Tajlandzki prysznic

Polskie siatkarki w rozegranym we Wrocławiu turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk łatwo pokonały Portoryko 3:0 i z trudem Tajlandię 3:2. Dlatego w meczu o awans z Serbią nikt nie dawał im szans.

Reprezentacja Serbii to aktualne mistrzynie świata i na parkiecie we Wrocławiu pokazały, że wciąż trzymają wysoki poziom. Serbki rozgromiły Portorykanki i Tajlandki gładko po 3:0, więc te zwycięstwa nie kosztowały ich zbyt wiele sił. Polki musiały się znacznie bardziej natrudzić, zwłaszcza w spotkaniu z Tajlandkami, w którym były dosłownie o krok od porażki. Ostatecznie wygrały po tie-breaku 3:2. Trener biało-czerwonych Jacek Nawrocki był jednak zadowolony. „Bardzo się cieszę, że dziewczyny wyszły z tak trudnego spotkania zwycięsko. Nawet gdyby ten mecz skończył się inaczej, nie miałbym prawa nic złego im powiedzieć. Nasza gra w ofensywie nie była zła, a w ataku mieliśmy ponad 40 procent udanych akcji. Jeżeli chodzi o grę blokiem, to wskaźniki nie są może najlepsze, ale ataków zawodniczek Tajlandii nie jest tak łatwo zablokować i mało której drużynie na świecie się to udaje. Ten zespół potrafił wygrać z Brazylią, a nawet zrobić psikusa ekipie USA” – przekonywał selekcjoner reprezentacji Polski.

Nawrocki nie robił kibicom wielkich nadziei na sukces w niedzielnym meczu z Serbkami. Zapytany po spotkaniu z Tajlandią, co mogłoby przesądzić o wygranej biało-czerwonych z mistrzyniami świata, żartobliwie odpowiedział: „Dla nas byłoby najlepiej, gdyby Serbki nie przyjechały na mecz”. Ale już na serio receptę miał właściwą. „Przede wszystkim musimy dobrze zagrywać, żeby odrzucić rywalki od siatki. Bez tego nie podejmiemy z nimi walki”.
Mecz Polska – Serbia zakończył się po zamknięciu wydania.