Z dziejów „jakobinizmu polskiego”

190 rocznica wypadków nocy z 15 na 16 sierpnia 1831 roku w Warszawie.

Nocą z 15 na 16 sierpnia 1831 roku w Warszawie doszło do krwawych zamieszek ulicznych. Zrewoltowany tłum, lud warszawski, przy udziale przedstawicieli radykalnej inteligencji, przy biernej postawie Gwardii Narodowej i Straży Bezpieczeństwa, wdarł się do więzień (m.in. w Zamku Królewskim, Starej Prochowni przy ulicy Mostowej, a także do Domu Przytułku i Pracy na Woli), wywlókł stamtąd więźniów i dokonał samosądów (zabijano bronią białą i wieszano). Ich ofiarą padło także szereg osób nie będących więźniami, lecz oskarżonych o sprzyjanie Rosjanom. Scenerią większości krwawych wypadków było Stare Miasto i okolice, stąd po zakończeniu masakr zwłoki znacznej części uśmierconych zostały umieszczone na terenie klasztoru i kościoła świętego Marcina przy ulicy Piwnej. Łącznie życie straciło 35 osób. Zginęli m.in. generałowie Antoni Jankowski, Józef Hurtig, Ludwik Bukowski, Antoni Sałacki, a także szpicle policyjni Henryk Birnbaum i Henryk Macrott junior. Nocne zdarzenia były efektem radykalizacji nastrojów społeczeństwa Warszawy z powodu pogarszającej się od wiosny sytuacji wojskowej i politycznej Powstania Listopadowego (m.in. klęski militarne pod Ostrołęką i Łysobykami), za co obarczano, łącznie z zarzutami zdrady, wojskowo-polityczne kierownictwo kraju, z Rządem Narodowym księcia Adama Jerzego Czartoryskiego na czele. Pierwszym zwiastunem tych radykalnych nastrojów był incydent z 29 czerwca 1831 roku, kiedy rozwścieczony tłum wywlókł z mieszkania przy ulicy Świętojerskiej i próbował zabić generała Hurtiga, który uszedł z życiem tylko w rezultacie interwencji Gwardii Narodowej. Od tej pory nastroje coraz bardziej się zaogniały i osiągnęły apogeum 15 sierpnia, kiedy to już od rana na ulicach Warszawy zaczął gromadzić się tłum, na posiedzenie Rządu Narodowego w dzisiejszym Pałacu Namiestnikowskim wtargnęła grupa radykalnych działaczy (nazywano ich „jakobinami”) z księdzem Aleksandrem Pułaskim i Janem Czyńskim, przywódców Towarzystwa Patriotycznego, których uważano za głównych inspiratorów sierpniowych wypadków, a przejeżdżający ulicą Elektoralną prezes Rządu Czartoryski stał się celem nieudanego zamachu (oddano do niego strzały). Narastająca fala radykalnych emocji osiągnęła apogeum przed północą. Zgromadzony na placu Zamkowym tłum ruszył do działania i rozpoczęły się masakry. Jako pierwszy zginął więzień zamku, generał Jankowski, powieszony nieopodal kolumny Zygmunta, po czym tłum rozproszył się po mieście poszukując ofiar. Byli wśród nich prawdziwi zdrajcy i carscy kolaboranci, były też przypadkowe, niewinne ofiary. Rankiem 16 sierpnia prezesurę Rządu Narodowego i tym samym kierownictwo powstania jako wódz naczelny wojska objął generał Jan Krukowiecki, który rozkazał rozstrzelać kilku uczestników samosądów. Kilkunaścioro innych uczestników skazano na kary więzienia.
Erupcja radykalizmu polskiego
Wypadki 15/16 sierpnia zaliczają się do stosunkowo nielicznych w historii Polski (w porównaniu n.p. z historią Francji) przypadków radykalnych działań o charakterze terrorystycznym, podjętych na podłożu radykalnej ideologii (inspirowane przez „jakobinów polskich” wieszania majowe i czerwcowe podczas Insurekcji Kościuszkowskiej 1794 roku w Warszawie były jednak na ogół zorganizowanym rezultatem wyroków sądowych). Niektórzy nazywali wydarzenia 15/16 sierpnia „polskimi masakrami wrześniowymi” (co było nawiązaniem do masowych samosądów dokonanych 2-4 września 1792 roku w rewolucyjnym Paryżu). Niektórzy rzadkość tego typu wydarzeń wiązali (jak n.p. Adam Mickiewicz) z „łagodną naturą Polaków”. Stąd m.in. wyrażona przez Szymona Askenazego hipoteza, że warszawskie masakry sierpniowe 1831 zostały sprowokowane przez czynniki rosyjskie.
15 sierpnia w sztuce, a polskie zakłamanie
Pierwszym odzwierciedleniem wypadków nocy z 15 i 16 sierpnia 1831 roku były liczne artykuły w wielu tytułach ówczesnej prasy. Są one wzmiankowane i komentowane w dziesiątkach publikacji poświęconych Powstaniu Listopadowemu, które zaczęły powstawać (głównie na emigracji) jeszcze w trakcie trwania powstania i powstają do naszych czasów. Wkrótce po wypadkach Jan Czyński opublikował broszurę „Piętnasty sierpnia i sąd na członków Towarzystwa Patryotycznego”. „Opisanie dnia 15 sierpnia” pozostawił po sobie generał Jan Krukowiecki. Można je znaleźć zarówno w syntezach historii Powstania (m.in. Maurycego Mochnackiego, Stanisława Barzykowskiego, Walentego Zwierkowskiego, Władysława Zajewskiego), jak w tekstach na tematy szczegółowe. Powstało też kilka naukowych tekstów „monograficznych” skoncentrowanych wyłącznie na wypadkach 15/16 sierpnia. To oparte na wnikliwych badaniach źródeł dokumentalnych: „Noc 15 sierpnia w Powstaniu Listopadowym” Mieczysława Weryńskiego (1932), „Noc z 15 na 16 sierpnia i dzień 16 sierpnia” Władysława Lewandowskiego (1957), studium tematyczne Zygmunta Mańkowskiego zawarte w tomie „W kręgu polskich doświadczeń historycznych XIX i XX wieku” (1986). Tekst Anny Marty Dworak „Bratobójcza rzeź na ulicach Warszawy. 15 sierpnia 1831 roku w świetle relacji pamiętnikarskich” jest częścią zbioru „Romantyzm warszawski w latach 1815-1864” (2016).
W literaturze pięknej obszerny fragment wypadkom 15 sierpnia poświęcił Wacław Gąsiorowski w powieści „Bem” (1911). Wydarzeniom tym poświęcony jest eden z rozdziałów powieści „Królestwo bez ziemi” (1968) Tadeusza Hołuja. Jednym z głównych bohaterów powieści jest Tomasz Wolski – dymisjonowany oficer rozstrzelany na rozkaz generała Krukowieckiego za udział w samosądach sierpniowych. Marginalną rolę w powieści odgrywa inny rozstrzelany w tym samym dniu uczestnik samosądów – Wincenty Dragoński. Echa wydarzeń nocy 15 sierpnia pojawiają się w epilogu powieści Leona Przemskiego „Szary jakobin” (1951), którego akcja rozgrywa się w Warszawie w czasie powstania listopadowego. Rozdziały wcześniejsze przedstawiają między innymi intrygi członków Towarzystwa Patriotycznego, rewolucyjne wrzenie w mieście, których kulminacją był sierpniowy wybuch społeczny. Wypadkom sierpniowym poświęcił jeden ze swoich wierszy („Le seize août á Varsovie” – „Szesnasty sierpnia w Warszawie”) francuski poeta z epoki, Auguste-Marseille Barthelemy. W końcowych rozdziałach powieści kryminalnej Pawła Goźlińskiego ( 2010), której bohaterem jest m.in. Juliusz Słowacki ( akcja w lipcu 1845 r. w Paryżu), seryjny morderca i były powstaniec, płk Koenig (postać fikcyjna) przywołuje wydarzenia nocy sierpniowej, jako mające istotny wpływ na jego późniejszą quasi-mistyczną, a zarazem zbrodniczą działalność na emigracji. W retrospekcji nocy 15 sierpnia 1831 ukazana jest m.in. dramatyczna scena zabójstwa generała Jankowskiego (pchnięcie szablą), którego miał dokonać płk Koenig, i które odcisnęło wyraźne piętno na jego psychice oraz dalszych motywacjach i wyborach życiowych. Wzmianka o tych wydarzeniach pojawia się w filmie Aleksandra Forda „Młodość Chopina” (1951), gdy przemawiający książę Adam Jerzy Czartoryski wspomina „haniebną noc 15 sierpnia, gdy Polacy Polaków mordowali”. Fabularyzowany film dokumentalny „powstanie Listopadowe 1830-1831”, w reżyserii Lucyny Smolińskiej, 1980) ukazuje między innymi scenę wtargnięcia delegacji Towarzystwa Patriotycznego na posiedzenie Rządu Narodowego w pałacu Namiestnikowskim w dniu 15 sierpnia. Wypowiedzi na temat samosądów udziela w filmie konsultant naukowy, profesor Jerzy Skowronek.
Co charakterystyczne i poniekąd zagadkowe – nie zachował się ani jeden obraz czy rysunek obrazujący te gwałtowne wydarzenia, choć twórcy dokumentowali zdarzenia o znacznie mniejszej wadze. Piszący te słowa skłonny jest przypisać to swoistej polskiej hipokryzji, ówczesnej odmianie „poprawności” historycznej która nie pozwalała polskim twórcom uwiecznić wydarzeń, które uważali za hańbiące „honor polski”, wizerunek „polskiej anielskości, niewinności i nieposzlakowanej szlachetność”. W Polsce zdominowanej, także pod zaborami, przez opinię konserwatywno-katolicką, niechętnie nawiązywano do tradycji radykalnych, zwłaszcza o lewicowym kolorycie. Nawet radykalne lewicowe kręgi polskiej opinii nie nawiązywały do wydarzeń nocy 15/16 sierpnia, nie próbowały uczynić z nich swego emblematu. Kuriozalnym refleksem takiej postawy jest wydana w 2000 roku obszerna monografia Powstania Listopadowego 1830-1831, „Epoka Powstania Listopadowego”, autorstwa mieszkającego we Francji polskiego historyka Tadeusza Edwarda Domańskiego (1922-2004), w której nie znalazła się nawet wzmianka o tych wydarzeniach. Podobny syndrom zakłamania nie występuje w historiografii francuskiej, przepełnionej obficie ikonografią poświęconą samosądom ludowym czy Terrorowi lat 1793-94.