Głos prawicy

Zła krew zalewa ludziom oczy

 

Wpolityce.pl zrobiło z Kornelem Morawieckim długi wywiad o tak zwanym życiu:

 

wPolityce.pl: Pan marszałek nie mógł wczoraj spokojnie opuścić Sejmu. Krzyczeli na pana protestujący m.in. Obywatele RP, a Marta Lempart ze Strajku Kobiet zastąpiła Panu drogę. Jak Pan odnosi się do tej sytuacji?

Kornel Morawiecki: Przykro mi jest i nawet trochę żal mi tych ludzi, że takie głupstwa robią. Takie zachowanie jest zupełnie niewłaściwe. Jak można blokować ulicę, żeby nie można było przejść? Tak nie wolno. Z drugiej strony też martwię się takim pobudzeniem emocji. To znaczy, że te nasze podziały przekraczają granicę zdrowego rozsądku.

 

Część tych osób krzyczała w Pana stronę: „będziesz siedział”.

Krzyczeć mogą, co chcą. Ale nie mogli mi przeszkadzać chodzić po Warszawie.

 

A jak Pan sądzi, za co zdaniem tych osób miałby Pan trafić do więzienia?

Nie wiem. Za to, że popieram reformę sądownictwa? Za to musiałbym siedzieć razem z ponad połową moich kolegów z sali sejmowej. Nie wiem, co ja takiego złego zrobiłem. Może chodzi o to, że mój syn jest premierem?

 

Niektórym wczoraj protestującym osobom udało się ostatecznie dostać na teren Sejmu. Wśród nich znalazł się m.in. lider Obywateli RP, którego posłanka Joanna Schmidt przewiozła w bagażniku swojego samochodu. Czy takie zachowanie Pana zdaniem przystoi posłance na Sejm RP?

Niemożliwe. W bagażniku? To głupota, tak nie można robić. Zła krew zalewa ludziom oczy i tym się bardzo martwię.

 

Dziś Sejm zajmuje się nowelizacją ustawy o prokuraturze, która ma m.in. pozwolić na wybór I prezesa SN mniejszą liczbą sędziów Sądu Najwyższego. To Pana zdaniem dobry pomysł?

Nie jestem prawnikiem, nie chcę się zatem wypowiadać nad szczegółami ustawy. Natomiast jeśli jest taka sytuacja, że pani I prezes SN ma pozycję dwuznaczną, bo z jednej strony konstytucja gwarantuje jej 6-letnią kadencję, a z drugiej strony pisze w tej samej konstytucji, że ustawą zmienia się wiek emerytalny sędziów i jak ona przeszła w stan spoczynku to przecież nie jest sensowne, żeby ona była dalej I prezesem SN. Jeżeli się przedłuża ten stan takiego paraliżu wysokiego organu, jakim jest Sąd Najwyższy, to próby żeby to skrócić są oczywiście właściwe. Znowu się martwię tym, żeby to nie wywołało furii tych rodaków, którzy mnie wczoraj zatrzymywali.