznieruk na Facebooku: Dlaczego ksiądz święci szpitalny akcelerator? Ani to normalne, ani błahostka. Wydarzenie to miało miejsce w Lublinie. Ale jest to jedne z tysiąca takich jakie ma miejsce w Polsce przez ostatnie 28 lat. Święci się drogi, sale, klapy do studzienek kanalizacyjnych radiowozy oczyszczalnie ścieków i rożne inne rzeczy, kupowane przez rząd, lub samorząd. Robi się to publicznie, w otoczeniu rządzących, pracowników, dziennikarz i obywateli. Wydarzenie to z Lublina jest akurat podobne do wszystkich i inne od wszytkich. Podobne bo jest to kolejne święcenie a różne bo urządzenie służy między innymi do badań prenatalnych, których kościół nie popiera. Wiec po co to święcenie? Dlaczego kościół to robi – skoro nie popiera. Można oczywiście uważać, że to normalne, albo puszczać oko i udawać, że nic się nie dzieje. Moim zdaniem jednak trzeba sobie wreszcie powiedzieć, że ani to normalne, ani taka znowu błahostka i poważnie zastanowić się, dlaczego władze publiczne to robią. W czasie pracy i za publiczne pieniądze w świeckiej instytucji? Pytanie to jest oczywiste w kontekście pragmatyki administracji publicznej i dyscypliny finansów publicznych. Pierwsza możliwość jest taka, że dyrekcja szpitala i władze województwa, którym ten szpital podlega, naprawdę wierzą, że poświęcenie akceleratora będzie miało wpływ na jego działanie, że dzięki temu nie będzie się psuł albo będzie dłużej działał i skuteczniej pomagał pacjentom. Niezrozumiała jest postawa kościoła który święci coś co nie jest z ich „bajki”(na miejscu świecącego raczej bym to popsuł działając z misją katolicką). Druga możliwość jest zupełnie innej natury – dyrekcji szpitala i władzom województwa do głowy nawet nie przychodzi, że jakiekolwiek wydarzenie w podległej im instytucji może się obejść bez religijnego rytuału. Niewątpliwie świadczy to o stanie umysłu osób podejmujących takie decyzje. I pokazujących to publicznie. Czy te osoby święcą każdy mebel jaki kupią do domu? Czy chodzi tylko o pokazówkę i pieniądze dla kościoła?.