Podatnik dostanie rzecznika

Nie będzie mógł nic zrobić, ale może wskazywać, co należałoby poprawić.

Będzie nowy rzecznik – Rzecznik Praw Podatnika. Rada Ministrów przyjęła właśnie projekt ustawy na ten temat. Ma on gwarantować podatnikom ochronę ich praw, stać na straży bezstronnego, równego oraz sprawiedliwego traktowania przez władze, respektowania słusznych interesów podatników, racjonalnego działania organów podatkowych wobec nich. Będzie też przyczyniać się do zmiany oraz kształtowania nowych standardów funkcjonowania administracji skarbowej.
W projekcie ustawy zawarto także Kartę Praw Podatnika, która stanowić ma, jak obiecuje rząd „przyjazny i dostępny przewodnik po prawie podatkowym dla każdego”. Obietnice są więc, jak zawsze w wydaniu PiS, ogromne, ale realne uprawnienia nowego rzecznika, nadzwyczaj znikome.
Tak więc, Rzecznik Praw Podatnika uzyska prawo do przedstawiania organom i instytucjom publicznym swych rozmaitych wniosków. Będzie mógł analizować sposób załatwiania skarg i wniosków podatników przez organy podatkowe. Mógłby też występować o wydanie lub zmianę aktów dotyczących spraw podatkowych, uczestniczyć jako mediator w postępowaniu podatkowym i administracyjnym;.W rzeczywistości, możliwości sprawcze RPP będą żadne, bo nikt nie będzie musiał wykonywać jego sugestii ani brać pod uwagę zgłaszanych wniosków. Dzięki powołaniu nowego rzecznika powstaną natomiast nowe, dobrze opłacane miejsca pracy państwowej. Ma on bowiem wykonywać swoje zadania przy pomocy biura oraz zastępców (nawet i 16) i przedstawicieli terenowych (nawet 32).

Papierowa czy elektroniczna?

Organy podatkowe, gdyby chciały, mogłyby prostymi sposobami ułatwiać prowadzenie działalności gospodarczej w naszym kraju.

 

Przywiązanie organów podatkowych do dokumentów w wersji papierowej to jeden z argumentów za tym, iż polski fiskus mentalnie nadal tkwi w poprzednim stuleciu. Na szczęście z duchem czasu coraz częściej idą sądy administracyjne, które w podobnych sprawach stają po stronie podatników.
Przykładem może być sprawa pewnej spółki obciążonej karą porządkową za przekazanie dokumentacji na płycie CD, a nie – jak żądał tego organ podatkowy – w formie dokumentu.

 

Karząca ręka fiskusa

Otóż, w toku postępowania podatkowego dotyczącego podatku od nieruchomości za 2009 r., spółka obciążona została karą porządkową w wysokości 2 800 zł. Zdaniem wójta działającego w tym przypadku jako organ podatkowy, firma bezzasadnie odmówiła okazania wykazu środków trwałych, w celu określenia wartości budowli.
Żądane informacje wprawdzie zostały przekazane – ale w wersji elektronicznej na płycie CD, a nie – jak oczekiwał tego organ podatkowy – w formie papierowej. Sprawa doszła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który uznał racje spółki, odwołującej się od wymierzonej kary.
Ostatecznie jednak rozstrzygnięcie trafiło do rozpatrzenia przez Naczelny Sąd Administracyjny, który po uwzględnieniu skargi kasacyjnej fiskusa czyli wójta, uchylił wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego – i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Wojewódzki sąd administracyjny na nowo rozpoznając sprawę, wziął pod uwagę uchybienia wskazane przez NSA. Uznał także, że przekazanie przez podatnika żądanych danych na płycie CD nie stanowiło właściwej i adekwatnej odpowiedzi na wezwanie organu.
Skład orzekający ocenił, że strona miała świadomość, iż nie spełniła wezwania organu w sposób należyty, gdyż wniosła o przedłużenie terminu na złożenie żądanej dokumentacji. – czyli poniekąd godziła się z zaleceniem złożenia dokumentacji w formie papierowej. Według WSA, dowód w postaci płyty CD nie mógł być w rozpatrywanej sprawie jedynym środkiem dowodowym, w oparciu o który można ustalić wartość budowli, gdyż był jedynie wyciągiem z ewidencji – nie zaś formalnym dokumentem.

 

Szczęśliwy finał

Sąd nie zgodził się ze stroną skarżącą, iż jej zaniechanie nie podlega karze, bowiem wezwanie organu nie dotyczyło, jak twierdziła spółka, złożenia wyjaśnień, lecz udostępnienia żądanych dokumentów. Tego zaś, jak zgodnie stwierdziły organ podatkowy i sąd administracyjny, spółka, wbrew wezwaniu, nie uczyniła. Nie był to jednak koniec sporu
Po stronie podatnika stanął Naczelny Sąd Administracyjny, który uchylając powyższe rozstrzygnięcie wyrokiem z dnia 18 stycznia 2018 r. uznał, iż przekazując płytę CD, spółka nie pozostawiła wezwania organu bez odpowiedzi – lecz przez cały czas postępowania współdziałała z nim w celu wyjaśnienia okoliczności sprawy.
NSA podkreślił, że spółka wywiązała się z obowiązku złożenia dokumentów, gdyż z uwagi na „rozwój środków komunikacji elektronicznej oraz upowszechnienie tej najtańszej i najdogodniejszej formy przesyłania danych między organem podatkowym a podatnikiem, zasadna jest możliwość zadośćuczynienia wezwaniu organu podatkowego za pomocą środków komunikacji elektronicznej lub na informatycznych nośnikach danych”.
Sąd dodał też, że w wezwaniu organ podatkowy nie zastrzegł papierowej formy żądanych dokumentów – zaś uzyskanie wydruku dokumentu, który podatnik posiada jedynie w wersji elektronicznej, mogłoby wiązać się dla niego z dodatkowymi kosztami, jakimi nie można go obciążać.

 

Kropla drąży kamień

Mimo iż omawiane orzeczenie świadczy o bardziej „życiowym” i nowoczesnym podejściu sądów administracyjnych, to sprawą dyskusyjną jest, czy za ich przykładem pójdą organy podatkowe.
Jak wskazuje bowiem kancelaria prawna Skarbiec, podatnicy powołujący się na orzeczenia NSA, w odpowiedzi często słyszą, że nie są one dla fiskusa wiążące, bo dotyczą innej sprawy – zaś sprawa aktualna będzie rozpoznawana tak, jak organ podatkowy uzna to za stosowne. Dyskusja w sytuacji, gdy oponent jest zamknięty na argumenty i odmawia spojrzenia na problem z szerszej perspektywy wydaje się bardzo utrudniona. W żadnym razie nie należy się z niej jednak wycofywać i rezygnować z obrony swojego stanowiska.
Kropla drąży skałę, a każdy zwycięski spór z fiskusem daje nadzieję, że organy podatkowe przestaną wreszcie podejrzliwie spoglądać w stronę podatnika i zamiast dręczyć go kolejnymi kontrolami, wyjdą mu naprzeciw ułatwiając prowadzenie biznesu.