Nasi kandydaci

Odpowiadając na pytania naszych Czytelników informujemy, że:

Piotr Kusznieruk lider podlaskiego SLD i wydawca naszej „Trybuny” kandyduje do Sejmu RP z listy Lewicy,z drugiego miejsca na liście.

 

Piotr Gadzinowski redaktor naczelny „Trybuny” będzie kandydował do Sejmu RP z tej samej listy w mieście stołecznym Warszawie. Zapewne z ostatniego miejsca na liście.

 

Prosimy o przekazanie tej informacji sympatykom lewicy w naszym kraju.
Będziemy też was informować o innych autorach „Trybuny” kandydujących w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Głos lewicy

Liczę na pozytywna kampanię

Liczę na pozytywną kampanię wyborczą, polegającą na tym, że zostanie obrany jeden kierunek narracji i nie będziemy się wzajemnie, po stronie opozycyjnej krytykować. Koalicja lewicowa ma bardzo duże zaplecze osobowe, a także intelektualne, więc bez problemu samodzielnie wystawi w wyborach pełne listy do parlamentu – powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Piotr Kusznieruk, szef SLD w województwie podlaskim.
– SLD nie jest przeciwnikiem PO i nie ma zamiaru zwalczać ugrupowania Grzegorza Schetyny. Uważamy wszyscy wspólnie, że trzeba zmienić partię rządzącą – podkreślił polityk Sojuszu.
Żródło: sld.org.pl

Nie możemy odpowiadać agresją na agresję

Nie możemy odpowiadać agresją na agresję, musimy być mądrzejsi i mądrzejsze. Musimy odpowiedzieć siłą spokoju. Wszyscy jesteśmy Polkami i Polakami niezależnie od orientacji, identyfikacji płciowej, tożsamości seksualnej. Myślę, że do tej pory nikt Was – dziewczyn i chłopaków, mężczyzn i kobiet oraz osób – nie przeprosił za to, że do tej pory nie udało się uchwalić związków partnerskich, równości małżeńskiej. Ja Was, w imieniu nas, polityczek i polityków przepraszam, że zawiedliśmy! Chcę i marzę o tym, by w Marszach Równości nie trzeba już było chodzić po to, by walczyć o równe prawa, tylko po to, by podczas nich po prostu radośnie celebrować równość – powiedziała Anna-Maria Żukowska, na wiecu przeciwko przemocy w Warszawie.
Żródło: sld.org.pl

Biedroń na prezydenta lewicy?

Bojan Stanisławski na portalu strajk.eu streszcza ostatnie rewelacje dotyczące szefa Wiosny:
Wydaje się, że liderzy nowego lewicowego bloku zaczynają myśleć poważnie i snują sensowne polityczne plany. Kolejnym tego potwierdzeniem wydaje się „przeciek” do GW, z którego wynika, że w 2020 r., w wyborach prezydenckich, zostanie wysunięta kandydatura Roberta Biedronia.
Żadna z partii nie potwierdziła informacji do których „dotarła” Wyborcza. Milczy również rzecznik prasowy Wiosny, choć pomysł ten miało wysunąć właśnie to stronnictwo.
Z tekstu w GW dowiadujemy się także, iż decyzja ta nie oznacza, iż Biedroń nie będzie brał czynnego udziału w kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Wręcz przeciwnie – ma zostać mianowany szefem sztabu. Sam on nie będzie jednak kandydował. Obecnie piastuje funkcję europosła; mandat wywalczył podczas majowych wyborów do PE.
Gdyby informacje te zostały potwierdzone, oznaczać to będzie, że liderem warszawskiej listy będzie albo Włodzimierz Czarzasty, albo Adrian Zandberg.
Wprawdzie trudno w tej chwili spekulować w sprawie ewentualnego przyszłorocznego wyniku Bidronia w wyborach prezydenckich, ale z dużą dozą pewności można założyć, że uzyska większe poparcie niż ktokolwiek z Razem lub z SLD. Ostatnie sondaż prezydenckie wskazują na wyraźną przewagę Andrzeja Dudy. We wszystkich badaniach to on cieszy się największym poparciem. Na drugim miejscu plasuje się Donald Tusk, a na trzecim właśnie Robert Biedroń.

Białystok po ośmiu dniach

W niedzielę w Białymstoku odbył się protest przeciwko nienawiści. Organizatorami wiecu były partie bloku lewicowego  – Sojusz Lewicy Demokratycznej, Razem i Wiosna. Tym razem nie doszło od aktów przemocy, jak w poprzednią sobotę podczas pierwszego Marszu Równości zorganizowanego w stolicy Podlasia.

Ogłaszając manifestację liderzy partii lewicowych – Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adam Zandberg napisali: „Chcemy wspólnie zaprotestować przeciwko przemocy, dyskryminacji i homofobii w przestrzeni publicznej oraz okazać solidarność z mieszkańcami miasta i ofiarami nienawiści”. „Mówimy jednym głosem: nie ma naszej zgody na przemoc i dyskryminację ze względu na orientację seksualną (czy z jakiegokolwiek innego powodu). Polska jest naszym wspólnym domem. Każda oraz każdy z nas ma prawo czuć się tu bezpiecznie” – zapowiedzieli organizatorzy wydarzenia.
Uczestnicy manifestacji demonstrowali pod hasłami „Polska dla wszystkich”, „Polska przeciw przemocy”, „Stop nienawiści”, Miłość nie wyklucza”, nieśli flagi tęczowe i flagi Unii Europejskiej. Na obrzeżach zgromadzenia gromadziły się grupki kontrmanifestantów, ale do aktów agresji nie dochodziło – nie powtórzyły się sceny, które osiem dni temu wstrząsnęły świadomością Polaków. Wówczas dochodziło do bezpośrednich ataków na uczestników marszu, lżenia ich, obrzucania jajkami, butelkami i innymi przedmiotami. Sobotni marsz odbywała się pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. W świetle brutalnych ataków na jugo uczestników hasło to wydało się ponurą ironią, jakby rozbijający marsz kibole chcieli mu tym bardziej zadać kłam. W następstwie tych wydarzeń policja zidentyfikowała 112 osób i prowadzone są 84 postępowania.
„W pierwotnym założeniu manifestacja miała odbywać się również jako marsz, jednak organizatorzy nie dostali na to zgody” mówi przewodniczący podlaskich struktur SLD Piotr Kusznieruk, który specjalnie dla „Dziennika Trybuna” relacjonował przebieg odbywającej się na białostockim pl. Piłsudskiego demonstracji. Zwracał także uwagę, że spokojny przebieg niedzielnej manifestacji to również efekt reakcji mieszkańców Białegostoku, którzy poczuli, że skandaliczne wydarzenia – w których skądinąd brało udział wielu przyjezdnych, którzy specjalnie pojawili się w mieście aby blokować marsz – w konsekwencji są wyjątkowo szkodliwe dla wizerunku miasta w całej Polsce a nawet za granicą. Bo świadomość, że nazwa Białegostoku stała się znana w jednoznacznie negatywnym kontekście stała się czymś oczywistym. Poza protestem przeciw przemocy i dyskryminacji, taki był też cel zorganizowania niedzielnego wiecu – aby choć w części zatrzeć fatalne wrażenie jakie wywołały burdy i homofobiczna agresja.
Na wiecu występowali liderzy partii-organizatorek. „Nigdy nie myślałem, że będę skandował solidarność naszą bronią – powiedział mówił szef SLD Włodzimierz Czarzasty. – Nie będziemy nigdy tolerowali tego, że ktoś wiesza zdjęcia posłów, że dzieli Polskę na sorty, że idzie obok faszystów i mówi, że ich nie widzi”. Z kolei Adrian Zandberg z Razem mówił: „Wolność to życie bez strachu, to możliwość wyjścia na ulicę za rękę z tym, kogo się kocha. (…) Wierzę, że większość Polek i Polaków, po tym, co zobaczyła w zeszłym tygodniu, będzie solidarna z ofiarami przemocy. Kiedy biją, jest tylko jeden wybór – albo się jest po stronie bijących albo bitych. Innego wyboru nie ma”. Robert Biedroń dzielił się natomiast swoimi wspomnieniami, aby wykazać, że zmiana jest możliwa, że do akceptacji odmienności można dojść.
Dzień wcześniej, 27 lipca, przeciwko przemocy protestowały metropolie: Warszawa, Katowice, Szczecin i Wrocław. O „strefę wolną od nienawiści” zaapelowały również mniejsze miejscowości w całej Polsce: demonstracje odbyły się w Pile, Białowieży, Węgorzewie, Zgorzelcu, Wałbrzychu czy Gryficach.
Stołeczny wiec rozpoczęło przemówienie Ewy Hołuszko – działaczki „Solidarności” i osoby transpłciowej, która tydzień temu w Białymstoku była na czele zaatakowanego przez nacjonalistów i kiboli marszu.
– Spotkały się dwie Polski. Jedna to ta europejska, dążąca do wolności. Druga to ta pseudochrześcijańska, która chce nas cofnąć o dziesiątki lat – tak kobieta mówiła o wydarzeniach w stolicy Podlasia. Kolejne przemawiające osoby, które również uczestniczyły w tamtym marszu, mówiły o agresji i strachu, ale również o tym, że to politycy zawiedli, przeliczając poparcie społeczności LGBT na procenty poparcia i ignorując jej postulaty. Pisarka Sylwia Chutnik ostrzegała, że jeśli przemoc nacjonalistycznych bojówek będzie nadal tolerowana, to jej poziom będzie tylko rosnąć i dojdzie do prawdziwej tragedii.
Za to, że sprawy związków partnerskich nie zostały dotąd uregulowane prawnie, przepraszała reprezentantka SLD Anna-Maria Żukowska. „Chcę i marzę o tym, by w Marszach Równości nie trzeba już było chodzić po to, by walczyć o równe prawa, tylko po to, by podczas nich po prostu radośnie celebrować równość” – powiedziała, zaś Adrian Zandberg z Razem, przypominając o zniszczeniach, jakich faszyści dokonali w Warszawie, apelował o udział w jutrzejszym lewicowym marszu przeciw przemocy w Białymstoku oraz w marszu równości w Płocku 10 sierpnia.
Około 200 osób zebrało się na proteście w Katowicach, pod hasłami „Kożdy inkszy, wszyscy równi” oraz „Wolność, równość, tolerancja” Blisko tysiąc osób zgromadził marsz pod kurię archidiecezjalną we Wrocławiu. Podobnie jak w Warszawie, i tam w tłumie widoczne były flagi Razem, Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, Wiosny, sztandary tęczowe.
W niedzielę 28 lipca w Białymstoku lewicowi działacze wspólnie zaprotestowali przeciwko przemocy w przestrzeni publicznej oraz okazali solidarność z ofiarami nienawiści.

Głos lewicy

Bezrobocie na Mazowszu

Piotr Szumlewicz podaje na stronie OPZZ:
Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące stopy bezrobocia rejestrowanego w maju 2018 r. Dane dotyczą między innymi województwa mazowieckiego.
W urzędach pracy na Mazowszu w maju bieżącego roku zarejestrowanych było 144,2tys. bezrobotnych, a stopa bezrobocia wynosiła 5,2 proc.. W skali kraju poziom bezrobocia wynosił w maju 6,1 proc.. W stosunku do maja ubiegłego roku stopa bezrobocia w całym kraju zmniejszyła się o 1,2 pkt proc., czyli tyle samo, co w województwie mazowieckim.

Kuriozum

Piotr Kusznieruk na Facebooku: Dlaczego ksiądz święci szpitalny akcelerator? Ani to normalne, ani błahostka. Wydarzenie to miało miejsce w Lublinie. Ale jest to jedne z tysiąca takich jakie ma miejsce w Polsce przez ostatnie 28 lat. Święci się drogi, sale, klapy do studzienek kanalizacyjnych radiowozy oczyszczalnie ścieków i rożne inne rzeczy, kupowane przez rząd, lub samorząd. Robi się to publicznie, w otoczeniu rządzących, pracowników, dziennikarz i obywateli. Wydarzenie to z Lublina jest akurat podobne do wszystkich i inne od wszytkich. Podobne bo jest to kolejne święcenie a różne bo urządzenie służy między innymi do badań prenatalnych, których kościół nie popiera. Wiec po co to święcenie? Dlaczego kościół to robi – skoro nie popiera. Można oczywiście uważać, że to normalne, albo puszczać oko i udawać, że nic się nie dzieje. Moim zdaniem jednak trzeba sobie wreszcie powiedzieć, że ani to normalne, ani taka znowu błahostka i poważnie zastanowić się, dlaczego władze publiczne to robią. W czasie pracy i za publiczne pieniądze w świeckiej instytucji? Pytanie to jest oczywiste w kontekście pragmatyki administracji publicznej i dyscypliny finansów publicznych. Pierwsza możliwość jest taka, że dyrekcja szpitala i władze województwa, którym ten szpital podlega, naprawdę wierzą, że poświęcenie akceleratora będzie miało wpływ na jego działanie, że dzięki temu nie będzie się psuł albo będzie dłużej działał i skuteczniej pomagał pacjentom. Niezrozumiała jest postawa kościoła który święci coś co nie jest z ich „bajki”(na miejscu świecącego raczej bym to popsuł działając z misją katolicką). Druga możliwość jest zupełnie innej natury – dyrekcji szpitala i władzom województwa do głowy nawet nie przychodzi, że jakiekolwiek wydarzenie w podległej im instytucji może się obejść bez religijnego rytuału. Niewątpliwie świadczy to o stanie umysłu osób podejmujących takie decyzje. I pokazujących to publicznie. Czy te osoby święcą każdy mebel jaki kupią do domu? Czy chodzi tylko o pokazówkę i pieniądze dla kościoła?.