Z Niemcami o półfinał

Polscy siatkarze przez fazę grupową mistrzostw Europy przeszli jak burza. Tylko z Estonią wygrali 3:1, a potem wszystkie kolejne meczów kończyli wynikami 3:0. Nie inaczej było też w spotkaniu 1/8 finału z Hiszpanią, które biało-czerwoni także wygrali 3:0. W poniedziałek w ćwierćfinale zmierzą się z Niemcami.

Reprezentacja Polki była murowanym faworytem w starciu z Hiszpanami. Co prawda ich rywale to mistrzowie Europy z 2007 roku, ale obecne pokolenie siatkarzy z Półwyspu Iberyjskiego nie prezentuje najwyższego poziomu. W światowym rankingu Hiszpania zajmuje dopiero 35. miejsce. Poza tym polscy siatkarze znów mieli za sobą wsparcie kibiców, którzy praktycznie w całości wypełnili trybuny niewielkiej hali sportowej w Apeldoorn.

Rosjanie i Polacy bija równo

Biało-czerwoni zdominowali przeciwników od pierwszej akcji i w trzech setach pozwolili im zdobyć w sumie tylko 47 punktów (25:18, 25:13, 25:16. Tyle samo „oczek” oddali rywalom jeszcze tylko Rosjanie, którzy rozgromili Grecję 3:0 w setach do 16, 15 i 16. A wszystko wskazuje, że półfinałowy bój ekipie Vitala Heynena przyjdzie stoczyć właśnie ze „Sborną”. Co prawda po drodze oba zespoły czekają jeszcze spotkania ćwierćfinałowe (Polacy zmierzą się z Niemcami, a Rosjanie ze Słowenią), ale forma jaka prezentują w tych mistrzostwach ekipy aktualnych mistrzów świata (Polska) i aktualnych mistrzów Europy (Rosja) nie daje podstaw do snucia pesymistycznych prognoz co do wyników ich ćwierćfinałowych potyczek.

Rywale biało-czerwonych, Niemcy, choć to aktualni wicemistrzowie Europy, zajmują obecnie w światowym rankingu dopiero 27. miejsce, a na tegorocznych mistrzostwach naszego kontynentu nie prezentowali jak dotąd wysokiej formy. W fazie grupowej przegrali aż trzy mecze – 0:3 z Serbią, 2:3 z Belgią i 1:3 z Hiszpanią, a wygrali tylko po 3:0 z najsłabszymi w grupie Austrią i Słowacją. Z Holendrami w 1/8 finału zagrali już co prawda zdecydowanie lepiej i wygrali 3:1, mimo wszystko jednak w starciu z Polakami na zwycięstwo mogą liczyć jedynie przy wsparciu jakiegoś kataklizmu, który dopadłyby ekipę przeciwników. Jeśli coś może naszym siatkarzom przeszkodzić, to fundowane im przez organizatorów turnieju częste zmiany miejsc.

Apeldoorn to najmniejsze z miast organizujących turniej. Reprezentacja Polski, która w fazie grupowej grała w Rotterdamie, a potem w Amsterdamie, miała miłą odmianę po zakwaterowaniu w hotelu Van der Valk, który dzieli z ekipami Holandii, Niemiec i Hiszpanii. Hotel w Apeldoorn otoczony jest piękną zielenią i znajduje się z dala od miejskiego zgiełku. Sęk w tym, że po meczu z Niemcami, w przypadku wygranej, biało-czerwoni będą musieli na mecz z Rosją przenieść się do Lublany, a potem do Paryża, gdzie rozegrane zostaną mecze o 3. miejsce i finał turnieju.

Przeważył rachunek ekonomiczny

A gospodarze mistrzostw robią wszystko, żeby pomóc swoim drużynom. Holendrzy, którzy liczyli na wygranie z Niemcami, przed ewentualnym meczem z Polską w ćwierćfinale nie chcieli powtórki z pierwszej potyczki w Rotterdamie, kiedy to w hali mogącej pomieścić 11 tysięcy widzów aż siedem tysięcy miejsca zajęli fani polskiego zespołu. Ostatecznie jednak zrezygnowali z manipulacji przy sprzedaży wejściówek, ale nie dlatego, że zwyciężył w nich duch fair play. Do zmiany decyzji skłonił ich rachunek zysków i strat, bo póki co to polscy kibice ratują wskaźniki frekwencyjne holenderskiej części turnieju.

Kończący zmagania w grupie B mecz zespołów Niemiec i Hiszpanii obejrzało na trybunach… 50 widzów. I nie był to przypadek, bo w mogącej pomieścić 6 tysięcy osób hali w Apeldoorn na mecz Holendrów z Niemcami w 1/8 finału sprzedano niespełna połowę wejściówek. Dla porównania, na mecz Polski z Hiszpanią sprzedano ich ponad pięć tysięcy, a większość wykupili Polacy. Holendrzy przegrali walkę o ćwierćfinał i ich kibice stracili całkowicie zainteresowanie imprezą, więc w poniedziałek 23 września w hali Apeldoorn, poza starciem czysto sportowym, dojdzie też do prestiżowego pojedynku frekwencyjnego.

W tegorocznej edycji mistrzostw Europy hale świeciły pustkami w większości rozegranych spotkaniach. W blisko połowie meczów fazy grupowej (27 z 60) na trybunach zasiadało mniej niż 1000 widzów.

Wyniki i terminarz gier
Mecze 1/8 finału:
Nantes: Francja – Finlandia 3:0 (25:16, 25:23, 25:21); Włochy – Turcja mecz zakończył si po zamknięciu wydania)). Antwerpia: Serbia – Czechy 3:0 (31:29, 25:21, 25:18); Belgia – Ukraina 2:3 (22:25, 25:21, 25:14, 18:25, 10:15). Lublana: Rosja – Grecja 3:0 (25:16, 25:15, 25:16); Słowenia – Bułgaria 3:1 (25:27, 25:17, 25:16, 25:17). Apeldoorn: Holandia – Niemcy 1:3 (17:25, 22:25, 32:30, 23:25); Polska – Hiszpania 3:0 (25:18, 25:13, 25:16).

Terminy meczów 1/4 finału:
Rosja – Słowenia; Lublana, 23 września, godz. 20:30; Polska – Niemcy; Apeldoorn, 23 września, godz. 20:00; Serbia – Ukraina; Antwerpia, 24 września, godz. 20:30; Francja – Włochy/Turcja; Nantes, 24 września, godz. 20:45.

Terminy meczów 1/2 finału:
Lublana, 26 września:
Rosja/Słowenia – Polska/Niemcy
Paryż, 27 września:
Francja – Włochy/Turcja – Serbia/Ukraina

Mecz o 3. miejsce
Paryż, 28 września, godz. 18:00

Finał, Paryż, 29 września, godz. 17:30.

 

Niemki na drodze do Ankary

Polskie siatkarki znakomicie wywiązały się z roli faworytek i w łódzkiej Atlas Arenie w 1/8 finału mistrzostw Europy pewnie pokonały Hiszpanię 3:0. W środę 4 września zmierzą się jednak w ćwierćfinale z rywalkami znacznie mocniejszymi, bo niepokonaną jeszcze w tegorocznym czempionacie naszego kontynentu reprezentacją Niemiec.

Dla zawodniczek drużyny Hiszpanii, która na mistrzostwa Europy wróciła po sześcioletniej przerwie, już sam występ w 1/8 finału był ogromnym sukcesem. W starciu z Polkami nie liczyły na zwycięstwo, co nie znaczy, że wyszły na parkiet z góry pogodzone z porażką. Hiszpanki podjęły walkę i momentami stawiały biało-czerwonym mocny opór, nie potrafiły jednak utrzymać koncentracji zbyt długo i z powodu własnych błędów traciły cenne punkty seriami.

Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego pierwszego seta wygrały 25:20, drugiego także 25:20, a trzeciego 25:19, ale we wszystkich trzech partiach przytrafiały im się słabsze momenty w grze, które nawet dużo słabsze od nich hiszpańskie siatkarki potrafiły bezlitośnie wykorzystać.

Pewien wpływ na to miały dokonane przez Nawrockiego roszady w składzie. Nasz zespół zagrał z Hiszpankami w ustawieniu: Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Joanna Wołosz, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel (libero) oraz Paulina Maj-Erwardt (libero), Martyna Grajber, Agnieszka Kąkolewska, Martyna Łukasik, Marlena Kowalewska.
Czy dlatego biało-czerwone w niedzielny wieczór zagrały dużo słabiej niż w czwartkowej potyczce z Włoszkami? Niewykluczone, ale jeśli w meczu z Niemkami radykalnie nie poprawią jakości, o awans do półfinału będzie im bardzo trudno.

Niemki jeszcze nie przegrały

Niemki jeszcze w tegorocznych mistrzostwach Europy nie przegrały. Podopieczne trenera Feliksa Koslowskiego rywalizowały w grupie D i wygrały wszystkie pięć spotkań, w tym z silną reprezentacją Rosji, na którą tak bardzo nie chciały w 1/8 finału trafić nasze siatkarki. Niemiecka drużyna na tym etapie rywalizacji trafiła na Słowenię, czwarty zespół w „polskiej” grupie i musiała przenieść się z Bratysławy do Łodzi.
Podróż nie wpłynęła znacząco na jej dyspozycję, bo w Atlas Arenie rozbiła Słowenki 3:0 (25:21, 25:15, 25:20). W zgodnej opinii ekspertów reprezentacja Niemiec nie zaprezentowała się w tym meczu z najlepszej strony i rozegrała najsłabsze spotkanie w tych mistrzostwach. Trzeba jednak założyć, że trener Koslowski raczej nie obawiał się porażki ze słabszymi rywalkami, a mając świadomość, że z trybun grę jego podopiecznych uważnie analizuje cały sztab szkoleniowy polskiej reprezentacji, dla „zmyłki” trochę pomieszał w ustawieniach.

Trenerskie zmyłki

Czyli zrobił mniej więcej to samo, co kilka godzin później w meczu z Hiszpankami zrobił trener polskiej drużyny. Obaj szkoleniowcy co prawda zapewniają, że ich drużyny grały już w tym roku przeciwko sobie tyle razy, o punkty i towarzysko, że nie mają przed sobą praktycznie żadnych tajemnic, ale mimo to podjęli próby wprowadzenia przeciwnika w błąd.
Który z trenerów okaże się lepszym oszustem, przekonamy się w środę. Początek meczu Polska – Niemcy o godz. 20:30. Wcześniej, bo o 18:00 ćwierćfinałową potyczkę stoczą zespoły Rosji i Włoch. Zwyciężczynie tych spotkań pojadą do Ankary. Lepszy zespół z pary Polska – Niemcy zagra tam 7 września w półfinale ze zwyciężczyniami meczu Turcja – Holandia, natomiast triumfatorki starcia włosko-rosyjskiego tego samego dnia w stolicy Turcji zagrają z lepszym zespołem z pary Serbia – Bułgaria. Mecze o medale zaplanowano w niedzielę 8 września w Ankarze – o brąz zacznie się o godz. 16:00, a o mistrzostwo Europy o 18:30.