Protokoły Sierpniowe

Powaga i doniosłość zbliżającej się 40 rocznicy porozumień sierpniowych skłania, by choć sygnalnie przypomnieć Państwu okoliczności ich powstania. Zapoczątkował je 14 sierpnia 1980 r. strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.

Powaga i doniosłość zbliżającej się 40 rocznicy porozumień sierpniowych skłania, by choć sygnalnie przypomnieć Państwu okoliczności ich powstania. Zapoczątkował je 14 sierpnia 1980 r. strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Bezpośrednim powodem było zwolnienie z pracy 9 sierpnia Anny Walentynowicz, suwnicowej, działaczki Wolnych Związków Zawodowych (WZZ). Bogdan Borusewicz (WZZ, KOR), Jerzy Borowczak, Ludwik Prądzyński i Bogdan Felski, zorganizowali wiec, namawiając robotników z kilku wydziałów. Dyrektor Stoczni Klemens Gniech, ok. godz. 11-ej. 14 sierpnia przekonał ich, by protest zaniechali. Wtedy zjawił się Lech Wałęsa, zwolniony ze Stoczni w 1976 r. Po jego przemówieniu, strajk podjęła cała załoga. Stoczniowcy domagali się przywrócenia do pracy Lecha Wałęsy i Anny Walentynowicz, podwyżki płac i wzniesienia pomnika Ofiar Grudnia 1970 r.16 sierpnia powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy (MKS). 17 sierpnia sformułował 21 postulatów. Były to żądania, zgłoszone przez strajkujących z różnych zakładów pracy. Spisane na płytach pilśniowych tzw. sklejkach zawisły na bramie Stoczni Gdańskiej. Stały się głównym tematem dyskusji MKS i Komisji Rządu. Kazimierz Barcikowski 30 sierpnia podpisał w Szczecinie, stosowne porozumienie ze strajkującymi stoczniowcami, w Stoczni im. Adolfa Warskiego. Dzień później został podpisany w Gdańsku „Protokół porozumienia zawartego przez Komisję Rządową i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w dniu 31 sierpnia 1980 r. w Stoczni Gdańskiej”- poniżej zamieszczam. Opublikował go „Głos Pracy” 1 września 1980 r. (pisownia zachowana).
Zachęcam Państwa do uważnego, wręcz wnikliwego przeczytania treści „Protokołu”. Proszę o zwrócenie uwagi na żądania strajkujących robotników. Proszę też zauważyć, że w „Protokole”- na jego początku istnieje zapis, pkt.2, że „związki zawodowe… będą przestrzegać zasad określonych w Konstytucji PRL”. Dystans 40 lat skłania do głębokiego namysłu, refleksji. Stąd cel i sens , by ten „Protokół” przypomnieć.

Protokół porozumienia zawartego przez Komisję Rządową i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w dniu 31 sierpnia 1980 r. w Stoczni Gdańskiej
Komisja Rządowa i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy po rozważeniu 21 żądań strajkujących załóg wybrzeża doszły do następujących ustaleń:
W sprawie punktu pierwszego, który brzmi: „Akceptacja niezależnych od Partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych” ustalono:

  1. Działalność Związków Zawodowych w PRL nie spełnia nadziei i oczekiwań pracowników. Uznaje się za celowe powołanie nowych, samorządnych związków zawodowych, które byłyby autentycznym reprezentantem klasy pracującej. Nie kwestionuje się prawa nikogo do pozostania w dotychczasowych związkach, a w przyszłości widzieć można możliwość nawiązania współpracy między związkami.
  2. Tworząc nowe, niezależne, samorządne związki zawodowe, MKS stwierdza, że będą one przestrzegać zasad określonych w Konstytucji PRL. Nowe Związki zawodowe będą bronić społecznych i materialnych interesów pracowników i nie zamierzają pełnić roli partii politycznej. Stoją one na gruncie zasady społecznej własności środków produkcji stanowiącej podstawę istniejącego w Polsce ustroju socjalistycznego. Uznając, iż PZPR sprawuje kierowniczą rolę w państwie, ani nie podważając ustalonego systemu sojuszów międzynarodowych, dążą one do zapewnienia ludziom pracy odpowiednich środków kontroli, wyrażania opinii i obrony swych interesów. Komisja Rządowa stwierdza, że rząd zagwarantuje i zapewni pełne poszanowanie niezależności i samorządności nowych związków zawodowych, zarówno co do ich struktury organizacyjnej jak i funkcjonowania na wszystkich szczeblach ich działania. Rząd zapewni nowym związkom zawodowym pełną możliwość wypełniania podstawowych funkcji w zakresie obrony interesów pracowniczych, realizacji potrzeb materialnych, społecznych i kulturalnych pracowników. Jednocześnie gwarantuje, że nowe związki zawodowe nie będą przedmiotem żadnej dyskryminacji.
  3. Stworzenie i działalność niezależnych, samorządnych związków zawodowych odpowiada ratyfikowanym przez Polskę konwencjom Międzynarodowej Organizacji Pracy nr 87 o wolności związkowej i ochronie praw związkowych oraz nr 98 o prawie organizowania się i rokowań zbiorowych. Wielość reprezentacji związkowych i pracowniczych wymagać będzie odpowiednich zmian ustawodawczych. W związku z tym rząd zobowiązuje się do inicjatyw ustawodawczych w szczególności ustawy o związkach zawodowych, ustawy o samorządzie robotniczym, kodeksu pracy.
  4. Powstałe Komitety Strajkowe mają możność przekształcenia się w zakładowe organy reprezentacji pracowniczych takie, jak Komitety Robotnicze, Komitety Pracownicze, Rady Robotnicze bądź w Komitety Założycielskie nowych, samorządnych związków zawodowych.
    Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, jako Komitet Założycielski tych związków ma swobodę wyboru formy jednego związku lub zrzeszenia w skali Wybrzeża.
    Komitety Założycielskie funkcjonować będą do statutowego wyboru nowych władz.
    Rząd zobowiązuje się do stworzenia warunków dokonania rejestracji nowych związków zawodowych poza rejestrem CRZZ.
  5. Nowe związki zawodowe winny mieć realną możliwość publicznego opiniowania kluczowych decyzji determinujących warunki życia ludzi pracy: zasad podziału dochodu narodowego na konsumpcję i akumulację, podziału funduszu konsumpcji społecznej na rożne cele (zdrowie, oświatę, kulturę), podstawowych zasad wynagradzania i kierunków polityki płac, a szczególnie zasady automatycznej korekty płac w warunkach inflacji, wieloletnich planów gospodarczych, kierunków inwestycji oraz zmiany cen.
    Rząd zobowiązuje się zapewnić warunki do pełnienia tych funkcji.
    6.Międzyzakładowy Komitet powołuje ośrodek prac społeczno-zawodowych, którego zadaniem ma być obiektywna analiza sytuacji pracowniczej, warunków bytowych ludzi pracy i sposobu reprezentowania interesów pracowniczych. Ośrodek ten będzie dokonywał również ekspertyz w zakresie indeksu płac i cen oraz proponował formy rekompensaty. Ośrodek ten będzie również publikował wyniki swych badań. Ponadto nowe związki będą posiadały swoje wydawnictwa.
  6. Rząd zapewni przestrzeganie w Polsce przepisów artykułu 1 pkt. I ustawy o związkach zawodowych z 1949 roku, który mówi, że gwarantuje się robotnikom i pracownikom prawo do dobrowolnego zrzeszania się w związki zawodowe. Nowe powstające związki zawodowe nie wejdą w skład zrzeszenia reprezentowanego przez CRZZ. Przyjmuje się, że nowa ustawa utrzyma tę zasadę. Jednocześnie zapewni się udział przedstawicieli MKS lub komitetów założycielskich samorządnych związków zawodowych oraz innych reprezentacji pracowniczych w opracowaniu tejże ustawy.
    W sprawie punktu drugiego, który brzmi: „Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym” ustalono:
    Prawo do strajku będzie zagwarantowane w przygotowywanej ustawie o związkach zawodowych. Ustawa powinna określić warunki proklamowania i organizowania strajku, metody rozstrzygania spornych spraw i odpowiedzialności za naruszenie praw. W stosunku do uczestników strajku nie mogą być stosowane artykuły 52, 64 i 65 Kodeksu Pracy. Do czasu zaś uchwalenia ustawy rząd gwarantuje strajkującym i osobom wspomagającym bezpieczeństwo osobiste i utrzymanie dotychczasowych warunków pracy.
    W sprawie punktu trzeciego, który brzmi: „Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku i publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań” ustalono:

Dokończenie ze str. 15

  1. Rząd wniesie do Sejmu w terminie trzech miesięcy projekt ustawy o kontroli prasy, publikacji i widowisk, oparty na następujących zasadach. Cenzura powinna chronić interesy państwa. Oznacza to ochronę tajemnicy państwowej oraz gospodarczej, której zakres określą bliżej przepisy prawa, spraw bezpieczeństwa państwa i jego ważnych interesów międzynarodowych, ochronę uczuć religijnych, a jednocześnie osób niewierzących, jak i uniemożliwienie rozpowszechniania treści szkodliwych obyczajowo. Projekt ustawy obejmowałby również prawo zaskarżania decyzji organów kontroli prasy, publikacji i widowisk do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Prawo to zostanie także wprowadzone w drodze nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego.
  2. Korzystanie ze środków masowego przekazu przez związki wyznaniowe w zakresie ich działalności religijnej będzie realizowane w drodze uzgodnienia problemów natury asertorycznej i organizacyjnej między organami państwowymi a zainteresowanymi związkami wyznaniowymi. Rząd zapewni transmisje radiową niedzielnej mszy w ramach szczegółowego uzgodnienia z Episkopatem.
  3. Działalność radia i telewizji oraz prasy i wydawnictw powinna służyć wyrażaniu różnorodności myśl, poglądów i sądów. Powinna ona podlegać społecznej kontroli.
    4.Prasa, podobnie jak obywatele i organizacje, powinna korzystać z dostępu do dokumentów (aktów) publicznych, zwłaszcza administracyjnych, planów społeczno-gospodarczych itp., wydawanych przez rząd i podległe mu organy administracyjne. Wyjątki od zasady jawności działania administracji określone zostaną w ustawie zgodnie z pkt. 1.
    W sprawie punktu czwartego, który brzmi: „a) Przywrócić do poprzednich praw – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 roku – studentów wydalonych z uczelni za przekonania; b) uwolnić wszystkich więźniów politycznych (w tym Edwarda Zadrożyńskiego, Jana Kozłowskiego i Marka Kozłowskiego; c) znieść represje za przekonania” ustalono:
    a) Niezwłoczne zbadanie zasadność zwolnień z pracy po strajkach w 1970 i 1976 roku. We wszystkich zgłoszonych przypadkach i w razie stwierdzenia nieprawidłowości natychmiastowe przywrócenie do pracy, jeżeli zainteresowani będą sobie tego życzyć, z uwzględnieniem nabytych w międzyczasie kwalifikacji. Będzie to miało odpowiednie zastosowanie w sprawach określonych studentów:
    b) przekazanie spraw osób wymienionych w punkcie b) do rozpatrzenia Ministrowi Sprawiedliwości, który w terminie dwóch tygodni nada stosowny bieg sprawie, w przypadkach, kiedy wymienione osoby są pozbawione wolności – przerwanie wykonywania kary do czasu zakończenia procesu;
    c) rozpatrzenie zasadności tymczasowego aresztu i uwolnienie osób wymienionych w aneksie;
    d) pełne przestrzeganie swobody wyrażania przekonań w życiu publicznym i zawodowym.
    W sprawie punktu piątego, który brzmi: „Podać w środkach masowego przekazu informację o utworzeniu się Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego oraz opublikpować jego żądania”, ustalono:
    Realizację tego postulatu stanowić będzie podanie do publicznej wiadomości w środkach masowego przekazu o zasięgu krajowym niniejszego protokołu.
    W sprawie punktu szóstego, który brzmi: „Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez: a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej, b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenia w dyskusji nad programem reform” ustalono:
    Uważamy za konieczne wydatne przyspieszenie prac nad reformą gospodarczą. Władze określą i opublikują w ciągu najbliższych miesięcy założenia tej reformy. Należy umożliwić szerokie uczestnictwo w publicznej dyskusji nad reformą. Związki zawodowe powinny uczestniczyć szczególnie w pracach nad ustawami o socjalistycznych organizacjach gospodarczych i o samorządzie robotniczym. Reforma gospodarcza powinna opierać się na zasadniczo zwiększonej samodzielności przedsiębiorstw i rzeczywistym uczestniczeniu samorządu robotniczego w zarządzaniu. Odpowiednie postanowienia powinny gwarantować pełnienie funkcji przez związki zawodowe określone w punkcie pierwszym porozumienia.
    Jedynie świadome spraw i mające dobre rozpoznanie w rzeczywistości społeczeństwo może być inicjatorem i realizatorem programu porządkowania naszej gospodarki. Rząd rozszerzy w sposób zasadniczy zakres informacji społeczno-ekonomicznej dostępnej społeczeństwu, związkom zawodowym oraz organizacjom gospodarczym i społecznym. MKS postuluje ponadto:
  • stworzenie trwałych perspektyw dla rozwoju chłopskiego gospodarstwa rodzinnego – podstawy polskiego rolnictwa,
  • zrównanie sektorów rolnictwa w dostępie do wszystkich środków produkcji, włącznie z ziemią,
  • stworzenie warunków dla odrodzenia samorządu wiejskiego.
    W sprawie punktu siódmego, który brzmi: „Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenia za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ” ustalono:
    Ustala się uruchomienie pracownikom załóg strajkujących za okres strajku zaliczki w wysokości 40% wynagrodzenia, a po przystąpieniu do pracy pracownicy otrzymują wyrównania do 100% wynagrodzenia obliczanego tak jak za okres urlopu wypoczynkowego, na zasadzie 8-godzinnego dnia pracy. MKS zwraca się do zrzeszonych w nim załóg, aby po zakończeniu strajku, współdziałając z dyrektorami przedsiębiorstw, zakładów pracy i instytucji, podjęły działania dla zwiększenia wydajności pracy, oszczędności materiałów i energii oraz obowiązkowości na każdym stanowisku pracy.
    W sprawie punkty ósmego, który brzmi: „Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen” ustalono:
    Wprowadzane będą stopniowe podwyżki plac wszystkich grup pracowniczych, a przede wszystkim plac najniższych. Uzgodniono jako zasadę, że płace będą podnoszone w poszczególnych zakładach i grupach branżowych. Podwyżki są i będą realizowane przy uwzględnieniu specyfiki zawodów i branż w kierunku podwyższenia uposażenia o jedną tabelę płac bądź odpowiedniego zwiększenia innych elementów płac lub grupy zaszeregowania. W odniesieniu do pracowników umysłowych przedsiębiorstw – podniesienie uposażenia odpowiadającego wysokości jednej kategorii osobistego zaszeregowania. Zakończenie wprowadzania aktualnie omawianych podwyżek płac nastąpi do końca września br., zgodnie z porozumieniami branżowymi.
    Rząd po dokonaniu analizy wszystkich brana przedstawi do 31.X.1980 roku w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi program wzrostu płac od 1.I.1981 roku dla najniżej zarabiających, ze szczególnym uwzględnieniem rodzin wielodzietnych.
    W sprawie punktu dziewiątego, który brzmi: „Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza” ustalono:
    Przyjęto za konieczność zahamowanie wzrostu cen towarów powszechnego użytku poprzez wzmożoną kontrolę sektora uspołecznionego i prywatnego, w szczególności zaprzestania tzw. cichej podwyżki cen. Zgodnie z decyzją rządu będą prowadzone badania nad kształtowaniem kosztów utrzymania. Będą one również prowadzone przez związki zawodowe oraz instytucje naukowe. Rząd opracuje do końca roku 1980 zasady rekompensaty wzrostu kosztów utrzymania, które zostaną poddane pod publiczną dyskusję, a po uzgodnieniu, zostaną wprowadzone w życie. Zasady te powinny uwzględniać problem minimum socjalnego.
    W sprawie punktów: dziesiątego, który brzmi: „Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe a eksportować tyko i wyłącznie nadwyżki”, jedenastego, który brzmi: „Znieść ceny komercyjne oraz sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym”, trzynastego, który brzmi: „Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku), ustalono:
    Ustalono, że zostanie dokonana poprawa zaopatrzenia ludności w mięso do 31.12.1980 roku w wyniku m. in. zwiększenia opłacalności produkcji rolnej, ograniczenia do niezbędnego minimum eksportu mięsa i dodatkowego importu mięsa. Równocześnie w tym samym terminie przedstawiony zostanie program poprawy zaopatrzenia ludności w mięso z uwzględnieniem ewentualnej możliwości wprowadzenia systemu kartkowego.
    Uzgodniono, że w sklepach „Pewexu” nie będzie prowadzona sprzedaż deficytowych towarów powszechnego użytku produkcji krajowej. O podjętych decyzjach i działaniach w przedmiocie zaopatrzenia rynku społeczeństwo zostanie poinformowane do końca roku.
    MKS wnosi o likwidację sklepów komercyjnych, uporządkowanie i ujednolicenie cen mięsa i wyrobów mięsnych na średnim poziomie
    W sprawie punktu dwunastego, który brzmi: „Wprowadzić zasady kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: – zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnych sprzedaży, itp.” ustalono:
    Przyjmuje się postulat konsekwentnego stosowania doboru kadr kierowniczych na zasadach kwalifikacji i kompetencji, zarówno członków partii, stronnictw jak i bezpartyjnych. Program zrównania zasiłków rodzinnych dla wszystkich grup zawodowych rząd przedstawi do 31. XII.1980 roku. Komisja Rządowa stwierdza, że prowadzone są wyłącznie bufety i stołówki pracownicze podobnie jak w innych zakładach pracy i urzędach.
    W sprawie punktu czternastego, który brzmi: „Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat a dal mężczyzn do lat 55 lub przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek” ustalono:
    Komisja Rządowa uważa postulat obecnie za niemożliwy do spełnienia w aktualnej sytuacji gospodarczej i demograficznej kraju. Sprawa może być poddana pod dyskusję w przyszłości.
    MKS postuluje zbadanie do 31 grudnia 1980 roku tej sprawy i uwzględnienie możliwości wcześniejszego o 5 lat przechodzenia na emeryturę pracowników zatrudnionych w warunkach uciążliwych (30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn, w przypadku pracy szczególnie uciążliwej pracy przez co najmniej 15 lat). Powinno to następować wyłącznie na wniosek pracownika.
    W sprawie punktu piętnastego, który brzmi: „Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych” ustalono:
    Komisja Rządowa oświadcza, że podwyższenie najniższych emerytur i rent będzie następowało corocznie odpowiednio do możliwości ekonomicznych kraju, oraz z uwzględnieniem podwyżek najniższych płac. Rząd przedstawi program realizacji w terminie do 31.XII.1980 roku. Rzą przygotuje propozycje aby najniższe renty i emerytury podwyższyć do tzw. minimum socjalnego, określonego na podstawie badań odpowiednich instytutów, udostępnionych opinii publicznej i poddanych kontroli związków zawodowych. MKS podkreśla niezwykłą pilność tej sprawy i podtrzymuje postulat zrównania emerytur i rent starego i nowego portfela oraz uwzględnienia wzrostu kosztów utrzymania.
    W sprawie punktu szesnastego, który brzmi: Poprawić warunki pracy Służby Zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym” ustalono:
    Uznano za niezbędne natychmiastowe zwiększenie mocy wykonawczych na inwestycje Służby Zdrowia, poprawę zaopatrzenia w leki drogą dodatkowego importu surowców, podwyżki płac wszystkich pracowników Służby Zdrowia (zmiana siatki płac pielęgniarek) oraz pilne przygotowanie programów rządowego i resortowego dla poprawienia stanu zdrowia społeczeństwa.
    Inne kierunki działania w tym zakresie zawarte są w załączniku.
    W sprawie punktu siedemnastego, który brzmi: „Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących” ustalono:
    Komisja w pełni podziela treść tego postulatu. Odpowiedni program przedstawią władze wojewódzkie w terminie do 30 listopada 1980 roku.
    W sprawie punktu osiemnastego, który brzmi: „Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres 3 lat na wychowywanie dziecka” ustalono:
    W terminie do 31 grudnia 1980 roku zostanie przeprowadzona, w porozumieniu ze związkami zawodowymi, analiza możliwości gospodarki narodowej i określony czasokres i wysokość miesięcznego zasiłku dla kobiet korzystających z urlopu, aktualnie bezpłatnego, na wychowanie dziecka. MKS postuluje aby w przeprowadzonej analizie uwzględnić wprowadzenie tego zasiłku w wysokości pełnego wynagrodzenia w pierwszym roku po urodzeniu dziecka oraz 50 proc. w drugim roku, w kwocie nie niższej niż 2000 zł miesięcznie. Postulat ten powinien być zrealizowany stopniowo poczynając od pierwszego półrocza 1981 roku.
    W sprawie punktu dziewiętnastego, który brzmi: „Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie” ustalono:
    Zostanie przedstawiony do 31 grudnia 1980 roku przez władze wojewódzkie program poprawy sytuacji mieszkaniowej mający na celu skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie. Program ten będzie poddany szerokiej dyskusji społeczeństwa województwa oraz skonsultowany z właściwymi organizacjami (TUP, SARP, NOT i in.) Program winien również uwzględnić wykorzystanie istniejących fabryk domów oraz dalszy rozwój bazy produkcyjnej budownictwa. Takie same działania zostaną podjęte w całym kraju.
    W sprawie punktu dwudziestego, który brzmi: „Podnieść diety z 40 do 100 zł i dodatek za rozłąkę” ustalono:
    Uzgodniono, że od 1.01.1981 roku zostanie zwiększona wysokość diet i dodatku za rozłąkę. W sprawie tej propozycje zostaną przedstawione przez rząd do dnia 31 października 1980 roku.
    W sprawie punktu dwudziestego pierwszego, który brzmi: „Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruch ciągłym i w systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy” ustalono:
    Nastąpi opracowanie i przedstawienie do 31 grudnia 1980 roku zasad i sposobu realizacji programów wprowadzania wolnych płatnych sobót lub innego sposobu regulacji skróconego czasu pracy. Program ten będzie uwzględniał zwiększenie ilości wolnych płatnych sobót już w 1981 roku. Inne kierunki działania w tym zakresie zawarte są w załączniku zawierającym postulaty MKS.
    Po dokonaniu powyższych ustaleń uzgodniono co następuje:
    rząd zobowiązuje się do:
  • zapewnienia osobistego bezpieczeństwa oraz utrzymania dotychczasowych warunków pracy uczestnikom obecnego strajku jak również osobom wspomagającym strajk,
  • rozpatrzenia w układzie resortowym specyficznych spraw branżowych zgłoszonych przez załogi wszystkich zrzeszonych w MKS strajkujących zakładów,
  • niezwłocznego opublikowania w środkach masowego przekazu o zasięgu krajowym (prasa, radio, telewizja) pełnego tekstu niniejszego porozumienia
    Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zobowiązuje się do zakończenia strajku z dniem
    31 sierpnia 1980 roku o godz. 17.00.

PREZYDIUM MKS

Przewodniczący: Lech Wałęsa
Wiceprzewodniczący: Andrzej Kołodziej, Bogdan Lis
Członkowie: Lech Bądkowski, Wojciech Gruszewski, Andrzej Gwiazda, Stefan Izdebski

KOMISJA RZĄDOWA
Przewodniczący: Mieczysław Jagielski – Wiceprezes Rady Ministrów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Członkowie: Zbigniew Zieliński – Członek Sekretariatu KC PZPR, Tadeusz Fiszbach – Przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku

O ówczesnej atmosferze w Polsce- sierpień 1980 r. zaświadczają słowa Prymasa Polski: „W tej chwili przyszła na naszą Ojczyznę godzina rachunku. Jeśli się obudzi w nas świadomość odpowiedzialności za Naród, to musi się z tym wiązać poczucie odpowiedzialności za życie każdego z nas, za życie naszej rodziny, całego Narodu i Państwa. Odpowiedzialność jest wspólna, bo wspólna jest i wina”(Jasna Góra, 26.8.1980). Spodziewam się, iż wielu spośród Państwa trudno będzie uniknąć zastanowienia się choćby nad takimi pytaniami- jakże to, na 4-5 dni przez podpisaniem porozumień, Prymas apeluje o odpowiedzialność, tę za siebie i swoją rodzinę, do tego mówi o „wspólnej winie”, czyli także strajkujących i ich organizatorów!
Na początku 1981 r. 11 lutego, Papież Jan Paweł II, członkom delegacją Solidarności w Watykanie wyjaśnia-„Chodzi o to, aby sprawy dojrzewały do właściwego kształtu, żeby również wśród napięć, które rozwojowi tych spraw towarzyszą, zachować umiar i poczucie odpowiedzialności za to wielkie wspólne dobro, jakim jest nasza Ojczyzna”. I znów pojawiają się słowa „odpowiedzialność, Ojczyzna”, podobnie jak u Prymasa na jasnej Górze.
Na zakończenie – proszę się nie obrazić, że cytuję tylko osoby duchowne, Prymasa i Papieża a pomijam osoby świeckie, tym bardziej ze strony ówczesnej władzy i partii. Czynię tak świadomie, by uniknąć zarzutu o celowe oskarżanie Solidarności. Nie muszę tu pisać, że Kościół w Polsce był wtedy postrzegany jako prawdomówny, wiarygodny, choć- co powszechnie wiadomo, wspierał oraz „wychowywał” działaczy Solidarności. Liczę, że Redakcja i Państwo Czytelnicy wybaczą tę istotną subtelność. Jednocześnie wprowadzającą do kolejnych publikacji.

W 40 rocznicę Porozumień Sierpniowych

Druga połowa lat 70-tych dostarczała coraz to nowych dowodów załamywania się ówczesnej polityki socjalno-ekonomicznej i gospodarczej. Uprzywilejowana warstwa zarządzająca, wywodząca się nie tylko z PZPR, ZSL i SD, ale również kleru katolickiego, związków i organizacji wyznaniowych oraz prywatnych posiadaczy środków produkcji, coraz bardziej utrwalała swoją pozycję kosztem poziomu życia szerokich rzesz ludzi pracy. Warstwa ta nie była już w stanie zapewnić dalszego odczuwalnego wzrostu produkcji i poziomu życia ludzi pracy. Uważała, że przywileje swoje może utrzymać za cenę jakiejś transformacji ustrojowej w kierunku rozwiązań kapitalistycznych. Tak zwana propaganda sukcesu, wobec rysującego się załamania gospodarczego, przyczyniła się (być może wbrew intencjom niektórych osób) do całkowitej kompromitacji ideologii klasy robotniczej (marksizmu-leninizmu) w oczach mas pracujących, społeczno-politycznej izolacji komunistów i dezorientacji samej PZPR.

Do nadciągającego w sposób widoczny protestu społecznego przygotowywały się gremia polityczne, wywodzące się z różnych środowisk. Jednakże w momencie wybuchu protestów społecznych, najmniej do tego przygotowane okazały się środowiska komunistyczne, stojące na gruncie klasowej analizy przyczyn wydarzeń i propozycji programowych. Opozycja antysocjalistyczna, okazała się najlepiej przygotowana pod względem programowym i organizacyjnym, a ponadto posiadała poparcie sympatyzującej z kapitalistycznymi rozwiązaniami części kierownictwa PZPR i kapitału międzynarodowego, co znacznie zwielokrotniało jej siłę.
Strajki lipcowo-sierpniowe w 1980 roku zaskoczyły poniekąd wszystkie środowiska. Rozpoczęły się one w Lublinie i przeszły nawet przez Warszawę, zachowując swój ściśle ekonomiczny charakter, a nie jak oczekiwano powszechnie – na Wybrzeżu. Nawet pierwsza faza strajku na Wybrzeżu posiadała głównie ekonomiczny charakter. Pierwszej komisji rządowej, pod przewodnictwem wicepremiera Tadeusza Pyki, udało się nawet pójść jedynie na ustępstwa ekonomiczne. Dopiero pod wpływem działaczy opozycji antysocjalistycznej strajk nabrał charakteru politycznego i druga komisja rządowa pod przewodnictwem Mieczysława Jagielskiego, zgodziła się na realizację postulatów politycznych. Komisja ta była wręcz zainteresowana w upolitycznieniu robotniczego protestu. A stało się tak za sprawą pośredniego i bezpośredniego udziału m.in. Stanisława Kani i Tadeusza Fiszbacha.
Kluczowe znaczenie dla ówczesnego, jak i późniejszego rozwoju kraju miało podpisanie porozumienia zawartego przez Komisję Rządową i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w dniu 31 sierpnia 1980 roku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
Porozumienie to miało dwie wyraźne grupy postulatów: postulaty ekonomiczne oraz postulaty polityczne.
Na czele postulatów politycznych znalazło się żądanie zaakceptowania przez władze możliwości powołania „niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych”. W protokole porozumienia zapisano, że te nowe związki zawodowe będą „przestrzegać zasad określonych w Konstytucji PRL”, „bronić społecznych i materialnych interesów pracowników”, że stoją „na gruncie zasad społecznej własności środków produkcji stanowiącej podstawę istniejącego w Polsce ustroju socjalistycznego”. Zapewniono nawet, że uznaje się „kierowniczą rolę” PZPR w państwie oraz szanuje ówczesne „sojusze międzynarodowe”. Ale to okazało się przysłowiową ciszą przed burzą…
Antysocjalistyczna opozycja początkowo, z uwagi na nastroje mas pracujących, ukrywała swoje rzeczywiste antyrobotnicze i antysystemowe zamiary. Znajdowała ona oparcie u oportunistycznej części PZPR i wspólnie uprawiały politykę faktów dokonanych za parawanem hasła „Socjalizm – tak, wypaczania – nie”. Nawet Adam Michnik, uchodzący wśród wielu osób za szlachetnego rycerza opozycji, w artykule Ostatnia szansa (Der Spiegel nr 58 z 1980 roku) pisał: „nikt nie formułuje tezy o obaleniu partii komunistycznej i nikt nie dąży do pozbawienia jej władzy. (…) Nikt też nie żąda wystawienia na licytację hut, kopalń czy stoczni”. Dopiero po latach, gdy obóz solidarnościowy utworzył własny rząd, większość społeczeństwa mogła na własnej skórze przekonać się, jak nic nie znaczące były to deklaracje.
Innymi słowy uprzywilejowana warstwa zarządzająca i będący wyrazem jej interesów organizujący się w 1980 roku ruch polityczny, uznali za wskazane ukrycie swego celu podstawowego, tj. usankcjonowania prywatnego i grupowego władania stworzonymi przez społeczeństwo środkami produkcji oraz dalszej ich prywatyzacji i reprywatyzacji kosztem ludzi pracy i ich zdobyczy socjalnych.
Tylko naiwni i osoby ukrywające rzeczywisty sens porozumień sierpniowych, mogli wmawiać społeczeństwu, że takie formalne deklaracje miały służyć interesom pracującej większości społeczeństwa oraz umocnieniu trwałości socjalizmu. Bez względu na intencje ekipy rządzącej na początku lat 80-tych, trzeba powiedzieć, że porozumienie sierpniowe stworzyło dla opozycji legalną płaszczyznę działania, przyczyniło się do rozbicia partii (PZPR) i w konsekwencji do rozpoczęcia procesu restauracji kapitalizmu nie tylko w Polsce. Takie formalne deklaracje organizatorów „Solidarności” posłużyły ekipie Jaruzelskiego do „uspokojenia” społeczeństwa i do zwalczania komunistów w PZPR.
Inne postulaty polityczne jak np.: zagwarantowania prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym; przestrzegania wolności słowa, druku i publikacji; uwolnienia wszystkich więźniów politycznych; zniesienia represji za przekonania; udostępnienia pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej; umożliwienia wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestnictwa w dyskusji nad programem reform – były jedynie środkiem w walce politycznej, środkiem w mobilizacji opinii publicznej. Widniały one na sztandarach dopóki obozowi solidarnościowemu nie została podarowana władza państwowa. Porozumienia sierpniowe otworzyły drogę do powołania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
Z chwilą przejęcia władzy w 1989 roku, obóz solidarnościowy, zaczął postępować dokładnie przeciwnie do ogólnych haseł, o realizację których wcześniej zabiegał. Przygotowywano akty prawne służące w praktyce ograniczeniu prawa strajkowego, wydłużeniu procedury ich proklamowania, pomimo znacznego obniżenia poziomu życia mas pracujących. W obecnych warunkach strajki organizowane przez przywódców obozu solidarnościowego, podporządkowane są celom politycznym, mobilizacji wokół nich mas pracujących, bez realnych szans na eliminację źródeł problemów i trosk ludzi pracy. W niespełna dwa lata po przejęciu władzy, obóz solidarnościowy, przy poparciu Kościoła katolickiego, pod hasłem lustracji, podporządkowali sobie aparat represyjny państwa (wojsko i policja), przyjęły ustawy dekomunizacyjne, naruszające nawet elementarne prawa polityczne obywateli, pozbawiające prawa do pracy i stanowisk osoby związane z obroną „realnego socjalizmu”, rozpętali atmosferę potopienia i terroru psychicznego nawet wobec potencjalnych przeciwników politycznych. Obóz solidarnościowy zaczął pilnie strzeże swego monopolu w środkach masowego przekazu, dzieląc go jedynie z wielkim kapitałem krajowym i wielkimi zagranicznymi koncernami. A partia Prawo i Sprawiedliwość po dojściu do władzy w 2015 roku odsunęła od władzy i wpływów tych, którzy dokonywali lustracji po 1989 roku i byli związani z Platformą Obywatelską. Tym razem, obok haseł niekonsekwentnie prowadzonej lustracji, pojawiły się zarzuty o stworzenie „układów” i nadużycia finansowe.
W świetle obecnej praktyki politycznej postulat wprowadzenia zasady doboru kadry kierowniczej w oparciu o kwalifikacje, a nie przynależność partyjną, okazał się zwykłą demagogią i pożywką dla naiwnych. O odsuwaniu ze stanowisk kierowniczych w początkowym okresie kapitalistycznej transformacji zaczął najczęściej decydować brak jakiejkolwiek aktualnej przynależności partyjnej oraz jawny dyktat kleru katolickiego. Stanowiska kierownicze obejmowały osoby bezwzględnie popierające nowy obóz rządzący i legitymujące się kombatancko-opozycyjną przeszłością. Kumoterstwo i niejasne powiązania polityczne i ekonomiczne szczególnie widoczne okazały się w polityce kadrowej PiS-u po 2015 roku. W ten sposób do skansenu ideologicznego trafił pogląd, lansowany przez niektóre środowiska w byłej PZPR, iż polityka kadrowa nie jest środkiem realizacji potrzeb i interesów określonych sił społecznych.
Wbrew postulatom strajkujących, nie zniesiono przywilejów aparatu ucisku państwowego, zadowolono się jedynie zmianą nazewnictwa i funkcji instytucji, stopni w policji.
Spośród postulatów politycznych, zawartych w porozumieniach sierpniowych z 1980 roku, jedynie postulat w zakresie udostępnienia środków masowego przekazu dla związków wyznaniowych, został zrealizowany z nawiązką. W kościołach w mniej lub bardziej zawoalowany sposób agituje się za określonymi rozwiązaniami politycznymi i kadrowymi, prowadzi kampanie wyborcze dla wygodnych sobie kandydatów. Już po 1980 roku rozwinął się ront inwestycyjny przy budowie kościołów tak bardzo, że niekiedy wierni nie nadążali ze zbieraniem pieniędzy na jego realizację. Kler katolicki stał się jednym z decydujących czynników politycznych, sprzeciwia się demokratycznej zasadzie rozdziału kościoła od państwa, złagodzeniu przepisów antyaborcyjnych, wprowadzeniu wychowania seksualnego do szkół. Do rangi symbolu urosły dotacje państwowe do działalności propagandowej i biznesowej ojca Rydzyka.
Drugą grupę żądań zawartych w porozumieniu gdańskim z 1980 roku stanowiły postulaty o charakterze ekonomicznym, zmierzające doraźnie do zahamowania spadku i podniesienia poziomu życia mas pracujących. Postulowano się w nim znaczne podniesienie wynagrodzenia zasadniczego każdego pracownika, zagwarantowania automatycznego wzrostu płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza, zrównania rent i emerytur starego portfela z poziomem aktualnie wypłacanych. Zgłoszone postulaty nie eliminowały źródeł prowadzących do obniżenia realnej wartości płacy.
Ustalenie przy Okrągłym Stole współczynnika indeksacji płac poniżej jedności (1), oznaczało formalne przekreślenie przez ekipę Jaruzelskiego i antysocjalistyczną opozycję, porozumień sierpniowych i prawnopolityczne usankcjonowanie spadku płac realnych. „Stary portfel” rentowo-emerytalny nie tylko, że nie został zlikwidowany, ale ciągle odradzał się na nowo. Dopiero Prawo i Sprawiedliwość po dojściu do władzy rzuciła hasło 13 emerytury, jako pewnej rekompensaty i dodatku, z którym ich następcy, a i oni sami, mogą w określonej sytuacji, przestać czuć się związanymi.
Nie zrealizowano też postulatu, zawartego w porozumieniu z września 1980 roku, podpisanego w Kopalni Węgla Kamiennego Manifest Lipcowy w Jastrzębiu, o ustaleniu pułapu płac maksymalnych. Realizacja jego oznaczałaby bowiem uszczuplenie przywilejów starej i nowej „nomenklatury” oraz reprezentowanych przez nią środowisk. Postulat ten nie odżył nawet w okresie pandemii. Pojawił się natomiast postulat możliwości ograniczenia wysokości płac, jako sposób ochrony przed bankructwem, czyli ochrony interesów kapitału. Nie pojawił się natomiast nigdzie postulat dodatkowego opodatkowania osób najbogatszych i największych zysków, aby zapobiec nadmiernemu bogaceniu się na obecnym kryzysie i krzywdzie ludzkiej. Propaguje się jedynie działalność charytatywną, dla „zbawienia” duszy bogatych darczyńców i okazania solidarności „w biedzie”…
W porozumieniu sierpniowym z Gdańska postulowano poprawę warunków pracy służby zdrowia i pełną opiekę medycyną pracującym, zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących, wprowadzenie 3-letnich płatnych urlopów na wychowanie dzieci. Czterdzieści lat po podpisaniu porozumień sierpniowych ciągle brakuje środków finansowych na podstawowe środki medyczne, chorzy nawet w szpitalach muszą posiadać własne medykamenty, a wysokie i ciągle rosnące ceny czynił je niedostępnymi dla milionów ludzi pracy. W okresie pandemii koronowirusa, Polska należała do krajów, gdzie przeprowadzano najmniej testów wykrywających zarażenie się chorobą. PiS, aby poprawić sytuację osób najstarszych wprowadził bezpłatne „leki dla seniora”, czyli tylko dla osób powyżej 75 roku życia. Wysokie ceny za usługi w żłobkach i przedszkolach po 1989 roku sprawiły, że coraz mniej dzieci z nich korzystało. Żłobki i przedszkola były zamykane masowo i przeznaczane na zupełnie inne niż wychowawcze cele. Rządzący obecnie obóz polityczny wprowadził rozwiązanie „500+” na każde dziecko, aby złagodzić zjawisko „nędzy społecznej” i wobec braku inwestycji i tworzenia nowych miejsc pracy, odciągnąć wiele kobiet z rynku pracy. Częste są przypadki, że kobiety w obawie przed utratą pracy, z której dochody pozwalają uratować rodzinny budżet, nie korzystają w pełni z przysługujących im uprawnień urlopowych na wychowanie dzieci.
W porozumieniu gdańskim domagano się skrócenia czasu oczekiwania na mieszkania. W porozumieniu szczecińskim maksymalny czas oczekiwania na mieszkanie określono na pięć (5) lat. Po kilku latach rządów ekip solidarnościowych, rządach wywodzących się z sygnatariuszy porozumień sierpniowych, budownictwo mieszkaniowe znalazło się w kryzysie nieznanym ciągu całej historii Polski. Cena mieszkań zaczęła przekraczać możliwości nabywcze przeciętnej rodziny pracowniczej, choć wiele mieszkań stoi pustych. Wysokie czynsze sprawiają, że wiele rodzin nie stać nawet na ich opłacenie. Za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej doszło do uchwalenia ustawy pozwalającej na dokonanie pod osłoną policji eksmisji „na bruk”, czyli bez zagwarantowania miejsca zakwaterowania. Po 1989 roku zlikwidowano budownictwo spółdzielcze i państwowe (komunalne). Rozwinięto budownictwo deweloperskie, które w całości koszty i ryzyko budownictwa przeniosło na barki oczekujących na mieszkanie obywateli. Ceny mieszkań są cenami rynkowymi. Kto chce mieć mieszkanie, musi najczęściej zaciągać kredyt w banku…
Porozumienia gdańskie gwarantowały klasie robotniczej nie tylko wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, dostęp do środków masowego przekazu, wolność słowa, poprawę funkcjonowania służby zdrowia i zagwarantowanie pełnej opieki medycznej, zwiększenie liczby miejsc dla dzieci w przedszkolach i żłobkach, urlop macierzyński płatny przez trzy lata, płacenie za strajki, jak za urlopy, automatyczną indeksację płac stosownie do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza, ale również przejście na emeryturę kobiet w wieku 50 lat (lub po 30 latach pracy) i mężczyzn w wieku 55 lat (lub po przepracowaniu 35 lat).
Warto pamiętać o nich w sytuacji, kiedy ugrupowania wywodzące się z pierwszej Solidarności wiek emerytalny podniosły przed kilku laty do 67 lat dla mężczyzn i kobiet oraz, gdy sprywatyzowano zdecydowaną większość zakładów przemysłowych, spółdzielnie, PGR-y, część usług medycznych, a dostęp do środków masowego przekazu ograniczono poprzez ich prywatyzację i sprzedaż dla kapitału międzynarodowego. Wśród postulatów z sierpnia 1980 roku nie było żadnego mówiącego o prywatyzacji zakładów państwowych, a w Sali BHP w Stoczni Gdańskiej, w której podpisywano porozumienie, wisiało hasło: Socjalizm – tak, wypaczenia – nie! Tylko takie wstrząsające wydarzenie, jak stan wojenny i zlikwidowanie tzw. pierwszej Solidarności, mogły przekreślić te żądania i pozwolić warstwie zarządzającej zachować jej przywileje i pozycję w społeczeństwie. W „drugiej” Solidarności znalazło się zaledwie 10 proc. członków z „pierwszej” Solidarności. Związki zawodowe dodatkowo stopniały i utraciły w procesie kapitalistycznej transformacji swoje znaczenie, jakie wywalczyły sobie wcześniej w strajkach lat 1980-1981.
Przepisy emerytalne zostały anulowane przez rządy koalicji pod przewodem PiS-u, ale utrzymywane są zachęty do wydłużenia czasu pracy. Emerytury są tak niskie (czego wyrazem jest hasło 13 i 14 emerytury), że ogromna liczba pracowników, pomimo otrzymania prawa do emerytury pracuje nadal, aby poprawić swoją sytuację materialną, każdy dodatkowy rok pracy znacząco podnosi emeryturę. Obniżenie wieku emerytalnego pozostaje więc jedynie wybiegiem prawnym.

Pokolenie dwudziestopięcio- i trzydziestopięciolatków, które było główną siłą napędową strajków w latach 1980-1981, doświadcza obecnie skutków prywatyzacji przedsiębiorstw, w których strajkowali i „kapitalizacji” funduszy emerytalnych. Ponieważ starsze pokolenia znające inny system emerytalny, w zasadzie już odeszły, a popierały w większości SLD. Nowym emerytom nie pozostało już nic innego, jak oczekiwać dostrzeżenia swych potrzeb i w większości popierać PiS, z jego polityką „rzucania chleba” i „igrzysk” w postaci tropienia „smoleńskich morderców”, układów, esbeków i komunistów…
Należy jeszcze dodać, że wiek emerytalny podniesiono w wielu krajach w sytuacji, gdy np. w Rosji i Anglii pojawiły się interesujące informacje o skróceniu czasu pracy do czterech dni w tygodniu, ale dyskusja nie została podjęta w związku z pojawieniem się pandemii koronowirusa. Postulat czterodniowego tygodnia pracy jest mniej korzystny dla pracowników niż wprowadzenie sześciogodzinnego dnia pracy. Nie wiadomo też od kiedy obowiązywałby wiek emerytalny. W niektórych krajach już można zawrzeć umowę o czterodniowym systemie pracy, ale za cenę niższej pensji, a zatem i emerytury.
Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z Gdańska opowiadał się za stworzeniem trwałych perspektyw dla rozwoju chłopskiego gospodarstwa rodzinnego – podstawy polskiego rolnictwa. Realizacja tego postulatu wygląda w ten sposób, że chłopstwo, wbrew swoim złudzeniom, znalazło się obecnie wśród tych grup społecznych, które najwięcej straciły na dojściu obozu solidarnościowego do władzy politycznej, a setki tysięcy gospodarstw chłopskich stanęło wobec konieczności całkowitego bankructwa i utraty ziemi na rzecz tworzonej klasy wielkich posiadaczy ziemskich. Chłopo-robotnicy, którzy zapewne wysunęli ten postulat, zostali zwolnieni ze stoczni i innych zakładów pracy w pierwszej kolejności w procesie przekształceń własnościowych i antymonopolowych. Wielu rolników utrzymuje się dzięki dotacjom z Unii Europejskiej.
Postulaty ekonomiczne można byłoby analizować jeszcze długo. Ich wynik dla ludzi pracy jest, z wieloletniej perspektywy, za każdym razem jednakowy. Czy możliwym jest, aby nikt z sygnatariuszy porozumień sierpniowych nie zdawał sobie sprawy z jego dalekosiężnych skutków?
Realizacja interesów ekonomicznych pracującej większości społeczeństwa nigdy nie była celem – ani opozycji, ani strony rządowej. Obie strony zdawały sobie sprawę z tego, że nie będą mogły dotrzymać sierpniowych zobowiązań. Dla obydwu stron (tylko formalnie stojących po przeciwległych stronach barykady) postulaty sierpniowe były środkiem w walce politycznej. Przy formalnej deklaracji poparcia dla socjalizmu lub neutralności wobec niego chodziło im w rzeczywistości o skompromitowanie ekonomicznych podstaw „realnego socjalizmu”, często nazywanego „stalinizmem” i przygotowanie warunków pod jego obalenie. Stąd też problem wzrostu produkcji i podniesienia społecznej wydajności pracy pozostał poza sferą zainteresowania ekspertów opozycji i strony rządowej. Sprawy te doraźnie miał załatwić apel (!?) Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, zaś „reforma gospodarcza”, jak się później okazało, w długiej perspektywie miała zupełnie inne cele.
W momencie negocjacji i podpisywania porozumień sierpniowych, zarówno strona rządowa, jak i eksperci MKS dali dowód ulegania realizowanej przez ekipę Gierka polityce „nacisku na konsumpcję w celu zwiększenia produkcji”, która doprowadziła do naruszenia równowagi rynkowej i gospodarczej.
Porozumienia gdańskie stały się poniekąd wzorcowe. Zapoczątkowały one ruch rewindykacyjny w poszczególnych branżach, eskalację ekonomicznych żądań formułowanych pod egidą „Solidarności” i umacnianie jej wpływów politycznych. Za strajki zaczęto płacić, jak za urlopy wypoczynkowe. Ekipa rządowa ustępowała raczej chętnie, zachowując pozory walki. „Wycofywano się na z góry upatrzono pozycje”. Środki niezbędne na pokrycie postulatów ekonomicznych czerpano z funduszu inwestycyjnego. Końcowym efektem stało się dalsze obniżenie efektywności gospodarki i zahamowanie na całe dziesięciolecia możliwości jej rozwoju w oparciu o własne źródła akumulacji. Dotyczy to tak całej gospodarki, jak i poszczególnych przedsiębiorstw państwowych. „Solidarność” w praktyce nie ponosiła za to odpowiedzialności, tym bardziej, że formalnie dystansowała się od władzy i jej polityki. „Solidarność” odpowiedzialnością za upadek gospodarczy kraju obciążała stronę rządową, a strona rządowa „stalinizm”, „twardogłowych” i pozostałości „komunizmu”. Obarczanie strony rządowej odpowiedzialnością za występujące wówczas trudności, było o tyle ułatwione, że strona rządowa była reprezentantem uprzywilejowanej warstwy zrządzającej, która od wielu lat sprawowała władzę i pomimo postępującego załamania gospodarczego nie uszczuplała swoich ekonomicznych i politycznych przywilejów. Natomiast rzeczywistym komunistom „Solidarność” i strona rządowa nie dały realnych możliwości obrony, koordynując między sobą walkę z nimi. Dopiero po pewnym czasie antysocjalistyczna opozycja mogła wystąpić z tezą o mniejszej efektywności gospodarki „socjalistycznej” i wyższości gospodarki kapitalistycznej. Ekipa Jaruzelskiego również uznała tę tezę za udowodnioną, tym bardziej, że w głębi duszy czuła satysfakcję ze swego udziału w tym procesie dowodowym. Po 1989 roku robotników mamiono obietnicą, że gdy podupadające przedsiębiorstwa zostaną sprywatyzowane i wykupione przez kapitał zagraniczny, doczekają się modernizacji i przywróci się ich efektywność. Stało się niestety inaczej, kapitał był zainteresowany głównie najbardziej nowoczesnymi przedsiębiorstwami, czyli tymi wybudowanymi i zmodernizowanymi za czasów Gierka, co zaowocowało 25 proc. bezrobociem i emigracją zarobkową ponad 4 milionów obywateli.
W niektórych środowiskach przed wielu laty pojawił się pogląd, że porozumienia gdańskie z 1980 roku zachowują swoją aktualność. Zwolennicy tej opcji nie mają racji, ale postulatów tych nie da się zbyć uśmiechem. Miały one silny potencjał mobilizacyjny, należy traktować je łącznie i z uwzględnieniem ówczesnej sytuacji politycznej. Prawda jest bowiem, jak to się mówi, nieco bardziej złożona. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że realizacja tych „aktualnych” postulatów skończyłaby się całkowitą kompromitacją obecnie rządzących. Jeśli dziś ktoś chciałby realizować postulaty gdańskie, to być może miałby szansę na doraźne pozyskanie dość dużych wpływów społecznych i politycznych. Ale nie mogą one być traktowane z biblijną nabożnością, gdyż nawet ich spełnienie nie przesądziłoby o zaspokojeniu życiowych potrzeb i interesów mas pracujących na obecnym etapie rozwoju kraju.
Powstały w krótkim czasie po podpisaniu porozumień sierpniowych związek zawodowy NSZZ „Solidarność”, skupił według oficjalnych, ale nigdy nie zweryfikowanych danych, 9-10 milionów pracujących. Dziś po prawie 40 latach od tych wydarzeń, tzw. druga „Solidarność” w 2015 liczyła jedynie ponad 586 tysięcy członków. Nowszych danych, które pokazałyby skutki polityki PiS, nie podaje nawet Wikipedia – można się spodziewać, że nadal spada…
Klasą, która najwięcej straciła w wyniku strajków w 1980 roku i późniejszej kapitalistycznej transformacji ustrojowej, okazali się robotnicy. Stracili rolę polityczną – dziś żadna mainstreamowa partia nawet nie odwołuje się do klasy robotniczej, a będący na ich usługach naukowcy często negują nawet jej istnienie. Produkcję w polskich przedsiębiorstwach eksportowych dostosowano do potrzeb kapitału międzynarodowego. W wielu zakładach przemysłowych zatrudnienie spadło o połowę, wiele sprzedano kapitałowi zagranicznemu i po pewnym czasie zamknięto. Najbardziej sztandarowy zakład Stocznia Gdańska im. W.I. Lenina, z której wywodzi się NSZZ „Solidarność” i w której podpisano porozumienia sierpniowe, została sprywatyzowana i nie słynie już z budowy statków dla armatorów na całym świecie, ale z budowy luksusowych jachtów dla oligarchii. W słynnej Sali BHP, w której odbywały się negocjacje strajkujących z komisjami rządowymi i spotkania przywódców partyjnych z przedstawicielami załogi, urządzono muzeum. Na stołach znalazły się nawet historyczne butelki z wodą gazowaną. Tylko hasło, pod którym toczyły się negocjacje i podpisywano porozumienia – „Socjalizm – tak, wypaczenia – nie!” – zniknęło…

Historyczna ściema

Od dobrych kilku dni ludzie słyszą o „historycznym dniu”! O układzie Emiratów z Izraelem informacje podały nawet bardzo lokalne portale, które na co dzień piszą o kotach, czy celebrytach, jakby chodziło o szczęście całej ludzkości. Niestety, nie o to chodzi.

„Historyczność” zaprzyjaźnienia się Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) z Izraelem polega na tym, że Emiraty znad Zatoki Perskiej są pierwszym arabskim krajem na świecie, któremu nie trzeba za to płacić. Bo owszem, Egipt i później Jordania podpisały „zdradzieckie” układy z państwem żydowskim w Palestynie, ale za to Stany Zjednoczone od dziesięcioleci muszą im płacić coroczną daninę w miliardach. W innych krajach arabskich określano to jako zdradę Palestyńczyków, zdradę arabskiej solidarności i oporu wobec kolonializmu. Czasy się jednak zmieniają i doszło właśnie do „historycznej” sytuacji. Marszałek as-Sisi z Egiptu natychmiast zresztą pogratulował księciu Muhammadowi ben Zajedowi (rządzi w ZEA), „decyzji, która przyczyni się do pokoju na Bliskim Wschodzie”.
As-Sisi i ben Zajed dobrze się znają, od pięciu lat razem pomagają rodzinie Saudów zbrojnie katować Jemen, który w związku z globalną sytuacją sanitarną jakby utracił oenzetowskie miano najbardziej poszkodowanego kraju świata, rozpłynął się w innych nieszczęściach. Wszystko to naturalnie pod patronatem światowego imperium. Ekipa z Waszyngtonu jest oczywiście dumna, że doprowadziła do otwartego porozumienia emirackiej dyktatury z izraelskim reżimem apartheidu w perspektywie wojny z Iranem.
Jasne, dzień był historyczny również dlatego, że „historyczny kompromis” w postaci propozycji pokojowej z 2002 r. Abdallaha Sauda, króla Arabii, poszedł właśnie do kosza. Kraje arabskie, w tym ZEA, deklarowały w niej, mogą nawiązać oficjalne stosunki z Izraelem, jeśli wycofa się z okupowanych terytoriów w Palestynie, jeśli się znajdzie rozwiązanie kwestii uchodźców palestyńskich i miejsce na dwa państwa. Abdallah dostał za to od Wałęsy nagrodę pieniężną wysokości 100 tys. euro. Było to sponsorowane przez bank wożenie drewna do lasu, ale nieosiągalny „pokój na Bliskim Wschodzie” był wart tego teatru. Dziś można o nim spokojnie zapomnieć.
Historyczne były też poukładowe deklaracje! W krajach arabskich największe medialne wzięcie miała wypowiedź ben Zajeda: „układ przewiduje koniec kontynuacji aneksji terytoriów palestyńskich”. Zanim połapano się, że to dosłownie nic nie znaczy, telewizje ogłosiły, że Izraelczycy niniejszym rezygnują z aneksji zaplanowanej na 1 lipca, która jak dotąd nie wypaliła. „Przynoszę pokój, a aneksję zrealizujemy!” – ogłosił radośnie w Izrelu premier Netanjahu – „Nadeszła nowa era!” Chwalił się, ile to pieniędzy Emiraty zainwestują w Izraelu i jak będzie pięknie.
Światowe media postanowiły to wypośrodkować i donosiły np. że aneksja jest wstrzymana lub „odroczona”. Owszem jest „odroczona”, ale nie wskutek układu Izraela z Emiratami, tylko okoniego oporu jordańskiej monarchii, która, co do aneksji, ma pretensje do Ameryki: chce więcej pieniędzy, grożąc nawet zerwaniem układu. Problemem centralnym całej tej sprawy jest kwestia palestyńska i oto ZEA oficjalnie porzuca Palestyńczyków. To nie jest takie znowu historyczne, bo już sam Muhammad ben Salman, dzisiejszy przywódca Arabii Saudyjskiej, ten, który każe kroić na kawałki nieprzychylnych dziennikarzy, okazywał zniecierpliwienie aspiracjami Palestyńczyków.
Tyrania saudyjska i inne postkolonialne dyktatury Zatoki zbliżają się do Izraela od dawna, bo można z nim robić interesy, budować koalicję antyirańską i jeszcze zadowolić imperium, nie musząc jednocześnie liczyć się z opinią publiczną. W arabskich krajach Maghrebu starają się z tego względu dbać o pozory lub wręcz oficjalnie współgrać z ludową solidarnością wobec Palestyńczyków, więc wygląda to nieco inaczej. „Zdrada” ZEA, pierwszego kraju, któremu nie trzeba płacić, to solidny wyłom, a szykuje się do tego rodzina Saudów.
Czy dla Palestyńczyków to „dzień historyczny”? Ben Zajed coś jednak dla nich wywalczył: w ciągu roku o tysiąc z nich więcej będzie mogło wejść do swego świętego meczetu Al-Aksa i się pomodlić. Na to zgodził się Izrael. Aneksja zostanie przeprowadzona, gdy jordańskie królestwo zostanie jakoś rozmasowane. Jeśli więc chodzi o Palestyńczyków, to dla nich kolejny „nóż w plecy”, z serii, którą zdążyli już dobrze poznać, bo stanowi część ich historii. To po prostu jeszcze jeden smutny dzień ich bezsilności, nowy dowód skazania na polityczny niebyt. Ale to oczywiście nie koniec. Netanjahu i Trump, obaj w wewnętrznych kłopotach, cieszą się jak dzieci, że coś może przykryć ich problemy. Lecz to tylko chwilowe, co wskakuje jak reklama w telewizji. Tylko krótki oddech w długiej historii.

Fikcja okrągłego stołu edukacyjnego

Rząd PiS nigdy nie wykazywał cienia dobrych intencji wobec nauczycieli. Czas, by wszyscy związkowcy oświatowi wyciągnęli wreszcie z tego wnioski.

To, że rząd Prawa i Sprawiedliwości od początku nie chciał porozumienia z nauczycielami i zaogniał strajk, zaczyna dostrzegać nawet oświatowa Solidarność.
„Nawet” – bo związek ten niestety wystąpił w charakterze łamistrajka, podpisując odszczepieńcze porozumienie z rządem – i udawał, że wierzy w zapewnienia działaczy PiS, że zrealizują oni zapisane w tym porozumieniu postulaty oraz zwołają poważny okrągły stół mający debatować nad problemami oświaty.

Gdzie rząd ma dobro uczniów

Oczywiście żadnej realizacji postulatów nie ma, zaś edukacyjny okrągły stół okazał się zupełną lipą. Rząd PiS wyłącznie pozorował chęć debaty oświatowej, bo w istocie nie chciał i nie chce jakichkolwiek rozmów – a dobro polskiej oświaty i los uczniów ma, delikatnie mówiąc, w nienajwyższym poważaniu.
Jedyną troską ekipy rządzącej było to, jak wykorzystać strajk nauczycieli do zwiększenia, a przynajmniej do zachowania szans wyborczych PiS.
To nic dziwnego, bo przecież wszystkie działania Prawa i Sprawiedliwości służą tylko i wyłącznie temu, by utrzymać się u władzy.
Niektórzy wciąż udają że tego nie widzą, ale trzeba ich zrozumieć, bo dostają za to benefity od władzy. Czasem jednak i oni muszą pokazać, że dostrzegają jaka jest rzeczywistość – bo na samym wsparciu ze strony rządu żaden związek zawodowy daleko nie zajedzie.
Dlatego też obradujące w Warszawie prezydium Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” przyjęło mocno krytyczne stanowisko w sprawie realizacji zawartego porozumienia i dyskusji oświatowych w ramach „okrągłego stołu edukacyjnego”.

Tylko wspólnymi siłami

Stanowisko to stwierdza:
„Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” /…/ podtrzymuje stanowisko wyrażone w piśmie do Premiera RP Mateusza Morawieckiego, zgodnie z którym podkreślamy, że zaproponowana formuła spotkania oraz przypadkowo dobrane gremium nie gwarantują wypracowania rozwiązań rzeczywistych problemów nurtujących polską oświatę.
Oczekujemy harmonogramu realizacji uzgodnionych postulatów zawartych w podpisanym z Rządem RP w dniu 7 kwietnia br. porozumieniu. W szczególności domagamy się powołania zespołu roboczego do spraw realizacji punktu VI porozumienia, czyli zmiany systemu wynagradzania nauczycieli w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi i powiązania go ze wzrostem gospodarczym”.
Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” dodaje, że pragnie: „pilnego rozpoczęcia prac nad realizacją uzgodnionych postulatów” – oraz przypomina, że związek tylko zawiesił, a nie przerwał, swą akcję protestacyjną.
Wypada mieć nadzieję, że to jak zachowuje się rząd PiS wobec swoich partnerów społecznych, spowoduje, iż NSZZ „Solidarność” doceni wagę autentycznej solidarności i jedności związkowej.
Rząd PiS nie ma żadnych dobrych intencji wobec nauczycieli – i tylko wspólnym, konsekwentnym działaniem będzie można na nim cokolwiek wymóc.

Porozumienie Socjalistów dziś My, socjaliści

Integracja i łączenie sił

politycznych na lewicy jest koniecznością, szczególnie dziś, po doświadczeniach wyborów z roku 2015. Przypomnijmy, że niewejście wówczas koalicji Zjednoczonej Lewicy do Sejmu i Senatu oraz późniejszy, z 2018 roku nienajlepszy wynik koalicji SLD – Lewica Razem w wyborach samorządowych skutkują postępującym procesem dezintegracji i poszukiwaniem formuły dającej szansę wyborczą w przyszłości. Dziś mamy dwa nurty lewicowe w wyborach do Parlamentu Europejskiego: jeden w ramach Koalicji Europejskiej, gdzie znaleźli się przedstawiciele m.in. Partii SLD oraz drugi Lewica Razem utworzony przez Partię razem i Unię Pracy oraz RSS.

Procesy integracyjne

na polskiej lewicy mają trwały charakter od początku lat 90. Pierwowzorem może być Koalicja Sojusz Lewicy Demokratycznej, który powstał 9 lipca 1991 roku w wyniku inicjatywy działaczy SdRP. Do porozumienia wyborczego przystąpiły wówczas Polska Partia Socjalistyczna (PPS), Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP), Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ), kilka stowarzyszeń i organizacje lokalne. Głównymi siłami tworzącymi koalicję spośród nich były SdRP i OPZZ. Pod koniec lipca został zarejestrowany blok wyborczy. Hasło wyborcze koalicji SLD brzmiało: „Tak dalej być nie może”. W wyniku wyborów parlamentarnych koalicja zdobyła blisko 12% poparcia. Uzyskała drugi po Unii Demokratycznej wynik wyborczy. W parlamencie SLD pełnił funkcję ugrupowania antysystemowego i zasiadał w ławach opozycji. Kolejne wyboru w 1993 roku przyniosły Koalicji SLD sukces pozwalający na utworzenie porozumienia i powstanie rządu SLD-PSL.
Można stwierdzić, że Koalicja SLD, która powstała w roku 1991 może być również dziś pierwowzorem porozumienia i skutecznego zorganizowania marszu do Parlamentu. Dała ona bowiem wówczas świeży powiew polskiej polityce otwierając drogę do wejścia do NATO i integracji z Unią Europejską. Dziś w skali krajowej skumulowane problemy mają inną jakość i lewica powinna podejść do nich w sposób odpowiedzialny, uzyskując wpływ na ich rozwiązywanie. Niepowodzenia ostatnich lat wskazują, że formy i metody integracji nie są właściwe do nowych zjawisk polskiej polityki, wskazują też na oderwanie od głównego nurtu aspiracji społecznych.

Poszukiwania

na lewicy idą dziś różnymi torami. Jednak narracja mająca swój rodowód w ideach sprawiedliwości społecznej i demokracji musi stanowić oś polskiej polityki. Trzeba przypomnieć, że
9 marca 2016 roku przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej chcąc zapobiec degradacji myśli i praktyki lewicowej wystąpili z inicjatywą zawiązania Porozumienia Socjalistów, którą poparli: Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. E. Gierka, Polska Lewica, Ruch Ludzi Pracy, Pacyfistyczne Stowarzyszenie Wolnej Myśli, Ruch Społeczny „P-P-S”, Stowarzyszenie im. I. Daszyńskiego, Redakcja „Przeglądu Socjalistycznego”, Stowarzyszenie „Weterani Lewicy” oraz Stowarzyszenie „Pokolenia”. W opublikowanej Deklaracji Porozumienia Socjalistów czytamy m.in.:
„My, ludzie polskiej lewicy – socjaliści, świadomi skutków kryzysu globalnego, który zagraża równowadze świata, w jakim żyjemy i zatroskani aktualnym rozwojem wydarzeń w kraju, tworzymy porozumienie postępowych sił polskiej lewicy. Naszym celem jest obrona podstawowych wartości demokratyzujących naszą europejską cywilizację. Są nimi sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka…

Współczesny świat

i Polska muszą mieć perspektywę rozwojową jako struktura obywatelska i demokratyczna. Nie da się dalej budować życia opartego na niesprawiedliwości, egoizmie bogatych, braku perspektyw i dominacji rynku nad człowiekiem. Wierzymy, że jest możliwy świat bez wyzysku i nierówności. Socjaliści umiejący odpowiedzieć na problemy współczesności, które przyniosła globalizacja, rewolucyjny postęp w technologii i powstanie nowej formacji – społeczeństwa informacyjnego, potrafią przywrócić ludziom nadzieję…”.

Działania

Porozumienia Socjalistów zmierzają w kierunku integracji polskiej lewicy na płaszczyźnie tradycji i dorobku PPS, idei demokratycznego socjalizmu, budowy społeczeństwa obywatelskiego. Ostatni okres, kiedy lewica nie osiąga sukcesów, każe zastanowić przynajmniej nad przedyskutowaniem przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi 2019 możliwości przyjęcia drogi proponowanej przez socjalistów.
Doświadczenia łączenia przysłowiowej „wody z ogniem”, a więc neoliberalnych wartości z socjaldemokratycznym porządkiem nie przynoszą i nie przyniosą sukcesów. Lewica powinna odrzucić neoliberalne doświadczenie, jako bardzo kosztowny eksperyment ustrojowy i poszukiwać pilnie nowych rozwiązań systemowych.

Porozumienie Socjalistów przed wyborami My, socjaliści

W dniu 18 września 2018 roku odbyło się zebranie sygnatariuszy Porozumienia Socjalistów. Dyskutowano o aktualnej sytuacji na scenie politycznej, przyjęto Stanowisko na Wybory Samorządowe 2018.

 

Podczas dyskusji dominowały dwa tematy. Jeden dotyczył trudnej sytuacji lewicy po przegranych wyborach parlamentarnych w 2015 roku i potrzeby odbudowania elektoratu i stworzenia w wyborach sytuacji korzystnej dla odbudowania pozycji samorządowej i parlamentarnej. Drugi dotyczył rozbicia na lewicy i próby budowy niezależnej pozycji przez kilka ugrupowań, których założenia programowe w zasadniczych punktach nie różnią się.
Sformułowano tezę, iż wszystkie postępowe siły lewicy powinny skupić się wokół uchwał II Kongresu Polskiej Lewicy, który odbył się w 2016 roku. Sformułowana podczas tego kongresu platforma programowa stwarza warunki do współpracy przy minimum dobrej woli. Tylko współpraca wszystkich sił lewicowych na zasadach partnerskich pozwolić może na odbudowanie zrównoważonej sceny politycznej, gdzie wartości lewicowe będą miały swoją wartość. Rozproszenie sił jest drogą donikąd.
Uczestnicy spotkania krytycznie odnieśli się do nagłośnionych ostatnio kilku pojedynczych przypadków zmiany szyldów przez, do niedawna działaczy lewicy, i próby robienia karier w ugrupowaniach stricte prawicowych.
W związku z rozpoczęciem intensywnej kampanii wyborczej, co wymaga skupienia na sprawach najważniejszych, przyjęto propozycję, aby po zakończonych wyborach samorządowych dokonać w ramach Koalicji SLD – Lewica Razem rzetelnej oceny, zarówno wyników wyborów, jak i organizacyjnej strony wyborów. Ocena taka powinna być zdaniem socjalistów punktem wyjścia do przyszłych rozmów na temat ewentualnej współpracy przy wyborach europejskich i parlamentarnych w roku 2019.

 

 

„Lewica dla samorządu – samorząd dla lewicy”

 

Stanowisko „Porozumienia Socjalistów”,
Warszawa 18 września 2018 roku

 

Sygnatariusze „Porozumienia Socjalistów” zebrani w Warszawie w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi 2018 przyjęli następujące stanowisko:

1. Wybory samorządowe organizowane w skali całego kraju w roku 2018 odgrywać będą w dalszej perspektywie fundamentalną rolę w programowaniu rozwoju kraju. Zadecydują o skali poparcia dla kierunku reformowania i przemian ustrojowych zapoczątkowanych przez prawicową koalicję w roku 2015. Wyznaczą one także stosunek społeczeństwa do podstawowych kierunków ideowych rozwoju, prezentowanych przez różne siły społeczne i polityczne, takich jak: neoliberalizm, sprawiedliwość społeczna, demokracja, teokracja. Wynik wyborów samorządowych będzie miał wpływ na wyniki wyborcze w następnych latach 2019-20.
2. Wszyscy z troską patrzymy na walkę ludzi lewicy o faktyczny powrót na scenę polityczną po klęsce z 2015 roku. Należy liczyć się z tym, że wybory samorządowe dadzą nam odpowiedź na pytanie, jaka jest faktyczna pozycja polityczna lewicy jako całości, ugrupowań wystawiających samodzielnie listy wyborcze oraz poszczególnych liderów. Należy zrobić wszystko co możliwe, aby już w wyborach samorządowych lewica zaznaczyła swoje miejsce polityczne, a po wyborach do Sejmu i Senatu stała się ponownie ugrupowaniem parlamentarnym.
3. Lewica nie powinna pozwolić, aby polską scenę polityczną podzieliły pomiędzy siebie dwa prawicowe, prokapitalistyczne ugrupowania wywodzące się z tej samej tradycji historycznej. Polska jest krajem o wielkiej tradycji demokratycznej i różnorodności ideowej. Swoją reprezentację samorządową i parlamentarną, jak w innych europejskich demokracjach, powinny mieć wszystkie nurty ideowe. W związku z tym debata polityczna i stanowienie prawa powinno odbywać się w salach parlamentarnych a nie na ulicy.
4. Sygnatariusze Porozumienia Socjalistów stoją na stanowisku, że należy zrobić wszystko, aby przy poszanowaniu różnorodności ideowej ugrupowań lewicowych dążyć do porozumienia i jedności w sprawach reprezentacji samorządowej i parlamentarnej. Uważamy, że płaszczyzną porozumienia politycznego powinny być postanowienia II Kongresu Polskiej Lewicy z 2016 roku, które zakładają poszanowanie dla tradycji i dorobku całej polskiej lewicy, reprezentację interesów świata pracy, walkę o praktyczny wymiar wartości konstytucyjnych – przede wszystkim idei sprawiedliwości społecznej.
5. Porozumienie Socjalistów uważa, że wybory samorządowe 2018 powinny umocnić idee samorządności, nadać nowy wymiar budowie społeczeństwa obywatelskiego, umocnić wolę samorządów do podejmowania i rozwiązywania problemów wszystkich Polaków w miejscu ich zamieszkania. Stoimy na stanowisku jak najmniejszego upolityczniania pracy samorządów.
6. Porozumienie Socjalistów przystąpiło do Koalicji „SLD – Lewica Razem” w związku z otwartym charakterem jej programu i poszukiwaniem porozumienia wszystkich sił lewicy.
7. Porozumienie Socjalistów zwraca się do wszystkich Polaków, szczególnie do ludzi pracy miast i wsi, którym bliskie są wartości sprawiedliwości społecznej i demokracji o głosowanie na naszych kandydatów do samorządu w dniu 21 października 2018 roku.

 

Porozumienie Socjalistów:
Polska Partia Socjalistyczna, Ruch Odrodzenia Gospodarczego, Pacyfistyczne Stowarzyszenie Wolnej Myśli, Stowarzyszenie Ruch Społeczny „Praca-Pokój-Sprawiedliwość”, Stowarzyszenie im. Ignacego Daszyńskiego, Redakcja „Przeglądu Socjalistycznego”, Stowarzyszenie „Weterani Lewicy”, Stowarzyszenie „Pokolenia”.

Z liberałami pod rękę?

Nie dalej niż 10 dni po Konwencji Krajowej SLD, na którym deklarowano powrót partii do lewicowych wartości i lewicowego oblicza organizacji, we Wrocławiu partia idzie do wyborów pod rękę z neoliberałami.

– Dziękuję Radzie, której mam przyjemność przewodzić, za mądrą decyzję. I za jednomyślność – w ten sposób szef wrocławskiego SLD Bartłomiej Ciążyński, podziękował członkom rady miejskiej Sojuszu za poparcie pomysłu utworzenia koalicji w najbliższych wyborach samorządowych ze środowiskiem obecnego prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza oraz z Nowoczesną. Porozumienie ma zakładać wystawienie wspólnej listy do rady miejskiej oraz poparcie forsowanego przez Dutkiewicza kandydata na prezydenta miasta Jacka Sutryka.
Sojusz ma obecnie w Radzie Miasta tylko jednego przedstawiciela. Deklaruje się jako opozycja wobec obecnych władz miasta, jednocześnie popierając działania Prezydenta, głosując m.in. za udzieleniem absolutorium, czym uratowano wówczas skórę Dutkiewiczowi i spółce. O tej możliwej koalicji mówiło się we Wrocławiu od jakiegoś czasu. Dziwić może natomiast porozumienie z liberałami z Nowoczesnej, gdyż SLD po częściowej zmianie władz miejskich deklarował skręt w lewo. Decyzje o sojuszu z Nowoczesną trudno odczytać jako starania o odzyskanie zaufania u lewicowej części wyborców w mieście.
Jakiś czas temu, nie kto inny jak SLD oskarżało swojego niedawnego koalicjanta, Unię Pracy, o zdradę lewicowych ideałów, gdy UP poparła kandydatkę PO prof. Chybicką na prezydenta miasta. Jak widać po dyskusjach na forach w mediach społecznościowych, decyzja władz Sojuszu nie spodobała się szeregowym członkom tej partii. Oni bowiem oczekiwali że tym razem SLD wystawi własnego kandydata na prezydenta i własną listę. Już cztery lata temu ówczesne władze miejskie partii poparły w wyborach prezydenckich Waldemara Bednarza, który z lewicą miał tyle wspólnego co Korwin-Mikke. Miało to zresztą odbicie w wyniku wyborczym.
Kolejny raz władze miejskie SLD z Ciążyńskim na czele będą musiały wykonać szpagat, aby do swojego pomysłu przekonać szeregowych członków partii.